Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

10 Sie

Samobójstwo Premiera - życie i śmierć Walerego Sławka

  • Napisane przez  Godziemba

 2 kwietnia 1939 roku samobójstwo popełnił Walery Sławek - jeden z niewielu prawdziwych przyjaciół Józefa Piłsudskiego, który ofiarowując mu na gwiazdkę 1924 roku egzemplarz "Roku 1920" napisał taką oto dedykację: "Kochany Gustawie! Jeszcze wczoraj widziałem twe rozdrażnione na mnie oczy i myślałem, ileż to razy mieliśmy na siebie w życiu rozdrażnione oczy. Jesteśmy jak dwa stare niezmęczalne konie, co chodząc często jakimiś wertepami osobno, spotykają się na prostym gościńcu swego życia raz po raz, by się przywitać wesoło i stanąć razem do ciągnięcia tej samej bryki. Ciągnęliśmy dawniej razem kałamaszki i bryczulki, ciągnęliśmy i ciężkie ładowne często błotem bryki – znane, stare, niezmęczalne konie! Na gwiazdkę, mój drogi, przyjmij wraz z książką przyjaciela przyjaźń i serca całej rodziny".

Walery Sławek urodził się 2 listopada 1879 roku w Strutynce na Podolu, w zubożałej rodzinie szlacheckiej, pieczętującej się herbem Prus. Walery po skończeniu w 1894 roku gimnazjum w Niemirowie, rozpoczął studia w Wyższej Szkole Handlowej im. Kronenberga, gdzie zaangażował się w działalność Polskiej Partii Socjalistycznej. W 1902 roku po raz pierwszy spotkał się z Piłsudskim, który zwrócił od razu uwagę na młodego i przebojowego człowieka i spowodował jego wybór do kierownictwa partii - Centralnego Komitetu Robotniczego. Sławek kontaktował się z „Ziukiem” za pośrednictwem pasierbicy Józefa Piłsudskiego, Wandy Juszkiewiczównej. Dwoje młodych ludzi szybko zapałało do siebie uczuciem.

Zaangażowanie w działalność spiskową doprowadziło w 1903 roku do pierwszego aresztowania Sławka i osadzenia go w więzieniu w Sieradzu, z którego udało mu się uciec. Po ucieczce, na początku roku 1904, Walery Sławek, noszący partyjny pseudonim „Gustaw", na polecenie Piłsudskiego rozpoczyna tworzenie wewnątrz partii tajnej organizacji, której celem ma być czynna walka z rosyjskim zaborcą. Przeprowadzane z powodzeniem akcje zbrojne spowodowały usankcjonowanie istnienia „bojówki" przez władze PPS. Jako Organizacja Bojowa podlegała powołanemu przez CKR Wydziałowi Spiskowo-Bojowemu, na którego czele stał Józef Piłsudski, a na jednego z jego zastępców powołano Sławka, który wielokrotnie osobiście brał udział w akcjach zbrojnych. W trakcie przygotowań do jednej z nich w czerwcu 1906 roku, Sławkowi wybuchła w rękach gotowa do użytku bomba. W wyniku wybuchu stracił lewe oko, słuch w jednym uchu, kilka palców, bomba poszarpała mu także twarz, piersi i obie ręce. Dotknęła go także tragedia osobista. W tym samym czasie zmarła jego wielka i jedyna miłość, 19-letnia Wanda Juszkiewiczówna. Tę śmierć przeżył tak mocno, iż do końca życia nie związał się na stałe z żadną kobietą.   

Od tej pory zajmował się finansami, a także działalnością kontrwywiadowczą i wywiadem w ramach PPS-Frakcji Rewolucyjnej oraz Związku Walki Czynnej. Wziął jednak udział w słynnej akcji pod Bezdanami w 1908 roku, w wyniku której zdobyto ponad 200 tysięcy rubli. Po wybuchu I wojny światowej Sławek znalazł się w sztabie I Brygady Legionów, w którym kierował pionem wywiadowczym. Od 1915 roku tworzył siatkę POW w Warszawie i razem z Adamem Skwarczyńskim i Tadeuszem Święcickim wydawał „Rząd i Wojsko”. W lipcu 1917 roku, po tzw. kryzysie przysięgowym,Niemcy jako jednego z pierwszych aresztowali Sławka. Więziony był najpierw w warszawskiej Cytadeli, w Szczypiornie, by w końcu znaleźć się w twierdzy modlińskiej, z której zwolniono go 12 listopada 1918 roku.

