Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

28 Lis

Piłsudski i wybitni przedstawiciele polskiego romantyzmu

Chopin i  Słowacki, a po wielu dziesięcioleciach  Piłsudski - typowi reprezentanci romantyzmu - wiernie i konsekwentnie szli tropem autora epopei narodowej, Pana Tadeusza oraz  przejmującego wiersza Do Matki-Polki... Patrzyli w serce i to serce oddawali najukochańszym istotom: matkom i Ojczyźnie... Grób na wileńskiej Rossie - wspaniałe polskie mauzoleum na ziemi litewskiej - istnieje od 1936 roku. Codziennie poświadcza  głęboki związek Piłsudskiego z wielkim dziełem Juliusza Słowackiego.
Na łamach "Kurierka Robotnika" z 24 stycznia 1900 roku w artykule "W rocznicę" Piłsudski wspominał dramat proletariatczyków, którzy przed czternastu laty w warszawskiej cytadeli zostali bestialsko zamordowani przez carskich siepaczy. Stwierdzał, że współczesny polski ruch socjalistyczny rozwija idee tamtych bohaterów i w swoim aktualnym programie ma dwa główne zadania: bezwzględną walkę z caratem oraz wyzwolenie ludu pracującego spod szlacheckiego i “burżuazyjnego ucisku”. W swoim bardzo ekspresywnym wystąpieniu Piłsudski wielekroć przywoływał Mickiewicza, także słowa popularnego niegdyś, słynnego Mazura Kajdaniarskiego oraz wersy pieśni robotniczej. Oddawał hołd wszystkim powstańcom, uczestnikom zrywów narodowych. ubolewał nad tym, że stan średni w Polsce był słabo rozwinięty przez co idee demokratyczne okazywały się dość miałkie. Ruch 1863 roku korzystał z pięknych idei polskich emigracyjnych demokratów, którzy w Europie wsławili imię Polski. Pośród nich był Mickiewicz i Słowacki oraz inni ludzie pióra. Z tego ducha rewolucyjnej demokracji wyrosła reforma włościańska - mimo, że zrealizowana formalnie przez carat. Piłsudski pisał: 

W zastosowaniu do tej rewolucyjnej demokracji lat ubiegłych zupełnie słuszne są dumne słowa Słowackiego, gdy zwracając się do przyszłej Polski, prosi nie zapomnieć o nich, bo, jak powiada:

                Wszak myśmy z twego zrobili nazwiska
                Pacierz, co płacze, i piorun, co błyska.

W istocie łzy tej Polski, skrystalizowane w czarownych utworach poetyckich, dotychczas wzruszają  nasze serca i zapalają nasze umysły, a piorun błyskał i uderzał nieraz, szarpiąc okowy ojczyzny.
Obecnie czasy się zmieniły. Na widownię walki wysunął się polski lud pracujący i w jego ręce przeszedł "piorun, co błyska",  a można być pewnym, że gdy ten piorun uderzy, zwiastując i dla naszego pokolenia "wiosnę w życiu", to nie nastąpi po niej, jak dotychczas bywało, mroźna zima. Nasze zaś klasy posiadające, które potrafiły spaczyć powstania demokratyczne i zdołały odebrać tym ruchom znamiona walki przeciwko reakcji rodzimej, nie będą w stanie tego uczynić w przyszłości, gdyż nie pozwoli na to świadomość klasowa nabyta przez ruch roboczy w nieustannych walkach z wyzyskiem. Pierwszą potyczką w naszej robotniczej walce z caratem było wystąpienie partii Proletariat. Wiemy dobrze, że i nadal walka będzie ofiarną, lecz jesteśmy pewni,  że nasze szeregi, “choć sto razy wrogów zachwiane potęgą”, skończą zwycięstwo nad nimi.
[PZB  I 290]1

Trzy lata później znów wracał do Słowackiego. W artykule Jak stałem się socjalistą, ogłoszonym w numerach 8-9 “Promienia”  z 1903 roku,  pisał między innymi:

"Od najwcześniejszego dzieciństwa zaznajamiano nas z utworami naszych wieszczów, ze specjalnym uwzględnieniem utworów zakazanych, uczono historii polskiej, kupowano książki wyłącznie  polskie. Ten patriotyzm rewolucyjny nie miał określonego kierunku społecznego. Matka z naszych wieszczów najbardziej lubiła Krasińskiego, mnie zaś od dzieciństwa zachwycał zawsze Słowacki, który też był dla mnie pierwszym nauczycielem zasad demokratycznych. Były one, naturalnie, u dziecka bardzo niejasne i mgliste, lecz przy moim żywym i nieco przekornym charakterze utrwalały się przy każdym sporze, które niekiedy matka żartem prowadziła. [...] Zostałem uczniem pierwszego gimnazjum wileńskiego, mieszczącego się w murach dawnego uniwersytetu wileńskiego, byłej Alma Mater Mickiewicza i Słowackiego.
[..] powiedział mi podpułkownik Gnoiński, gdym po aresztowaniu w drukarni prosił go o danie mi do celi dzieł Słowackiego, znalezionych u mnie: "To bagatela, rozumiem dobrze, że u każdego inteligentnego Polaka taką rzecz znaleźć można, my za to nawet nie pociągamy do odpowiedzialności, ale do celi tego panu dać nie mogę, w każdym razie to wydawnictwo bez cenzury"
.  [PZB II 46, 47, 66]

W Artykułach ze “Strzelca” wypowiadał się w roku 1914 na temat wojny bałkańskiej.  Wywód swój rozpoczął w sposób nieco zaskakujący:

Każdy, kto czytał Beniowskiego, pamięta pewno cudownie piękne strofy, zwrócone do mahometańskiego Wschodu, z którym poeta zaznajomił się bliżej podczas swej podróży. Kraina ta, jak wyznaje Słowacki, “przez podobieństwo śmierci” tak mu ojczyznę postawiła przed oczy, że “serce mu wzięła i łzy mu wydarła”. Ten bezwiedny sentyment i mną owładnął, gdym przerzucał tragiczne karty dziejów tureckiej armii podczas ostatniej wojny, i wciąż mi w uszach dźwięczał, jak stały refren, wiersz poety:
        “... Próżno, ach próżno! Rany tajemnicze
        Rozryły twoje nieszczęśliwe ciało!
        Twoje mi, śmiercią już blade, oblicze
        Umarłych moich bojców przypomniało...”
Wybaczą mi czytelnicy “Strzelca” ten nieco sentymentalny i liryczny wstęp do suchej i sprawozdawczej notatki o działaniach armii tureckiej. Są one skądinąd niezwykle pouczające i to specjalnie dla nas.
  [PZB III 260]

W Przemówieniu w dniu pierwszego posiedzenia Kapituły “Virtuti Militari” wygłoszonym w dniu 22 stycznia 1920 roku mówił między innymi przywołując wersy Słowackiego z Poema Piasta Dantyszka:

Jeden z naszych wielkich poetów, mówiąc o Polsce porozbiorowej, twierdził, że myśmy z “Twego nazwiska zrobili pacierz, co płacze, i piorun, co błyska”. Zachowując cały szacunek dla pacierza, czy wtedy, gdy płacze, czy wtedy, gdy błaga, , rozumiem, jak i wy zapewne, panowie, że rzeczą właśnie żołnierza  jest stworzyć dla ojczyzny piorun, co błyska, a gdy trzeba - uderzy.  [PZB V 139-140]

W Przemówieniu na Zjeździe Legionistów w Krakowie 5 sierpnia 1922 roku przywoływał Beniowskiego (pieśń V, wers 464):

Takie rzeczy i takie zjawiska “błyskawicowej ogromnej miary” przygotowują się zdługa, zwolna, albowiem człowiek przerodzić się musi, jeżeli chce stać się najmniejszym aktorem tej wielkiej tragedii. [...] Nie chcę z tej dumy żadnej konsekwencji wyciągaćąaaągać w stosunku do tych olbrzymich wypadków, do tego wielkiego przewrotu w naszym życiu, jestem , mówiąc słowami poety, - “głęboko pokorny i cichy”  [Grób Agamemnona, w 56].  Duma moja milknie zupełnie, gdy pomyślę, iż nie my, nie Polacy, nie nasze wysiłki ten szalony przewrót uczyniły, że dziś w Krakowie, w Wilnie czy Poznaniu witać mnie mogą strzałami armatnimi, gdzie hymn  polski się rozlega i gdzie żołnierz polski na baczność stoi.  [PZB V 263-264, 265]

W Przemówieniu przy składaniu prochów Słowackiego do grobów wawelskich wygłoszonym 28 czerwca 1927 roku mówił:

Przed  sobą mamy trumnę ze szczątkami  człowieka, które świadczą o prawdzie, że proch jesteś i w proch się obrócisz . Słowacki, jak żywa prawda życia, jest między nami. Staje się znajomym coraz szerszym kręgom. Wiemy o nim tyle, jak o żadnym ze swoich znajomych. Wiemy i o tym, czego nawet o braciach nie wiemy. Jest z tego powodu naszym żywym znajomym. Znamy drobnostki jego życia, anegdoty o nim, ba, jak sam pisze poeta, list do ekonoma lub wieczne przymierze z Handzią czy Marylką są nam znane i znajome. Są skądś wyciągnięte i rzucone przed oczy. Śmierci prawa są w ten sposób przezwyciężone.  Jest nam żywym znajomym i żywa znajomość Słowackiego staje się coraz powszechniejsza i coraz szersza, tak, że ma znajomych więcej, niż miał  ich za życia.[PZB IX 72-76]

W Przemówieniu na Zjeździe Legionistów w Wilnie 12 sierpnia 1928 roku w ciekawy sposób zacytował Piłsudski Beniowskiego Pieśń I (w. 17-24). Zastosował – co jest wymowne – pewne zmiany. Zamiast “Pan Beniowski” użył rzeczownika “legionista”2. W konsekwencji powstała sytuacja legendotwórcza. Oto fragment Słowackiego, nieznacznie przetworzony przez Piłsudskiego:

Młodość miał bardzo piękną, niespokojną,
Ach! Taką tylko młodość nazwać piękną,
Która zaburzy pierś jeszcze niezbrojną,
Od której nerwy w człowieku nie zmiękną,
Ale się staną niby harfa strojną
I bite pieśnią zapału nie pękną,
Przez całą młodość, legionista bujnie
Za trzech ludzi czuł – a więc żył potrójnie
[PZB IX 123]

Mirski w wierszu Piłsudski (P III 51-53) zastosował znacząca paralelę: “ku sławie wiedli Naród, brat: Król-Duch i Wódz!” a w dalszej części wiersza widać wyraźne reminiscencje ze Słowackiego: “Boga Rodzica! Bogiem sławiona Maryja! /Daj jemu Moc, co wskrzesza, - i Piorun, co zabija!!!
W wierszu Dicktensteinówny  pod tytułem W spełnieniu (P III 92) Józef Piłsudski jest Mickiewiczowskim “czterdzieści cztery” i jednocześnie ucieleśnia się jako  “Król-Duch tej ziemi”. S. Borkowska napisała w 1918 roku wiersz Przed portretem Piłsudskiego (P III 98-99), w którym czytamy: “Najwyższy Wódz, choć bez korony, / Najdostojniejszy Polski Syn - - / Król – Duch”.

Pogrzeb Piłsudskiego był pomyślany  i zorganizowany wedle romantycznego wzorca  funeralnego.  Zgodnie z wolą Marszałka jego ciało zostało pochowane na Wawelu, mózg przeznaczony był medycynie, serce - jego matce. Właśnie serce.  Było to wielce wymowne. To właśnie urodzony w Zaosiu koło Nowogródka (kresowy rodak Piłsudskiego) Mickiewicz,  zwiastun romantyzmu - w 1822 wydał tomik nowatorskich w owym czasie Ballad i romansów. W jednym z zawartych tam utworów, w Romantyczności, podejmował spór z pseudoklasykami, którzy podnosili na wyżyny wagę intelektu, rozumu, racjonalizmu, nie doceniając doniosłej roli  uczuć w egzystencji ludzkiej. Swój utwór Mickiewicz kończył zarzutami, kierowanymi pod adresem zwolenników filozofii oświeceniowej, a także programowymi  słowami ostatniego wersu:

Martwe znasz prawdy, nie znane dla ludu;
Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce;
Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
Miej serce i patrzaj w serce!"

Widać tedy, że serce dla ludzi literatury i sztuki tego czasu symbolizowało wartości wyższego rzędu.  Dość przypomnieć Chopina i - Słowackiego. O tym słów kilka.
 Serce genialnego polskiego kompozytora Fryderyka Chopina zaczęło bić na Mazowszu, w Żelazowej Woli pod Warszawą 1 marca (22 lutego według starego stylu) 1810 r., ustało 17 października 1849 o godzinie drugiej po północy w Paryżu. Cyprian Kamil Norwid w nekrologu pomieszczonym w paryskim "Dzienniku Polskim" napisał o nim: “Rodem Warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel..”. Uroczystości żałobne odbyły się w miejscowym kościele Św. Magdaleny. Wykonano Requiem Mozarta. Ciało zmarłego pochowano na Cmentarzu Pere-Lachaise.

