Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

Bohaterowie tego eseju zdobyli najwyższą pozycję towarzyską w przedwojennej Warszawie i nadal budzą żywe zainteresowanie. Uwielbiani niemal przez wszystkich , posiadali wieki poczucie humoru, tworzyli jeden z najlepszych polskich kabaretów „Qui pro Quo”. Byli wielkimi artystami, bardzo uduchowionymi ludźmi. Tym skromnym tekstem zwracam uwagę na ich wzajemne kontakty, na poezję, na epizody rozstania i jednocześnie składam im hołd.

Co łączyło tych trzech Panów? Na pewno Polska. Na pewno poezja i zabawa. Na emigracji w Nowym Jorku cała Trójka bardzo tęskniła za Polską.

Najpierw połączyła ich poezja. Poznali się w Warszawie u progu niepodległości Polski 1918 r. Lechoń był warszawiakiem, pierwszy tomik wierszy wydał w wieku 13 lat. Tuwim przyjechał do stolicy z Łodzi mając 22 lata, miał już na swoim koncie udany debiut literacki. Tacy ludzie musieli się spotkać i spotkali się w redakcji satyrycznego „Sowizdrzała” jesienią 1917 r. Następnie obaj poeci podejmowali kolejne przedsięwzięcia artystyczne, aż stworzyli ”Skamandra”. Była to najsilniejsza grupa literacka międzywojnia. Lechoń i Tuwim byli też filarami „Wiadomości Literackich” i „Cyrulika Warszawskiego”, podporami teatrzyków rewiowych, dostarczycielami tekstów na każde poważne zdarzenie artystyczne. Uwielbiała ich cała Warszawa. Wykorzystali idealnie pustkę w świecie artystycznym, jaka panowała w stolicy po odzyskaniu niepodległości. Jeszcze w 1917 r. Warszawa nie miała środowisk twórczych (jak np. Lwów czy Kraków), były tu tylko dwa ośrodki naukowe: Szkoła Sztuk Pięknych i otwarty w X 1916 r. Uniwersytet Warszawski.

Pragnął wrócić do Polski, do Warszawy. Pytał: „Do kogo?” Jego rodzina wymarła, jego pokolenie w większości  też. Wieczorem 23 czerwca 1984 prosił podczas pożegnania: "Niech pan pozdrowi moją prawdziwą  przyjaciółkę, Marysię Kuncewiczową; niech pan pozdrowi polskie powietrze, którym się tak lekko oddychało”. W lipcu 1984 roku przekazałem pani Marii dobre słowa od pana Stanisława. Przez wszystkie następne lata bezustannie myślałem i nadal myślę o nim i to powietrze pozdrawiam patrząc na białe brzozy, które tak uwielbiał. Spacerował między nimi w okolicach Warszawy, Kazimierza na Wisłą,  i w Sienieżycach na Litwie… W bieżącym roku skończyłby 110 lat.
 

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version