Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

13 Cze

Polskie osadnictwo wojskowe

ikona_akt-nadawczy17 grudnia 1920 roku Sejm Ustawodawczy uchwalił ustawy o nadaniu ziemi żołnierzom Wojska Polskiego oraz ustawę o przejęciu na własność państwa ziemi w niektórych powiatach RP. Osadnictwo wojskowe miało wzmocnić element polski na  Kresach i podjąć pracę nad ich gospodarczych i kulturalnym rozwojem. 15 października 1920 roku do Sejmu Ustawodawczego wpłynął wniosek nagły klubu poselskiego Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast” w sprawie nadania ziemi „na wschodnich rubieżach ziem polskich, rozejmem Polsce przyznanych” zasłużonym żołnierzom Wojska Polskiego, powracającym z frontu.

        W swoim rozkazie z 18 października na zakończenie wojny Naczelny Wódz Józef Piłsudski, dziękując w imieniu narodu żołnierzom za wielki wysiłek, wytrwałość i odwagę, zapewnił, ze Ojczyzna o nich nie zapomni. „Zaproponowałem już rządowi, - napisał – by część zdobytej ziemi została własnością tych, co ją polską zrobili, uznoiwszy ją polską krwią i trudem niezmiernym. Ziemia ta, strudzona siewem krwawym wojny, czeka na siew pokoju, czeka na tych, co miecz na lemiesz zamienią, a chciałbym byście w tej pracy przyszłej tyleż zwycięstw pokojowych odnieśli, ileście ich mieli w pracy bojowej.

        Główną przyczyną pośpiechu w opracowaniu ww. ustawy była demobilizacja i powrót do normalnego życia setek tysięcy żołnierzy, którzy brali udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Wielu z nich, służąc przez lata w wojny nie mogło zdobyć zawodu , a teraz stawali wobec konieczności znalezienia jakiegoś zajęcia. Nadanie ziemi zasłużonym żołnierzom rozwiązywało więc częściowo problem ich zatrudnienia. Palącą potrzebą było również zwiększenie produkcji rolnej, obniżonej w czasie wojny, bowiem trudna sytuacja aprowizacyjna zmuszała rząd do importu zboża na co skarb państwa nie miał środków. Na Kresach znaczne część ziemi leżała odłogiem, poza tym ziemia zniszczona działaniami wojennymi, wymagała dużego wysiłku, aby ją zagospodarować. Zdawano sobie sprawę, że skierowanie żołnierzy do pracy na roli powinno nastąpić przed rozpoczęciem prac polowych, a więc najpóźniej wczesną wiosną 1921 roku.

        Na mocy uchwalonej ustawy państwo przejmowało na własność w 22 wschodnich powiatach dobra skarbu rosyjskiego, dobra skarbowe, dobra należące do członków b. dynastii rosyjskiej, dobra duchowne i klasztorne (po porozumieniu ze Stolica Apostolską) oraz opuszczone dobra prywatne. Z kolei ustawa o nadaniu ziemi żołnierzom przyznawało prawo do bezpłatnego otrzymania ziemi inwalidom i żołnierzom, którzy się szczególnie odznaczyli oraz żołnierzom-ochotnikom, którzy odbyli służbę frontową. Wszyscy inni żołnierze mogli otrzymać ziemię odpłatnie. Rozmiar przydzielonej żołnierzom ziemi miał zapewnić samodzielność gospodarczą, ale nie mógł przekraczać 45 ha. W ramach pomocy osadnicy mieli otrzymać część pochodzącego z demobilizacji inwentarza żywego i martwego, materiał budowlany (drewno) oraz kredyt w wysokości 2 mld marek polskich, udzielony w gotówce lub narzędziach rolniczych, zbożu do siewu, itp Do przejmowania ziemi na własność państwa i nadawania jej żołnierzom miały zostać powołane Powiatowe Komitety Nadawcze.

        Wobec znacznego opóźnienia w wydaniu rozporządzeń wykonawczych do ww. ustawy, w styczniu 1921 roku minister spraw woskowych gen. Kazimierz Sosnkowski w „Instrukcji wiosennych prac dywizji”, upoważnił każdy pułk i dywizję do „wynajdywania” dla swych żołnierzy b. majątków rosyjskich, który żołnierze mogli objąć i zacząć jego zagospodarowanie. Żołnierze,  przybyli na Kresy wiosna 1921 roku, zorganizowani byli w tzw. kolumny robocze, mające charakter półwojskowy. Dopiero latem 1921 roku doszło do ich rozwiązania i żołnierze rozpoczęli gospodarowanie na własny rachunek.

