Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

Pewien ichtiolog starał się wykazać ignorancję Fiszera, więc zapytał go, czy ten wie, do jakiej rodziny należą śledzie. Fiszer bez zająknięcia wypalił: „Wiem, a jakże: śledzie należą do rodziny zakąsek”.
Franc Fiszer powiedział kiedyś przy kawie w Ziemiańskiej: - Żeby w Polsce zapanował porządek to się powinno rozstrzelać 200 tysięcy łajdaków. Ktoś zapytał: - A jak się tylu nie znajdzie? - A to się dobierze z uczciwych.
Gdy pewna bardzo niemiła pani domu przerwała Fiszerowi, który grzmiał na pedantycznych i ograniczonych pedagogów, że wszak i ona jest również nauczycielką, odrzekł jej z kurtuazyjnym ukłonem:
- Przepraszam, to co mówię, pani się nie tyczy - pani chyba nikogo w życiu jeszcze nie nauczyła.
Jak mawiał Franz Fiszer - "Nie można wymagać od wszystkich, aby nic nie robili, bo to najtrudniejsza rzecz na świecie".
Zapytany przez pewną damę, co sądzi o sztuce, której premiera odbyła się właśnie w Warszawie, Fiszer powiedział:
- Sztuka jest bzdurą i koszmarem, a jej autor to kretyn i grafoman...
W tym momencie rozpoznawszy w damie żonę autor sztuki całuje ją w rękę i mówi:
- Łaskawa pani, gdybyśmy teraz byli sami we dwoje w lesie, udusiłbym panią i nie byłoby gafy!

- I ja brałem udział w ruchu niepodległościowym - wspominał Franc Fiszer. Wprawdzie w sposób raczej bierny niż czynny. Zaproszony byłem do znajomych na kolację. Kiedy przyszedłem, okazało się, że przed chwilą policja wszystkich gości zabrała do cyrkułu. Musiałem zjeść dwadzieścia cztery zrazy.

Fiszerowi "przyklejano" także nieprawdzie anegdoty jak n.p. tą, zamieszczoną w „Złotej księdze anegdot” Andrzeja i Remigiusza Pettynów. Czytamy tam o tym, co miał powiedzieć Fiszer na pogrzebie Leśmiana. A więc: nad grobem poety przemawia Kaden-Bandrowski. Swoje wystąpienie zakończył słowami: „Bądź zdrów, kolego!”. Na to Fiszer miał zawołać: „He, he, he, w tych katakumbach na pewno się przeziębi!”
Franc Fiszer w pewnej dyspucie, gdy już zabrakło mu argumentów, przygwoździł oponenta stwierdzeniem, że ma nad nim tę przewagę, iż nie czytał dyskutowanej książki.
Gdy młoda przyjaciółka pewnego literata zobaczyła Franca po raz pierwszy w życiu, zdumiona zapytała: „A ten pan to kto taki?” Na to Fiszer surowo odrzekł: „Jak to, pani mnie nie zna? Pani się nie uczyła nigdy katechizmu? Ja jestem Bóg Ojciec!
Podczas żałobnych przemówień na pewnym pogrzebie stremowany mówca zamiast powiedzieć Dunin-Markiewicz - powiedział Munin-Darkiewicz.
- Ale się sypnął - zagrzmiał Fiszer - No i cały pogrzeb na nic.

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version