Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

03 Mar

Pieśni i piosenki z Oleandrów

Ktoś może zapytać o zasadność przypominania na progu dwudziestego pierwszego stulecia dawnych pieśni legionowych. Czy młode pokolenia czasu Wspólnej Europy, Europy bez granic, zechcą wracać do tych niby zamierzchłych wydarzeń? Zadawać takie pytania warto. ... Studiujmy tedy nowszą historię narodu polskiego, śpiewajmy pieśni patriotyczne. Dobrze duchowo zakorzenieni w naszej historii, będziemy mogli czuć się pewniej w politycznym i kulturowym pejzażu współczesnej Europy…
 
Na imieniny naszego Komendanta 19 marca 2009 roku przypomnijmy:
Na progu dwudziestego wieku Józef Piłsudski, który wrócił z syberyjskiego zesłania do Galicji, wraz ze swoimi współpracownikami formował polskie paramilitarne organizacje z myślą o walce zbrojnej z zaborcami. Młodzi ludzie, zorganizowani w drużynach strzeleckich i związkach strzeleckich, na Błoniach krakowskich, w Zakopanem i w okolicach Krakowa uczyli się posługiwania się bronią, sztuki wojennej, łączności, wykonywania rozkazów, dowodzenia pododdziałami zbrojnymi. Przybyli z różnych stron, reprezentowali rozmaite środowiska społeczne, klasy i warstwy. Biedni i bogatsi jedno mieli na celu: Niepodległą Polskę, a swój patriotyzm manifestowali wierną, ofiarną służbą oraz tworzoną podczas ćwiczeń pieśnią. W przedwojennej „ochronce” dość często śpiewaliśmy Pieśń o Wodzu miłym, której uczono nas już w rodzinnym domu. Nic dziwnego, że dzieciakom się ona bardzo podobała, skoro tworzyli takie pieśni garnący się do Komendanta Piłsudskiego bardzo młodzi ludzie: uczniowie, rolnicy, rzemieślnicy, przedstawiciele drobnej szlachty. Śpiewali:


Jedzie, jedzie na Kasztance,
na Kasztance
Siwy strzelca strój.
Siwy strzelca strój.

Hej, hej Komendancie,
miły wodzu mój.
Hej, hej Komendancie,
miły wodzu mój.

Gdzie Twój ubiór jeneralski,
jeneralski
złotem szywany?
złotem szywany?

Hej, hej Komendancie,
wodzu kochany.
Hej, hej Komendancie,
wodzu kochany.

Pójdziem z Tobą po zwycięstwo,
po zwycięstwo
poprzez krew i znój,
poprzez krew i znój.

Hej, hej Komendancie,
miły wodzu mój.
Hej, hej Komendancie,
miły wodzu mój.

Opowiadała nam wówczas „nasza Pani”, że ten Komendant to niezwykły Polak-Patriota, który naszą ojczyznę wyzwolił po 123 latach jej zniewolenia przez trzech zaborców. Później dowiedzieliśmy się, że Komendant Piłsudski, rodem z Zułowa na Wileńszczyźnie, nie mógł znieść niewoli, i przewidując konflikty między zaborcami, w zaborze austro-węgierskim założył - istniejące czasowo legalnie - związki i drużyny strzeleckie, zalążki przyszłej armii polskiej. Gdy wybuchła pierwsza wojna światowa, Komendant zjednoczył formacje niepodległościowe i wystąpił przeciwko rosyjskiemu zaborcy. Stworzył dobrze wyszkoloną kompanię kadrową, która pod dowództwem porucznika, a później już kapitana Tadeusza Kasprzyckiego 6 sierpnia 1914 roku, rankiem z krakowskiej ulicy Oleandry wyruszyła przez Prądnik, Michałkowice ku Kielcom. Przełamali przyszli legioniści bariery graniczne, by stanąć na zniewolonej przez Moskala ziemi ojczystej. Uczucia tego czasu zawierał Marsz Pierwszej Kompanii Kadrowej, który chętnie śpiewaliśmy w harcerstwie:

Raduje się serce, raduje się dusza
Gdy Pierwsza Kadrowa na wojenkę rusza

[refr.] Oj da, oj da dana, wojenko kochana
Nie masz to jak pierwsza, nie – oj nie!

