Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

10 Lis

Listopadowe dni w Łodzi

W 1914 roku Łódź od blisko wieku znajdowała się w zaborze rosyjskim. Wybuch wojny oznaczał dla miasta szybkie zetknięcie się z działaniami wojskowymi. W drugiej połowie sierpnia 1914 roku ewakuowały się z Łodzi oddziały rosyjskie i 17 sierpnia wkroczyły do Łodzi po raz pierwszy formacje niemieckie.

linkeIch pobyt trwał tylko jeden dzień. Po raz drugi Niemcy pojawili się w Łodzi 8 października tego samego roku. Cztery dni później znaleźli się w Łodzi pierwsi żołnierze Legionów Polskich. Rozpoczął się, trwający blisko trzy tygodnie, okres werbowania i szkolenia ochotników łódzkich do formacji dowodzonej przez Józefa Piłsudskiego. Ofensywa rosyjska zmusiła oddziały legionowe i wojska niemieckie do opuszczenia Łodzi 28 października. Trwająca wokół miasta bitwa zakończyła się porażką wojsk rosyjskich i na blisko cztery lata Łódź weszła w skład terenów okupowanych przez Niemcy.

 

   Na terenie Łodzi działalność prowadziły zarówno partie polityczne, organizacje społeczne jak i militarne. Wśród licznych rzesz robotników znaczącą rolę odgrywały: Polska Partia Socjalistyczna, Narodowy Związek Robotniczy. Przez pierwsze lata wojny opowiadały się one, wspólnie ze Związkiem Patriotów (przekształconym następnie w Partią Niezawisłości  Narodowej a potem, w Stronnictwo Niezawisłości Narodowej), Polskim Stronnictwem Ludowym i Ligą Państwowości Polskiej za walkę z Rosją, wspierając m.in. werbunek do Legionów. Stanowisko przeciwne, zorientowane na zwycięstwo Rosjan, prezentowało Zjednoczenie Narodowe (endecja) i Stronnictwo Chrześcijańsko-Narodowe (chadecja). Na rewolucję i obalenie kapitalizmu zorientowane były Socjaldemokracja Królestwa Polskiego (SDKPiL) i Litwy oraz Polska Partia Socjalistyczna-Lewica (PPS-Lewica). W tej ostatniej pojawiały się głosy postulujące powiązanie walki z klasowej z hasłami niepodległościowymi. Reprezentantem takiego poglądu był m.in. Antoni Szczerkowski, który po pewnym czasie został wraz ze zwolennikami usunięty z PPS-Lewicy.

   Od 1914 roku działała też na terenie Łodzi Polska Organizacja Wojskowa.  W jej skład wchodzili głównie członkowie tajnego skautingu, „Zarzewia”, NZR. Kadrę oficerską zasilali także urlopowani oficerowie I Brygady Legionów Józefa Piłsudskiego. W szczytowym okresie rozwoju POW liczyła w Łodzi ponad czterysta osób. Organizowała szkoły podchorążych, podoficerskie i żołnierskie. Rok 1917 przyniósł ograniczenie działalności organizacji. Powodem były liczne aresztowania jej członków przez policję niemiecką. W 1918 roku na czele łódzkiego okręgu POW stał por. Stanisław Stecki-Skwarczyński (oficer Legionów), a jego zastępcą był ppor. Mieczysław Pęczkowski.    Po tzw. kryzysie przysięgowym w Legionach w drugiej połowie 1917 r. zaczęło pojawiać się w naszym mieście coraz więcej byłych żołnierzy Legionów. Stworzyli Związek Oficerów i Żołnierzy Byłych Legionów Polskich. Na jego czele stał por. Alfred Biłyk. Byli legioniści zasilali także szeregi innych organizacji o charakterze paramilitarnym. Należały do nich m.in. Pogotowie Bojowe PPS i Organizacja Wojskowa NZR.    W 1918 r. powstał także Związek Wojskowych I, II, III Korpusów Wojsk Polskich. Jego członkami byli żołnierze Korpusów Polskich na Wschodzie, którzy po zawarciu pokoju niemiecko-rosyjskiego w 1918 r. zaczęli wracać na tereny byłej Kongresówki. W krótkim czasie stali się jedną z liczniejszych organizacji skupiających byłych wojskowych. Ocenia się, ze w listopadzie 1918 r. Związek mógł liczyć w Łodzi blisko pięciuset członków.