        Do trudów codziennego życia dołączyła się niechęć, a często i wrogość, że strony kresowej społeczności, szczególnie ukraińskiego i białoruskiego chłopstwa, części ziemian, a także aparatu administracyjnego. Miejscowi mieli uczucie krzywdy, gdyż nie dano im bezpańskiej ziemi, utracili też serwituty. Zaostrzenie stosunków z ludnością miejscową nastąpiło w latach 1923-1924, kiedy to bandy dywersyjne, inspirowane przez Sowiety, zaczęły napadać na polskie ośrodki. Osadnicy zaczęli organizować własne zbrojne patrole. Jednocześnie osadnicy apelowali o utrzymywanie dobrych stosunków z ludnością miejscową, którą należy „nie zwalczać, ale pozyskiwać do lojalnej współpracy”.

       Ziemianie z kolei poczuli się zagrożeni, gdyż ziemia przeznaczona na cele osadnictwa wojskowego pochodzić miała – w miarę potrzeby – również z majątków prywatnych. Niektórzy ziemianie okazywali jednak zrozumienie dla niełatwej sytuacji osadników i wychodzili im naprzeciw. Ks. Radziwiłł z Nieświeża oddał na cele osadnicze 14 folwarków,  ks. Sapieha z pow. grodzieńskiego – 800 m3 przetartego drzewa, a Maria Szemiotowa przekazała znaczną część swojego majątku Iłosk w pow. Kobryń.

        Od początku akcji osadniczej nie było właściwie ogólnego planu wedle którego akcja miała być realizowana. W tej sytuacji gen. Sosnkowski wystąpił w czerwcu 1921 roku z wnioskiem o powołanie specjalnego organu, który zająłby się ujednoliceniem polityki osadniczej i opracowaniem planu na przyszłość. W wyniku tych starań, we wrześniu 1921 roku powołano Międzyministerialną Komisję do Spraw Osadnictwa Wojskowego, która funkcjonowała przy Głównym Urzędzie Ziemskim  W 1921 roku osadzono 5000 osadników, przy czym tylko połowa z nich otrzymała indywidualne działki. Od 1922 roku zaczęto stawiać kandydatom większe wymagania co do przygotowania rolniczego oraz posiadanych  środków na zagospodarowanie otrzymanej ziemi.

       Na początku 1923 roku posłowie ukraińscy i białoruscy, którzy weszli do nowego Sejmu, domagali się całkowitego zaprzestania osadnictwa wojskowego i wszelkiej polskiej kolonizacji na Kresach „bo to jest wydzieranie ziemi od naszego chłopa”. Z kolei partie lewicowe – PPS i PSL „Wyzwolenie” chciały wstrzymania osadnictwa wojskowego do czasu realizacji ustawy o reformie rolnej. W marcu 1923  rezolucja o wstrzymaniu dalszego osadnictwa została przyjęta przez Sejm, po tym jak została wparta przez endecję.

       Wstrzymanie przejmowania ziemi na cele osadnictwa wojskowego nie oznaczało całkowitego zaniechania tej idei, co przejawiało się w wystąpieniach polityków chłopskich, a także kierownictwa MSW. Rozumiano jednak, że dalsza akcja osadnictwa wojskowego nie będzie kontynuowana wedle poprzedniego wzorca i niezbędne będzie wprowadzenie odpłatności za otrzymaną ziemię i szersze uwzględnienie ludności miejscowej przy podziale ziemi. MSW, zaniepokojone rozszerzającą się na ziemiach wschodnich wrogą agitacją, zwróciło się w maju 1925 roku do ministra reform rolnych o przyznanie pierwszeństwa żołnierzom z kwalifikacjami rolniczymi przy zakupie parcelowanej ziemi, gdyż oni „zawsze będą zdecydowanymi zwolennikami przynależności ziem tych do Państwa Polskiego”. Oprócz tego postulowano przydzielanie żołnierzom połowy samodzielnych działek z każdego parcelowanego obiektu i tworzenie z ich zwartych kompleksów.

