Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

25 Paź

Józef Beck - Minister Spraw Zagranicznych

 Płk Beck był Mu poza rodziną osobą bodaj najbliższą. On jeden miał drzwi GISZu zawsze przed sobą otwarte”. „... W ciągu lat coraz więcej ludzi odpadło z wizyt u Marszałka, coraz trudniej pozostałej reszcie udawało się uzyskać upragnione rozmowy, jedynie dla Becka nic się nie zmieniało. A nawet przeciwnie, coraz częściej w słowach Marszałka przewijała się niezwykła u Niego nuta czułości, kierowana do "kochanego Becka.

Jak głosiła rodzinna tradycja, ród Becków wywodził się od niejakiego Bartholomeusa Becka, flandryjskiego marynarza, który pod koniec XVI wieku zaciągnął się do służby polskiej i z rozkazu króla Batorego dowodził desantem na Elbląg podczas rebelii antypolskiej Gdańska.

Józef Beck urodził się 4 października 1894 r. w Warszawie jako syn jurysty, również Józefa, który za działalność w tajnych organizacjach niepodległościowych i związkach pracowniczych został skazany na dwa lata więzienia, a następnie pozbawiony prawa wykonywania swego zawodu w obrębie tak zwanej Kongresówki. Osiadł więc z rodziną w Galicjii.

W roku 1912 Józef zdał maturę w krakowskim Gimnazjum Realnym. Posłano go następnie na studia do Politechniki Lwowskiej, skąd po roku przeniósł się do wiedeńskiej Akademii Handlu Zagranicznego. W Limanowej, na wakacjach roku 1914, pomagał w organizowaniu Drużyn Strzeleckich. W pierwszych dniach sierpnia dotarł do Krakowa, do legionowego punktu zbornego w Oleandrach.

Będąc byłym studentem politechniki, otrzymał przydział do artylerii. Zaczynał od kanoniera i własnymi rękami popychał działa. W dniu ukończenia dwudziestego roku życia został, z awansem na bombardiera, celowniczym w 1 plutonie 1 baterii 1 pułku I Brygady Legionów. Stopień kaprala otrzymał w styczniu 1915 r. Wiosną 1916 r. Podczas walk nad Styrem, Beck mianowany został podporucznikiem. W bitwie pod Kostiuchnówką zasłużył na krzyż Virtuti Militari.

Jako dowódca baterii znalazł się pomiędzy większością legionistów, odmawiających złożenia przysięgi na wierność okupantom. Jako poddany austriacki, porucznik Beck został odesłany do zapasowych formacji austriackich i skierowany do szkoły artylerii w Bratysławie, a potem do dowództwa korpusu węgierskiego w Szopron. Dzięki pomocy węgierskich przyjaciół uciekł stamtąd do Lwowa, przede wszystkim po kontakty z założoną przez Piłsudskiego, konspiracyjną Polską Organizacją Wojskową. W organizacji tej działał  do 1919 r.

W lutym tego oku został wezwany do Piłsudskiego, który wysłał Becka do Rumunii, przydzielając go do misji wojskowej negocjującej przepuszczenie przez Besarabię oddziałów gen. Żeligowskiego. W roku 1920 młody major Beck mianowany został przez Piłsudskiego jednym z szefów Odziału II, to jest wywiadowczego, w tworzącym się właśnie polskim Sztabie Generalnym.

W pierwszych dniach stycznia 1922 r. Beck objął stanowisko attache wojskowego w Paryżu. Wiosną 1923 r. major Beck towarzyszył z urzędu zwycięskiemu wodzowi wojsk koalicji, marszałkowi Fochowi w czasie jego wizyty w Polsce.

Po odwołaniu z Paryża postanowił przejść do „cywila” i zgodnie z wykształceniem został buchalterem w Banku Wileńskim. Ale na bardzo krótko.

