Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

17 Lip

Polityka brytyjska wobec odrodzenia Polski, 1914-1918

Lloyd George, W.Wilson, G.Clemenceau w Wersalu

W roku 1969 mija pięćdziesiąt lat od podpisania Traktatu Wersalskiego który, z wyjątkiem Śląska i Prus Wschodnich, ustalił zachodnie granice Polski. Ukazało się w międzyczasie wiele książek na temat konferencji pokojowej 1919 r. i kilka zbiorów dokumentów. Tym niemniej dokumenty francuskie i włoskie za ten okres są wciąż jeszcze niedostępne, a dokumenty niemieckie, chociaż dostępne badaczom, nie rzucają wiele światła na politykę mocarstw zachodnich.

Dopiero w 1966 r. otworzono archiwa brytyjskie za rok 1918, a w 1968 r. zmieniono w Anglii przepisy archiwalne otwierając archiwa po trzydziestu latach zamiast, jak; dotąd, po pięćdziesięciu. Dopiero z tych dokumentów wyłania się wyraźniejszy obraz polityki brytyjskiej która nie tylko decydująco zaważyła na ukształtowaniu granicy polsko-niemieckiej, ale zawierała także zasady jakimi miała się kierować Wielka Brytania w swej polityce europejskie; na przestrzeni dwudziestolecia.

 

Dla ustalenia głównych przesłanek polityki angielskiej wobec odrodzenia Polski trzeba sięgnąć do 1914 r. Pierwszy bodaj memoriał w sprawie polskiej złożył w Foreign Office Profesor Bernard Pares, znany specjalista od historii rosyjskiej. Pisał on w październiku 1914 r., że Polacy na pewno a prawdopodobnie też Rosjanie zakwestionują prawo Niemiec do ziem zaboru pruskiego. Podjęcie tej sprawy będzie jednak zależało od sukcesów armii rosyjskiej[1]. Był to wniosek wypływający logicznie z sojuszu Anglii i Francji z Rosją. To samo stanowisko było bezwzględnie przyjęte w Paryżu i to do tego stopnia, że w 1915 r. cenzura francuska zabroniła przedruku w gazecie polskiej w Paryżu artykułów z prasy rosyjskiej krytykujących stanowisko rządu rosyjskiego wobec sprawy polskiej[2].

 

Mimo jednak założenia, że Rosji przypada decydujący głos co do przyszłości Polski, nie sposób było tej sprawy pominąć w rozważaniach nad celami wojennymi Wielkiej Brytanii. Już w sierpniu. 1916 roku wysunięto w ramach dyskusji trzy różne koncepcje co do przyszłości Europy Wschodniej. Pierwszy wariant przedstawił szef Sztabu Generalnego Imperium, Generał Sir William Robertson. Projekt Generała Robertsona odzwierciedlał anty­rosyjska tradycję armii brytyjskiej. Obawiając się powojennej ekspansji rosyjskiej na Bałkany, proponował on hegemonię nie­miecką w Europie Wschodniej. Drugi wariant został przedstawiony przez dwóch urzędników Foreign Office, Sir William Tyrrella oraz Sir Ralph S. Pageta. Proponowali oni przebudowę Europy Wschodniej na państwa narodowe. Polska w tej wersji miała składać się z Galicji, Kongresówki, Poznańskiego oraz z ziem czeskich. Polska ta miała stanowić część Rosji, posiadając jednakże autonomię. Trzeci wreszcie wariant, najciekawszy ze względu na osobę jego autora oraz na uzasadnienie, p iv. a' stawił w październiku pierwszy Lord Admiralicji, późniejszy Minister Spraw Zagranicznych, Sir James Arthur Balfour. Polska, jego zdaniem, miała stanowić część Imperium rosyjskiego z pewną dozą autonomii. Decydującym czynnikiem w jego myśli było założenie, że tylko wspólna granica niemiecko-rosyjska pozwoli na zaszachowanie ekspansji niemieckiej na zachód - przez Rosję - oraz ekspansji rosyjskiej na wschód - przez Niemcy. Balfour wyraził przekonanie, że niepodległa Polska będzie za słaba aby zaszachować Niemcy i że będzie stanowiła teren dla intryg niemieckich i rosyjskich. Balfour był zdania, że najlepszym rozwiązaniem sprawy polskiej z punktu widzenia interesów brytyjskich będzie wobec tego autonomiczna Polska składająca się z Galicji, Kongresówki i - do pewnego stopnia - z ziem zaboru pruskiego[3]. W wywodach Balfoura można dostrzec podobiznę do Księstwa Warszawskiego (tym razem w granicach rosyjskich) oraz zupełnie sprzeczny, z przeszłością wniosek, że Niemcy będą szachować ekspansję rosyjską na wschód. Niezgodne z histo­rią było też założenie, że wspólna granica niemiecko-rosyjska nie pozwoli na porozumienie między Berlinem a Moskwą. Porozumienie takie bowiem istniało w oparciu o zabory aż do 1914 r. Abstrahując od tych sprzeczności z doświadczeniem historycznym można przyjąć, że dążenie do utrzymania równowagi sil Niemiec i Rosji w Europie Wschodniej było istotnym czynnikiem w angielskiej polityce wobec granic przyszłej Polski.

