Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

07 Lut

Geneza sojuszu polsko-francuskiego

  • Napisane przez  Godziemba

Po niepowodzeniu uzyskania brytyjskiej gwarancji wsparcia w przypadku agresji niemieckiej, w Paryżu narodził się pomysł sojuszu z Warszawą. Polska miała w pewnym stopniu zastąpić Rosję, sojusznika Francji od 1892 roku. W lutym 1921 roku podpisana została w Paryżu konwencja wojskowa polsko-francuska.

naczelnik_w_paryzujpgNie wszyscy w Paryżu opowiadali się za przymierzem z Polską. Koła wojskowe z marszałkiem Foche’em na czele uważały, iż było za wcześnie na wiązanie się z państwem o nieustalonych jeszcze granicach, którego armia potrzebowała kilku lat, by okazać się przeciwwagą dla Niemiec. Także Quai d’Orsay przeciwne było konwencji z Warszawą. Decydujące znaczenie odegrali prezydent Millerand, szef Sztabu Generalnego Buat oraz francuskie koła przemysłowe, zainteresowane poszukiwaniem nowych rynków zbytu.

   Sugestie francuskie spotkały się z pozytywną reakcją Warszawy, szczególnie politycy endecji z entuzjazmem powitali francuskie propozycje. Prasa lewicowa oraz piłsudczykowska przestrzegała przed podporządkowaniem Polski interesom politycznym i gospodarczym Paryża.

   29 grudnia 1920 roku w „Monitorze Polskim” ukazał się komunikat o zaproszeniu Marszałka Piłsudskiego do Paryża w styczniu 1921 roku.

   1 stycznia 1921 roku minister spraw wojskowych gen. Kazimierz Sosnkowski podjął sprawę zawarcia polsko-francuskiej konwencji wojskowej w rozmowie z szefem Francuskiej Misji Wojskowej gen. Niessel’em. Sosnkowskiemu chodziło przede wszystkim o uzyskanie od Francji gwarancji pomocy wojskowej w przypadku agresji niemieckiej lub bolszewickiej na Polskę oraz udzielenie przez Paryż kredytu na dozbrojenie polskiej armii.

   Ostatecznie przyjazd Piłsudskiego do Paryża nastąpił 3 lutego 1921 roku. Towarzyszyli mu: Eustachy Sapieha – minister spraw zagranicznych oraz wspomniany gen. Sosnkowski. Sprawa zawarcia sojuszu zdecydowana została w trakcie bezpośredniej rozmowy Piłsudskiego z Millerandem. Naczelnik Państwa zabawił we Francji tylko trzy dni. Dla zredagowania umowy politycznej oraz konwencji wojskowej pozostali w Paryżu Sapieha oraz Sosnkowski.
 

200px-a_millerand

Alexandre Millerand


   Minister spraw wojskowych nie przywiózł do Paryża gotowego projektu konwencji, zabrał z sobą, opracowaną przez siebie pierwszą jego redakcję, która jak określał w późniejszych relacjach, stanowić miała „substrat do rozpoczynających się negocjacji”.

   We wspomnianym projekcie, wręczonym Foch’owi oraz Weygand’owi, było 17 artykułów oraz dodatkowe klauzule. Zmierzały one do uzyskania od Francji maksimum pomocy przy skromnych stosunkowo zobowiązaniach Warszawy na rzecz Paryża.

   Projekt Sosnkowskiego starał się wprowadzić równorzędność zobowiązań obu państw w przypadku konfliktu z Niemcami oraz automatyczność pomocy Francji w wypadku konfliktu polsko-sowieckiego. W tej ostatniej kwestii Paryż miał nie tylko zapewnić bezpieczeństwo dróg komunikacyjnych, w tym morskich, między obu krajami, zobowiązać się do udzielenia Polsce pomocy w sprzęcie wojskowym (art. 9), ale również wypowiedzieć wojnę Rosji bolszewickiej. Jeszcze szerszej Generał potraktował zobowiązania Paryża w wypadku agresji niemieckiej, za którą miała być uważana „każda agresja wychodząca z części terytorium państwa, nawet odłączonego od niego, ale nie uznanej przez państwa sprzymierzone za państwo niepodległe” (art. 6). Chodziło w tym wypadku o uznanie za agresję także wszelkiego niemieckiego ataku z terytorium Wolnego Miasta Gdańska.