  

Jzef_Pisudski_ze_swoim_sztabem_w_Kielcach_w_1914._Walery_Sawek_stoi_trzeci_od_prawej

Józef Piłsudski ze swoim sztabem w Kielcach w 1914. Walery Sławek stoi trzeci od prawej. Wikipedia

 

    Po przejęciu władzy w listopadzie 1918 roku przez Piłsudskiego, kapitan Walery Sławek był od początku w najbliższym otoczeniuNaczelnika Państwa, będąc człowiekiem do zadań specjalnych. Przez kilka miesięcy stał na czele sekcji politycznej II Oddziału Sztabu Generalnego WP, spełniając jednocześnie rolę nieformalnego koordynatora całego nurtu niepodległościowego. Po latach Bogusław Miedziński napisał: „Każdy piłsudczyk przybywający z frontu czy też z prowincji do Warszawy, nie mówiąc już o warszawskich politykach z lewicy sejmowej, przychodził zazwyczaj do niego z krótkim zapytaniem: co słychać?"

    W maju 1919 Walery Sławek został szefem II Oddziału Frontu Litewsko-Białoruskiego, którego zadaniem była próba wcielenia w życie piłsudczykowskiej koncepcji federacyjnej. Wspólnie z kpt. W. Jędrzejewiczem był autorem tekstu polsko-ukraińskiej konwencji wojskowej, która uzupełniała podpisany 21 kwietnia 1920 r. traktat sojuszniczy. W kwietniu 1920 roku major Sławek został szefem „dwójki" Frontu Południowego oraz polskim przedstawicielem przy ukraińskim sztabie atamana Semena Petlury. Po zakończeniu wojny, ukończył w 1923 roku studia w Wyższej Szkole Wojennej, jako oficer dyplomowany w stopniu pułkownika. Jednak w 1924 roku złożył dymisję i odszedł z armii. Nadal pozostawał najbliższym współpracownikiem Marszałka i był - jak twierdził Wacław Jędrzejewicz – „najbliższym łącznikiem między Piłsudskim a akcją polityczną w Warszawie".

    Po zamachu majowym powrócił do czynnej służby wojskowej, pełniąc obowiązki oficera do zleceń specjalnych Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych. Równocześnie prowadził poufne rozmowy, mające na celu pozyskanie poparcia kręgów konserwatywnych dlaPiłsudskiego. W tym celu między innymi spotkał się z przedstawicielami ziemiaństwa małopolskiego na zamku Tarnowskich w Dzikowie. Pod koniec marca 1928 roku ponownie przeszedł w stan spoczynku. Następnie został szefem Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów przy czwartym rządzie  Kazimierza Bartla.

  

Czwarty_rzd_K._Bartla

  Czwarty rząd Kazmierza Bartla. Wikipedia

 

    W tym samym mniej więcej czasie powstała tzw. grupa pułkowników (m.in. Aleksander Prystor, Kazimierz Świtalski, Bogusław Miedziński, Adam Koc, Bronisław Pieracki, Janusz Jędrzejewicz, Józef Beck), na której czele stał właśnie Walery Sławek. „Grupę pułkowników” spajały głębokie więzy. Tworzyli oni swoisty zakon polityczny – hierarchiczną wspólnotę, ufundowaną na określonej tradycji, przenikniętą ideą odbudowy etosu państwowego starego typu. Na przełomie 1927 i 1928 roku zbudowano Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR), na którego czele stanął mało znany na ówczesnej scenie politycznej – Walery Sławek.

    Przez osiem lat Walery Sławek, jako prezes BBWR, był niekwestionowanym szefem obozu rządowego. Jednocześnie, mimo ogromnej władzy, był jedynie wykonawcą idei Marszałka Piłsudskiego. Jako człowiek zaufany i osobisty przyjaciel doskonale zdawał sobie z tego sprawę, znał swoje miejsce i uważał to za właściwe i słuszne. Zdeklarowany państwowiec, traktujący politykę i władzę jako misję i obowiązek nie bał się odpowiedzialności i aż trzykrotnie w latach 1930-1935 pełnił funkcję premiera. Był też jednym z twórców Konstytucji RP z 23 kwietnia 1935 roku, która w zamyśle autorów miała być narzędziem naprawy państwa.

