Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

16 Gru

Adolf Bocheński o polskiej polityce zagranicznej

  • Napisane przez  Godziemba

Istotą myśli politycznej Bocheńskiego w dziedzinie polityki zagranicznej było przekonanie, że pozycję Polski na arenie międzynarodowej  określają jej stosunki z Niemcami i Związkiem Sowieckim oraz wzajemne relacje między nimi. Zagadnieniem polskiej polityki zagranicznej zajmował się Adolf Bocheński w latach 1933-1939, wypracowując własną, oryginalną koncepcję, dotycząca sposobu prowadzenia tej polityki, celów jakie powinna ona sobie stawiać i środków umożliwiających ich realizację. Swoje oceny przedstawiał w licznych artykułach publikowanych na łamach „Buntu Młodych” i „Polityki” oraz w wydanej w 1937 roku książce „Między Niemcami a Rosją”.

Po zawarciu układów o nieagresji z ZSRS (1932) oraz Niemcami (1934) Bocheński doceniając poprawę położenia międzynarodowego Polski, wskazywał na jej nietrwałość. Dobre stosunki z Niemcami oraz ZSRS były według niego wynikiem zaistniałego między tymi państwami antagonizmu, który po dojściu Hitlera do władzy zastąpił dawne zbliżenie niemiecko-sowieckie  z okresu Republiki Weimarskiej. Przyczyną tego antagonizmu był - jego zdaniem - antykomunizm ruchu hitlerowskiego oraz niemieckie plany ekspansji na tereny rosyjskie. „Dziś wielkie, potężnie rozbudowane – pisał w „Między Niemcami a Rosją” – aspiracje ekspansji niemieckiej w głąb Rosji bezsprzecznie wzięły górę nad małym planem imperialistycznym zdobywania w porozumieniu z Rosją piaszczystych powiatów Pomorza”.

 

   Uważał jednak, iż antykomunistyczna tendencja w kształtowaniu niemieckiej polityki zagranicznej nie musiała okazać się trwała, gdyż „gdyby nie ogromne, prestiżowe dla Niemiec znaczenie sprawy Pomorza można by stwierdzić, ze sytuacja polityczna Europy dozwala na długi okres współdziałania polsko-niemieckiego. Ale ta sprawa zmusza nas do ostrożności i do liczenia się z możliwością szybkiego nawrotu do koncepcji rosyjskiej (sojuszu z Rosją przeciw Polsce) w niemieckiej polityce zagranicznej”.

   Jako iluzję określał też Bocheński wiarę w możliwość utrzymywania przez dłuższy czas poprawnych stosunków ze Związkiem Sowieckim. Nie wierzył, by ZSRS pogodził się z obecnymi granicami. Polemizował z poglądami głoszonymi przez część publicystów endeckich, którzy uważali, że stałą tendencją sowieckiej polityki zagranicznej będzie zwiększanie wpływów na Dalekim Wschodzie i coraz mniejsze zainteresowanie sprawami europejskimi.  Był przekonany, że dla ZSRS poważnym niebezpieczeństwem był problem ukraiński, dlatego Kreml będzie dążył do „pozbawienia Ukraińców tego skrawka ziemi, na którym wytwarza się ich Piemont narodowy”. Dążenie to było równoważne z chęcią oderwania od Polski dawnej Galicji Wschodniej. 

   W tej sytuacji ostrzegał przed nawrotem ekspansji niemieckiej i sowieckiej skierowanej przeciwko Polsce i mającej na celu dokonanie ponownego rozbioru państwa polskiego. Był bowiem  przekonany, iż konflikt ideologiczny między hitleryzmem a komunizmem nie będzie przeszkodą do wymierzonego przeciwko Polsce sojuszu, ponieważ w polityce zagranicznej decyduje przede wszystkim racja stanu, interes narodowy. „Doświadczenie dziejowe – pisał – wykazuje, że na ogół państwowa racja stanu wychodziła zwycięsko z konfliktów ideologicznych, czy to z motywami religijnymi czy tez sympatiami ustrojowymi”.

   Zadaniem polskiej polityki zagranicznej powinno być odsunięcie tego niebezpieczeństwa w czasie, a następnie jego likwidacja. Osiągnięcie tego celu wymagało przede wszystkim podtrzymania antagonizmu niemiecko-sowieckiego. Stroną dążącą do porozumienia była, wedle pisarza, Rosja, natomiast Niemcy nastawione były agresywnie. Z tego też powodu, aby podtrzymać korzystny dla Polski antagonizm niemiecko-sowiecki, Warszawa winna popierać Niemcy jako stronę, która go inicjuje i dążyć do zbliżenia z nimi w celu wzmocnienia ich pozycji. „Ci, którzy twierdzą, – pisał w swej książce – że Hitler jest w sporze niemiecko-rosyjskim napastnikiem powinni występować ze względu na interes Polski po jego stronie”. Nie dziwi więc poparcie udzielone Beckowi: „polityka Becka wobec Niemiec jest jedyną dziś możliwą i przytomną polityka polską”.