Chopin wyrósł w cudownym pejzażu równiny mazowieckiej, pośród barwnych pól ze słynnymi malowniczymi wierzbami, wśród przepięknych historycznych zaułków Warszawy, w klimacie miłości do pieśni ludowej i potrafił w swojej przebogatej pianistycznej twórczości (nocturny, polonezy, mazurki, scherza, ballady, koncerty) podnieść jej rangę artystyczną na taki poziom, że stała się komponentem kultury światowej. Zyskała wymiar uniwersalny, stała się wartością ogólnoludzką. Chopina gra cały świat. Kto go nie zna?

W Polsce porozbiorowej nie mógł mieszkać na ojczystej ziemi, ale tę ziemię i jej ludzi wsławił swoją twórczością. Zmarł jako emigrant polityczny w stolicy Francji z dala od rodziny. Jego serce w dwójnasób wróciło do ukochanej matki - w jego kongenialnych kompozycjach oraz w kształcie fizycznym. Oto umiłowana siostra Frycka przewiozła w słoju, wyjęte z piersi zmarłego brata serce, potajemnie przez kordony graniczne. Spoczęło ono pośród swoich - umieszczone w urnie w ścianie kościoła Świętego Krzyża w Warszawie przy Krakowskim Przedmieściu. Minęły dwie wojny światowe, stolica wielekroć była przeorana przez szrapnele, a to serce twórcy słynnych mazurków błogosławi bezustannie polską ziemię, jej ludzi i jej kulturę.

Juliusz Słowacki - jeden z trzech  polskich wieszczów  narodowych - na świat przyszedł w Krzemieńcu 4 września (23 sierpnia) 1909, jego serce zastygło w stolicy Francji 3 kwietnia 1849. Poetę pochowano na paryskim cmentarzu Montmartre.   
Słowacki obdarował nas cudownym koszem wierszy lirycznych, towarzyszących nam przez życie, poetyckimi powieściami (Jan Bielecki, Ojciec zadżumionych), najwyższej klasy dramatem romantycznym (Kordian, Horsztyński, Balladyna, Lilla Weneda, Mazepa, Fantazy, Sen srebrny Salomei), poematem dygresyjnym (Beniowski) czy historiozoficznym (Genezis z Ducha, Król-Duch), wreszcie pełnymi ciepła listami do matki i przyjaciół, które się czyta z zapartym tchem i szczerym wzruszeniem. Podobnie jak Chopin, zmarł przedwcześnie pośród garstki przyjaciół 3 kwietnia 1849. W dniu zgonu otrzymał list od ukochanej matki  - Salomei. Nie był jednak w stanie go przeczytać, tak był osłabiony. List przeczytał mu jego przyjaciel, Zygmunt Szczęsny Feliński. Po lekturze umierający powiedział: “Jaki Bóg dobry, że mi przed zgonem daje tu jeszcze tę wielką pociechę. Pożegnanie i błogosławieństwo matki...” Na jego skromnym  pogrzebie było zaledwie 30 osób. 78 lat później Niepodległa Polska upomniała się o swojego syna postanowieniem sprowadzenia jego prochów do Kraju.

Rankiem 14 czerwca 1927 na cmentarzu Montmartre dokonano ekshumacji zwłok Słowackiego z udziałem wybitnego polskiego poety, skamandryty, Jana Lechonia.  Znalezione kostne szczątki włożono do małej metalowej trumienki, tę zaś do większej - hebanowej. Po odprawieniu nabożeństwa w polskim kościele Assomption, orszak przeszedł ulicami Paryża do ambasady polskiej, gdzie trumna wystawiona była na widok publiczny. Wieczorem przewieziono ją do Cherbourga. Z francuskiego portu polskim statkiem "Wilia"   do Gdyni, stąd na torpedowcu "Mazur" do Gdańska. Ostatnią drogę prochy polskiego poety odbyły wiślanym statkiem "Mickiewicz", który zatrzymywał się w Grudziądzu, Toruniu, Włocławku, Płocku, Wyszogrodzie i Modlinie. 26 czerwca w południe statek przybił do Warszawy. Po odbyciu uroczystości pogrzebowych w Katedrze Świętego Jana, z udziałem prezydenta Ignacego Mościckiego, przez całą noc mieszkańcy stolicy oddawali hołd twórcy Króla-Ducha.  Dość przypomnieć także wzruszający wiersz Tuwima o skromnej "trumience", w której przywożone narodowe relikwie.