   Francja miała w tej sytuacji skierować przeciwko Niemcom maksimum sił jakimi dysponowała. Środki, jakie miała podjąć ze swej strony Warszawa, Generał uzależniał od sytuacji na granicy z Rosją bolszewicką.

   W zamian za pomoc w sprzęcie wojennym, Polska miała zobowiązać się do wprowadzenia 2-letniej służby wojskowej, utrzymywania w okresie pokoju 30 dywizji piechoty, 9 brygad kawalerii, oraz do rozwinięcia, przy pomocy Paryża, własnego przemysłu zbrojeniowego. Dodatkowo strona polska miała zagwarantować jak najkorzystniejsze warunki dla działalności Francuskiej Misji Wojskowej w Polsce.

   W końcowych artykułach zawarte były postanowienia zobowiązujące oba państwa do prowadzenia wspólnych pertraktacji pokojowych oraz stałego porozumiewania się sztabów oby armii. Dołączona do powyższego projektu dodatkowa klauzula zobowiązywała Francję do udzielenia Polsce w 1921 roku kredytu na zrealizowanie programu technicznej reorganizacji wojska polskiego, którego celem było ujednolicenie uzbrojenia, uzupełnienie sprzętu artyleryjskiego i pancernego oraz zapasów amunicji karabinowej i artyleryjskiej.

   Należy przypuszczać, iż Sosnkowski domagając się od Paryża tak szerokim zobowiązań chciał rozpocząć negocjacje z wysokiego pułapu, by w ich trakcie stopniowo ustępując uzyskać w rezultacie jak najkorzystniejsze warunki dla Polski.

   Treść tego projektu nie wywołała entuzjazmu we francuskich kołach wojskowych, a Weygand nazwał go nawet „mozolnym opracowaniem szkolnym, w którym od Francji żąda się zbyt dużo, zaś sama Polska daje zbyt mało”. Równocześnie francuskie sfery gospodarcze zaczęły wywierać nacisk na stronę polską, by zmusić ją do jednostronnych koncesji o charakterze eksploratorskim. Stefy polityczne dążyły do nie wiązania się ścisłego z Warszawą, a koła wojskowe do ograniczenia do minimum zobowiązań militarnych wobec Polski.

   W tej sytuacji Sosnkowski przystąpił do przygotowania nowego polskiego projektu konwencji wojskowej. W powojennej relacji podkreślił, iż „zostawszy w Paryżu, przez pewien czas zastanawiałem się jak podejść do zleconego mi zadania. Po namyśle postanowiłem wzorować się na tekście konwencji wojskowej rosyjsko-francuskiej z 1892 roku, dodając punkty wynikające z naszej szczególnej sytuacji”.

   Nowy projekt Generał przekazał Francuzom 10 lutego 1921 roku. Jak raportował ówczesny attache wojskowy w Paryżu L. Morsztyn: „Początek rozmów był bardzo trudny. Wkrótce jednak, po intymnym spotkaniu na śniadaniu, w szczerej rozmowie na różne tematy polskie, z wyjątkiem konwencji, atmosfera uległa zmianie. Sosnkowski zrobił na Fochu’u bardzo dobre wrażenie, a w dalszych negocjacjach okazał się zręcznym partnerem”.

   Stronie francuskiej zależało na ograniczeniu jej zobowiązań wobec Warszawy, przy jednoczesnym akcentowaniu konieczności jak najszybszego zorganizowania silnej armii polskiej. W tej sytuacji dużą zasługą Sosnkowskiego było przełamanie oporu Focha’a i doprowadzenie do podpisania konwencji w wersji, która choć nie uwzględniała części polskich propozycji, wykraczała jednak daleko poza ramy układu politycznego. Umowa polityczna została bowiem oparta na projekcie Berthelota, zdecydowanie podkreślającym obronny charakter sojuszu. Kolejne artykuły umowy zobowiązywały obie strony jedynie do wzajemnego pozdumiewania się w wypadku zagrożenia ich interesów przez państwo trzecie.