   W interesie Rzeczypospolitej było przeprowadzenie takich zmian w układzie sił w Europie, „aby jeden z naszych potężnych wrogów uległ osłabieniu zanim nastąpi wymierzony przeciwko Polsce sojusz Niemiec i Rosji”.

   Bocheński widział dwa sposoby zwiększenia siły państwa i osiągnięcia przez nie pozycji  mocarstwa: „imperialistyczny” i „relatywistyczny”.  Ten pierwszy oznaczał dążenie do wzmocnienia państwa na drodze przyłączenia doń nowych terytoriów. Drugi miał polegać na osłabieniu państw antagonistycznych w „drodze ich podziału na kilka nowych organizmów politycznych”. Według publicysty zwiększenie siły państwa polskiego na drodze „imperializmu terytorialnego” nie było  możliwe, ponieważ Polska nie posiadała poza swymi granicami terenów zamieszkałych w większości przez Polaków. Przyłączenie zaś obszarów zamieszkałych zwarcie przez inne narody znacznie zwiększałoby  odsetek mniejszości narodowych i doprowadziłoby do jego wewnętrznego osłabienia.

   „Relatywistyczny” sposób zwiększenia siły Polski nie mógł być zastosowany w stosunku do Niemiec, które były krajem jednolitym narodowościowo i ich podział, a zwłaszcza jego utrzymanie byłoby bardzo trudne. Inaczej wyglądała sytuacja w przypadku ZSRS, w skład którego wchodziło wiele narodów, dążących do niezależności. „Umocnienie idei narodowej, – pisał Bocheński – która na zachodzie pracuje przeciwko nam, na wschodzie pracuje za nami”.

   Rozkład ZSRS na szereg państw narodowych powinien stać się więc głównym celem polityki polskiej. Tylko jego zrealizowanie pozwoli uniknąć ponownego rozbioru Polski. Środkiem do tego celu miałoby być współdziałanie i sojusz z Niemcami, umożliwiający im realizację programu ekspansji na tereny rosyjskie i zniszczenie państwa sowieckiego – „taranem, który może te zbawienne dla nas zmiany (rozkład ZSRS) przeprowadzić jest dziś Rzesza Niemiecka”. Współdziałanie z Niemcami polegałoby przede wszystkim na umożliwieniu przemarszu ich wojskom przez terytorium Polski i ułatwienie w ten sposób agresji na ZSRS. „Sojusz z Polską – dowodził publicysta – jest dla Niemiec jedynym realnym sposobem dostania się do Rosji Sowieckiej”.

   Bocheński nie sądził, aby zwycięstwo Niemiec nad ZSRS spowodowało ich znaczne wzmocnienie, umożliwiające dominację w Europie Środkowo-Wschodniej oraz uzależnienie  Polski i ewentualne wysunięcie żądań zwrotu Śląska i Pomorza. Uważał bowiem, że „długa i trudna wojna – a taką niewątpliwie byłaby wojna z Rosją, pod wszystkimi względami wyczerpuje państwo zwycięskie, wzmacnia je jedynie w stosunku do państwa pokonanego,  a nie w stosunku państw trzecich”. Polska mogłaby więc przeciwstawić się – w oparciu o Francję i Anglię – niemieckim dążeniom do dominacji.

   Jako zwolennik federacji Polski i Ukrainy Bocheński zdawał sobie sprawę z niechęci Ukraińców do tego projektu, ich pretensji terytorialnych w stosunku do Galicji Wschodniej  oraz silnych w Polsce dążeń do asymilacji narodowej Ukraińców. Brał tez pod uwagę wsparcie Berlina dla Ukrainy. W tym przypadku Warszawa mogłaby szukać wsparcia w osłabionej po rozbiciu ZSRS, Moskwie. Optymistycznie zakładał, iż w takim wypadku państwo ukraińskie skłonne byłoby szukać oparcia raczej w Polsce niż w Niemczech i pogodziłoby się z czasem z pozostawaniem części ziem ukraińskich w granicach Polski, zwłaszcza gdyby otrzymałyby one pełną autonomię gospodarczą i kulturalną.