Prezydium_BBWR_z_wizyt_u_marszaka_Senatu_Juliana_Szymaskiego_w_1929_Sawek_siedzi_drugi_od_lewej

Prezydium BBWR z wizytą u marszałka Senatu Juliana Szymańskiego w 1929, Sławek siedzi drugi od lewej. Wikipedia

 

    Po śmierci Piłsudskiego, Sławek, autentyczny przywódca obozu, depozytariusz idei Marszałka, autorytet dla większości piłsudczyków, w wyniku najróżniejszych intryg był coraz bardziej odsuwany w cień. Sławek nie próbował się bronić. Po doprowadzeniu przez Mościckiego do dymisji jego gabinetu, w październiku 1935 roku rozwiązał BBWR. Wierzył, że jego pozycja w środowisku pozostanie na tyle niezmienna, że będzie mógł nadal wpływać na jego postępowanie. Być może w tych decydujących dla jego kariery chwilach, zabrakło głosu i autorytetu Marszałka. Samodzielna konfrontacja z polityczną rzeczywistością przyniosła mu wiele bolesnych rozczarowań.  Nie dbał nigdy o funkcje, stanowiska, splendory. Będąc na szczytach władzy niczego się „nie dorobił". Po jego śmierci cały jego majątek obejmował  nieco ponad 600 złotych, których dorobił się w ciągu 20 lat służby dla kraju jako premier, poseł i marszałek Sejmu.  Apartamenty premiera opuszczał z tymi samymi dwoma walizkami, z którymi się do nich wprowadził. W darze od przyjaciół dostał niewielki dworek w Racławicach-Janowiczkach. Jedna z bliskich mu osób powiedziała o nim: „Potrzeby miał minimalne, pieniędzy nie cenił, nie żądał dla siebie niczego".

Uroczystoci_pogrzebowe_marszaka_Polski_Jzefa_Pisudskiego_w_Warszawie

Wyniesienie trumny ze zwłokami Marszałka J. Piłsudskiego z Katedry św. Jana, W. Sławek pierwszy z prawej. NAC

 

    24 maja 1936 roku Edward Rydz-Śmigły doprowadził do odwołania go ze stanowiska prezesa Związku Legionistów Polskich. Jego miejsce zajął płk Adam Koc. Dla Sławka był to potężny cios zadany mu przez środowisko, które współtworzył i któremu zawsze był wierny. Zmuszając Sławka do odejścia na polityczną emeryturę wybrano go na prezesa Instytutu Badań Historii Najnowszej im. Józefa Piłsudskiego.

    10 listopada 1936 roku Edward Rydz-Śmigły został awansowany przez prezydenta Mościckiego na marszałka Polski. Zarówno sam Sławek, jak i niemal cała „grupa pułkowników" przyjęła to z niesmakiem. Sam Sławek uznał ten dzień za najsmutniejszy w swym życiu. Nie godził się z tym, że wbrew konstytucji Rydz w istocie współrządził wraz z prezydentem Mościckim, co znalazło wyraz w słynnym okólniku premiera Składkowskiego nakazującego urzędnikom państwowym traktowanie Rydza jako drugą osobę w państwie.

Wrczenie_buawy

 Moment po wręczeniu buławy marszałkowskiej gen. dyw. Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu (z prawej) przez Prezydenta RP Ignacego Mościckiego na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie. NAC

 

    Walery Sławek nie poparł powstania Obozu Zjednoczenia Narodowego, który został powołany przez zaplecze polityczne Rydza-Śmigłego. Zaufanemu współpracownikowi powiedział: „Władze w Polsce obejmują zwolennicy dyktatury wojska, wodzostwa i totalizmu. Nie po to był przewrót majowy. To, co robi dziś OZN, Komendant mógł zrobić już w 1926 roku”. Pułkownik uważał, że życie państwa powinno być oparte na samorządach i organizacjach społecznych, w których wykonuje się konkretną pracę dla zbiorowości, nie zaś na partiach, które jego zdaniem prześcigały się w demagogii i były zdegenerowane przez korupcję i system protekcji. Wolał pozostać idealistą, odwołującym się do spuścizny i testamentu Józefa Piłsudskiego.