   Do ostatecznego uzgodnienia stanowisk w sprawie konwencji wojskowej doszło po wyczerpującej dyskusji w dniu 18 lutego 1921 roku. W jej trakcie Foch zrezygnował z wysuwania własnego projektu, przyjmując projekt Sosnkowskiego za podstawę negocjacji.

   Umowa wojskowa, podobnie jak układ polityczny, podpisana została 19 lutego 1921 roku. Na mocy konwencji wojskowej oba rządy, na wypadek agresji niemieckiej, zobowiązywały się do udzielenia sobie pomocy. Za agresję niemiecką uznano wszelką agresję wychodzącą z terytorium podległego rządowi niemieckiemu (art. 1). W wypadku agresji bolszewickiej na Polskę, Francja zobowiązywała się do zapewnienia Polsce bezpieczeństwa od strony Niemiec oraz udzielenia jej pomocy w obronie przeciw armii bolszewickiej (art. 2). W obu przypadkach „bezpośrednia pomoc” jaką Paryż zobowiązał się udzielić Warszawie polegała na dostawach materiału wojskowego i kolejowego oraz wysłaniu personelu technicznego. Jednocześnie Francja zobowiązywała się do zabezpieczenia, w miarę swych możliwości, linii komunikacyjnych, również morskich, łączących ją z Polską. Warszawa zaś zobowiązywała się do wprowadzenia 2-letniej służby wojskowej oraz utrzymywania 30 dywizji piechoty oraz 9 brygad kawalerii.

   Ponadto Paryż miał udzielić Polsce specjalnego kredytu wojskowego dla przeprowadzenie reorganizacji armii polskiej (art. 4). Z kolei Warszawa zobowiązywała się do rozbudowy, przy pomocy francuskiej, własnego przemysłu zbrojeniowego. Ostatnie artykuły konwencji poświęcone były potrzebie ścisłej współpracy obu sztabów generalnych oraz zasadom funkcjonowania Francuskiej Misji Wojskowej w Polsce.

   Porównując pierwotny projekt Sosnkowskiego oraz ostateczny tekst konwencji należy podkreślić, iż mimo uwzględnienia w układzie szeregu istotnych dla Polskie czynników, strona francuska wymusiła na Polakach zrezygnowanie z wielu wysuwanych propozycji. Między innymi casus foederis przeciwko Niemcom nie uwzględniał agresji pośredniej poprzez terytorium Wolnego Miasta Gdańska. Pomoc francuska w przypadku wojny polsko-bolszewickiej nie została ścisłe określona.

   W redakcji artykuły IV uderza nierównomierność zobowiązań w zakresie wysiłku zbrojnego obu państw – o ile bowiem polskie zobowiązanie zostały wyraźnie określone pod względem sił żywych, to Francja została jedynie zobligowana do udzielenia kredytów na dozbrojenie polskiej armii. Stronę polską najbardziej niepokoiło czy w wypadku wojny polsko-bolszewickiej, Paryż znajdzie się w stanie wojny z Moskwą.

   Sosnkowski nie był całkowicie zadowolony z ostatecznego kształtu konwencji, która miała niewątpliwie mniejszy ciężar gatunkowy, niż konwencja francusko-rosyjska z 1892 roku.

   Nie krył zresztą swego zawodu w rozmowie z Foch’em, wskazując iż formuły wzorowane na tej konwencji zostały zastąpione sformułowaniami bardziej ogólnikowymi. Uważał jednak, iż „wszędzie tam, gdzie wysuwałem punkty specjalnie wynikające z naszej szczególnej pozycji geograficznej, moje dezyderaty zostały przyjęte z całym nakładem dobrej woli i ze zrozumieniem”. W dalszej części swej relacji Generał stwierdzał, iż „należy mieć zrozumienie dla pewnych oporów ze strony Francji. Albowiem Polska nie miała jeszcze uznanych przez Zachód swoich granic wschodnich, demobilizacja armii polskiej nie była jeszcze zakończona, a plan organizacji pokojowej był jeszcze w toku wykonywania, plan rozbudowy lotnictwa był dopiero zarysowany, nie istniał wówczas ani plan mobilizacji ani nie była określona ilość rezerwowych wielkich jednostek na wypadek wojny, itp.”.

   Nasuwa się jednak pytanie, czy nie lepiej byłoby poczekać z zawarciem konwencji do czasu zakończenia rokowań polsko-bolszewickich w Rydze, ustabilizowania sytuacji na Górnym Śląsku oraz stworzenia silnych podstaw dla rozbudowy polskiej armii?

