Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

16 Sie

"Rok 1920". Wykład prof. W. Jędrzejewicza

Gen. Leonard Skierski, gen. Paul Henrys i Wódz Naczelny Józef Piłsudski, sierpień 1920 r. Fot.: Ze zbiorów Instytutu Piłsudskiego w Ameryce

W dniu 6 sierpnia nastąpiła ostateczna decyzja Naczelnego Wodza co do uderzenia znad Wieprza (uderzenia znad rzeki Wieprz na lewe skrzydło Armii Czerwonej). I tegoż dnia został wydany rozkaz operacyjny, tzw. rozkaz do przegrupowania, nakazujący sprowadzenie na odpowiednie odcinki pewnych dywizji. Rozkaz ten poszedł do dowództwa armii i okazało się, że już w dwa dni potem był w rękach bolszewików.
 
Tuchaczewski, dowódca frontu północnego, tego który szedł na Warszawę, miał ten rozkaz w swoim ręku 8 czy 9 sierpnia i chwała Bogu w niego nie uwierzył. Pomyślał, że jest to rozkaz sfingowany przez II Oddział Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (wywiad i kontrwywiad wojskowy), żeby go wprowadzić w błąd i zlekceważył ten rozkaz, czego potem, jak opisywał w swoich wspomnieniach, bardzo żałował.

A co się działo w polskim sztabie generalnym? Powstał pewien popłoch, że rozkaz jest znany bolszewikom. I oto gen. Rozwadowski własnoręcznie pisze nowy rozkaz – 10 sierpnia (...) Rozkaz ten, który znajduje się w aktach Instytutu, jest starannie przechowywany jako najcenniejszy dokument. Liczy 10 stron. Niebywały wypadek, aby szef sztabu generalnego sam pisał cały rozkaz i to odręcznie, nie na maszynie. Rozkaz ten nie został rozesłany do armii z obawy o nową wsypę, lecz dowódcy armii zostali wezwani do Warszawy, żeby go przeczytać. W tym rozkazie dyskutowano szczegółowo poszczególne odcinki. Każdy z dowódców odpisywał to, co jego dotyczy i podpisywał się. Na rozkazie znajdują się podpisy wszystkich dowódców polskich. A więc przede wszystkim Naczelnego Wodza marszałka Piłsudskiego oraz między innymi dowódców: Weyganda, Rydza Śmigłego, Kutrzeby, Sikorskiego.

Bitwa warszawska. Piłsudski, decydując się na tę operację, przeżywał straszne chwile, bo musiał popełnić nonsens, jak to potem opisywał. Nonsens polegał na tym, że do głównego uderzenia znad Wieprza, które miało decydować o losach Polski, musiał dać niedostateczną ilość wojska. Wtedy, gdy 20 polskich dywizji było na innych frontach, które chwilowo był frontami drugorzędnymi, to na front na Wieprzu, który miał rozbić nieprzyjaciela, mógł Naczelny Wódz dać tylko pięć dywizji. Jednak utrzymanie Warszawy było konieczne politycznie, nie wojskowo. Wojskowo, ściśle mówiąc, wejście bolszewików do Warszawy spowodowałoby w rezultacie większą ich klęskę przez ich zaangażowanie się. Im więcej by się oni angażowali na Wiśle, na południe, tym straszniejsze uderzenie byłoby na nich na północy i całkowite odcięcie od powrotu w głąb Rosji. Ale, oczywiście, Warszawy oddać nie można było przede wszystkim z punktu widzenia politycznego i nakazana była obrona Warszawy, którą znakomicie bronił gen. Żeligowski na odcinku Radzymina, gen. Sikorski nad Wkrą, a gen. Sosnkowski, minister spraw wojskowych, wspaniale zorganizował wszelkie środki do obrony stolicy. To w rezultacie pozwoliło na utrzymanie frontu. Warszawa wytrzymała, a przecież Radzymin, gdzie front przechodził z rąk do rąk, był tylko 16 km od Warszawy.

Mówił mi Putna[1]: 'Przekonany byłem, że jutro, pojutrze wejdę do Warszawy. Wszystko było przygotowane, a tu nagle klęska (...)'. Był on w zatargu ze swoim dowódcą, marszałkiem Tuchaczewskim, którego winił, i słusznie, za rozciągnięcie frontu itp. Kłócili się z Tuchaczewskim, a los ostatecznie doprowadził, że obydwaj, jednego dnia, zostali rozstrzelani z rozkazu Stalina w ramach czystek w roku 1937. Ale Putna był wybitnym dowódcą.

