Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

19 Mar

Polityka J.Becka wobec Anschlussu Austrii i kryzysu czechosłowackiego

ikona_czechoslowacjaDlaczego wobec zarysowującego się nacisku Niemiec na wschód, nie była podjęta decyzja zaangażowania Polski przeciw Niemcom na tle sprawy czeskiej? Beck twierdzi, że był przekonany o biernej postawie Czechów, w związku z tym nie można pomagać komuś, kto się sam nie bije. Ponadto stwierdził: mocarstwa zachodnie nie były moralnie ani materialnie dojrzałe do poważnego zaangażowania się; postawa Rosji była podejrzana.

Wojska niemieckie wkroczyły do Austrii 12 marca 1938 r. Kanclerza Austrii Kurta von Schuschnigga [1] zastąpił Seyss-Inquart. Następnego dnia prezydent Austrii, Wilhelm Miklas, podał się do dymisji, zaś nowy, marionetkowy rząd wydał uchwałę, na mocy której Austria stawała się częścią Rzeszy.

Przeciwko zaborowi temu Polska oczywiście wystąpić sama nie mogła, nie otrzymawszy poparcia ze strony Włoch najbardziej w tej sprawie zainteresowanych. Nikt zresztą w Europie nie zdradzał ochoty na wdawanie się w boje o niepodległość Austrii, zamieszkałej wszakże, przez ludność niemieckojęzyczną. Jednakże pochłonięcie Austrii oznaczało wzięcie  w kleszcze trzonu Czechosłowacji z jej stolicą, najważniejszymi zasobami i znakomicie rozwiniętym przemysłem zbrojeniowym, co zakończyć się musiało rozbiciem tego państwa. Było to osobiście Beckowi na rękę, lecz w skali strategicznej oznaczało wzięcie w kleszcze Polski. Beck jednak przewidywał że po rozbiciu Czechosłowacji Słowacja wpadnie w orbitę Polski, nie Niemiec i że tym samym odpadnie problem „groźnych kleszczy” niemieckich.

Stanisław Cat Mackiewicz [2] na łamach swej książki „Polityka Becka” zarzucił później ministrowi, iż za polską aprobatę aneksji Austrii nie wymusił od Niemców cofnięcia się w Gdańsku. Zapewne mógł to zrobić, ale zyski stanowiłyby, jak dowodziła praktyka, czystą iluzję. Niemcy bez wątpienia byliby gotowi w razie koniecznej potrzeby ustąpić w Gdańsku parę kroków Polsce aby nie przeszkadzała w planach austriackich, ale niczego by to nie zmieniło; Gdańsk jako Wolne Miasto pozostałby w dalszym ciągu elementem przeciwpolskich gier politycznych.

Francja i Anglia wywierały nacisk na Polskę, by w sprawie czeskiej przyłączyła się silniej do państw zachodnich, a Georges Bonnet [3], francuski minister spraw zagranicznych, starał się nawet w pewnym okresie przerzucić na nas ciężar odpowiedzialności za dalszy bieg wypadków. [4] Francja jednak, choć związana sojuszem z Czechosłowacją, nie sprawiała w żadnym wypadku wrażenia by miała zamiar go wykonać i w razie potrzeby z bronią w ręku pospieszyć z pomocą.

Na dalszym planie pozostawała Anglia, nie związana żadnym sojuszem na kontynencie i patrząca przychylnym raczej okiem na możliwość połączenia w obrębie Trzeciej Rzeszy ludności niemieckiej zamieszkującej Sudety, a może nawet i inne rejony Europy środkowej i wschodniej, byle tylko wszystkie te przemiany odbywały się z zachowaniem pozorów prawa, a w każdym razie bez otwartego przelewu krwi, skąd już tylko krok do wojny. Cały przecież wysiłek Anglii szedł w kierunku jej uniknięcia. Jak przy sprawie austriackiej tak i przy obecnej czeskiej, rząd angielski był gotowy „przymknąć oczy”. W tej sytuacji los Czechosłowacji, jeśli chodziło o Sudety, wydawał się przesądzony.