    Śmierć marszałka Sejmu Stanisława Cara w czerwcu 1938 roku spowodowała niespodziewany powrót Sławka do czynnego udziału w polityce. Sejm wybrał go na opróżnione stanowisko ku zaskoczeniu i niezadowoleniu Mościckiego i Rydza. Tym bardziej że Sławek zadeklarował: „Za pierwsze swoje zadanie uważać będę przestrzeganie praw ustrojowych w ustawie konstytucyjnej zawartych, a określających zakres prac, obowiązków i praw Izby”. Elita rządząca zrozumiała, że posłowie pod przewodnictwem Sławka nie będą już spełniali jej poleceń i nie zamierzają być posłuszną maszynką do głosowania. A w niedalekiej perspektywie były wybory prezydenckie w 1940 roku. Janusz Jędrzejewicz wspominał: „Zdecydowano, iż Sejmowi, który zaufał Sławkowi, nie można powierzać wyboru delegatów do Zgromadzenia Narodowego, które w niedalekiej przyszłości miało wybrać nowego prezydenta”. Wiadomo było, że do następstwa po Mościckim szykuje się Rydz. W ówczesnych realiach politycznych było właściwie pewne, że zostanie głową państwa. I nawet gdyby Sławek nie włączył się do walki o prezydenturę, i tak był zawadą i wyrzutem sumienia dla istniejącego układu władzy. W tej sytuacji prezydent po kilku tygodniach od wyboru Sławka na marszałka sejmu, we wrześniu 1938 roku  rozwiązał parlament i  rozpisał wybory, w których dawni koledzy i sojusznicy Sławka zorganizowali zmasowaną kampanię przeciwko jego kandydaturze i popierającej go grupie pułkowników. Stanisław Giza, pracownik naukowy Instytutu Józefa Piłsudskiego wspominał: „Mieszkając w śródmieściu Warszawy znajdowałem przed wyborami w swojej skrzynce pocztowej ulotki, zawierające tylko jedno zdanie: «Nie głosuj na Sławka»”. Sławkowi nie udało się zdobyć mandatu poselskiego. Klęska wyborcza była dla niego dramatycznym upokorzeniem, po którym wycofał się całkowicie z polityki.

    Walery Sławek ostatnie miesiące życia spędził samotnie w Racławicach. Do Warszawy przyjechał w ostatnich dniach marca 1939 roku. Spotkał się z Józefem Beckiem, który jako jedyny usiłował go w swoim czasie bronić przed nie zasłużonymi atakami. O czym rozmawiali dwaj bliscy współpracownicy Marszałka nie wiadomo. Zamknęli się w pokoju i rozmawiali bez świadków. Beck zaraz potem pojechał do Londynu z zamiarem zatrzymania się w Berlinie.

    W niedzielę 2 kwietnia, w skromnie, wręcz ascetycznie urządzonym mieszkaniu Pułkownika w alei Szucha 16 od rana dzwonił telefon. Gospodarz umawia się z kilkoma osobami na spotkania w nieodległej przyszłości. Ze swoim przyjacielem, byłym sekretarzem generalnym BBWR Michałem Brzęk-Osińskim uzgadnia, że nazajutrz wspólnie wyjadą do Racławic. Uzgadnia także z zaprzyjaźnionym ziemianinem Wacławem Karwackim, u którego pozostawił zaprzęg, że odbierze go nazajutrz. Jego kalendarz pełen był planowanych spotkań i terminów. Tego dnia przed południem odwiedzali go przyjaciele, nie znajdując ani w jego zachowaniu, ani w stanie ducha niczego, co zapowiadałoby bliską tragedię. Z godzinnego monologu Sławka Bogdan Podoski zapisał tylko te słowa: „Ja to wiem, ja to czuję, że oni prowadzą Polskę do zguby i już nie wiem, jak mam przeciw temu reagować”. Podoski komentuje to następująco: „Pułkownik zdawał sobie sprawę doskonale z tego, że Polsce grozi najazd Niemiec hitlerowskich znacznie silniejszych militarnie od Polski. Swoją śmiercią samobójczą pragnął wstrząsnąć sumieniem rządzących i skłonić ich, by swoją politykę, zarówno zewnętrzną, jak i wewnętrzną, dostosowali do tej groźby wiszącej nad Polską”. Można to zrozumieć jako sugestię, że Walery Sławek politykę konfrontacji z Niemcami uważał za szaleńczą i był zwolennikiem porozumienia z Berlinem, które zapobiegłyby katastrofie.