   Polska znalazła się jednak w przymusowym położeniu, a szybkie podpisanie umów z Francją wzmocniło pozycję strony polskiej w trakcie rokowań w Rydze, na Górnym Śląsku, w sprawie wileńskiej, w Galicji Wschodniej, a także w rozpoczynających się rokowaniach w sprawie zawarcia sojuszu polsko-rumuńskiego. Te właśnie czynniki zadecydowały, że strona polska postanowiła zawrzeć obie umowy z Francją w wersji, która choć nie uwzględniała wszystkich polskich postulatów, stanowiła, w aktualnej sytuacji, maksimum tego co można było uzyskać w Paryżu.

   Zawarcie konwencji wojskowej, która w przypadku zobowiązań francuskich, znacznie wychodziła poza ramy umowy politycznej, uważano wówczas powszechnie za duży sukces Polski. Był to też duży sukces osobisty generała Sosnkowskiego, debiutującego na międzynarodowej arenie dyplomatycznej.

   Polski minister spraw wojskowych miał nadzieję, iż z czasem uda się Polsce, w korzystniejszej sytuacji politycznej, wprowadzić w tekście umowy poprawki precyzujące zobowiązania francuskie wobec Polski. W tym przekonaniu mogło utwierdzić go przemówienie Focha’a, na obiedzie wydanym przez Sosnkowskiego już po podpisaniu układu, w którym „podkreślił w sposób kategoryczny, że pewne trudności techniczne, które wpłynęły na sformułowania konwencji nie zmieniają w niczym istoty rzeczy, mianowicie, że Francja traktuje uczciwie i z całą powagą przyjęte zobowiązania wobec Polski, ze Polska może być pewna, że w razie niebezpieczeństwa zagrażającego jej niepodległemu bytowi znajdzie zawsze i niezwłocznie Francję obok siebie”.

   Dodatkowym czynnikiem który towarzyszył polsko-francuskim rokowaniom było przeciąganie się rozmów gospodarczych. Strona francuska naciska przez sfery przemysłowe usiłowała uzależnić własne zobowiązania polityczno-wojskowe od umów handlowych, w ramach których Polska miała udzielić Francji jednostronnych koncesji gospodarczych. Ze względów prestiżowych najbardziej drażliwą sprawą w pakiecie francuskich żądań gospodarczych było zobowiązanie Warszawy do importu pewnej ilości win francuskich.

   Sosnkowski osobiście uważał, iż „klauzula owa wolna była od jakiejkolwiek przesady”. Sapieha obawia się jednak, że zgoda strony polskiej wywoła zły wydźwięk na lewicy sejmowej.

   Wedle relacji Sosnkowskiego „w ostatniej chwili ku zdumieniu i niezadowoleniu francuskich partnerów odmówił (Sapieha – Godziemba) podpisania gotowego już tekstu umowy handlowej, oświadczając, że musi uprzednio uzyskać sankcję sejmową. Stanowisko Sapiehy skomplikowało sytuację, albowiem od samego początku negocjacji istniała zgoda strony polskiej na stymulację Francuzów, że wszystkie umowy wchodzą w życie równocześnie”.

   W tej sytuacji Francuzi wymusili na polskiej delegacji umieszczenie w tekście obu konwencji zastrzeżenie, że wejdą w życie „dopiero po podpisaniu układów handlowych, będących obecnie w fazie pertraktacji”. To chwiejne stanowisko Sapiehy spowodowało w rezultacie ponad roczną zwłokę w wejściu w życie obu konwencji. Francuzi bowiem posiadając zdecydowaną przewagę negocjacyjną, wysuwali pod adresem Warszawy coraz większe żądania natury gospodarczej. Najbardziej niezadowolony z takiego obrotu sprawy był Sosnkowski, któremu bardzo zależało na uzyskaniu kredytu wojskowego, niezbędnego dla rozpoczęcia programu dozbrojenia i reorganizacji polskiej armii.