   Liczącą się siłą na terenie Łodzi było także harcerstwo. Silnie związane z niepodległościowym ruchem piłsudczykowskim stanowiło bazę wywiadowcza i łączności. Wśród harcerzy wysoki odsetek stanowili członkowie POW i byli żołnierze Legionów Polskich. Osobą łączącą środowisko harcerskie z Związkiem Oficerów i żołnierzy Byłych Legionów był Franciszek Edward Pfeiffer. Oprócz wymienionych wyżej środowisk do aktywnych w przygotowaniach do opanowania miasta zaliczyć można Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”.

   Antyniemieckie stanowisko prezentowała zdecydowana większość mieszkańców Łodzi. Polacy w czasie I wojny stanowili ponad pięćdziesiąt procent ludności miasta. Oprócz Polaków znaczącą role odgrywały w życiu miasta mniejszości żydowska i niemiecka. W czasie czterech lat wojny liczba mieszkańców Łodzi spadła o ponad dwieście tysięcy osób. Działania władz niemieckich, które doprowadziły do znacznego pogorszenia warunków życia Łodzian, między innymi poprzez doprowadzenie do zaprzestania produkcji w łódzkich fabrykach włókienniczych, doprowadziły do narastania nastrojów sprzyjających działalności niepodległościowej. Wyrazem tego była m.in. demonstracja z okazji 125. rocznicy Konstytucji 3 Maja, która zgromadziła kilka tysięcy osób.

   Nastrojów nie poprawił Akt 5 listopada, zapowiadający utworzenia państwa polskiego pod auspicjami cesarzy Niemiec i Austrii. Podejmowane były także akcje zbroje, wymierzone w niemieckie urządzenia wojskowe i policję.    Na terenie Łodzi znajdowały się w 1918 r. także zalążki, organizowanej pod auspicjami niemieckimi, Polskiej Siły Zbrojnej tzw. Polnische Wehrmacht. Struktura ta podporządkowana została Radzie Regencyjnej, ale większość organizacji z terenu miasta nie podejmowała żadnych prób współdziałania z PSZ.  Powołana we wrześniu 1918 roku Rada Regencyjna z siedzibą w Warszawie była namiastką rządu polskiego, ale rozpoczęła organizowanie struktur państwowych i stwarzała podstawy organizacji przyszłych sił zbrojnych.

   Sytuacja militarna na froncie zachodnim dawała w październiku 1918 r. bardzo duże nadzieje na szybkie zakończenie wojny. Dlatego też większość organizacji militarnych działających na terenie Łodzi, w większym lub mniejszym stopniu, planowała działania do podjęcia w momencie nadejścia nieuchronnej klęski Niemiec. Wojska cesarza Wilhelma II zajmowały największą część obszaru Rzeczypospolitej i mimo porażek ponoszonych w walkach z koalicją stanowiły one znaczącą siłę, potrafiącą udaremnić lub przynajmniej utrudnić polskie działania militarne zmierzające do odzyskania niepodległości.

   31 października 1918r. w Krakowie władzę przejęła Polska Komisja Likwidacyjna, a dzień później rozpoczęły się walki z Ukraińcami o Lwów. Był to jednoznaczny sygnał, że nadchodzi wielkimi krokami moment przejścia panowania nad obszarami okupacji niemieckiej, w tym także Łodzi, przez Polaków. 6 listopada łódzka Rada Miejska, prezentując stanowisko tożsame z Radą Regencyjną, przyjęła uchwałę, w której wzywała do wstępowania w szeregi armii, w celu obrony kresów Rzeczypospolitej, zwołania Sejmu wybranego w pięcioprzymiotnikowych wyborach oraz uwolnienia Józefa Piłsudskiego. Dzień później w Lublinie powołany został Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim na czele. Wiadomość o tym wkrótce dotarła do Łodzi. PPS, PSL i SNN opowiedziały się za tzw. rządem ludowym, odmawiając podporządkowania się władzy Rady Regencyjnej. 10 listopada Stronnictwo Niezawisłości Narodowej zorganizowało w budynku filharmonii przy ul. Dzielnej (obecnie ul. Narutowicza) wiec informujący o programie rządu Daszyńskiego. W czasie jego trwania odmówiono zabrania głosu przedstawicielom skrajnej lewicy, która stała na stanowisku tworzenia rad robotniczych i włościańskich zamiast budowania struktur odrodzonego państwa. Wiec zakończył się sformowaniem kilkutysięcznego pochodu, który przemaszerował przez Nowy Rynek (pl. Wolności), ul. Pańską (Żeromskiego), Główną (Mickiewicza, Piłsudskiego) w kierunku Widzewa. Tego samego dnia wieczorem dotarła do Łodzi wieść o powrocie do Warszawy, z więzienia w Magdeburgu, brygadiera Piłsudskiego.

