Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

11 Paź

Si vis pacem, para bellum. Wojna prewencyjna Józefa Piłsudskiego

  • Napisane przez  Konrad Zbrożek
Od kilku lat popularnym stał się w stosunkach międzynarodowych, pozornie nowy termin - wojna prewencyjna. Jednak nie jest to termin nowy, tak jak nowością nie jest sama wojna prewencyjna. Zbrojne działania "wyprzedzające" podejmowano od zawsze. Nie zawsze służyły one, pomimo deklaracji ich sprawców, moralnie uzasadnionym celom. Jednak bywało i tak, że rezygnacja z wszczęcia wojny prewencyjnej doprowadzała do tragedii, o czym na własnej skórze przekonywali się, niestety "po czasie", ci co ocaleli z pożogi nie ugaszonej w porę ...
 
"W jednym ze swych poprzednich istnień Budda, ratując życie 499
ludzi, zabił jedną osobę. Zamierzała ona zlikwidować 499
towarzyszy i zagarnąć ich dobytek. Budda pomyślał, że jeśli ów
człowiek zrealizowałby swój plan, nie tylko pozbawiłby życia 499
osób, ale sam zostałby grzesznikiem. Dlatego Budda wziął grzech
na siebie, zabił jedną osobę i uratował 499 - kierując się
wyłącznie współczuciem."
Dalajlama

 

"Jeżeli podejmuje się wojnę sprawiedliwą, to trzeba mieć przekonanie,
że pociągnie ona za sobą mniej ofiar niż brak tej wojny."
Z dokumentów Kościoła katolickiego
 
 
Chcesz pokoju szykuj wojnę
Jest słoneczne przedpołudnie 1932 roku. Do kanału portowego Wolnego Miasta Gdańska wpływa flotylla trzech okrętów Royal Navy. Eskadra brytyjska składa oficjalną wizytę senatowi gdańskiemu. Tymczasem w ramach, wygasającej w owym roku umowy, tzw. port d`attache, polskie władze posiadały w Gdańsku prawo oraz przywilej witania goszczących w mieście delegacji zagranicznych. Polska ma zamiar z owego przywileju skorzystać. Władze Gdańska, przy aktywnym poparciu Ligi Narodów, odmawiają zgody Polakom na oddanie honorów wojskowych marynarzom brytyjskim. Zdawał się tylko na to czekać Marszałek Józef Piłsudski. Skomplikowana sytuacja w Niemczech, roszczących sobie permanentnie pretensje do Gdańska, była niejasna, ale nade wszystko niebezpieczna. Władze polskie postanowiły wysondować determinację Niemców do obrony swych praw w Gdańsku. Józef Piłsudski wzywa admirała Józefa Unruga i rozkazuje wpłynąć kontrtorpedowcowi (tak wówczas nazywano niszczyciele) "Wicher" do portu Gdańskiego w ślad za eskadrą Brytyjczyków. W razie napotkania jakichkolwiek problemów ze strony władz gdańskich "Wicher" ma zniszczyć ogniem dział okrętowych najbliższy budynek administracyjny władz gdańskich. Wizyta "Wichra" przebiegła bez najmniejszych przeszkód, jednak odbiła się szerokim echem w prasie całej Europy. Wiele słów komentarzy poświęcono sukcesowi politycznemu Polski, która po tym incydencie podpisała z Gdańskiem nową umowę port d`attache. Jednak Józefa Piłsudskiego ukontentował szczególnie jeden fakt - brak jakiejkolwiek reakcji na ten incydent ze strony Niemiec, co oznaczało, iż czuły się jeszcze zbyt słabe militarnie, aby prowadzić ofensywną politykę zagraniczną.
 