   21 lutego 1921 roku podpisano bowiem równocześnie załącznik do konwencji wojskowej, w którym Francja zobowiązała się do udzielenia Polsce kredytu wojskowego w wysokości 400 mln franków, przy czym jeszcze w latach 1921-1922 Polska miała otrzymać I ratę w wysokości 200 mln franków. Postanowienie to stanowiło integralną część konwencji wojskowej i podobnie jak ona uwarunkowane było podpisaniem umowy handlowej.

   Przyjęte przez Polskę zobowiązania, nakładające na nią obowiązek utrzymywania w czasie pokoju 30 dywizji piechoty oraz 9 brygad kawalerii stanowiły poważne obciążenie dla budżetu państwa. Wpłynęły także niewątpliwie na opóźnienie, a wraz z coraz bardziej pogarszającą się sytuacją gospodarczą kraju, na wręcz zahamowanie procesu unowocześnienie armii polskiej. Jedynym ratunkiem była więc pożyczka francuska, której realizacja została poważnie opóźniona wobec przeciągania się polsko-francuskich rokowań gospodarczych.

   W przemówieniu wygłoszonym 8 marca 1921 roku na posiedzeniu Komisji Wojskowej Sejmu, Sosnkowski podkreślił, iż ze względu na skomplikowane i niekorzystne położenie geograficzne Polska chcąc utrzymać swój niepodległy byt państwowy, musi przez szereg lat, aż do chwili stabilizacji położenia politycznego we wschodniej Europie stać z bronią u nogi, ponosząc w okresie przejściowym ciężary w stosunku do jej sił ekonomicznych i finansowych być może ponad miarę.

   Podkreślając chęć ulżenia finansom państwa przez wprowadzenie maksimum oszczędności w armii sugerował jednocześnie, iż „armia nie jest czymś oderwanym lecz żywotną częścią organizmu Polski, wraz z jego najwyższymi zaletami, ale też i z pewnymi wadami, że przeto wszystkie niedomagania naszego ogólnego życia gospodarczego z natury rzeczy przejawiać się muszą również i w armii. Są one tu jedynie wyrazistsze jako, że armia zawsze cieszy się największym zainteresowaniem ogółu społeczeństwa”.

   Najwięcej miejsca w swoim expose poświeci sprawie budowy przemysłu zbrojeniowego, którego plan rozbudowy opierał się na zasadzie samowystarczalności. Przyjęcie tej zasady wynikało ze strategicznego położenia Polski – niewielkiego dostępu do Bałtyku, przy łatwości odcięcia komunikacji z Europą Zachodnią, czego dowiodły doświadczenia z okresu wojny z bolszewikami. W tych warunkach – zdaniem Generała – niezbędne było przyjęcie założenia o konieczności pokrycia zapotrzebowania armii na materiał wojenny przez krajowe fabryki, korzystające z krajowych surowców. „W dziedzinie – mówił – przemysłu wojennego ustaliłem zasadę, że wojsko nie jest producentem. Zapotrzebowanie armii winna pokrywać w maksymalnych granicach produkcja prywatna”. W rękach państwa winna znajdować się, jego zdaniem, tylko produkcja broni oraz materiałów wybuchowych.

   W obliczu trudnego położenia geopolitycznego niezbędne stało się pozyskanie sojuszników. W stosunku do zagrożenia niemieckiego, uznał, iż niedawno podpisany sojusz z Francją „daje nam te gwarancje w stosunku do Zachodu”. Natomiast w przypadku zagrożeń płynących ze strony Rosji bolszewickiej naturalnych sojuszników Polski widział w państwach bałtyckich oraz Rumunii, jako krajach mających wspólne z Polską interesy obronne, a będących jednocześnie zbyt słabymi „by pojedynczo własnymi siłami powstrzymać lub odegnać agresorów”.

Godziemba

 

Wybrana literatura:

H. Bułhak – Polska-Francja. Z dziejów sojuszu 1922-1932
K. Mazurowa – Przymierze polsko-francuskie
K. Sosnkowski – Materiały historyczne
J. Ciałowicz – Polsko-francuski sojusz wojskowy 1921-1939
P. Stawecki – Polityka wojskowa Polski 1921-1926

Grafika:

rysunek: "Ilustrowany Kurier Codzienny" z 7 lutego 1921 r.

zdjęcie: Wikimedia Commons

Ostatnio zmieniany niedziela, 01 kwiecień 2012 23:51

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version