      Także organizacje osadnicze domagały się powiększenia liczby osadników do 40 tysięcy, z których połowa otrzymałaby ziemię na Kresach Wschodnich. Do realizacji tych postulatów nigdy nie doszło.

        Kontynuowanie osadnictwa wojskowego, jako samoistnej akcji, zostało zakończone postanowieniami ustawy o wykonaniu reformy rolnej z grudnia 1925 roku, na mocy której tracił moc art. 2 ustawy z grudnia 1920 o przejmowaniu ziem prywatnych na własność państwa. Zasłużeni żołnierze i inwalidzi armii polskiej oraz polskich formacji ochotniczych znaleźli się w grupie, w której dawano pierwszeństwo przy parcelacji. Nie było już podstaw prawnych do dalszej akcji osadniczej we wschodnich województwach. Ten rozdział w polityce kresowej został definitywnie zakończony.

akt_nadawczy

Okładka aktu nadawczego z maja 1922 roku. Źródło www.osadnicy.org

 

Ostatecznie łączna liczba osadników wojskowych doszła do 8 tysięcy, a po przekwalifikowaniu osadników cywilnych, którzy nabyli ziemię z parcelacji, osiągnęła  ponad 9 tysięcy osób.

        Spośród nich największą grupę stanowili podoficerowie (42%) i szeregowcy (40%), oficerów było zaledwie 17%, w tym 94 generałów. Ponad jedną trzecia osadników było odznaczonych Krzyżami Walecznych lub Virtuti Militari. Największa liczba osadników, bo aż ponad dwie trzecie, pochodziło z ziem b. zaboru rosyjskiego, ponadto z Małopolski prawie jedna czwarta,  tylko 5% z ziem b. zaboru pruskiego.

        Najwięcej osadników, bo ponad 41% znajdowało się na Wołyniu, 21 % w woj. nowogródzkim, 13 % w woj. wileńskim, 12% w woj. poleskim i 11% w woj. białostockim. Ludność osadnicza w tych pięciu województwach w 1931 roku szacowana była na 34 tysiące osób, reprezentowała na tym terenie zaledwie 0,5% ogółu ludności, w tym 1,3 % ludności polskiej. Ogólny obszar nadanych działek przekroczył 151 tysięcy ha, a średnia powierzchnia działki wynosiła 18 ha, z tym że największa była na Polesiu (25 ha), a najmniejsza na Wołyniu (15 ha), co związane było z klasą gruntów ornych. W sumie liczba „ognisk” osadniczych wynosiła prawie 700 – były więc to małe osiedla, stanowiące wysepki, otoczone ukraińskimi lub białoruskimi wioskami. Osady wojskowe różniły się od okolicznych wsi zabudową i charakterem upraw polowych. Zagrody osadnicze były rozrzucone w terenie, nie tworzyły więc wiejskiej szeregowej zabudowy. Każda działka miała swoje pole uprawne w jednym kawałku, toteż nie spotykano szachownicy pól, tak charakterystycznej dla polskiej wsi.

        Nazwy osad pochodziły od miejscowości w których powstały, ale z biegiem czasu niektóre z nich przybrały inne nazwy, nawiązujące do wojskowego pochodzenia osadników czy też  formacji wojskowych, z których wywodzili się osadnicy – np. Krechowiecka, Jałowiecka, Hallerowo, Ułanówka, Belinówka, Armatniów, Piłsudczyzna.