   Układ sił stworzony w Europie Środkowo-Wschodniej po rozbiciu ZSRS miałby więc wedle Bocheńskiego  charakter dynamiczny – „konstelacja przymierza polsko-rosyjskiego przeciwko rzeszy i Ukrainie, lub przymierza polsko-ukraińskiego przeciw Rosji i Niemcom występowałyby prawdopodobnie kolejno na widownię dziejów”.

   Źródłem koncepcji była idea prometeizmu, lansowana przez obóz belwederski, zakładająca rozbicie ZSRS na szereg państw narodowych (Ukraina, Białoruś, państwa Kaukazu i Azji Środkowej) i odsunięcie w ten sposób od Polski niebezpieczeństwa rosyjskiego. Bocheński zdawał sobie sprawę, ze Polska nie ma wystarczających sił do rozbicia ZSRS, stąd wynikało jego przeświadczenie o konieczności sojuszu z Niemcami. Łączyło to myśl Bocheńskiego z poglądami Władysława Studnickiego, który głosił konieczność oparcia się Polski o Niemcy i ścisłego związania się z nimi w obliczu zagrożenia ze strony ZSRS. Drugim obok Studnickiego zwolennikiem orientacji proniemieckiej był Cat-Mackiewicz. Obydwaj jednak, w odróżnieniu od Bocheńskiego, nie byli zwolennikami prometeizmu, postulowali wręcz ekspansję terytorialną Polski na wschód i znaczne powiększenie terytorium państwa polskiego. Bocheński uważał natomiast  Litwinów, Białorusinów i Ukraińców za narody o silnym poczuciu tożsamości narodowej, wobec  których  proponowana przez Mackiewicza asymilacja kulturalna w ramach państwa wielonarodowego nie miała szans powodzenia.  Dowodził również, że „jeżeli mamy mieć jakąś ideę na zewnątrz, to niech będzie to idea pozostawienia narodom pełnej możliwości urządzenia sobie samemu własnego życia narodowego. W interesie Polski jest powstanie w naszym pobliżu maksymalnej ilości organizmów państwowych. Im mniej będziemy zaborczy kulturalnie, tym większe będą możliwości realizacji naszych celów politycznych”. Publicysta „Buntu Młodych” przekonany był bowiem, iż o sile państwa decyduje nie posiadane terytorium, ale dogodna konstelacja międzynarodowa.

   Adolf Bocheński wskazując na potrzebę stworzenia w Europie Środkowej systemu sojuszy, jako przeszkodę w urzeczywistnieniu tego planu postrzegał Małą Ententę i odgrywającą w niej główną rolę Czechosłowację.

   Wysunął więc postulat likwidacji Małej Ententy oraz rozbioru państwa czechosłowackiego. Istnienie w Czechach bardzo silnej mniejszości niemieckiej w Sudetach uniemożliwiało Pradze – jego zdaniem -   prowadzenie polityki antyniemieckiej. Stąd też dążenie polityków czeskich do utrzymywania możliwie dobrych stosunków z Berlinem i liczenie na to, że ewentualna jego ekspansja skieruje się przeciwko Polsce. Z tego też powodu Praga nie chciała widzieć w Polsce potencjalnego sojusznika przeciwko Niemcom, ponieważ uważała ją za państwo stale zagrożone zarówno ze strony Niemiec jak i ZSRS. „Mając do wyboru Polskę czy Rosje dla bronienia ich przed Niemcami Czesi zdecydowanie wybrali Rosję”.

   Dopiero znaczne okrojenie państwa czeskiego (Ruś Zakarpacka dla Węgier, Sudety dla Niemiec, wyodrębnienie Słowacji) zmusiłoby Pragę do współdziałania z Polską. Równocześnie uzyskanie przez Budapeszt Rusi Zakarpackiej oraz południowych obszarów Słowacji zmniejszyłoby presję na Rumunię  w sprawie Siedmiogrodu. To zaś spowodowałoby rozluźnienie bliskich dotychczas stosunków węgiersko-niemieckich, będących wynikiem popierania przez Berlin rewindykacyjnych postulatów Budapesztu.

   Tym samym na proponowany przez Bocheńskiego system sojuszy w Europie Środkowej miały złożyć się: skierowany przeciwko Niemcom sojusz polsko-czesko-węgierski i skierowany przeciwko ZSRS sojusz polsko-rumuński.

   Tak więc ostatecznie sojusz z Niemcami miał mieć – w założeniu Bocheńskiego – charakter tylko taktyczny, dopuszczał więc możliwość sporów, a nawet konfliktów z Rzeszą, po rozbiciu ZSRS. Studnicki natomiast wierzył w trwałe ułożenie dobrych stosunków z Berlinem i możliwość współdziałania z nimi we wszystkich istotnych dla Polski kwestiach.