I ruszył Piłsudski z wojskiem na Warszawę
Sprawił Moskalowi weselisko krwawe [refr.]

Chociaż do Warszawy mamy długą drogę
Przecież jednak dojdziem, byle by iść w nogę [refr.]

Chociaż w butach dziury, na mundurach łaty
To Pierwsza Kadrowa pójdzie na armaty [refr.]

I gdy się szczęśliwie zakończy powstanie
To Pierwsza Kadrowa gwardyją zostanie [refr.]

A więc piersi naprzód podniesiona głowa
Bośmy przecież Pierwsza Kompania Kadrowa [refr.]


W równie podniosłym tonie była utrzymana pieśń Hej, strzelcy wraz. Jej twórcą – słowa i muzyka - był znany dziewiętnastowieczny poeta, wielki polski patriota, Władysław Ludwik Anczyc. Oto tekst poruszający serca „szarych żołnierzy” Komendanta Piłsudskiego:

Hej, strzelcy, wraz, nad nami Orzeł Biały,
a przeciw nam śmiertelny stoi wróg.
Wnet z naszych strzelb piorunem zagrzmią strzały,
a lotem kul kieruje zbawca Bóg!

Więc gotuj broń i kule bij głęboko
o ojców grób bagnetów poostrz stal,
na odgłos trąb twój sztucer bierz na oko!
Hej, baczność! Cel! i w łeb lub w serce pal!

Hej! trąb! hej! hej! trąb
Strzelecką trąbką w dal!
A kłuj, a rąb
i w łeb lub w serce pal!

Graj, trąbko, graj, jak grałaś przez wiek cały
do marszu tym, co szli do Polski bram.
Słysz, bracie słysz, minionych lat sygnały,
sztafety znak z kolei dają nam.

Więc gotuj broń i kule bij głęboko…

Bagnetów szturm wolności zdobył szaniec,
zwyciężył duch mężnością rąk i nóg,
lecz biada, aby zwijać straż u granic,
gdy na przedpolach czyha zdrajca wróg.

Więc gotuj broń i kule bij głęboko…

Bałtyku szum, że nasza sprawa święta,
od wieków huczy aż po Karpatów wał!
Na bój zaprawia orzeł swe orlęta,
by porwać je na pierwszy odgłos dział!

Więc gotuj broń i kule bij głęboko…

O ile wymienione wyżej pieśni miały w treści pewnego rodzaju tonację radosną, porywały młodością, energią, wielekroć młodzieńczą beztroską, bywały niemal zawadiackie, o tyle Pierwsza brygada niosła w sobie pewien żywioł heroicznego dramatyzmu. Piłsudski w sierpniu 1914 roku zajął Kielce. Po drodze jego siły zbrojne rozrastały się. Zewsząd przybywali do niego – jak już zaznaczono - młodzi ludzie różnych stanów: uczniowie, studenci, drobna szlachta, robotnicy, rolnicy, urzędnicy. Ale w społeczeństwie polskim istniały siły zachowawcze, kunktatorskie. Wielu prostych ludzi nie wierzyło w pełni w powodzenie zrywu niepodległościowego. W Kielcach entuzjazmu nie było. W tym klimacie powstały słowa „pieśni dumnej”, ale zaprawionej goryczą - My, Pierwsza Brygada:

Legiony to – żołnierska nuta,
Legiony to – straceńców los,
Legiony to – żołnierska buta,
Legiony to – ofiarny stos.

[refr.] My, Pierwsza Brygada,
strzelecka gromada
na stos rzuciliśmy
nasz życia los,
na stos, na stos.

O ileż mąk, ileż cierpienia,
o ileż krwi, wylanych łez,
pomimo to nie ma zwątpienia,
dodawał sił wędrówki kres. [refr.]

Mówili żeśmy stumanieni,
nie wierząc nam, że chcieć to móc,
laliśmy krew osamotnieni,
a z nami był nasz drogi wódz. [refr.]