    W południe do jego mieszkania doręczono depeszę, która najprawdopodobniej zmieniła jego plany. Przebrał się w wizytowe ubranie z baretkami orderów i zaczął porządkować a następnie palić papiery, także tę dziwną depeszę. Punktualnie o 20.45, dokładnie w godzinie śmierci Józefa Piłsudskiego, wziął do ręki swój stary browning i strzelił sobie w usta. Janusz Jędrzejewicz napisał o tej broni: „Niejednokrotnie widziałem ten stary browning, zawsze starannie utrzymany, dokładnie naoliwiony [...]. Trzymałem go w rękach z pewnym wzruszeniem, jak się trzyma zasłużone, a już niepotrzebne narzędzie śmierci, z którego ostatni kula wypełniła już swoje przeznaczenie. Czyż wówczas mogłem przypuszczać, że właśnie z tej starej zasłużonej broni ostatni pocisk swego przeznaczenia jeszcze się nie doczekał?”.

    Tuż przedtem napisał list pożegnalny, w którym informował: „Odbieram sobie życie. Nikogo proszę nie winić. 2.IV.1939". I jeszcze niżej dopisek: „Spaliłem papiery o charakterze prywatnym, a także wręczone mi w zaufaniu. Jeżeli nie wszystkie, proszę pokrzywdzonych o wybaczenie. Bóg wszystkowidzący może mi wybaczy moje grzechy i ten ostatni". Informował także, między wierszami, że decydując się na ten dramatyczny krok, musiał działać w pośpiechu, skoro któryś z papierów, za co przepraszał, mógł zostać pominięty lub przeoczony.Tak jakby z tej depeszy dowiedział się o czymś, co go dotyczyło i spowodowało, że za jedyne wyjście uznał natychmiastowe samobójstwo. Mogła być to jakaś groźba lub szantaż. Sławek prosił, by nikt nie szukał winnych jego śmierci. Można to rozumieć i tak, że przewidywał, iż jego przyjaciele będą kogoś oskarżać za decyzję o samobójstwie, jaką podjął. A te oskarżenia mogły iść w kierunku ludzi związanych z ówczesną ekipą.

    Ponadto Sławek pozostawił także list zaadresowany do prezydenta Mościckiego oraz przyjaciół: byłych premierów Aleksandra Prystora i Kazimierza Świtalskiego. Czy trafiły one do rąk adresatów, nie sposób powiedzieć. Pewne jest tylko to, że ich treść nigdy nie dotarła do opinii publicznej.

    Około 22 gosposia znajduje go nieprzytomnego, natychmiast wzywa pogotowie, które zjawia się błyskawicznie. Zostaje przewiezionydo szpitala wojskowego w Alejach Ujazdowskich. Kula nie przebiła jednak czaszki i utkwiła w podniebieniu niedoszłego samobójcy. Tam stwierdzono, że strzał został oddany z ukosa, a sama broń (pistolet Browning) była stara, co sprawiło, iż kula nie przebiła podniebienia. Pacjent przeszedł transfuzję krwi, po czym poddano go dwugodzinnej operacji. Jego stan chwilowo się poprawił, jednak 3 kwietnia o godzinie 6:45 Walery Sławek zmarł nie odzyskawszy przytomności. Ksiądz udziela mu ostatniego namaszczenia. Do sali operacyjnej wchodzi kilkudziesięciu przyjaciół i towarzyszy broni Walerego Sławka. Do tej pory stali na korytarzu. Są wśród nich płk Wacław Lipiński, płk Schaetzel, byli premierzy Aleksander Prystor, Kazimierz Świtalski, Leon Kozłowski.

