Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

Józef Piłsudski w anegdocie

pilsudskilegionyW początkach 1909 roku, Piłsudski przebywał w Zakopanem. Spotkał się wówczas z Żeromskim, który podaje taką anegdotę. "To była proletariacka mizeria... Zastałem go siedzącego przy stole, stawiającego pasjansa. Siedział w kalesonach, bo jedyną parę spodni, jaką posiadał, oddał właśnie krawcowi do zacerowania dziur (...) założyłem sobie [powiedział Piłsudski, że jeśli mi ten pasjans wyjdzie, to będę dyktatorem Polski".

Źródło: Anegdota znana z relacji A.Grzymały-Siedleckiego, Rozmowy z samym sobą, Kraków1972, s. 160-161.

pilsudskiobledByła to niezmiernie przykra gra. Nie mówiąc o głodzie, który mi bardzo dokuczał, tem bardziej, że żandarmi przysyłali mi w tym czasie wyszukane i smaczne obiady, które musiałem odrzucać.... lecz samo udawanie obłędu, ciągła baczność na swe ruchy, na wyraz twarzy, konieczność wypowiadania od czasu do czasu jakichś nonsensów, męczyła mnie niezmiernie, a czasem wprost śmieszyła widokiem przerażenia, jakie wzbudzało moje zachowania w żandarmach... Po kilku tygodniach byłem tak zmęczony, iż postanowiłem przerwać. Siły mnie opuszczały, ledwie chodziłem... Wydawało mi się czasami, że stoję u brzegu jakiejś otchłani, w którą zapadnę się już bezpowrotnie. Przestałem więc udawać, zacząłem jeść i zachowywać się zupełnie naturalnie. Myślałem sobie, ze się nie powiodło! Ha trudno!... Cóż robić!... Wtem drzwi otwierają się, wchodzą żandarmi, wołają mnie do kancelarii, niosą za mną rzeczy... Wywieziono mnie do Petersburga, do szpitala Św. Mikołaja. Okazało się, ze przerwa w obłędzie właśnie była potrzebna w rozwoju choroby, że ona ostatecznie przekonała obserwatorów, że jestem chory!

Źródło: Józef Piłsudski o sobie - z pism, rozkazów i przemówień Komendanta, Warszawa 1989, s.43-44.

pilsudskispacerMarszałek Piłsudski nie cierpiał ostentacyjnej ochrony. Mawiał, jak to u niego, soczyście, że „w Polsce żyje i sam własnej d... upilnować potrafi”. Kiedy tylko mógł, wymykał się ochronie. Pewnego dnia zniknął z Belwederu razem z córkami. Wśród ochrony zapanowała panika. Wreszcie znaleziono całą trójkę zajadającą się lodami w ich ulubionej cukierni w Hotelu Europejskim przy Krakowskim Przedmieściu. Dodajmy, że Marszałek wówczas zapomniał zabrać pieniędzy i by zapłacić rachunek, musiał je pożyczyć od adiutanta; dług oczywiście uregulował natychmiast po powrocie do Belwederu – mimo nieśmiałych protestów krygującego się oficera.

pilsudskizeslaniecTrzy dni temu nazad (we wtorek, czy we czwartek, dobrze nie pamiętam), o wpół do dziewiątej rano wchodzi do sklepu jakiś wysoki mężczyzna z dość dużą brodą, bez dwóch zębów na przedzie, z twarzą koloru nie bardzo czystej miedzi i ze słowami: - Jak się masz Zygmusiu! - rzuca się do mnie witać się. Ja aż w tył odskoczyłem; zdawało się, iż jak żyję nie widziałem tego człowieka, który z twarzy bardziej był podobny do czerwonoskórego mieszkańca Ameryki, niż do Polaka. Mówię: - Ja Pana nie przypominam, czy nie ma Pan pomyłki? Pomyłki nie mam, ale widzę, że trzeba przedstawić się: Józef Piłsudski. Szedł wówczas z wogzalu (dworca) zabawił u mnie z godzinę i poszedł do swoich, gdzie też jakoby nie wszyscy poznali.

Tak relacjonował swoje spotkanie z powracającym z Syberii Józefem Piłsudskim, Zygmunt Nagrodzki.

Źródło: Z listu Zygmunta Nagrodzkiego z dn. 3 lipca 1982, cyt. za B.Urbankowski, Józef Piłsudski, marzyciel i strateg, Warszawa 1997, s.84.

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version