Ordre de bataille
Od 30 stycznia 1933 roku Rzesza Niemiecka ma nowego Kanclerza. Nazywa się Adolf Hitler. Zdobywa władzę w doskonałym dla siebie momencie. Pół roku wcześniej zostały Niemcom "darowane" reparacje nałożone za rozpętanie zawieruchy Wielkiej Wojny (1914-18). Na dokładkę w grudniu 1932 roku Francja, Anglia, Włochy i USA przyznały Niemcom równouprawnienie w zakresie zbrojeń (zawieszone po interwencjach m.in. Piłsudskiego, ale jedynie na dwa lata, do lutego 1935 roku). Tymczasem w Polsce poza tymi faktami, również trwająca z Niemcami wojna celna nie napawały optymizmem. Józef Piłsudski od chwili otrzymania wieści o nominacji nowego kanclerza rozpoczął energiczne prace "badawcze" w celu wysondowania postawy sojuszników, głównie Francji, w przypadku konfliktu zbrojnego Rzeczypospolitej Polskiej z Rzeszą Niemiecką.
Do Paryża jadą gen.Wieniawa-Długoszowski, a zaraz po nim senator Jerzy Potocki, mający wyjątkowo dyskretnie, poza wszelkimi protokołami dyplomatycznymi, wysondować nastawienie Francuzów do projektu rozpoczęcia wojny prewencyjnej z faszystowskimi Niemcami. Tymczasem Francuzi coraz zgodniej układają się z Niemcami rozzuchwalając ich do tego stopnia, iż w Berlinie coraz głośniej mówi się o rewizji granic państwowych ukształtowanych w wyniku I w.św. Dla wszystkich jest jasne, że Niemcom leżą na uwadze głównie granice Polski i Czech. Dodatkowo Polska nie ma najlepszej prasy w państwach potencjalnie sojuszniczych. Na samym początku owego 1933 roku spiker BBC tak zapowiedział depeszę znad Wisły:"Obecnie przez tzw. korytarz polski, przecinający Niemcy na dwie części, przełączamy się do Warszawy, stolicy nowego kraju - Polski, która wydaje 1/3 budżetu na wojsko".
Brytyjski dziennikarz nie miał prawdopodobnie pojęcia, że rok wcześniej polski minister spraw zagranicznych Józef Beck zadeklarował w imieniu Polski, iż ta przeprowadzi redukcję swych zbrojeń, o ile takowa stanie się powszechną w Europie. Spiker BBC nie mógł również przewidzieć, iż za niecałe dwa lata, jego kraj - Wielka Brytania - rozpocznie spóźniony już start w wyścigu zbrojeń z Niemcami przeznaczając na ten cel niemal ... 1/3 swego budżetu.
Tymczasem 15 marca 1935r. Hitler wprowadził w III Rzeszy powszechny obowiązek służby wojskowej. Francja, Wielka Brytania i Polska składają w Radzie Ligi Narodów ostre noty żądające wstrzymania rozbudowy niemieckich sił zbrojnych. W Polsce Prezydent Mościcki podpisuje nową Konstytucję, zwaną kwietniową, wydatnie skupiającą władzę wykonawczą w rękach rządu i Prezydenta, a ograniczającą możliwości Parlamentu. Józefowi Piłsudskiemu pozostały jeszcze niespełna dwa tygodnie życia. Szatańskim zbiegiem okoliczności, złożoną przez Hitlera, ustawę o powszechności służby wojskowej Reichstag przyjął 21 maja. Drugą przyjętą tego samego dnia uchwałą Parlamentu Rzeszy było złożenie hołdu zmarłemu przed tygodniem polskiemu Marszałkowi ...
 