   „Dnia 10.XI nastąpiło porozumienie dla wspólnej akcji między czterema organizacjami: P.O.W., Dowborczycy, Grupa Legionowa, P.P.S.. Nieustanne narady na wytwarzającem się położeniem, obserwowanem zdenerwowaniem wśród Niemców, podnieceniem się mas odbywały się między kierownikami tych organizacyj” - wspominał po latach Mieczysław Pęczkowski. Dało to początek wspólnego dowództwa pod nazwą Komenda Siły Zbrojnej. Na jej czele stanął oficer Legionów Polskich por. Alfred Biłyk.

   Dzień wcześniej wśród kilkutysięcznego garnizonu niemieckiego w Łodzi rozpoczęło się tworzenie Rady żołnierskiej, czyli Soldatenratu. Sprzyjało temu coraz większe rozprężenie wśród znacznej części żołnierzy, nieuznających już autorytetu władzy państwowej czy oficerów. Odegrało to znaczną rolę w późniejszych wypadkach.

   Jak wspomina Stanisław Skwarczyński rozbrojenie Niemców zaplanowane było przez POW, PB PPS i harcerzy na dzień 12 listopada. Rozwój wypadków przyspieszył ten termin. Równocześnie decyzję o nawiązaniu kontaktu z innymi organizacjami paramilitarnymi zapadły w Narodowym Związku Robotniczym. Przedstawiciele tej partii z Bolesławem Fichną na czele podjęli decyzje o włączeniu się do akcji rozbrajania. W przedsięwzięcie to starano się zaangażować także biuro Werbunkowe Polskiej Siły Zbrojnej, odkładając na bok wcześniejsze animozje.

   Dzień 11 listopada nie zapowiadał jeszcze zbrojnego starcia. Większość liczyła na pokojowe przekazanie władzy ze strony Niemców. Członkowie poszczególnych organizacji gromadzili się w swoich siedzibach. Główne siły koncentrowały się na ul. Przejazd (obecne ul. Tuwima), Stamtąd po południu 11 listopada rozesłano na łódzkie ulice liczne patrole, mające zapewnić ład i porządek. Ilość zmobilizowanych przekroczyła oczekiwania dowódców akcji. „Mobilizacja POW dała nieoczekiwane rezultaty. Zamiast spodziewanych 300 stawiło się ponad 500 ludzi. Byłem tym trochę zaniepokojony, bo nie tylko ja, niedawno przybyły do Łodzi, ale i moi sztabowcy łodzianie nie wiedzieli co to za ludzie stanowią tą nadwyżkę. Będący w mojej dyspozycji harcerski oddział Pfeiffera znacznie się wzmocnił, wchłaniając w swoje szeregi licznie zgłaszających się ochotniczo starszych uczniów gimnazjalnych” - wspominał Stanisław Skwarczyński.    Już wtedy dochodziło do rozbrajania pojedynczych żołnierzy i policjantów. Doszło także do utarczek pomiędzy Polakami, a manifestacją żydowskiej organizacji „Bund”, która w czasie przemarszu ulicą Piotrkowską wznosiła hasła popierające bolszewicką rewolucję. Manifestantów rozproszono około godziny 18.00. Stało się to równocześnie impulsem do rozpoczęcia akcji przeciw Niemcom.

   Pierwsze działania skierowane były przeciwko pojedynczym żołnierzom i niewielkim patrolom. Powodem był niedostatek broni, który wykluczał akcję na większą skalę. Pogotowie Bojowe PPS rozbroiło pięcioosobowy patrol niemiecki na skrzyżowaniu ulic Długiej i św. Andrzeja (obecnie ul. Gdańskiej i Andrzeja Struga). Kolejnymi celami bojowców PPS były posterunki policji położone przy ulicach: Aleksandrowskiej (ul. Limanowskiego), Zgierskiej, Widzewskiej (ul. Kilińskiego), Zarzewskiej (ul. Przybyszewskiego) i Górnym Rynku (pl. Reymonta). Członkowie NZR opanowali kilka posterunków policyjnych, składnice wojskowe i magazyny, a także stację kolejową Łódź-Chojny. Oddziały podporządkowane Komendzie Siły Zbrojnej zajęły pocztę, telegraf, siedzibę gubernatora wojennego w Grand Hotelu. Nieco więcej wysiłku wymagało zajęcie bazy samochodowej przy ul. Emilii (ul. Tymienieckiego). Dopiero trzeci atak zakończył się powodzeniem.

