Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

Wieniawa-Długoszowski w anegdocie

W 1934 roku, gdy Wieniawa-Długoszowski reprezentować miał Polskę na pogrzebie króla Jugosławii Aleksandra, z niejasnych przyczyn spóźnił się na uroczystość. Po powrocie do kraju dostał rozkaz zameldowania się u Marszałka, którego incydent ten doprowadził do wściekłości. Wieniawa stanął do raportu w smokingu, co jeszcze bardziej rozwścieczyło Piłsudskiego. Gdy nie panując nad sobą ryknął w stronę stojącego na baczność Wieniawy: "Co to ma znaczyć?!", ten najzwyczajniej w świecie odpowiedział: "Komendancie, melduję posłusznie, iż wiem, żem ciężko przewinił i powinienem dostać po pysku. A ponieważ bardzo szanuję swój mundur, przybyłem jako cywil. Polski generał nie może dostać po mordzie w mundurze!" Kary nie było, Piłsudski dał się kolejny raz rozbroić swemu ulubieńcowi.

W 1938 r. Bolesław Wieniawa-Długoszowski otrzymał nominację na ambasadora Polski we Włoszech. Na peronie dworca, skąd odjeżdżał, zgromadził się tłum przyjaciół. Wśród żegnających Wieniawa dostrzegł aktora Adolfa Dymszę. „Adolfie, nigdy ci tego nie zapomnę!” – wrzasnął na cały peron. Żart ten, jak na szacownego dyplomatę, był dość ryzykowny. Był bowiem przeróbką telegramu, jaki Hitler wysłał nie tak dawno do Mussoliniego, dziękując mu za jego milczącą zgodę na zagarnięcie Austrii: „Duce, nigdy ci tego nie zapomnę”. A sam Wieniawa, do Rzymu udawał się z sekretną misją poluźniania więzów jakie zacieśniały ze sobą Włochy i Trzecia Rzesza.

Do grona oficerów na jakimś balu podeszła pewna zalotna pani i przekomarzając się wymieniła cechy, jakie musi spełniać jej kochanek. Oczywiście w miarę młody, dojrzały emocjonalnie, przystojny, wysportowany, niezależny, dobrze sytuowany, znany i lubiany, męski ... no i musi mieć 30 cm...
Na to Wieniawa: - Madame, na wszystko się zgadzam. Ale obciąć sobie 10 cm nie pozwolę!

Wieniawa-Długoszowski zwiedzając Pompeje miał usłyszeć od przewodnika:
- Ekscelencji, to całe miasteczko było ongiś zalane.
- Niemożliwe! To były czasy... - westchnął Wieniawa.

W rzeczywistości, tą anegdotę ukuło pismo satyryczne "Wróble na dachu", a Wieniawa sprawując urząd ambasadora zachowywał się wzorowo.
Na fotografii, ambasador Wieniawa-Długoszowski w środku. NAC.

Podczas wizyty króla Afganistanu Amanulla Chana Wieniawa otrzymał zadanie towarzyszenia małżonce dostojnego gościa. Zachwycona rycerskim ułanem królowa obdarowała go kosztowną bransoletą. Gdy Wieniawa meldował się Piłsudskiemu, Marszałek zapytał: - Pokaż no co dostałeś?
- Zakuta - odparł Wieniawa wyciągając rękę.
- Za kuta? - uśmiechnął się Marszałek. - Za co dostałeś to ja wiem, ale pokaż jak wygląda.

Na jednym z rautów, Wieniawa opowiadał o swych przewagach na ostatnim polowaniu w Spale.
- Wyobraźcie sobie, panowie mówił – młody zagajnik, lekko rozświetlony dopiero co wstającym słońcem, i ją wychodzącą zza drzewa. Łanię. Staje, rozgląda się, ja w tym czasie składam, mierzę i kładę ją od pierwszego strzału. Podchodzę bliżej, biorę za nogi i wciągam na siebie…
- Przepraszam, panie pułkowniku, telefon z Belwederu – przerwał opowieść pikoklak.
Wieniawa odszedł od stolika ale po chwili wrócił.
- O czym to mówiliśmy?
- Opowiadał pan pułkownik, że złapał ją za nogi i wciągnął na siebie – podpowiedział ktoś szybko.
- Właśnie, a potem trzy dni z d… nie schodziłem. Taka była baba!

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version