Bijmy się póki czas
Cofnijmy się jednak do czasu, gdy istniały jeszcze szanse na powstrzymanie niemieckiej ekspansji, czyli do kluczowego roku 1933 i przygotowań do wojny prewencyjnej prowadzonych tylko przez jedno państwo europejskie, którego władze nabrały przeświadczenia, iż za jego granicami powstanie niebawem potęga niemożliwa do zatrzymania. Oddajmy głos Stanisławowi Mackiewiczowi, ubiegłowiecznemu publicyście: "Urealnia to (dojście Hitlera do władzy, przyp.K.Z.) myśl o wojnie prewencyjnej, bo dojście do władzy Hitlera przestraszyło pacyfistów europejskich i przymknęło im usta. Wzmacnianie się Niemiec nabrało wyraźnie antypolskiego charakteru - Polska musi się bronić, jeśli chce utrzymać prastare swe ziemie przy sobie i swoje wyjście do morza, bez którego nie jest po prostu państwem w pełnym znaczeniu tego słowa. Jeśli ma się bronić, to teraz lub nigdy. Niemcy nie są jeszcze uzbrojone, a pacyfiści europejscy, gotowi do ustępstw dla Niemiec kosztem Polski, są teraz zachwiani w swoich przekonaniach, przestraszeni widokiem Hitlera. Z chwilą kiedy Hitler zacznie zbroić Niemcy, wyzyskując swój ogromny przemysł zbrojeniowy i chemiczny, którego Polska w porównaniu z Niemcami nie posiada - każdy miesiąc będzie przechylał szalę wojny na korzyść Niemiec, na niekorzyść Polski", S.Mackiewicz, Historia Polski, Londyn 1940.
A sprawy nie czekają i wypadki zaczynają gnać w zawrotnym i niebezpiecznym dla Polski tempie. W ramach Ligi Narodów Anglia, Francja, Włochy i Niemcy "montują" tzw. pakt czterech, który może krajom Europy Środkowej przynieść jedynie kłopoty, a niektórym wręcz zgubę. Dzięki wspólnym zabiegom Piłsudskiego i premiera Czech - Benesza, pakt "spalił na panewce", ale niepokój pozostał, nie tylko nad Wisłą. Grę "na wojnę" rozpoczyna Piłsudski. Jest wytrawnym graczem, który już niejednego przeciwnika wodził za nos i wyprowadzał na manowce. Jest jednak już bardzo chory. Trwałe piętno na jego zdrowiu odcisnął kilka lat wcześniejszy Przewrót Majowy. Również zmęczenie długim, pełnym przygód i niebezpieczeństw, życiem daje znać o sobie. Marszałek Polski znajduje jednak siły, aby na Wielkanoc 1933 rozpocząć "rozpoznanie bojem" szans na sukces wojny prewencyjnej. Mianowicie rozpoczyna niedyskretne przygotowania ataku na Litwę kowieńską, z którą Polska ma bardzo napięte stosunki. Przygotowania idą tak daleko, że nawet redakcje gazet zostają poproszone o przygotowanie dodatków nadzwyczajnych, na wypadek wybuchu wojny z Litwą. A takie informacje łatwo "przeciekają" i musiały zelektryzować kontrwywiady, nie tylko ościennych dla Polski, krajów. Tymczasem Piłsudski odebrał jedynie w Wilnie defiladę i spokojnie wrócił do Warszawy. O co grał ? Jak się wydaje chciał wysondować postawę Rosji sowieckiej, bo doskonale wiedział, iż w przypadku gdy uderzy na Litwę ta poprosi czerwoną Rosję o pomoc wojskową. Jednak Moskwa, podczas owego "rozpoznania bojem", nie kiwnęła palcem, aby dodać ducha Litwinom, a przecież dwa lata wcześniej odnowiła z Litwą pakt o nieagresji, i co więcej uznała jej prawa do Wilna.
 
Dopóki siły dopisują
Marszałek Piłsudski nabrał więc większej pewności, iż podobnie Rosjanie postąpią w przypadku polskiego ataku na Niemcy Hitlera. Na Litwie, w sensie zbrojnym, nic się ostatecznie nie stało. Jednak machiny wojennej Piłsudski nie wstrzymywał. Z końcem kwietnia 1933 już nie bleffował. Wszystkie jednostki Marynarki Wojennej RP otrzymały ostrą amunicję. Dywizje piechoty odbywały pośpieszne ćwiczenia, z których już mogłyby nie wracać do koszar, a wyruszyć prosto na front. Co więcej w jednostkach liniowych zatrzymano na 6 tygodni rezerwistów. W szkołach lekcje przysposobienia obronnego objęli liniowi oficerowie, a organizacje młodzieżowe; np. "Strzelec", rozpoczęły ćwiczenia z ciężką bronią maszynową. Zresztą i bez tych przygotowań trudno byłoby komukolwiek lekceważyć siłę ówczesnych polskich Sił Zbrojnych. Armia Polska samych regularnych dywizji piechoty miała 30. Byli to w ówczesnej Europie jedni z najlepszych żołnierzy. Ich walorem naczelnym było znakomite wyszkolenie oparte na niedawnych doświadczeniach bitewnych, ale nade wszystko bardzo wysokie morale wyrosłe z legionowej tradycji z okresu I wojny i ze świeżej pamięci triumfu nad Rosją sowiecką w 1920 roku. Ten moralny walor naszych żołnierzy uwidocznił się dopiero podczas II w.św.. Jednak wtedy inicjatywa, najważniejszy czynnik wojennej pracy, należał już do Niemiec.
Rzeczpospolita od 1932 roku prowadziła intensywne zbrojenia zwiększając produkcję militarną o 100%. We Francji pertraktowano nad zakupami ciężkiej i przeciwlotniczej artylerii. Niemców szczególnie niepokoił fakt rosnącej w Polsce produkcji silników lotniczych. Niemcy w 1933 roku posiadały jedynie około 100 tysięcy żołnierzy. Bez artylerii, lotnictwa, czołgów i nade wszystko morale. Żołnierze ówczesnej Reichswery pamiętali jeszcze doskonale klęskę pod Verdun. I na nich musiałby polegać Hitler w ewentualnym starciu z Polską od Wschodu, a Francją i Wlk. Brytanią od Zachodu. Oni bić się, przynajmniej na razie, sił nie mieli.
 