   Jakkolwiek Bocheński podzielał antykomunizm Cata-Mackiewicza, uważał jednak, że nie powinien on mieć wpływu na prowadzoną przez Polskę politykę zagraniczną, której jedynym wyznacznikiem powinna być racja stanu. To interes państwa, a nie sympatia lub antypatia do różnych ustrojów i ideologii powinien decydować o jego polityce. Stąd też twierdził, iż w interesie Polski było, aby w Rosji jak najdłużej utrzymywał się ustrój komunistyczny, który wedle Bocheńskiego osłabiał ją wewnętrznie, a zarazem utrudniał porozumienie z Niemcami. Również proponowany sojusz z  Niemcami nie łączył się w żaden sposób z sympatią do panującego w nich systemu politycznego i jego ideologii. Zarówno komunizm jak i hitleryzm określał jako barbarzyństwo.

   Propozycji sojuszu z Niemcami towarzyszyła natomiast krytyka orientacji profrancuskiej, popieranej przez ugrupowania opozycyjne (Front Mores, endecja, socjaliści). Zwolennikom tej orientacji zarzucał niezrozumienie faktu, iż Paryż kieruje się w swej polityce zagranicznej własną racją stanu, której podstawowym aksjomatem jest poszukiwanie sprzymierzeńca  przeciwko Niemcom. Francji zależało na tym, by sprzymierzeniec ten był możliwie najpotężniejszy, stąd też dążenie do związania się z Rosją i niedocenianie sojuszu z Warszawą. „Polska leżała – podkreślał – na linii pozytywnej polityki Francji tylko wtedy, gdy nie było nadziei na uzyskanie trwałego porozumienia z Rosją”. Z niepokojem powitał więc projekt Paktu Wschodniego, jak i francusko-sowiecki oraz czechosłowacko-sowiecki pakt o wzajemnej pomocy z 1935 roku, w których widział dążenie Paryża do stworzenia „protektoratu rosyjskiego” w Polsce i Czechosłowacji.

   Wedle Bocheńskiego oparcie się polskiej polityki zagranicznej o sojusz z Francją wymagałoby od Polski opowiedzenia się w antagonizmie niemiecko-sowieckim po stronie Moskwy. Osłabiłoby to pozycję Niemiec, zmusiłoby je do zaniechania planów ekspansji na tereny Rosji  i w rezultacie powrót do planów odzyskania Pomorza i Śląska w oparciu o porozumienie z Rosją.  Antagonizm niemiecko-sowiecki wygasłby szybko z chwilą zmiany planów niemieckich, a jego koniec byłby groźny dla Polski, oznaczałby też porażkę polityki Paryża, który „nie zdaje sobie sprawy z tego, że przymierze francusko-rosyjskie jeśli nie skończy się na skutek realizacji planów imperialistycznych Hitlera (zniszczenie ZSRS), to skończy się na skutek sojuszu niemiecko-rosyjskiego”.

   Bocheński nie wierzył także w możliwość pomocy francuskiej dla Polski w przypadku ataku niemieckiego, gdyż Francja była „państwem przeżartym ideologią pacyfistyczną, niezdolnym do użycia siły zbrojnej w innym wypadku, jak w razie bezpośredniej agresji na jej własne terytorium” .Wspólnym interesem Polski i Francji było więc podsycanie antagonizmu niemiecko-sowieckiego. To zaś wymagało, by państwa te znajdowały się w przeciwnych obozach (Polska w sojuszu z Niemcami, Francja z ZSRS). Dopiero po rozbiciu ZSRS możliwe było porozumienie z Paryżem, którego celem byłoby niedopuszczenie do nadmiernego wzmocnienia Niemiec, do ich dominacji w Europie.

   Bocheński za błędne uważał propagowane przez ONR hasła ekspansji zarówno w kierunku zachodnim, jak i wschodnim. „Imperializm – podkreślał – na wszystkie strony – oto co zagraża polskiej opinii publicznej. Jednocześnie żądać Królewca, Mińska i Kowna – tego rodzaju stanowisko byłoby najzgubniejsze”.

   Rozwój wypadków w Europie w latach 1937-1938 i rosnąca siła i ekspansywność Niemiec spowodowała zachwianie się wiary Bocheńskiego co do możliwości stworzenia systemu sojuszy w Europie Środkowej, równocześnie jednak wzmocniła nadzieję na realizacje wielkiego planu rozbicia ZSRS. „Mając do wyboru grę – pisał w końcu 1938 roku – na podtrzymanie antagonizmu niemiecko-rosyjskiego i rozwalenie Rosji a grę na tworzenie przeciw Niemcom zapory w postaci mocarstwa środka opowiadamy się kategorycznie za polityką pierwszą. Szansą dziejową dla Polski jest fakt, że po załatwieniu sprawy czeskiej imperializm niemiecki zwróci się w stronę Rosji Sowieckiej”.