Jeszcze przed zamachem majowym zawiadomiono go, jako oficera spełniającego do niedawna zadania szczególne, iż powinien ukończyć kurs doszkoleniowy Wyższej Szkoły Wojennej. W ten sposób Józef Beck znalazł się szybko z powrotem w służbie czynnej, w stopniu już podpułkownika. Przesłużył parę miesięcy stażu w krakowskim V Dywizjonie Artylerii Konnej, a roczny kurs Szkoły ukończył z drugą lokatą. To umożliwiło mu zajęcie posady w III  Oddziale (Operacyjnym) ścisłej Rady Wojennej.

Jako zaufany Piłsudskiego, Beck był jednym z tych wojskowych, którzy zostali uprzedzeni przez marszałka o przygotowywanej przez niego akcji antyrządowej. 12 maja 1926, w dniu zamachu został mianowany szefem sztabu tak zwanej grupy operacyjnej  gen. Orlicz-Dreszera, to jest głównych sił marszałka.

W nagrodę za wierną służbę został następnie szefem gabinetu Piłsudskiego jako ministra spraw wojskowych i zajmował to stanowisko ponad cztery lata. Następnie znalazł się w rządzie jako wicepremier.

6 grudnia 1930 r. został zastępcą Ministra Spraw Zagranicznych obejmując posadę podsekretarza stanu.  August Zaleski prowadził resort spraw zagranicznych od przewrotu majowego i miał za sobą pewne sukcesy. Lecz dla Piłsudskiego był człowiekiem zbyt miękkim, człowiekiem gotowym na przykład liczyć się z Ligą Narodów. Zaleski sprzeciwiał się w tym czasie podejmowaniu rokowań w sprawie polsko-radzieckiego paktu o nieagresji, zaproponowanych przez stronę radziecką już jesienią 1930 r. ; Beck rokowania te gotów był podjąć natychmiast.

Przed wejściem na światową arenę Józef Beck zdołał uporządkować swoje najważniejsze sprawy prywatne. A mianowicie przeprowadził rozwód z pierwszą żoną i ożenił się z Jadwigą z domu Salkowską, rozwiedzioną z generałem Stanisławem Burhardt-Bukackim[1]. 

Pułkownik Józef Beck objął stanowisko ministra spraw zagranicznych 2 listopada 1932 roku. Był politykiem z najbliższego otoczenia Piłsudskiego. Jak pisze Mieczysław Lepecki (adiutant Marszałka): „Nominacja płk. Becka nie była dla nikogo niespodzianką. Wszyscy wiedzieli już od dawna, że cieszył się on nieograniczonym zaufaniem Marszałka Piłsudskiego i jego obecność w pałacu Bruhla była zbyt wiele mówiąca, aby tekę min. Zaleskiego uważać za nazbyt trwałą”. Czytamy dalej: „... płk Beck był Mu poza rodziną osobą bodaj najbliższą. On jeden miał drzwi Giszu zawsze przed sobą otwarte”. „... W ciągu lat coraz więcej ludzi odpadło z wizyt u Marszałka, coraz trudniej pozostałej reszcie udawało się uzyskać upragnione rozmowy, jedynie dla Becka nic się nie zmieniało. A nawet przeciwnie, coraz częściej w słowach Marszałka przewijała się niezwykła u Niego nuta czułości, kierowana do >kochanego Becka<”. Lepecki wyjaśnia skąd się brała ta wielka życzliwość: „Sądzę, że na stosunek ten mogły mieć wpływ poza innymi elementami, również i pewnego rodzaju radość i duma z tego, że uczeń wybrany przezeń do zadań na wielką miarę – nie zawodził. Działalność Becka utwierdziła w Marszałku pewność, że się nie pomylił, że dokonał dobrego wyboru[2].

Sam Beck wyróżniał się niezwykłym przywiązaniem do Marszałka. Władysław Pobóg-Malinowski, pisał: „Był Marszałek dla Becka wszystkim – źródłem wszelkich praw, światopoglądem, nawet religią. Nie było, nie mogło być żadnej dyskusji w sprawach, w których Marszałek kiedykolwiek wypowiedział swój sąd[3]. Podobną opinię wystawił Beckowi jego sekretarz Paweł Starzeński, zwracając przy okazji uwagę na głęboki patriotyzm ministra: „Gorące umiłowanie Polski i absolutne przywiązanie do osoby Piłsudskiego - >największej miłości mego życia< - a potem już tylko do jego pamięci i >wskazań< - były jednymi z najistotniejszych  cech Becka[4]. Powodowało to, że do czasu śmierci Piłsudskiego nowy minister był niezwykle lojalnym wykonawcą jego poleceń w dziedzinie polityki zagranicznej.