Fakt, że z legionowymi chłopcami był bezustannie ciałem i duchem Brygadier, Komendant Józef Piłsudski, wielekroć nazywany po swojsku, familiarnie „Dziadkiem”, wywoływał powszechny nastrój entuzjazmu polskich wojaków. Zaś aprobata większości naszych rodaków – zwłaszcza prostych ludzi – wobec czynu zbrojnego, pozwalała legionistom manifestować nastrój radości. Ów nastrój doskonale wyrażała piosenka – Przybyli ułani pod okienko. Oto jej tekst:

Przybyli ułani pod okienko
Przybyli ułani pod okienko
Stukają, pukają – puść panienko
Stukają, pukają – puść panienko

O, Jezu, a cóż to za wojacy
O, Jezu, a cóż to za wojacy
Otwieraj, nie bój się – my Polacy
Otwieraj, nie bój się – my Polacy

Przyszliśmy napoić nasze konie
Przyszliśmy napoić nasze konie
Za nami piechoty całe błonie
Za nami piechoty całe błonie

A gdzież to, a gdzież to Bóg prowadzi
A gdzież to, a gdzież to Bóg prowadzi
Warszawę odwiedzić myśmy radzi
Warszawę odwiedzić myśmy radzi

A stamtąd już będzie bardzo pilno
A stamtąd już będzie bardzo pilno
Odwiedzić prastare polskie Wilno
Odwiedzić prastare polskie Wilno.

Dniami i nocami, przeważnie wieczorami przy ognisku unosiły się te i inne legionowe pieśni. Niosły się słowa: „Ułani, ułani / malowane dzieci / Nie jedna panienka / Za wami poleci” lub „Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani, / Że za tobą idą, że za tobą idą / Chłopcy malowani?”. Trzeba powiedzieć, że ci malowani chłopcy byli od najdawniejszych czasów podziwiani przez naród, szczególnie przez polskie kobiety. To przecież oni zdobywali wąwóz Samossiery, to wreszcie oni byli sugestywnie przedstawiani - między innymi - w popularnych obrazach Wojciecha i Jerzego Kossaków.

Legionowi, barwni ułani, owi szwoleżerowie podczas tak zwanego „toastu konia” pili wino stojąc na krześle prawą nogą, a na stole nogą lewą. Do tego obyczaju nawiązuje ich dumna pieśń pod tytułem Szwoleżerowie. Oto jej dwie pierwsze zwrotki:

Więc pijmy wino – Szwoleżerowie
Niech troski zginą – W rozbitym szkle
Gdy nas nie będzie – Nikt się nie dowie
Czy dobrze było nam czy źle

A gdy cię rzuci – Luba dziewczyna
To nie rozpaczaj – I nie roń łez
Lecz z kolegami – Napij się wina
A wszystkie troski – Pójdą precz

Polska młodzież – wraz ze starszymi wiarusami - ochoczo szła w bój za Ojczyznę. Wychowana była przecież na patriotycznych pismach Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Zygmunta Krasińskiego, Cypriana Kamila Norwida, cudownych dramatach Stanisława Wyspiańskiego, powieściach Henryka Sienkiewicza, Stefana Żeromskiego i innych mistrzów pióra. Podejmowała ryzyko utraty życia. Wiedziała jednak, że rany odniesione w walce za umiłowany kraj ojczysty uszlachetniają uczestnika ruchu irredentystycznego. W takim klimacie powstawały pieśni legionowe - to dziarskie, to wesołe, to znów zaprawione bólem. Wojna oznaczała rozstanie z bliskimi: dziadkami, rodzicami, rodzeństwem, z narzeczonymi. W kręgu pieśni zaprawionych smętkiem i goryczą znajduje się pieśń wyrażająca uczucia młodej dziewczyny, która z bólem rozmyśla o losach miłego sercu chłopca, który poszedł w bój i oddał życie za ukochaną Polskę. Mówimy o Białych różach:

Rozkwitały pąki białych róż
Wróć Jasieńku z tej wojenki, wróć
Wróć, ucałuj jak za dawnych lat
Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat
Wróć, ucałuj jak za dawnych lat
Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat

Ponad stepem nieprzejrzana mgła
Wiatr w burzanach cichuteńko gra
Przyszła zima, opadł róży kwiat
Poszedł w świat Jasieńko, zginął po nim ślad
Przyszła zima, opadł róży kwiat
Poszedł w świat Jasieńko, zginął po nim ślad

Przeszło lato, jesień, zima już
Już przekwitły pąki białych róż
Cóż ci teraz dam Jasieńku, hej
Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny swej
Cóż ci teraz dam Jasieńku, hej
Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny swej

Jasieńkowi nic nie trzeba już
Bo mu kwitną pąki białych róż
Na mogile, gdzie w wojence padł
Kwitnie białej róży najpiękniejszy kwiat
Na mogile, gdzie w wojence padł
Kwitnie białej róży najpiękniejszy kwiat

Nie rozpaczaj lube dziewczę, nie,
W polskiej ziemi nie będzie mu źle.
Policzony będzie trud i znój –
Za Ojczyznę poległ ukochany twój.

W bardzo bogatym kanonie piosenek i pieśni niepodległościowych i legionowych znajdowały się utwory gloryfikujące ofiarnych bojowników wolności, gorących patriotów, młodych zapaleńców, idących pod kule wroga ku wymarzonej wolności. W tej grupie mieszczą się utwory: Jak to na wojence, Zmarłeś biedaku. Piosenki te zwykle były wielozwrotkowe. Najczęściej jednak wykonywano je w marszu lub na biwaku w formie skróconej. Wybierano zwrotki treścią najlepiej odpowiadające danej chwili w życiu oddziału. Oto ta pierwsza z wymienionych:

Jak to na wojence ładnie,
Jak to na wojence ładnie,
Kiedy ranny ułan spadnie,
Kiedy ułan z konia spadnie.

Koledzy go nie żałują,
Koledzy go nie żałują.
Jeszcze końmi go tratują,
Jeszcze końmi go tratują.

Rotmistrz z listy go wymaże,
Rotmistrz z listy go wymaże,
Wachmistrz trumnę robić każe,
Wachmistrz trumnę robić każe.

A za jego młode lata,
A za jego młode lata,
Zagra trąbka tra ta ta ta.
Zagra trąbka tra ta ta ta.

Śpij kolego twarde łoże,
Śpij kolego twarde łoże,
Spotkamy się jutro może,
Spotkamy się jutro może.

Śpij kolego a w tym grobie,
Śpij kolego a w tym grobie,
Niech się przyśni Polska tobie,
Niech się przyśni Polska tobie.

Temat młodzieńczej miłości chłopca i dziewczyny, konieczności podjęcia walki zbrojnej o odzyskanie wolności, poświęcenia, ryzyka śmierci, przewija się przez tekst pieśni, zresztą pieśni nawiązującej do tradycji ludowej, pod tytułem O mój rozmarynie:

O mój rozmarynie rozwijaj się
O mój rozmarynie rozwijaj się
Pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej
Zapytam się
Pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej
Zapytam się

A jak mi odpowie „nie kocham cię”
A jak mi odpowie „nie kocham cię”
Ułani wędrują, strzelcy maszerują
Zaciągnę się
Ułani wędrują, strzelcy maszerują
Zaciągnę się

Dadzą mi konika cisawego
Dadzą mi konika cisawego
I ostrą szabelkę, i ostrą szabelkę
Do boku mego
I ostrą szabelkę, i ostrą szabelkę
Do boku mego

Dadzą mi kabacik z wyłogami
Dadzą mi kabacik z wyłogami
I wysokie buty, i wysokie buty
Z ostrogami
I wysokie buty, i wysokie buty
Z ostrogami

Dadzą mi szkaplerzyk z Matką Boską
Dadzą mi szkaplerzyk z Matką Boską
Aźebym nie tęsknił, ażebym nie płakał
Za Po-olską
Ażebym nie tęsknił, ażebym nie płakał
Za Po-olską

Dadzą mi manierkę z gorzałczyną
Dadzą mi manierkę z gorzałczyną
Ażebym nie tęsknił, ażebym nie płakał
Za dziewczyną
Ażebym nie tęsknił, ażebym nie płakał
Za dziewczyną

Pójdziemy z okopów na bagnety
Pójdziemy z okopów na bagnety
Bagnet mnie ukłuje, śmierć mnie pocałuje
Ale nie ty
Bagnet mnie ukłuje, śmierć mnie ucałuje
Ale nie ty.