   Nie wszędzie rozbrajanie zakończyło się bez wystrzału. Eugeniusz Ajnenkiel tak opisuje starcie w okolicach obecnego pl. Wolności: „Oddział złożony z peowiaków, dowborczyków i robotników, postanowił zaatakować koszary wojska niemieckiego, mieszczące się przy ul. Konstantynowskiej - obecnie 11 listopada (wspomnienie z 1933 r. - chodzi o obecną ulicę Legionów). Około godziny 9 wieczór udał się w tym kierunku dość pokaźny oddział idący ulicą Piotrkowską do Nowego Rynku. Tam spotkał się z silnym patrolem wojskowym, wychodzącym z ulicy Konstantynowskiej. Wywiązała się ostra strzelanina, w wyniku której oddział powstańczy rozproszono, a niemiecki oddział wojskowy cofnął się do koszar. W czasie walk zostali zabici: 29-letni drukarz Stefan Kołodziejczyk (powinno być -  Kołodziejczak); Józef Bukowiecki (powinno być - Bukowski), ciężko zaś ranna Eugenja Wasiakówna, która wkrótce zmarła. Pozatem cięższe rany odnieśli: Michał Karasiński - robotnik, Czesław Karpowski - fryzjer i jakiś chłopiec lat 16; oprócz wymienionych kilka osób zostało lżej rannych”.

   Niemiecka Rada Żołnierska kilkakrotnie rozmawiała z przedstawicielami strony polskiej w sprawie przekazania władzy. Spotkanie z Mieczysławem Pęczkowskim i Romanem Starzyńskim POW nie przyniosło rezultatów. Być może przyczyną był brak płynnej znajomości języka niemieckiego przez polskich oficerów. Kolejną organizacją, która dotarła do Soldatenratu była PPS. Nadchodzące z terenu miasta informacje o starciach skłoniły wreszcie Niemców do zwrócenia się do burmistrza Łodzi Leopolda Skulskiego z prośbą o mediację. 

   Z wojskowego punktu widzenia niezwykle ważne było opanowanie dwóch dworców kolejowych. Łódź Kaliską zdobywano dwukrotnie. Pierwszy raz uczyniły to oddziały podległe Komendzie Siły Zbrojnej. Ze względu na nadciągającą od strony Chojen odsiecz niemiecką zmuszone zostały jednak do wycofania się. Po kilku godzinach stację zdobył oddział Narodowego Związku Robotniczego wsparty przez łódzkich kolejarzy, wśród których znajdowali się członkowie PPS. Przy okazji zdobyto kilkadziesiąt sztuk broni, 40 parowozów, wypełnione materiałem wojennym pociągi. Dworzec ten, jako leżący na linii Warszawa-Łódź-Kalisz-granica niemiecka odgrywał bardzo poważną rolę. Komendantem dworca mianowany został ppor. Zglenicki.

   Śmiercią jednej osoby zakończyło się zajęcie dworca Łódź Fabryczna. Tak opisywał to Bolesław Fichna: „Nie powiódł się za to atak na Dworzec Fabryczny, Oddział nasz, przyjęty gęstym ogniem przez Niemców, musiał się wycofać. Rannego w nogę kol. Sałacińskiego dopadli Niemcy i zakłuli go bagnetami. Stało się to na ul. Skwerowej (obecnie ul. Polskiej Organizacji Wojskowej) na szynach przed dworcem”.  Opis walk zamieszczony na łamach dziennika „Rozwój” w 1928 r., jako przyczynę śmierci byłego legionisty wskazywał ugodzenie kulą. Dopiero drugi atak przeprowadzony około godz. 22 przez peowiaków, dowodzonych przez chor. Przedpełskiego, doprowadził do zajęcia dworca. Niemcy oddali go bez walki i wycofali się do koszar.

salacinski

 

   Nie obyło się bez ofiar przy zajmowaniu budynku prezydium policji przy zbiegu ulic Spacerowej i św. Benedykta (obecnie al. Kościuszki i ul. 6 Sierpnia). Zgromadzono tam znaczne ilości broni, amunicji, żywności i umundurowania. Przechodzący nieopodal pododdział trzydziestu peowiaków został ostrzelany przez wartę. Ranny został siedemnastoletni plutonowy POW, uczeń Gimnazjum Polskiego Towarzystwa „Uczelnia” Stefan Linke. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari.