Lojalny i bezkrytyczny stosunek do Marszałka niewątpliwie sprzyjał awansowi Becka. Błędne i niesprawiedliwe byłoby  jednak mniemanie, że wyłącznie ta cecha powodowała jego wyniesienie. Należy pamiętać, że nowy minister odznaczał się zamiłowaniem do skomplikowanych rozgrywek politycznych i że był człowiekiem energicznym, zdolnym, inteligentnym, choć – z drugiej strony nie pozbawionym wad i słabostek, wśród których wybijało się zamiłowanie do alkoholu, pewna próżność i przecenianie własnych zalet i możliwości. To ostatnie ujawniło się chociażby w jego ocenie, zanotowanej w „Diariuszu i tekach” Szembeka, iż w odrodzonej Polsce „było właściwie tylko dwóch ministrów zasługujących na to miano: on i ś.p. Aleksander Skrzyński”.

Potraktowana poważnie powyższa opinia mogłaby wzbudzać pewne wątpliwości. Trzeba jednak podkreślić, że nawet zdecydowani przeciwnicy polityki Becka nie wahali się podkreślać jego zalet. Dotyczy to np. ostatniego przedwojennego ambasadora Francji w Warszawie Leona Noela. Obok słów krytyki nie szczędził on Beckowi pochwał, pisząc, że minister był bardzo „bystry, przyswajał sobie umiejętnie i niezwykle szybko pojęcia, z którymi się stykał. Posiadał znakomitą pamięć, nie potrzebował najmniejszej notatki, aby zapamiętać udzieloną mu informację lub przedstawiony tekst. Z łatwością władał piórem, mając nietrudny do odróżnienia styl. Znamienną jego cechą była niezwykła finezja, wypływająca ze świadomie pielęgnowanej tendencji do ukrywania myśli”. Posiadał „myśl zawsze czujną i żywą, pomysłowość, zaradność, wielkie opanowanie, głęboko wpojoną dyskrecję, zamiłowanie do niej; >nerw państwowy< jak to nazywał Richelieu, no i konsekwencję w działaniu [...]. Był to groźny partner. Dyskusja z nim była trudna, przypominała starcie na florety z mistrzem fechtunku. Posiadał rozwinięty w najwyższym stopniu dar > prześlizgiwania się < [...] umiał uczynić swoją myśl nieuchwytną, a rozmówca jego daremnie starał się ją sprecyzować: wymykała mu się, jak węgorz wyślizguje się z reki[5].

Pozytywne cechy, tj. „nieprzeciętną inteligencję, duży dynamizm i nerw polityczny” zauważa u ministra także współczesny historyk, Marian Wojciechowski, choć dodaje, że sposób rozumowania Becka „obracał się jednak w sztywnych kategoriach techniki dyplomatycznej, sojuszy politycznych, asekurowanych i reasekurowanych innymi porozumieniami. Był to sposób rozumowania oderwany od podłoża historycznego, bez pojmowania tkwiących w teraźniejszości elementów przyszłości[6].  

Bez względu na dyskusyjność ostatniej oceny uwaga Wojciechowskiego o szczególnych predylekcjach ministra Becka do stosowania techniki dyplomatycznej niewątpliwie była trafna. Beck jako kierownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych musiał być w tym względzie szczególnie uczulony, tylko bowiem trafne posunięcia, wynikające z dobrej znajomości reguł gry dyplomatycznej, mogły przynieść ewentualne sukcesy w polityce zagranicznej.