    Wśród wielu hipotez dotyczących samobójstwa Sławka jest taka, że brał udział w spotkaniach, m.in. z dawnymi kolegami z PPS mającymi na celu odsunięcie od władzy Rydza i Mościckiego, a gdy rzecz się wydała, zagrożony aresztowaniem zabił się. Wedle relacji Teresy Perlowej Sławek miałnawiązać kontakt m.in. z Tomaszem Arciszewskim i Kazimierzem Pużakiem, wspólnie planując obalenie rządu Sławoja-Składkowskiego. Z kolei inny członek PPS - Norbert Balicki wspominał: „Spotkałem, wyobraźcie sobie, Sławka. Zaczepił mnie, mówił, że jest rozgoryczony, wylewał żale pod adresem swoich przyjaciół i mówił o rozdźwiękach w sanacji”. O sprawie dowiedział się jednak marszałek Śmigły-Rydz, który polecił dowódcy Oddziału II Sztabu Generalnego, płk Józefowi Smoleńskiemu, aresztować Walerego Sławka. Marszałek miał planować oskarżenie go o zdradę stanu i wytoczenie pokazowego proces.

    Pułkownik Smoleński zdecydowanie zaprzeczył informacjom, pisząc: „Zmuszony jestem, w interesie prawdy, kategorycznie stwierdzić, że w akcji tej, opartej na «przypuszczeniach» p. Perlowej, nie brałem udziału. Do mojej kompetencji, jako szefa O. II Szt. Gen. należały wyłącznie sprawy zbierania wiadomości o rozwoju sytuacji wojskowej w Niemczech Hitlera, związany z tym kontrwywiad i organizowanie dywersji na tyłach armii niemieckiej. Sprawy charakteru polityki wewnętrznej, dotyczące rozgrywek międzypartyjnych czy personalnych, wchodziły w zakres zadań specjalnych organów prezesa Rady Ministrów i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. O samobójczej śmierci Walerego Sławka dowiedziałem się z prasy”. Smoleński przytoczył także artykuł z gadzinowego „Nowego Kuriera Warszawskiego” z nr 284 z 3 grudnia 1940 r. pt. „Samobójstwo sumienia Piłsudskiego”, w którym twierdzono, że Sławek został zamordowany, ponieważ opowiadał się za porozumieniem z Niemcami. „Zapowiadała się błyskawiczna akcja – pisano w „NKW” – przeciwko Sławkowi. Zdecydowano, że się go zniszczy, jeśli będzie w dalszym ciągu trwał przy zamiarze działania na rzecz bezkrwawego załatwienia sporu z Niemcami, że się uczyni zeń nawet agenta Berlina i hitlerowskiego najemnika [...]. Dano Sławkowi do zrozumienia ponownie, aby zaprzestał mieszać się w nieswoje sprawy. Szef oddziału II płk Smoleński oraz jego zastępca płk Banach na kilka dni przed śmiercią Sławka odwiedzili go celem poinformowania, że posiadają możność skompromitowania go. Zażądano także od niego, aby podpisał list hołdowniczy do wodza naczelnego, ale Sławek kategorycznie odmówił. Walerego Sławka nie łatwo było złamać. [...] Ci, co znali Sławka bliżej, szeptali po cichu, że Sławek nie popełnił samobójstw”.

    Oskarżanie Sławka o spiskowanie jest całkowicie irracjonalne. Był to człowiek będący dla wielu Polaków symbolem bezinteresowności, uczciwości i bezgranicznego oddania ojczyźnie, bohater i jeden z współtwórców odzyskanej niepodległości. Jeden z byłych działaczy BBWR spotykał się ze Sławkiem kilka dni przed jego samobójstwem i powiedział mu, że Polska na niego patrzy i oczekuje ratunku. Sławek wtedy wybuchnął: „Czegóż wy chcecie? Żebym urządził zamach stanu?”. Wacław Jędrzejewicz stwierdzał: „W moim rozumieniu chciał się on zdecydowanie odciąć od tego, co się wówczas działo i co osłaniano tylko hasłami Piłsudskiego. Było to nadużycie nie mające nic wspólnego z ideologią Marszałka i śmierć Sławka była tego wyrazem".

    Można zgodzić się z Jerzym Markiem Nowakowskim, który napisał: „Jeśli można pozwolić sobie na snucie dowolnych hipotez, to wydaje się, że na decyzję Sławka złożyło się wiele, nakładających się na siebie w stosunkowo krótkim czasie, czynników. Załamanie psychiczne wywołane śmiercią Piłsudskiego i spotęgowane przez odsunięcie od władzy chyba nigdy do końca nie ustąpiło. Pogłębiały je szykany ze strony dawnych przyjaciół politycznych, poczucie niewypełnienia testamentu politycznego Marszałka”. Istotna była także świadomość nadciągającej katastrofy i braku szans Polski na skuteczną obronę w obliczu nieuchronnego ataku Hitlera.

