Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

19 Mar

Obchody Imienin Marszałka

  • Napisane przez  Katarzyna Kempa

W roku 1924 uroczystości związane z obchodami imienin Piłsudskiego rozpoczęły się już 18 marca. Zapoczątkował je bankiet na cześć Marszałka zorganizowany w hotelu Bristol przez profesorów warszawskich uczelni. Następnego dnia, tłumy warszawiaków udały się do „Milusina”, aby złożyć hołd solenizantowi. Nie obyło się bez licznych wiwatów i pieśni śpiewanych na Jego cześć. Piłsudski wychodził do zebranych tłumów oblegających dworek, pozdrawiał je, jednak nie wygłaszał dłuższych przemówień, gdyż zajęty był przyjmowaniem swoich najbliższych przyjaciół i współpracowników.

W roku następnym, pod przewodnictwem posła Karola Polakiewicza powołano komitet organizujący obchody imienin Marszałka. W skład komitetu weszli przedstawiciele Centralnego Związku Kółek Rolniczych, Centralnego Związku Młodzieży Wiejskiej, Klubu Politycznego Kobiet Postępowych, Polskiej Organizacji Wolności, Towarzystwa Popierania  Przemysłu Ludowego, Towarzystwa Uniwersytetu Ludowego, Związku Legionistów Polskich, Związku Strzeleckiego, Polskiej Akademickiej Młodzieży Ludowej, Akademickiej Organizacji Wolności, Akademickiej Młodzieży Postępowej.

Dodatkowo Związek Legionistów przygotował w teatrze Splendid akademie dla Marszałka, a w prasie pod hasłami „ Drogowskaz narodu”, „Dobry lekarz niemocy narodu- gromicie podłości i prawdy” prowadzono kampanie na Jego cześć. Niestety z powodu choroby Piłsudskiego, odchody nie powiodły się. Pomimo niedyspozycji, Marszałek zdecydował się jednak przyjąć w swoim gabinecie przybyłe do Sulejówka delegacje oraz wyjść do oczekujących Go gości.Do godziny 16, do księgi życzeń wyłożonej przez Marszałkową w przedpokoju wpisało się 1646 gości. Tego dnia 7. Pułk Ułanów Lubelskich z Mińska Mazowieckiego sprowadził do Sulejówka, ku uciesze córek Marszałka, jego klacz Kasztankę. 

 Organizacją imienin Piłsudskiego w 1926 roku zajęła się Komenda Okręgu Warszawskiego Związku Strzeleckiego. Zorganizowane przez nią zawody marszowe, nazwane „Marszem Strzeleckim w Dniu Imienin Pierwszego Marszałka Józefa Piłsudskiego”, skierowane były przede wszystkim do członków Związku. Trzynastoosobowe drużyny, pozostające w pełnym umundurowaniu i uzbrojeniu musiały pokonać 27 kilometrowy odcinek prowadzący z Warszawy, z Alej Jerozolimskich, gdzie wyznaczono start, do bramy „Milusina”, gdzie na mecie na zawodników czekał Jerzy Misiński, Prezes Polskiego Związku Lekkoatletycznego i główny sędzia marszu.

 Pierwsze zawody cieszyły się ogromną popularnością. Swoja chęć udziału zgłosiło 47 drużyn, ponad sześciuset strzelców. Ostatecznie, na starcie stanęło czterystu strzelców. Nagrodą dla najlepszej drużyny, była ofiarowana przez Piłsudskiego, napisana w twierdzy magdeburskiej książka „ Moje pierwsze boje”. Dodatkowo, dla najlepszego zawodnika Warszawskie Dowództwo Okręgu ufundowało pięciostrzałowy karabinek, a Komenda Miasta Warszawy oddała do dyspozycji jury brązową figurkę grenadiera. W pierwszych zawodach trasę z Warszawy do Sulejówka pokonano w ciągu 3 godzin, 5 minut i 22 sekund. A co ciekawe, dwaj strzelcy z grupy najszybciej maszerującej – Władysław Gawlik i Henryk Koenig, na start w Warszawie przybyli pieszo z Krakowa, pokonując odległość 340 km w pełnym umundurowaniu i uzbrojeniu w ciągu trzech i pół dnia.

Po zakończonych zawodach orkiestra wojskowa odegrała hymn narodowy. Odbyła się również uroczysta defilada strzelców. Podobnie jak w latach ubiegłych, do Sulejówka przybyły liczne delegacje oficerskie i podoficerskie pułków i oddziałów składające Piłsudskiemu najlepsze życzenia imieninowe. Do saloniku „Milusina” na herbatę i tradycyjnego węgrzyna zaprosił Piłsudski generałów i kilkunastu oficerów. Nazajutrz „Ekspres Poranny ” poinformował, że w czasie imienin Marszałka, trzy kuchnie polowe rozmieszczone w ogrodzie na terenie dworku nakarmiły ponad trzy tysiące gości. Według słów pani Piłsudskiej, wieczorem po zakończonej gościnie, salon pełen był kwiatów i prezentów. Jednak jak twierdzi, Marszałkowi największą radość sprawiali ludzie prości, chłopi i robotnicy, wędrujący specjalnie na tę okazje cały dzień do Sulejówka i przynoszący Mu swoje własne produkty, a nawet zwierzęta, których ku zmartwieniu Marszałkowej nie chciał się pozbyć.

Źródło:

W.Kalicki, Powrót do Sulejówka,Warszawa 2001, s. 55- 64.
Ostatnio zmieniany czwartek, 17 maj 2012 05:21

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version