Motyw pocałunku śmierci był na progu dwudziestego wieku dość rozpowszechniony w literaturze i sztuce młodopolskiej. Tę tematykę – tak przecież uniwersalną - szczególnie często podejmowali zarówno poeci (Leopold Staff, Tadeusz Miciński), jak i malarze spod znaku symbolizmu. Warto dla przykładu przywołać malarstwo wybitnego mistrza Jacka Malczewskiego. Twórca ten znany jest jako autor obrazów Śmierć I (1902 oraz Śmierć II (1917) oraz innych dzieł o tematyce eschatologicznej. Zresztą niemal cały naród przez dziesięciolecia żył podziwem dla „dziewicy-bohater”, czyli dla umierającej z ran Emilii Plater a także dla księcia Józefa Poniatowskiego, który ginął w Elsterze ze słowami, że Bóg mu powierzył honor Polaków.

Były też piosenki-kuplety żartobliwe. Pojawiał się w nich zwykle legun, ułan Beliny-Prażmowskiego, szwoleżer kuszący jakąś „młynareczkę” lub „dziewczę” przy studni, podającą mu kubek zimnej wody lub kwaśnego mleka. Mamy tu na myśli między innymi piosenkę – uformowaną w postać dialogu, przekomarzania się - w zasadzie beztroską, trochę zalotną, ale zawierającą jednocześnie wyraźną tonacją smutku - Tam na błoniu…:

Tam na błoniu błyszczy kwiecie,
stoi ułan na wedecie,
a dziewczyna jak malina,
niesie koszyk róż.

Stój, poczekaj, moja duszko,
skąd tak drobną stąpasz nóżką.
- Jam z tej chatki, rwałam kwiatki
i powracam już.

Może kryjesz wrogów tłuszczę,
daj buziaka, to cię puszczę.
- Jam nie taka, dam buziaka,
jeno z konia zsiądź.

Z konia zsiędę, prawo znane,
jutro kulką w łeb dostanę.
- Gdyś tak prędki do tej chętki,
bez buziaka bądź.

Gdy szczęśliwie wrócę z boju,
gdzież mam szukać cię, w pokoju?
- W białej chatce, przy mej matce,
nad strumykiem wzwyż.

Lecz gdy zginę w boju snadnie
to buziaczek mój przepadnie…
- Wierna tobie, na twym grobie
ucałuję krzyż.

Jak możemy się przekonać, legioniści nie zawsze się smucili, rozpaczali, czy też przeżywali tragedie porzucenia przez niesłowną dziewczynę. Wielekroć w swoich piosenkowych wyznaniach sami przyznawali się do niesłowności. W wielu tekstach piosenek pojawiały się elementy łobuzerskiej beztroski, cwaniactwa, chełpliwości (żołnierz-samochwał). Wyraźnie to wszystko manifestuje się w piosence Nie masz nad leguna.

Nie masz nad leguna dzielniejszego człeka,
chociaż kule świszczą, jednak nie ucieka.
A chociaż go trafi nawet kulek trzysta,
maszeruje dalej i tak sobie śwista.

Zimno mróz na dworze, wiatr śniegiem zacina.
W podartym mundurku idzie chłopaczyna,
drwi z mrozu i śniegu bo to legionista,
maszeruje dalej i tak sobie śwista.

Maryś, moja Maryś, moje ty kochanie,
pożycz mi pieniędzy na ślubne ubranie.
Dziewczyna mu dala, a on spekulista,
idzie dalej drogą i tak sobie śwista.

Nie płaczże dziewczyno, jeszcze się nie topię,
ożenię się z tobą zaraz po urlopie,
syna wychowamy, będzie legionista,
niechaj maszeruje i tak sobie śwista…

Urlop już się kończy, dziewczę śni o Janku,
nie masz, nie masz ciebie drogi mój kochanku.
Poszedł z legionami gdzieś do diabłów trzysta,
Maszeruje dalej i tak sobie śwista.