    Został pochowany 5 kwietnia na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. W pogrzebie brał udział Edward Rydz-Śmigły. Gdy trumnę zdejmowano z katafalku, najbliżsi przyjaciele Sławka otoczyli trumnę, nie dopuszczając do niej marszałka Polski, którego obwiniali o śmierć byłego premiera. Na lawetę trumnę przenieśli m.in. Aleksander Prystor, Janusz Jędrzejewicz, Michał Tadeusz Brzęk-Osiński i gen. Lucjan Żeligowski. Pogrzeb Sławka stał się manifestacją piłsudczyków przeciwnych OZN. Na jego trumnie złożono wieńce m.in. z następującymi napisami: Waleremu Sławkowi – przyjaciele z PPS, Przyjacielowi Rodziny – Aleksandra Piłsudska, Ukochanemu chrzestnemu ojcu – Jadwinia Piłsudska. Walerego Sławka pochowano na środku głównej alei cmentarza wojskowego na Powązkach. Po wojnie władze komunistyczne przeniosły jego grób na ubocze. Prochy Walerego Sławka winny wrócić na miejsce, jakim uhonorowała go niepodległa Polska.

 

Pogrzeb_Sawka._W_pierwszym_rzdzie_m.in._Kazimierz_witalski_Janusz_Jdrzejewicz_Aleksander_Prystor_i_Jdrzej_Moraczewski

Pogrzeb Sławka. W pierwszym rzędzie m.in. Kazimierz Świtalski, Janusz Jędrzejewicz, Aleksander Prystor i Jędrzej Moraczewski. Wikipedia

W rok po jego śmierci Kazimierz Wierzyński napisał następujący wiersz:

 

Rok temu echo samotnego strzału 

Każdy odpędzał niedbale od ucha 

Strzał się oddalał, rozwiewał pomału: 

Dziś go jak gromu z otchłani się słucha.  

 

Strzelec tragiczny wybiegł iskrą krwawą 

Naprzód przed palbę i szczękanie zbroi. 

Gdy się żołnierze kładli pod Warszawą, 

W grobie ich czekał, na dnie klęski swojej.   

 

Wróżby pisane śród gwiazd i śród ptaków 

W nocy go ciemnej przed wszystkiem ostrzegły: 

Bezbronny, w ciżbie szalonych Polaków, 

Chciał jeszcze walczyć. Padł pierwszy poległy.   

 

Widział jak sława rozpierzcha się blada, 

Jak wodza ślepi zaparli się ucznie, 

Jak gnuśność chrobrą buławą owłada 

I jak zwycięskie kruszeją nam włócznie.  

 

 I widział jeszcze przez mgłę Ukrainy 

Nie konia w Bugu, nie cień Wernyhory, 

Lecz pułk żelazny, co z pruskiej równiny 

W Wiśle ochładzać szedł zgrzane motory   

 

Naprzeciw gołe zaplotły się ręce, 

Stały u granic, u przejść i u brodu. 

W polu chrust leśny zbierano naprędce 

Na wici wojny i stos dla narodu.   

 

I wybuchł ogień, co świecić miał chwała 

A jeszcze teraz nam ziemie wyniszcza. ...

Patrzył przez okno w tę noc struchlałą, 

W zdradę i zgubę, na rozgrom i zgliszcza.   

 

I wtedy strzelił do widm tych, do zjawy, 

By wróżbą ściany przerazić milczące, 

I biegł do grobu pod murem Warszawy... 

Dziś tam walecznych się zbiegło tysiące.   

 

I czekał w grobie, śród klęski swej ciemnej, 

I z poległymi przeliczał ruiny, 

Strzelec tragiczny, wróżbita daremny, 

Smutniejszy od nich, bo sam pełen winy.   

 

 

Wybrana literatura:

J. Jędrzejewicz – W służbie idei

W. Jędrzejewicz – Wspomnienia

K. Świtalski – Diariusz 1919-1935T.

Schaetzel – Pułkownik Walery Sławek

J. Nowakowski – Walery Sławek. Zarys biografii politycznej

Ostatnio zmieniany środa, 02 kwiecień 2014 10:18

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version