        Osadnicy starali się, aby z ich osad utworzyć odrębne administracyjne jednostki – gromady – z własnym sołtysem, który mógłby dbać o ich interesy na terenie gminy. Pierwsze osadnicze gromady powstały już w 1924 roku na Wołyniu, a w latach następnych coraz więcej osad wojskowych uzyskało taki status. Stopniowo osadnicy zajmowali także stanowiska w administracji i samorządzie lokalnym. Dużą wagę do roli samorządu przywiązywał wieloletni wojewoda wołyński Henryk Józewski, twierdząc, że jest on „najlepszym warsztatem wspólnej polskiej i ukraińskiej pracy”, który nie jest „terenem akcji politycznej”. Zdaniem wojewody, do pracy samorządowej powinni być wprowadzani ludzie, którzy mają zrozumienie dla miejscowej ludności, a takich widział właśnie wśród osadników. W jednym ze swoich raportów pisał: „obserwowałem szereg wypadków, kiedy stanowiska wójtów zajmowali osadnicy wojskowi, cieszyli się oni zaufaniem i sympatią wśród miejscowej ludności ukraińskiej”. Józewski dostrzegał w osadnikach duży potencjał twórczy, korzystny dla Wołynia w przeciwieństwie do ziemiaństwa, które powoli wycofywało się z życia społecznego. Program wojewody, uznający asymilację państwową jako kierunek polityki na Wołyniu zbieżny był z koncepcjami Związku Osadników. Również Tadeusz Hołówko oceniał, iż osadnicy tworzą na Kresach element demokratyczny, który „w stosunku do miejscowej ludności odgrywa rolę wiejskich nauczycieli nowoczesnej organizacji życia społecznego i racjonalnej gospodarki rolnej”. Podkreślał to również w swoich sejmowych wystąpieniach, poseł Kamiński – przedstawiciel osadników wojskowych, mówiąc: „dziś (…) osadnictwo dalej się nie posuwa i sądzę, ze mamy prawo do tego, aby tam mieszkać i wspólnie z Wami (Ukraińcami i Białorusinami – przyp. Godziemba) gospodarować i nie będziemy tymi, którzy będą prowadzić jakąś wojnę z Wami. Przeciwnie, podajemy Wam chętnie rękę na to, aby podnieść tamtejsze rolnictwo na wyższy poziom”.

        Niestety politycy ukraińscy i białoruscy określali osadnictwo wojskowe jako narzędzie polonizacji ziem ukraińskich i białoruskich i deklarowali, jak poseł Makiwka, że naród ukraiński „nigdy nie zaprzestanie walki z osadnictwem i nigdy nie uzna za prawych posiadaczy parceli tych osadników, których rządy polskie z krzywdą włościaństwa ukraińskiego na ziemiach ukraińskich osiedliły i mają osiedlić”.

        Mimo tego antyosadniczego stanowiska przywódców ukraińskich i białoruskich, bezpośrednie stosunki osadników z miejscową ludnością układały się z czasem coraz lepiej, choć nie zanikła wzajemna nieufność. Do polepszenia  stosunków przyczyniały się zarówno organizacje rolnicze i spółdzielnie powstałe z inicjatywy osadników, a także nowoczesne metody gospodarowania, naśladowane przez okolicznych chłopów. „Gospodarczo okrzepli, – wspominał Aleksander Hanke-Nowak, następca Józewskiego na Wołyniu – byli wzorem dla swoich sąsiadów. Współżycie sąsiedzkie mieli dobre. Mieli swoje spółdzielnie, do których należeli i chłopi ruscy. Organizacja gospodarcza była przeprowadzana w drodze samodzielnego wysiłku osadników”. 

        W początkowym okresie położenie osadników było bardzo ciężkie. Przydzielone im grunty najczęściej pozbawione były jakichkolwiek budynków, toteż proces adaptacji był bardzo trudny. W tej sytuacji pomoc państwa była niezbędna, niestety kłopoty skarbu państwa uniemożliwiały terminowe wypłacanie obiecanych kredytów. Dodatkowo osadnicy, korzystający z tej pomocy, nie mieli prawa do innych kredytów udzielanych przez państwowe instytucje finansowe, toteż pozostawał im tylko dużo droższy kredyt prywatny. Prasa publikowała dramatyczne reportaże, ukazujące nędzę życia osadników wojskowych. Doprowadziło to w 1923 roku do uchwalenia ustawy, przyznającej osadnikom kolejny 50 mld kredyt. Jednak w obliczu szalejącej hiperinflacji, była to kropla w morzu potrzeb. Dopiero w 1924 roku po wprowadzeniu złotego, ww. kredyty zostały zwaloryzowane, a długi osadnicze zredukowane o 40%.