Rozpoznanie bojem ćwiczebnym
Józef Piłsudski wyruszając "tylko" na defiladę do Wilna, polecił dr Alfredowi Wysockiemu, ambasadorowi w Berlinie, aby ten złożył wizytę Hitlerowi i w ostrych słowach zażądał od Kanclerza Rzeszy rezygnacji z ingerencji w sprawy Gdańska. W przeciwnym razie Polska zostanie zmuszona do wyciągnięcia "pewnych" konsekwencji. Wiadomo, iż słowo "pewnych" w ustach polskiego rządu brzmiało wtedy krystalicznie jasno - wojna. Niemcy zapewne nie lekceważyli przygotowań jakie trwały w Warszawie. Już raczej jako bleuff`u nie mogli traktować zredagowania dekretu Prezydenta nakazującego sformowanie Rządu Obrony i Jedności Narodowej na wypadek wojny z Niemcami. Dekret został już zresztą podpisany przez Prezydenta Ignacego Mościckiego. Kapitan Lepecki, jeden z adiutantów Józefa Piłsudskiego przepisujący ów dekret wspominał, iż spytał Marszałka, czy Hitler ma zamiar napaść na Polskę ? Usłyszał w odpowiedzi; "Nawet gdybyśmy na niego napadli, to też byłaby obrona". Tymczasem Hitler w rozmowie z Ambasadorem Wysockim (2 maja 1933r.) przyjął postawę niemalże pacyfistyczną. Kanclerz Rzeszy przedstawił Polsce ofertę rozpoczęcia polityki odprężenia i współpracy skierowanej przeciwko Rosji sowieckiej. Adolf Hitler zapewne znał już tajny raport swojego warszawskiego Ambasadora von Moltke, obszernie przedstawiający przygotowania Polski do rozpoczęcia wojny. Kanclerz Niemiec, jak się wydaje był świadom, że powstrzymać ją mogą już tylko sami Polacy. Ów raport Helmuta von Moltke powstał 29-tego kwietnia, dzień po wileńskiej wielkiej rewii polskiej kawalerii przed Józefem Piłsudskim: "Rosnące tendencje rewizjonistyczne, które umacniają się wszędzie, budziły w Polsce rosnący niepokój i obawę, zwłaszcza od chwili, gdy sprawa ta zaostrzyła się w związku z dyskusją nad paktem czterech. To samo dotyczy sprawy rozbrojenia. Polska oczywiście wyraźnie oświadczyła, że nie uznaje równości praw przyznanych Niemcom w deklaracji pięciu mocarstw w grudniu ub.r., i że będzie przeciwstawiać się w dalszym ciągu wszystkimi siłami, jakie ma w swej dyspozycji, praktycznemu zastosowaniu tej zasady. Nie ma ona jednak żadnej pewności, że ten opór przyniesie sukcesy. Z rosnącą obawą przewidują więc tutaj, że rozwój sytuacji doprowadzi albo do stopniowego wyrównania obecnych różnic w zbrojeniach, albo - na wypadek fiaska konferencji rozbrojeniowej stworzy Niemcom możliwość uzbrojenia się. W obydwu wypadkach powstanie w rezultacie zmniejszenie przewagi wojskowej Polski, posiadanej obecnie przez nią nad Niemcami. Dochodzą do tego obawy związane z rozwojem w Niemczech. Obawiają się tutaj żywiołowej siły, z jaką wybuchła w Niemczech idea narodowa. Polacy przewidują, że jeżeli raz zostaną rozbite łańcuchy ograniczające zbrojenia, to cała energia Niemiec skoncentruje się na wielkim celu, tj. na wschodnich granicach, i że Niemcy nie cofną się wówczas przed użyciem siły."
 