Uderzenie nastąpiło 16 sierpnia. Mamy tu piękny dokument oryginalny – list Piłsudskiego z Puław, gdzie była kwatera główna Naczelnego Wodza, z 15 sierpnia – do gen. Tadeusza Rozwadowskiego: 'Kochany Gienerale (...) Jutro o świcie zaczyna się operacja' – i w liście kilkustronicowym opisuje zamiar uderzenia w dniu jutrzejszym. Następnego dnia pierwsza część operacji udała się znakomicie. Wojska sowieckie zostały zaatakowane zupełnie nieoczekiwanie dla nich, według tego rozkazu, któremu poprzednio nie uwierzyli. Po dwóch dniach przerwana została ich łączność. Armie sowieckie straciły kontakt ze swoim naczelnym dowództwem, które było w Mińsku i w tych warunkach rozpoczął się głęboki odwrót bolszewików.

18 sierpnia marszałek Józef Piłsudski powrócił do Warszawy, by opracować wytyczne do przegrupowania wojsk i wyznaczyć poszczególnym armiom nowe zadania. Był to moment, w którym bitwa na Wisłą weszła w decydującą fazę – pościgu za cofającymi jednostkami frontu zachodniego. 22 sierpnia rozbito pod Białymstokiem oddziały 16. Armii Czerwonej, z których jedynie część zdołała ujść za Niemen. 23 sierpnia po dwudniowych walkach rozbito 15. armię sowiecką pod Śniadowem i Łomżą, której niedobitki uszły na wschód, wzdłuż granicy pruskiej. Wówczas zaangażowanie wojsk polskich pod Białymstokiem i Łomżą pozwoliło 3. armii sowieckiej ujść przez Narew do Grodna. 4. armia sowiecka, walcząca nad dolną Wisłą, została pokonana przez oddziały polskie pod Kolnem. 25 sierpnia 1920 r. zakończono działania pościgowe, co uznaje się za koniec bitwy warszawskiej.

Ale w historii światowej bitwa warszawska została uznana za jedną z decydujących bitew świata. [...] Bitwa warszawska uratowała dużą część Europy od zagłady komunistycznej na 20 lat. Sytuacja w Europie wówczas była taka, że komuniści na Węgrzech i w Niemczech tylko czekali na wejście wojsk sowieckich, by rewolucję komunistyczną rozszerzyć, która by się zapewne przerzuciła na Austrię i Włochy. Przegranie bitwy warszawskiej zmieniłoby całkowicie sytuację w Europie. Konsekwencje wygrania tej bitwy były ogromne.

Wacław Jędrzejewicz

Fragmenty wykładu "Rok 1920", wygłoszonego w dniu 6 czerwca 1981 r. Drukiem ukazał się w skrypcie wydanym przez Instytut Józefa Piłsudskiego w Ameryce. Powyższe fragmenty publikujemy za: Nowy Dziennik, Polish Daily News. www.dziennik.com

 

Przypisy:

1. Prof. Jędrzejewicz, będąc attaché wojskowym w Tokio, spotkał się z sowieckim attaché wojskowym gen. Witowtem Putną, który dowodził 27. dywizją pod Radzyminem.

 


Profesor Jędrzejewicz – podpułkownik dyplomowany Wojska Polskiego, polski działacz niepodległościowy, działacz państwowy II Rzeczypospolitej, dyplomata, polityk i historyk – należał do najbliższego kręgu zaufanych ludzi marszałka Józefa Piłsudskiego. Był uczestnikiem wojny 1920 r.pełniąc fukncję szefa II oddziału I Armii Frontu Północnego pod dowództwem gen. Zegadłowicza, gdzie zajmował się oceną sił bolszewickich.

Ostatnio zmieniany piątek, 19 grudzień 2014 10:02
Redakcja

Napisałeś/aś artykuł? Znasz nieopublikowaną dotąd anegdotę, cytat, ciekawostkę? Znalazłeś/aś w sieci wartościowy materiał lub stronę? Posiadasz archiwalne zdjęcia bądź pamiątki? Napisz do nas, pomóż w budowie portalu.

Strona: jpilsudski.org

Media

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version