 

linke2

Stefaan Linke

   Zajmowanie budynków obsadzonych przez wojsko i inne niemieckie służby mundurowe trwało kilka godzin. Pomoc swą w tym zakresie okazywali Polacy służący w armii niemieckiej. Równocześnie trwały rozmowy na temat zawieszenia broni i przekazania władzy w Łodzi stronie polskiej. Delegacja Soldatenratu dotarła do Komendy Sił Zbrojnych. Trwające kilka godzin rokowania nie przynosiły rezultatu. Do pewnego uspokojenia nastrojów doszło, gdy wspólną odezwę wydały PPS i Rada żołnierska. Także nadburmistrz Skulski, w imieniu Magistratu, wezwał do zaprzestania rozbrajania Niemców, informując o rozmowach zmierzających do porozumienia.

   Doszło do niego o godzinie drugiej nad ranem 12 listopada. Rozejm zakładał zaprzestanie walk i rozpoczął proces przejmowania całości władzy przez Polaków. Ustalono także zasady wyjazdu garnizonu niemieckiego z terenu Łodzi. Negocjatorzy polscy odnieśli spory sukces, ustalając, że całe uzbrojenie i wyposażenie wojsk niemieckich pozostanie na terenie miasta. Stanowiło to znakomitą podstawę do wyposażenia nowo formowanych jednostek Wojska Polskiego na terenie Łodzi. Niewyjaśnione zostały okoliczności śmierci jeszcze dwóch innych, poza wymienionymi wcześniej, osób. Istnieją dwie wersje śmierci porucznika Dobrowolskiego. Jedna mówi o śmierci w czasie ataku na koszary niemieckie przy ul. Leszno (obecnie ul. Żeligowskiego). Druga o ranieniu w czasie ataku na Dworzec Kaliski. W dokumentach wojskowych znajduje się informacja o śmierci, wskutek odniesionych ran, w dniu 30 grudnia 1918 r. Brak jakichkolwiek informacji na temat okoliczności śmierci Czesława Konrackiego.   Dzień 12 listopada 1918 roku pozwolił rozpocząć formowanie organów wojskowych i bezpieczeństwa na terenie miasta. Wszystkie formacje wojskowe podporządkowały się płk. Albinowi Jasińskiemu, który został dowódcą Okręgu Wojskowego w Łodzi. Na czele milicji stanął gen. Suryn-Massalski. Funkcję komendanta miasta objął por. Biłyk, a jego zastępcą został chor. Bereszko.

   Tego samego dnia ukazał się pierwszy numer niezależnej od władz okupacyjnych gazety „Nowy Kurier Łódzki”. Na jego łamach przedstawiono m.in. relacje z wydarzeń poprzedniego dnia.

   Okazjami do wielkich manifestacji patriotycznych stały się pogrzeby ofiar z 11 listopada 1918 r. Zgromadziły one na Starym Cmentarzu przy ul. Ogrodowej kilkudziesięciotysięczne tłumy Łodzian. Wszystkich ich, poza Stefanem Linke złożonym na Cmentarzu Ewangelickim, pochowano we wspólnej kwaterze.    Pamięć o poległych nie uległa zatarciu. Na terenie miasta ufundowano w okresie dwudziestolecia międzywojennego tablice upamiętniające wydarzenia historycznych dni, ze szczególnym uwzględnieniem poległych. Tablice te odtworzono po 1989 roku. Na pl. Wolności, na budynku Archiwum Państwowego, znajduje się tablica poświęcona ofiarom starcia z wojskiem niemieckim przy zbiegi ul. Piotrkowskiej i ówczesnej Konstantynowskiej. Na gmachu Narodowego Banku Polskiego przy al. Kościuszki znajduje się tablica poświęcona Stefanowi Linke. Na budynku Dworca Łódź-Fabryczna znajduje się tablica informująca o śmierci Bronisława Sałacińskiego. Warto zadbać, aby nie zniknęła po rozpoczętym właśnie remoncie dworca.

kwatera

Kwatera poległych w listopadzie 1918 r.

   Dzień 11 listopada stał się także dniem święta pułkowego 28 pułku Strzelców Kaniowskich. Jego fundamentem były oddziały, które w tym dniu w 1918 roku rozpoczęły walkę z okupantem niemieckim. Nieoficjalna nazwa pułku brzmiała „Dzieci Łodzi”.

Dariusz Nowiński

Zdjęcia: Stanisław Świerkowski

Ostatnio zmieniany środa, 04 kwiecień 2012 21:11

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version