   Przez cały czas przeciwny był silnemu wiązaniu się Polski z mocarstwami zachodnimi, choć dostrzegał ich rosnące zdecydowanie powstrzymania ekspansji niemieckiej w Europie. Uważał, iż wojna z Niemcami może być podjęta przez Polskę tylko w wypadku, gdyby Niemcy ją zaatakowały.  Sugerował neutralność Polski na wypadek wybuchu wojny na zachodzie Europy i wykorzystanie tego konfliktu do rozszerzenia wpływów Warszawy w Europie Środkowej. Twierdził, iż „ogromna większość narodu polskiego pragnie kontynuacji polityki 1934 roku. Jest to zaś polityka neutralności Polski wobec antagonizmów dwu wielkich bloków ideologicznych oraz polityki realizacji własnych celów mocarstwowych”.

   Nawet wypowiedzenie przez Hitlera paktu o nieagresji z 1934 roku nie przekreśliło nadziei publicysty „Polityki” na porozumienie z Berlinem. Uporczywie dowodził, że na sporze polsko-niemieckim tracą zarówno Niemcy jak i Polska, a zyskuje Związek Sowiecki, który uzyskałby możliwość okupacji Litwy, Łotwy i Estonii. W przypadku zaś przedłużania się wojny polsko-niemieckiej, Moskwa uzyskałaby tez szansę na okupację części terytorium Polski. Temu przypomnieniu o zagrożeniu sowieckim towarzyszyło stwierdzenie, że „ze wszystkich państw koalicji antyniemieckiej jedynym państwem z którym Niemcy mogą się dziś jeszcze zbliżyć jest Polska”. Gra toczyła się wedle niego o pozycje Warszawy w ramach sojuszu polsko-niemieckiego, o to, czy będzie ona w nim występowała jako samodzielny czynniki polityczny. W ten sposób doszedł do wniosku, że stanowcze przeciwstawienie się żądaniom niemieckim, z równoczesnym podkreśleniem woli porozumienia ze strony polskiej, prowadziłoby do przezwyciężenia konfliktu i umożliwiło zbliżenie między obu państwami.

   Dopiero podpisanie niemiecko-sowieckiego układu o nieagresji sprawiło, iż zdał sobie sprawę, że ekspansja niemiecka musi się teraz skierować przeciwko Polsce. ”Wszyscy czytelnicy – pisał w ostatnim swym artykule 27 sierpnia 1939 roku -  wiedzą, ze autor tego artykułu uważał zawsze nieporozumienia między Polską a Niemcami za rzecz dla ogólnych interesów Rzeczypospolitej wysoce niekorzystną. Ponieważ jednak utrzymania dobrych stosunków musiałoby być okupione ustępstwami niezgodnymi z polskim honorem narodowym i żywotnymi interesami, przeto dziś musimy się zastanowić przede wszystkim nad sposobami pokonania Niemiec w możliwej wojnie”. Równocześnie domagał się, aby polska propaganda wojenna była prowadzona pod hasłem walki nie z Niemcami, ale z narodowym socjalizmem. Miało to ułatwić po ewentualnie zwycięskiej wojnie, porozumienie z nowym rządem niemieckim.

   Plan sojuszu polsko-niemieckiego był najistotniejszym składnikiem koncepcji Bocheńskiego. Miał on przeciwdziałać rozbiorowi Polski przez Niemcy i ZSRS, zaś rozbicie Związku Sowieckiego na szereg państw narodowych miało zapewnić mocarstwową pozycje Polski w Europie Środkowo-Wschodniej. Uzyskanie przez Polskę statusu mocarstwa było koniecznością  życiową – jedyną drogą do utrzymania i utrwalenia niepodległego bytu państwowego w ówczesnych warunkach politycznych.

Godziemba

Wybrana literatura:

A. Bocheński,  Między Niemcami a Rosją
S. Mikulicz,  Prometeizm w polityce II Rzeczypospolitej
A. Kosicka-Pajewska, Polska między Rosją a Niemcami. Koncepcje polityczne Adolfa Bocheńskiego
Kazimierz Michał Ujazdowski, Żywotność konserwatyzmu. Idee polityczne Adolfa Bocheńskiego

Ostatnio zmieniany sobota, 05 maj 2012 18:46

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version