Po objęciu stanowiska nowy minister, działając w zgodzie ze wskazaniami Piłsudskiego, realizował kurs obliczony na elastyczność i samodzielość poczynań w stosunku do innych państw, głównie sojuszniczej Francji, a także do Ligi Narodów. Doskonale pasowały one do jego wizji Polski jako państwa silnego, zdolnego do osiągania swoich celów niezależnie od obcych czynników, interesów i zmiennych konfiguracji politycznych. Minister kształtował tę wizję na podstawie znajomości przedrozbiorowej Polski, a ściśle mówiąc, tego okresu dziejów dawnej Rzeczypospolitej, w którym rzeczywiście odgrywała ona rolę mocarstwa w Europie. Nie przepadał natomiast nowy minister za wiekiem XIX, za okresem niewoli. Jego stanowisko w tym względzie doskonale charakteryzuje odpowiedź , jakiej udzielił w związku z sugestią wysłania do placówek dyplomatycznych pewnej liczby albumów z dziełami Artura Grottgera w celu propagowania polskości za granicą: „Grottgera? W dzisiejszych czasach? Mógłby pan wysłać tam Matejki „Batorego pod Pskowem” lub „Grunwald”. Ale Grottgera?[7] Opinia, że propagowanie okresu świetności i potęgi jest lepszym sposobem umacniania prestiżu państwa za granicą niż eksponowanie okresu niewoli niewątpliwie była trafna.

Nie trzeba dodawać, że poglądy Becka były odbiciem przekonań panujących w ówczesnym obozie rządzącym, a w szczególności wiernie odzwierciedlały postawę jego zwierzchnika, Józefa Piłsudskiego. Marszałek uważał, że tylko Polska silna, zdolna do samodzielnego decydowania o swoich losach, może zapewnić sobie niepodległy byt. Między tą opinią a rzeczywistymi możliwościami odrodzonego państwa zachodziła jednak tragiczna sprzeczność, gdyż siłą rzeczy, niezależnie od takich lub innych błędów i pomyłek kół rządzących, Polska nie mogła sprostać wysiłkom Niemiec, Związku Sowieckiego i innych mocarstw europejskich w dziedzinie gospodarczej i militarnej, a w XX wieku te osiągnięcia decydują przecież o potędze państwa. 

Po agresji radzieckiej na Polskę, w nocy z 17 na 18 września 1939 ewakuował się wraz z rządem do Rumunii, gdzie został internowany. W tym czasie napisał tom pamiętników "Ostatni raport". Zmarł w Stăneşti 5 czerwca 1944. Pochował go węgierski pastor ewangelicko-reformowany, gdyż zmarły był tego wyznania. W maju 1991 roku jego prochy zostały sprowadzone do Polski i złożone na cmentarzu na Powązkach.

 

Przypisy:
 

[1] Burhardt-Bukacki Stanisław (1890-1942), generał WP.

 

[2] M.Lepecki, Pamiętnik adiutanta Marszałka Piłsudskiego., Warszawa 1987, s.141

 

[3] M.K.Kamiński, M.J.Zacharias, W cieniu zagrożenia. Polityk zagraniczna Rzeczypospolitej Polskiej  1918-39, Warszawa 1993, s.129

 

[4] P.Starzeński, Trzy lata z Beckiem, Warszawa 1991, s.15

 

[5] M.K.Kamiński, M.J.Zacharias, ...op.cit., s.130

 

[6] z przedmowy do: J.Beck, Ostatni raport, Warszawa 1987

 

[7] M.K.Kamiński, M.J.Zacharias, ...op.cit., s.131

 

 

Zobacz także: Przemówienie Józefa Becka z dn. 5 maja 1939 r. (video)

Ostatnio zmieniany piątek, 04 maj 2012 18:34
Redakcja

Napisałeś/aś artykuł? Znasz nieopublikowaną dotąd anegdotę, cytat, ciekawostkę? Znalazłeś/aś w sieci wartościowy materiał lub stronę? Posiadasz archiwalne zdjęcia bądź pamiątki? Napisz do nas, pomóż w budowie portalu.

Strona: jpilsudski.org

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version