Po czyjej stronie racja
Ambasador von Moltke nie zapomniał wspomnieć w swoim raporcie również i o nastrojach panujących w Wojsku Polskim, którego korpus oficerski uważał, iż bierne czekanie jest zbrodnią przeciwko narodowi; "Póki żyje Piłsudski, posiada on państwo ściśle zorganizowane do swej dyspozycji, co może nie mieć miejsca po jego śmierci" - konkludował von Moltke, dodając: "W każdym jednak wypadku można powiedzieć, że rząd polski utrzymuje atmosferę, która daje przyczyny do obaw. Utrzymuje się stopniowo wrażenie, że nie byłby on niezadowolony, gdyby prowokacje wywołały kontrakcję ze strony Niemiec". Myśląc o wojennych planach rządu polskiego absolutnie nie można pomijać i kwestii czysto ideologicznej. Piłsudczycy, kierujący ówczesną Polską, byli ludźmi o bardzo silnych humanistycznych imponderabiliach i szalenie rozbudzonych, wolnościowych aspiracjach. Brzydzili się faszystowską ideologią, a szczególnie propagowanym przez nią antysemityzmem. Nie miejsce tutaj, aby przeprowadzać dowód tego twierdzenia. Jednak warto wspomnieć o powszechnej plotce krążącej w korpusach oficerskich Armii włoskiej i Reichswery, jakoby Piłsudski był związany romansem z Żydówką. To tylko niezbyt wyszukana plotka. Na pewno w swoim gronie Piłsudczycy mieli wielu Żydów, a wcale liczna grupa Żydów-Ochotników zginęła pod legionowymi sztandarami. Czy Józef Piłsudski czytał napisane przez Hitlera w 1924 roku; "Mein Kampf" ? Piszący te słowa, studiujący od lat historię życia pierwszego Marszałka Polski, nie trafił na dowód tej lektury, ale wykluczyć jej nie sposób. Założyć więc trzeba, że Piłsudski, zwykle bardzo wiele czytając, przeczytał i tę pozycję. Trafił tam i na taki fragment: "Gdyby na początku i w czasie wojny pod gazem trującym potrzymano dwanaście, piętnaście tysięcy psujących naród hebrajczyków, tak jak to w polu musiało wycierpieć setki tysięcy naszych najlepszych robotników z wszystkich warstw i zawodów, to miliony ofiar frontowych nie poszłyby na darmo". Ten potworny fragment nazistowskiego manifestu musiał zrobić wielkie wrażenie na człowieku rozkochanym w romantycznej tradycji i znającym na pamięć wielkie partie dzieł Słowackiego.
 
Albo - albo
Józef Piłsudski stanął więc na rozstaju jedynie dwu dróg we współistnieniu z Niemcami. Pierwszej - wojennej. Dobrze ją znał, potrafił nią kroczyć po mistrzowsku, a ówczesne położenie strategiczne Polski rokowało zwycięską kampanię przeciwko hitlerowskim Niemcom. Tylko co dalej ? Czy udałoby się poskromić zapędy krajowych megalomanów postulujących wcielenie do Rzeczypospolitej zajętych terytoriów III Rzeszy ? Droga druga. To mozolna i żmudna praca dyplomatycznych rokowań i zawierania traktatów. Na tę drogę ostatecznie Polska wkroczyła i 26 stycznia 1934 roku podpisała z Niemcami pakt o nieużywaniu wzajemnie siły przez najbliższych 10 lat. Czy Józef Piłsudski mógł uderzyć na Niemcy w 1933 roku ? Mając dwie wielkie niewiadome, czyli postawę państw Europy Zachodniej, a przede wszystkim bardzo wątpliwą pomoc Francji oraz czynnik Rosji sowieckiej, czyli zagrożenie z jej strony atakiem w plecy ? Już za sześć lat okazało się, że te obawy nie były czczymi. Tylko, że już wtedy inicjatywa należała do Hitlera i jego znakomicie wyposażonego i nasyconego młodymi rocznikami oficerskimi - Wehrmachtu.
 