Beck był przekonany, że Zachód nie stanie w obronie integralności Czechosłowacji. Uważał jednocześnie, że w obliczu dynamizmu Niemiec nie może pozostawać bezczynny. Sprawa Zaolzia, choć jego zdaniem wymagająca załatwienia w sposób identyczny jak problemy innych narodów zamieszkujących Czechosłowację, była dla niego jedynie fragmentem zagadnień, które stanęły przed Polską. Poza Zaolziem były dwa dalsze: 1) dwustronne stosunki z Niemcami i 2) plan polityczny Becka tworzenia wału obronnego od Bałtyku aż po Morze Czarne. Sprawa wspólnej granicy z Węgrami stawała się coraz pilniejszym składnikiem tego planu, ale wizyta regenta Hortyego [5] wskazywała na jego zależność od Berlina i niemoc podejmowania samodzielnych decyzji. Beck w tym położeniu jedyny sposób postępowania widział w niewiązaniu się z nikim. Ani z Zachodem, bo to mogło doprowadzić do samotnego konfliktu z Niemcami, ani też z Niemcami by nie znaleźć się w stosunku zależności od nich, a też jak zawsze, ze względu na Związek Radziecki.

W polityce wzmagania nacisku na Czechosłowację niewątpliwie miał też Beck na myśli pewien element strategii, jak już wspominałem była nim Słowacja. 19 maja 1938 r. bawił w Warszawie wysłannik Słowacji, poseł do parlamentu praskiego Karol Sidor. W rozmowie z nim Beck oświadczył, że Polska stoi na stanowisku usamodzielnienia się narodu słowackiego [6],  jako ogniwa w bloku Międzymorza, mocno wiążącego Węgry z Polską. Lecz w ówczesnym układzie geopolitycznym, w sytuacji całkowitego rozproszenia wszystkich jego ewentualnych partnerów, stanowiła jedynie mglistą propozycję bez żadnych szans realizacji w ciągu najbliższych dziesięcioleci. Jeżeli Polska miałaby rzeczywiście stać się konstruktorką Międzymorza, bloku państw i państewek leżących pomiędzy Rosją i Niemcami w szerokim zasięgu, to jest od Estonii po Grecję, musiałaby najpierw uzyskać przyciągający potencjał, do którego było bardzo daleko.

Dziewiętnastego września Lipski otrzymał od Becka instrukcję do rozmowy z Hitlerem, która miała się odbyć dnia następnego w  Obersalzbergu. Ambasador miał powiedzieć: że praktycznie biorąc rząd polski sparaliżował akcję radziecką w sprawie czechosłowackiej,[7] na Bukareszt wywierany jest skuteczny nacisk; że Polska uznaje interwencję radziecką w sprawy europejskie za niedopuszczalną; że Czechosłowację uważa się za twór sztuczny; że czterokrotnie w ciągu minionego lata odrzucił rząd polski propozycje przyłączenia się do międzynarodowych inicjatyw na rzecz obrony republiki czechosłowackiej; że Polska popiera ideę wspólnej granicy z Węgrami poprzez Ruś Zakarpacką, ponieważ położenie geograficzne Czechosłowacji pozwala jej służyć za przyczółek Rosji Radzieckiej w Europie; że 21 września nastąpi koncentracja większych sił polskich na południowym Śląsku, ale o czym zawiadamia się poufnie, nie będzie wymierzona przeciwko Niemcom. Żądania terytorialne polskie przedstawić miał Lipski jako sięgające niewiele poza powiaty cieszyński i frysztacki, lecz z dostępem do węzła kolejowego w Boguminie. Były to wszystko formuły z jakimi zwracać się można do sojusznika. W jednym z punktów składano wręcz ofertę rozwinięcia paktu z roku 1934. Jednak dwa z punktów miały inny charakter. Jeden zawierał stwierdzenie, iż problem gdański jest kluczowy w stosunkach między obu państwami, i że jakaś umowa stabilizująca sytuację w Wolnym Mieście wydaje się nieodzowna; drugi zaś, że wzajemne oficjalne uznanie granic podobne podpisanemu po zaborze Austrii niemiecko-włoskiemu, mogłoby uniemożliwić „międzynarodowe intrygi” w zakresie stosunków polsko-niemieckich. Beck słusznie rozumował że za polską pomoc chociażby tylko dyplomatyczną coś się Polsce należy.