Prawdziwym już bogactwem dowcipu, humoru, a i frywolności emanuje wielozwrotkowa piosenka Hej, panienki, posłuchajcie. Warto przytoczyć kilka – wybranych tylko - charakterystycznych strof. Oto one:

Hej, panienki, posłuchajcie, raz, dwa trzy,
i gazety przeczytajcie raz, dwa, trzy
Są tam wesołe nowiny, wesołe nowiny:
Będzie pobór na dziewczyny, raz, dwa trzy.

Najpiękniejsze z okolicy raz, dwa trzy,
Przeznaczają do konnicy, raz, dwa, trzy.
A która nie ma ochoty, nie ma ochoty,
To ją wezmą do piechoty, raz dwa, trzy.

Pułk najpierwszy – z warszawianek, raz, dwa, trzy,
Ma się nazwać pułk ułanek, raz, dwa, trzy.
Wielkie wezmą do dragonów, raz, dwa, trzy,
Stare panny do furgonów, raz, dwa, trzy.

Zwrotek tej piosenki uformowano całe mnóstwo. Trudno dzisiaj je cytować, zwłaszcza, że niektóre miały dość frywolny charakter. Do tego rodzaju piosenek należą jeszcze Trzy panienki z Wilna, Dam ci kwit i sporo innych. Jednak legioniści byli nie tylko żartownisiami. Ze swoich domów wynosili dobre wychowanie, prawość, szacunek dla tradycji, dla starszych ludzi, rozumienie historii narodowej polskiej. Przywiązani byli do obyczajów panujących w rodzinnym gnieździe. Nic dziwnego, że w okresie wielkich świąt katolickich sięgali po pieśni religijne, wielkopostne i bożonarodzeniowe. Dokonywali ich trawestacji. Stąd upowszechniły się legionowe kolędy i pastorałki. Trzeba dodać, że teksty pieśni i piosenek legionowych ulegały zwykle – w miarę upływu czasu –rozszerzeniom. Strof przybywało. Niektóre wersy ulegały zmianom, które bywały odbiciem zmieniającego się legionowego losu.

Ktoś może zapytać o zasadność przypominania na progu dwudziestego pierwszego stulecia dawnych pieśni legionowych. Czy młode pokolenia czasu Wspólnej Europy, Europy bez granic, zechcą wracać do tych niby zamierzchłych wydarzeń? Zadawać takie pytania warto. Warto też pamiętać o tym, że gdyby nie czyn Józefa Piłsudskiego, nie stalibyśmy się w 1918 roku Niepodległym Państwem Polskim. Gdyby nie fakt zatrzymania przez niego w roku 1920 nawały bolszewickiej poprzez słynny manewr znad Wieprza, z pewnością późniejszy kształt naszego kontynentu i naszej cywilizacji wyglądałby zapewne całkiem inaczej. Studiujmy tedy nowszą historię narodu polskiego, śpiewajmy pieśni patriotyczne. Dobrze duchowo zakorzenieni w naszej historii, będziemy mogli czuć się pewniej w politycznym i kulturowym pejzażu współczesnej Europy…


Ostatnio zmieniany niedziela, 29 kwiecień 2012 23:49
Włodzimierz Wójcik

Prof. zw. dr hab. Włodzimierz Wójcik - urodził się 29 maja 1932 r. w Będzinie-Łagiszy. Doktoryzował się w 1968 (Krakowska Akademia Pedagogiczna im. Komisji Edukacji Narodowej), habilitował na Uniwersytecie Jagiellońskim (1979). W 1988 uzyskał tytuł profesora; w 1992 został profesorem zwyczajnym w Uniwersytecie Śląskim. W roku 2006 otrzymał od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznakę honorową "ZASŁUŻONY DLA KULTURY POLSKIEJ". Jest promotorem doktoratu honoris causa nadanego w 1999 r. przez Uniwersytet Śląski Tadeuszowi Różewiczowi.

Strona: www.wlodzimierzwojcik.pl/o_mnie.html

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version