        Już w 1922 roku osadnicy powołali własną samorządną organizację – Centralny Związek Osadników Wojskowych, do którego do 1925 roku zapisało się ponad 90% osadników. Po włączeniu do niego osadników cywilnych, w 1929 roku organizacja ta zmieniała nazwę na Centralny Związek Osadników. CZO popierał rządy Józefa Piłsudskiego, a sam Marszałek uważał, iż „osadnicy są kierownikami życia miejscowego, mają w sobie niewygasłego ducha wojskowego i stanowią pożyteczny państwowo element; pod względem strategicznym obecność nad granicą osadników, którzy dotąd nie zatracili poczucia łączności z armią, posiada ważne znaczenie”.

       Spośród różnych grup obozu piłsudczykowskiego największe wpływy miał w CZO Związek Naprawy Rzeczypospolitej. Po śmierci Marszałka Piłsudskiego, Stronnictwo Narodowe podjęło próbę uzyskania wpływów w środowisku osadników na Wołyniu, gdzie swoją działkę miał gen. Marian Żegota-Januszajtis. W 1935 roku został on wybrany prezesem Związku Osadników Wojskowych w powiecie krzemienieckim, gdzie osiedliło się stosunkowo sporo hallerczyków i legionistów z II Brygady. Jednak Zarząd Główny nie uznał tego wyboru, twierdząc, iż zaangażowanie generała w działalność SN koliduje z założeniami organizacji, która jako całość, stoi na gruncie współpracy z rządem i ideologią Marszałka Józefa Piłsudskiego. Zadecydowano o rozwiązaniu krzemienieckiego oddziału organizacji a Januszajtis zrezygnował z ponownego kandydowania.

     Od 1923 do 1931 roku ukazywał się dwutygodnik organizacji „Osadnik” (potem „Miesięcznik Osadniczy”). Kryzys gospodarczy spowodował gwałtowny spadek liczby prenumeratorów, co zmusiło redakcję do zamknięcia pisma. Dopiero w kwietniu 1938 roku zaczęto wydawać nowy dwutygodnik „Rolnik i Zagroda”, ale liczba prenumeratorów nadal nie gwarantowała jego opłacalności, stad też w lipcu 1939 roku pismo zostało zawieszone.

      Dowodem społecznego dorobku osadników było zorganizowanie przez nich w ciągu pierwszych pięciu lat 123 kas spółdzielczych, 10 spółdzielni mleczarskich i 410 kółek rolniczych. Następnie w osadach wspólnie budowano domy ludowe, szkoły i kościoły.

        Gospodarstwa osadnicze przodowały na Kresach w stosowaniu nawozów sztucznych, w rezultacie czego osiągały znacznie wyższe plony niż tamtejsze drobne gospodarstwa. Osadnicy wojskowi wprowadzali nowe dla kresowej gospodarki uprawy, jak rzepak, len, tytoń, buraki cukrowe. ”Czy pan da wiarę, – informował reportera jeden z osadników z Równego -  że dopiero nasi nauczyli ich siać saradelę, podobnie jak osadnicy w okolicach Krewa nauczyli chłopów kosić zboże kosą, a nie sierpem. Nie można na Wołyniu rozpocząć nic nowego, nic twórczego, aby w ten czy inny sposób nie potknąć się o osadników”. Mimo tego dochody tych gospodarstw były minimalne, koszt spłaty rat kredytów duże, a zysk jednego z nich w roku 1932 roku szacowano przeciętnie na zaledwie 100 zł. W rezultacie w 1936 roku nastąpiło dodatkowe 30% oddłużenie osadnictwa wojskowego.

Godziemba

Wybrana bibliografia:

H. Józewski – Zamiast pamiętnika

J. Stobniak-Smogorzewska – Kresowe osadnictwo wojskowe 1920-1945

L. Popek – Osadnictwo wojskowe na Wołyniu

A. Chojnowski – Koncepcje polityki narodowościowej rządów polskich w latach 1921-1939

P. Eberhardt – Polska ludność kresowa

Ostatnio zmieniany czwartek, 17 maj 2012 07:24
Redakcja

Napisałeś/aś artykuł? Znasz nieopublikowaną dotąd anegdotę, cytat, ciekawostkę? Znalazłeś/aś w sieci wartościowy materiał lub stronę? Posiadasz archiwalne zdjęcia bądź pamiątki? Napisz do nas, pomóż w budowie portalu.

Strona: jpilsudski.org

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version