O swej rozmowie z Hitlerem raportował Lipski natychmiast 20 września. Wysnuł z niej między innymi wnioski: że Niemcy nie mają zamiaru wychodzić poza Sudety, chyba że w wypadku konfliktu zbrojnego, że poza tą linią niemieckich interesów Polska ma całkowicie wolne ręce. Padło też oświadczenie że w razie zbrojnego konfliktu polsko-czechosłowackiego, Niemcy staną po stronie polskiej. W sprawie stosunków polsko-niemieckich Lipski napisał że Hitler wyraźnie unikał tematu i że moment podjęcia tej kwestii nie był szczęśliwie wybrany ze względu na zaabsorbowanie kanclerza czekającą go rozmową z Chamberlainem. [8]
 
W dniach 29-30 września 1938 r. doszło w Monachium do spotkania przywódców czterech mocarstw. Do Hitlera przyjechali Mussolini, Chamberlain i Daladier by rozstrzygnąć los Czechosłowacji. Tak o tym spotkaniu wypowiedział się Beck: „Na konferencji w Monachium wszystkie nasze żądania, zarówno jak i węgierskie zostały całkowicie pominięte. Na samej konferencji w ogóle nie było o nich mowy, a Warszawa i Budapeszt w lekceważący sposób zostały poinformowane, że sprawy te nie są aktualne i może zostaną później zbadane. Znaleźliśmy się więc w obliczu dwóch faktów: 1) Zwiększenia się terytorium Niemiec nad samą naszą granicą i w sąsiedztwie Śląska zaolziańskiego, do którego przywiązywaliśmy szczególną wagę. 2) Podziału terytoriów europejskich, dokonanego na konferencji przedstawicieli czterech mocarstw, nie opierającego się na żadnym tekście prawnym lub systemie międzynarodowym, nie uwzględniającego ani opinii, ani interesów innych państw. Ten sposób postępowania nie tylko podkopywał same podstawy Ligi Narodów, której zasady powinny być obowiązujące dla dwu spośród mocarstw biorących udział w konferencji monachijskiej, lecz gwałcił również najbardziej elementarne zasady suwerenności państw i nienaruszalności ich terytorium. Rozważywszy tę sytuację nabrałem głębokiego przekonania, że powinniśmy zareagować na te dwa fakty i że nasza reakcja powinna być natychmiastowa.” [9]

Beck witany na Zaolziu30 września wystosowano ultimatum Pradze domagając się ustąpienia Polsce obszarów Śląska zaolziańskiego. 1 października o godzinie 12.50 ultimatum zostało przyjęte.

Dlaczego wobec zarysowującego się nacisku Niemiec na wschód, nie była podjęta decyzja zaangażowania Polski przeciw Niemcom na tle sprawy czeskiej? Beck twierdzi, że był przekonany o biernej postawie Czechów, w związku z tym nie można pomagać komuś, kto się sam nie bije. Ponadto stwierdził: mocarstwa zachodnie nie były moralnie ani materialnie dojrzałe do poważnego zaangażowania się; postawa Rosji była podejrzana. [10]