 Nazajutrz z Dworca Głównego trumnę przewieziono do Krakowa. Pociąg zatrzymywał się w Skierniewicach, Koluszkach, Piotrkowie, Radomsku, Częstochowie, Zawierciu, Sosnowcu, Katowicach. Od godzin wieczornych 27 czerwca w krakowskim Barbakanie mieszkańcy podwawelskiego grodu pochylali głowy przed trumną poety. Rankiem następnego dnia  kondukt przemaszerował koło kościoła Świętej Anny, aby oddać hołd matce Słowackiego, która tutaj przed laty ufundowała tablicę pamiątkową dla syna. Na Wawelu prochy Słowackiego powitał Józef Piłsudski  wzniosłymi  słowami, które już cytowaliśmy w niniejszym tekście.
 Kostne szczątki Słowackiego pochowane zostały w wawelskiej krypcie obok Mickiewicza. Jego serce wessała francuska ziemia. A jednak poeta przesłał własne serce Matce-Polsce i Matce-Salomei w poetyckim słowie. Mamy na myśli jeden z głośniejszych jego wierszy  Testament mój. Warto przytoczyć jego pełny tekst:

Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
   Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień - z duchami -
   A jak gdyby tu szczęście było - idę smętny.

Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
   Ani dla mojej lutni, ani dla imienia; -
Imię moje tak przeszło jako błyskawica
   I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.

Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,
   Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
A póki okręt walczył - siedziałem na maszcie
   A gdy tonął - z okrętem poszedłem pod wodę.

Ale kiedyś - o smętnych losach zadumany
   Mojej biednej ojczyzny - przyzna, kto szlachetny,
Że płaszcz na moim duchu nie był wyżebrany,
   Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny.

Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą
   I biedne serce moje spalą w aloesie,
I tej, która mi dała to serce, oddadzą -
   Tak się matkom wypłaca świat, gdy proch odniesie...

Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
   I zapiją mój pogrzeb - oraz własną biedę:
Jeżeli będę duchem, to się im pokaże,
   Jeśli Bóg [mię] uwolni od męki - nie przyjdę...

Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
   I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
    Jak kamienie rzucane przez Boga na szaniec!...

Co do mnie - ja zostawiam maleńką tu drużbę
   Tych, co mogli pokochać serce moje dumne;
Znać, że srogą spełniłem, twardą bożą służbę
   I zgodziłem się tu mieć - niepłakaną trumnę.

Kto drugi tak bez świata oklasków się zgodzi
   Iść... taką obojętność, jak ja, mieć dla świata?
Być sternikiem duchami napełnionej łodzi,
   I tak cicho odlecieć, jak duch, gdy odlata?

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
   Co mi żywemu na nic... tylko czoło zdobi;
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
   Aż was, zjadacze chleba - w aniołów przerobi.

