Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

26 Lut

Kraków, Błonia - głaz pamiątkowy

Głaz pamiątkowy na Błoniach w Krakowie
 
Głaz pamiątkowy w miejscu odebrania defilady 12 pułków kawalerii w 250 rocznice odsieczy wiedeńskiej
 
  Swój wielki dzień - już w czasach niepodległej Polski - przeżyły Błonia 6 pażdziernika 1933 roku.

Jak pisała ówczesna prasa:Zjechał do Krakowa cały rząd, wszystko co w Polsce najwybitniejsze: prezydent Mościcki, Marszałek Piłsudski, ministrowie, korpus dyplomatyczny - od Francji, Niemiec i Rosji począwszy, a skończywszy na Bułgarii i Japonii.

Powodem przybycia tylu znakomitości było Święto Jazdy Polskiej, ostatnie wielka rewia konna, ostatnia w Polsce pokaz kawalerii, zorganizowany dla uczczenia 250. rocznicy wiedeńskiej wiktorii.

Dlaczego w Krakowie?

Bo Piłsudski lubił Kraków.

Jak powiedział w 1919 roku, podczas Święta Zjednoczenia Wojsk Polskich:
... Kraków wyróżnia się między innymi miastami naszymi tym, że najłatwiej w niem było zawsze przeprowadzić współprace ludzi i stronnictw.

Najmniej tutaj było wyklinań i stawiania poza nawias narodu, przypisywania sobie tylko przywileju miłości dla Ojczyzny i wyłączności w wytyczonych przez siebie drogach ku zbawieniu.

Więcej tutaj było, niż gdzie indziej, wzajemnego szacunku dla zadań różnolitych, zatem zdolności do współpracy.

A jeżeli Kraków - to oczywiście Błonia, i to nie ze względu na bliskość historycznych Oleandrów, ale z prozaicznego powodu; tylko na Wielkiej Łące mogło paradować dwanaście spośród czterdziestu pułków polskiej kawalerii.

Uroczystości zaczęły się wcześniej, 4 pażdziernika, nadaniem ulicy Wolskiej imienia Piłsudskiego.

A dwa dni póżniej zaczęło się.

Przed Józefem Piłsudskim, przed dostojnymi gośćmi, według planu sporządzonego osobiście przez Marszałka, przedefilowało dwanaście pułków.

Dwanaście pułków przekłusowało przed Piłsudskim.

Dwanaście pułków, idealnie wyrównanymi szeregami, w odstępach między pułkami, szwadronami i plutonami, jak gdyby odmierzonych cyrklem, przewinęło się wzdłuż Błoni, niby dwanaście tanecznic w balecie, złożonym z samych primabalerin, niby dwanaście bezcennych, ze wszystkich mórz świata wyłowionych pereł jakiegoś królewskiego naszyjnika, niczym dwanaście kunsztownych sonetów w zbytkownym tomiku mistrzowskich wierszy - zachwycał się generał Wieniawa - Długoszewski, puszczając cugle Pegaza, bo po trosze był literatem.

Rewia nie trwała zbyt długo, zaledwie pół godziny, ale sprawiła ogromne wrażenie.

Na Wielką Łąkę przybyły tłumy, ale - jak twierdził Długoszewski... w Krakowie nie było gapiów.

Dziesiątki tysięcy ludzi wyległo na ulice, dziesiątki tysięcy ciżbiły się na Błoniach podczas rewii, był to jednak tłum żywy, nie gapie, ani nawet nie statyści, lecz aktorzy, biorący czynny udział w uroczystości, w defiladzie, wzruszający się razem z nami, cieszący się z nami szczerze i serdecznie tym świętem, które z woli Pana Marszałka Piłsudskiego było świętem kawalerii.

Ulice i Błonia grzmiały od okrzyków i wiwatów, białe dłonie niewiast niczym motyle trzepotały się nad uśmiechniętymi twarzyczkami, męskie dłonie inteligentów i robotników powiewały kapeluszami, nad tłumem setki dzieci, trzymanych przez troskliwe rodzicielskie ramiona, roziskrzonymi oczkami poiły się widokiem, który z pewnością na zawsze pozostanie im w pamięci.

Coś zostało po wielkiej konnej defiladzie - wielki głaz w pobliżu ulicy Focha, usunięty w latach czterdziestych i ponownie osadzony po zmianach ustrojowych w Polsce.
Andrzej Kozioł
Żródło: "Dziennik Polski" 20 listopada 2004 r.
 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Ostatnio zmieniany niedziela, 02 listopad 2014 17:54

Napisałeś/aś artykuł? Znasz nieopublikowaną dotąd anegdotę, cytat, ciekawostkę? Znalazłeś/aś w sieci wartościowy materiał lub stronę? Posiadasz archiwalne zdjęcia bądź pamiątki? Napisz do nas, pomóż w budowie portalu.

Media

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version