Kurtyna wstydliwego milczenia
"Marzeniem Niemiec jest doprowadzić do kooperacji z Rosją, jak za czasów Bismarcka. Dojście do takiej kooperacji byłoby naszą zgubą. Do tego dopuścić nie można. Mimo ogromnych różnic w systemach i kulturze Niemiec i Rosji, trzeba stale pilnować tej sprawy. Na świecie powstawały już dziwniejsze sojusze. Jak przeciwdziałać ? Zależnie od danej koniunktury: bądź nastraszeniem słabszego, bądź kolejnym odprężaniem stosunków. Gra będzie trudna, przy paraliżu woli i krótkowzroczności Zachodu oraz nieudania się moich planów federacyjnych" - mówił Marszałek Piłsudski na niecałe dwa lata przed śmiercią. Gwoli wyjaśnienia. Idea Federacyjna był to bardzo ciekawy plan J.Piłsudskiego opracowany wstępnie jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę Niepodległości. Zakładał on sfederowanie państw Europy Środkowej i Wschodniej powstałych w wyniku I w.św., w jeden organizm polityczno-gospodarczy przypominający dzisiejszą Unię Europejską. Dodać trzeba, iż z podobnymi planami wystąpiła w 1930 roku również Francja proponując utworzenie Stanów Zjednoczonych Europy. Jak się wydaje, pomimo wieloletnich wysiłków jej realizacji, idea federacyjna była zbyt postępową, czy wręcz awangardową, jak na ówczesne czasy triumfu ideologii nacjonalistycznych, z gdzieniegdzie totalitarnym finałem. Do wojny nie doszło więc w 1933 roku. Wokół jej planów istnieje dzisiaj zaskakująco mało dokumentów. Dla przykładu w archiwach francuskich zachował się tylko jeden dokument wspominający wizytę w Paryżu senatora Jerzego Potockiego, ale nie zawierający jakichkolwiek danych dotyczących powodów jego przyjazdu do Paryża. Paradoksalnie najsilniejszym dowodem przygotowań Polski do przeprowadzenia wojny prewencyjnej są raporty Ambasadora III Rzeszy w Warszawie. Wydaje się, że niemieccy dyplomaci i oficerowie nie lekceważyli zagrożenia wojną prewencyjną, bo przecież znali plany swego Kanclerza, który mógł zwyczajnie sprowokować zbyt wczesną kontrakcję sąsiadów. Niestety o pokrzyżowaniu planów ich Kanclerza myślał tylko jeden sąsiad ...
 
Epilog
W Polsce ostatnim akordem nierozpoczętej wojny prewencyjnej była wielka rewia kawaleryjska jaką Józef Piłsudski odebrał na Krakowskich Błoniach. Ową demonstrację siły oręża polskiego, kazał Marszałek przeprowadzić 6 października 1933 roku, w 250 rocznicę zwycięstwa wojsk polskich pod Wiedniem. Po raz pierwszy w swym życiu Józef Piłsudski korzystał podczas odbierania tej defilady z pomocy podtrzymującego go adiutanta ... Trzy dni wcześniej hitlerowiec Rudolf Dertil ciężko ranił kanclerza Austrii Dollfussa. Następny zamach na Kanclerza suwerennej Austrii już się Niemcom udał ...
 
Konrad Zbrożek
 
Bibliografia:
Wacław Jędrzejewicz; "Józef Piłsudski 1867 - 1935, życiorys", wyd. Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 1982.
Stanisław Mackiewicz (Cat); "Historia Polski od 11 listopada 1918 r. do 17 września 1939r.", wyd. podziemne z lat 1980-tych.
Jerzy W.Borejsza; "Mussolini był pierwszy", Czytelnik, Warszawa 1989.
Kronika Encyklopedyczna Dwudziestolecia (1914 - 1939); Zakłady Wydawnicze M.Arct, Warszawa 1939.
Plan Mobilizacyjny; Biblioteka Historyczna Sztabu Generalnego  WP, Pruszków 1995.
K.Lapter; Pakt Piłsudski - Hitler. Polsko - Niemiecka deklaracja o niestosowaniu przemocy z 26 stycznia 1934 roku. Warszawa 1962.
Józef Piłsudski. Pisma Zbiorowe. Warszawa 1937.
Ostatnio zmieniany piątek, 07 marzec 2014 11:16

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version