Cóż do tych wzruszających słów dodać? Wydaje się, że tekst jest dość jasny, zrozumiały dla każdego czującego Polaka...
Serce Józefa Piłsudskiego - jak wiadomo -  zaczęło bić samodzielnie w Zułowie na Litwie, o 60 kilometrów na północ od Wilna, 3 grudnia 1867 r.; przestało - 12 maja 1935 o godzinie 20.45 w Pałacu Belwederskim w Warszawie. Pierwszy Marszałek Niepodległej Polski spoczął na Wawelu. Kiedy zmarł Józef Piłsudski - głęboki czciciel i miłośnik twórczości Słowackiego - za sprawą jego wcześniej określonej testamentarnie woli - jak wyżej zaznaczono -  stało się to, co było wyrażone w wyżej przytoczonym wierszu polskiego wieszcza. Trumna z zabalsamowanym ciałem Marszałka  po wielodniowych warszawskich uroczystościach pogrzebowych ustawiona została 17 maja na lawecie armatniej wtoczonej na odkrytą platformę wagonu kolejowego. Pociąg trasą przez Kielce i Miechów jechał całą noc i wielekroć zatrzymywał się, gdyż tłumy - zgromadzone wokół torów - pragnęły oddać zmarłemu ostatni hołd. Ciało legendarnego Komendanta złożone zostało 18 maja w grobach królewskich na Wawelu, następnie przeniesione do Kaplicy Srebrnych Dzwonów. Wyjęte z jego piersi serce umieszczono w specjalnej urnie, przewieziono do Wilna. Z Litwy sprowadzono prochy zmarłej 1 września 1884  Marii z Billewiczów Piłsudskiej i pochowano 12 maja 1936 roku na cmentarzu na Rossie. U jej stóp  złożono urnę z sercem "Ziuka". Na wielkiej płycie z czarnego granitu umieszczono krótki, jednoznaczny napis: MATKA I SERCE SYNA a także znaczące cytaty z dzieł Słowackiego, które bezustannie towarzyszyły życiu Piłsudskiego i jego czynom. Trzeba je przytoczyć. W górnej części płyty mamy słowa: “Ty wiesz, że dumni nieszczęściem nie mogą / Za innych śladem iść tą samą drogą [Wacław, Strofa XXVI, w. 656-657].    “W dolnej - “Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu / Gniazdo na skałach orła...  niechaj umie / Spać -  gdy źrenice  czerwone  od gromu / I słychać jęk  szatanów  w sosen szumie... . / Tak żyłem.”  [Beniowski, Pieśń A, w, 169-173] Rozpoczynając Balladami i romansami wielką epokę romantyzmu Mickiewicz manifestował nadejście okresu w literaturze, w którym prawdy żywe będą w pełni respektowane jako wartości wyższego rzędu. Właśnie serce - wedle powszechnych przeświadczeń - symbolizowało owe prawdy. Chopin i  Słowacki, a po wielu dziesięcioleciach  Piłsudski - typowi reprezentanci romantyzmu - wiernie i konsekwentnie szli tropem autora epopei narodowej, Pana Tadeusza oraz  przejmującego wiersza Do Matki-Polki... Patrzyli w serce i to serce oddawali najukochańszym istotom: matkom i Ojczyźnie...3 Grób na wileńskiej Rossie - wspaniałe polskie mauzoleum na ziemi litewskiej - istnieje od 1936 roku. Przeżył burze wojenne i wszelkie totalitaryzmy. Codziennie poświadcza  głęboki związek Piłsudskiego z wielkim dziełem Juliusza Słowackiego...
 
Przypisy:
1. W niniejszej pracy będą stosowane następujące skróty: PZB = J. Piłsudski: Pisma zbiorowe. T. 1-10. Warszawa 1937. Cyfra rzymska po skrócie oznacza tom; arabska numer strony.
 
2. Por. M. Domański: Juliusz Słowacki - duchowy przewodnik Marszałka Piłudskiego. “Rota” 1999, nr 3 (35), s. 3-6.
 
3. Od 4 do 11 września 1996 roku wraz z działaczami Fundacji Pomocy Szkołom Polskim na Wschodzie im. Tadeusza Goniewicza, Redakcją kwartalnika "Rota" oraz młodzieżą szkół lubelszczyzny odbyłem autokarową wycieczkę na nasze dawne Kresy, odwiedzając rodzinne strony Mickiewicza, Słowackiego i Piłsudskiego. 9 września byliśmy w Wilnie, na Rossie. W tym symbolicznym miejscu podarowałem zebranej tam młodzieży wileńskiej kilkadziesiąt egzemplarzy mojej książki Pisarz i Komendant. Literacka legenda Józefa Piłsudskiego. Edycja miała szczególne intencje, co zaakcentowała obwoluta: "Matka i Serce Syna. W sześćdziesiątą rocznicę złożenia serca Józefa Piłsudskiego w grobie Matki na cmentarzu na Rossie w Wilnie.”
 
Uniwersytet Śląski
Ostatnio zmieniany czwartek, 28 czerwiec 2012 13:58
Włodzimierz Wójcik

Prof. zw. dr hab. Włodzimierz Wójcik - urodził się 29 maja 1932 r. w Będzinie-Łagiszy. Doktoryzował się w 1968 (Krakowska Akademia Pedagogiczna im. Komisji Edukacji Narodowej), habilitował na Uniwersytecie Jagiellońskim (1979). W 1988 uzyskał tytuł profesora; w 1992 został profesorem zwyczajnym w Uniwersytecie Śląskim. W roku 2006 otrzymał od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznakę honorową "ZASŁUŻONY DLA KULTURY POLSKIEJ". Jest promotorem doktoratu honoris causa nadanego w 1999 r. przez Uniwersytet Śląski Tadeuszowi Różewiczowi.

Strona: www.wlodzimierzwojcik.pl/o_mnie.html

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version