Rozwiązanie przez Becka konfliktu z Czechosłowacją było błędem politycznym, którego nawet nie usprawiedliwia jego przeświadczenie, zresztą słuszne, że do wojny z powodu kryzysu sudeckiego nie dojdzie. Przecież Czechosłowacja stanowiła potencjalny bastion obrony dla Polski szachując Niemcy swoim potencjałem zbrojnym. W chwili kapitulacji miała armia czechosłowacka 1600 samolotów bojowych, 470 czołgów, 2700 dział i oparcie w fortyfikacjach. Należała do najlepiej wyposażonych w Europie, regenerację zaś sprzętu zapewniały własne zakłady zbrojeniowe. Po zajęciu tego kraju w marcu 1939 roku, cały ten potencjał został wykorzystany w ataku na Polskę pół roku później. W połączeniu z Czechosłowakami armia polska stanowiłaby odstraszającą siłę. Niemieckim siłom zbrojnym daleko jeszcze było do gotowości, niejeden z niemieckich generałów próbował odwieść Hitlera od atakowania Czechosłowacji, on sam zaś jeszcze 7 lipca, w dyrektywach do planu rozbicia tego państwa, nie był pewny, czy Polska nie uderzy wtedy na Niemcy. Możliwe, że przełamanie w Polsce urazów, natychmiast po rozpętaniu hitlerowskiej kampanii politycznej na rzecz zagarnięcia Sudetów i przeciwstawienie się polskie pozwoliłoby uniknąć klęski monachijskiej.

Rozbiór Czechosłowacji. Kolorem czarnym zaznaczono tereny tzw. Sudetenlandu zajętego przez Niemcy. W listopadzie Węgrzy zajęli południową Słowację i Ruś Zakarpacką z Użhorodem i Mukaczewem, zaś resztę tego regionu w marcu 1939, uzyskując w ten sposób wspólną granicę z Polską. 15 marca 1939 hitlerowcy utworzyli z Czech Protektorat Czech i Moraw, a 14 marca parlament słowacki ogłosił w Bratysławie akt niepodległości i utworzenie Republiki Słowackiej.

 


Przypisy:

1. Kurt von Schuschnigg (1897-1977) był kanclerzem Austrii od 1934 do 1938r,

2. Stanisław Cat Mackiewicz (1896-1966), polityk, pisarz i publicysta, propagator idei monarchistycznych, od 1939 r. naczelny redaktor „Słowa” w Wilnie; w latach 1939-1956 na emigracji i tamże premier rządu RP w 1955, rok później powrócił do kraju,

3. Georges Bonnet (1889-1973), polityk i dyplomata francuski, ambasador w USA w latach 1936-1937, minister skarbu 1937-1938, minister spraw zagranicznych od 10 kwietnia 1938 do 13 września 1939,

4. P.Starzeński, Trzy lata z Beckiem, Warszawa 1991, s.82,

5. Miklos Horthy de Nagybanya (1868-1957), kontradmirał austro-węgierski, od 1920 do 1944 r. dyktator Węgier z tytułem regenta, sojusznik Hitlera,

6. P.Starzeński, Trzy... op.cit., s.84,

7. Trwające na Wołyniu wielkie manewry wojskowe zrozumiano w Moskwie jako ostrzeżenie. J.Lipski, Diplomat in Berlin1933-1939 Papers and Memoirs of (...) Ambasador of Poland. New York and London 1968, s.406-407, 422-424,

8. J.Karski, Wielkie mocarstwa wobec Polski 1919-1945. Od Wersalu do Jałty, Lublin 1998, s.169-170,

9. J.Beck, Ostatni raport. Warszawa 1987, s.145-146,

10. Tamże, s.161

Ostatnio zmieniany czwartek, 17 maj 2012 07:10
Redakcja

Napisałeś/aś artykuł? Znasz nieopublikowaną dotąd anegdotę, cytat, ciekawostkę? Znalazłeś/aś w sieci wartościowy materiał lub stronę? Posiadasz archiwalne zdjęcia bądź pamiątki? Napisz do nas, pomóż w budowie portalu.

Strona: jpilsudski.org

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version