 

W latach 1917-18, tj. do zawieszenia broni 11 listopada 1918 roku, sprawę polską traktowano w Foreign Office jako wypad­kową ogólnej sytuacji wojennej a zarazem, do rewolucji bolsze­wickiej, jako sprawę wewnętrzną Rosji. Najistotniejsza akcja dyplomatyczna Wielkiej Brytanii w stosunku do Polski w 1917 r, była wynikiem groźnej sytuacji na zachodzie po załamaniu się frontu rosyjskiego. Rząd brytyjski wywarł silną presję na Rząd Tymczasowy rosyjski, aby wydał odezwę uznając w niej niepodległą Polskę jako cel wojenny. Odezwa ta (która jednak zastrzegała sojusz polsko-rosyjski oraz zatwierdzenie konstytucji pol­skiej przez Konstytuantę rosyjską ukazała się w dniu 30 marca 1917 r. Balfour (który był od grudnia 1916 r. Ministrem Spraw Zagranicznych) wywarł presję w tym kierunku, ponieważ trafił mu do przekonania argument Dmowskiego, że w braku jasnej deklaracji rosyjskiej Niemcy, które wraz z Austrią przyrzekły 6 listopada 1916 r. stworzyć niepodległe królestwo polskie, będą. mogły zwerbować ok. 800.000 żołnierza polskiego a tym samym przenieść znaczne siły z frontu wschodniego na zachodni[4].

 

Mimo pozostawiania sprawy polskiej Rosji krystalizował się w ciągu 1917 r. pogląd negatywny na roszczenia polskie, przedstawiane przez Romana Dmowskiego, do ziem zaboru pruskiego. Dnia 22 marca, a więc wkrótce po ogłoszeniu zasady samostanowienia oraz postulatu stworzenia wolnej Polski przez Prezydenta Wilsona 22.I.1917 r.), na posiedzeniu Gabinetu Imperialnego toczyła się dyskusja nad celami wojennymi Wielkiej Brytanii. Balfour wyraził wówczas zdanie, że nie można oddać Polsce ani Gdańska, jest to bowiem miasto niemieckie, ani też bezpośredniego dostępu do morza ponieważ oznaczałoby to odcięcia Prus Wschodnich od Niemiec. Takie granice, mówił Balfour, ugodziłyby dotkliwie w uczucia oraz interesy niemieckie. Miał też wątpliwości co do przyznania Polsce Poznańskiego twierdząc, że w takim wypadku granica polska biegłaby zbyt blisko Berlina. Uważając ze względów powyższych, że granice takie nie rokowały możliwości przyjęcia ich przez Niemcy w pertraktacjach pokojowych, Balfour potwierdził zdanie, że najlepsze rozwiązanie stanowiłaby autonomiczna Polska w ramach Imperium rosyjskiego[5].

 

Warto zaznaczyć, że już w tym okresie pojawiła się w Foreign Office różnica zdań na temat Gdańska. Dnia 28 marca Sir William Tyrrell sporządził notatkę dla Balfoura, w której omawiał ustanowienie wolnego portu dla Polski w Gdańsku. Tyrrell był zdania, że każdy logicznie myślący Polak uzna takie rozwiązanie za niezadowalające i do przyjęcia tylko jako pis aller jeśli Niemcy będą zbyt silne po ukończeniu wojny aby dać sobie wyrwać Gdańsk[6]. Balfour jednak, już przyjął koncepcję wolnego portu w Gdańsku należącym do Niemiec, ponieważ przedstawił ją w kwietniu pułkownikowi House, doradcy Prezydenta Wilsona. Zresztą rząd amerykański podzielał wówczas zdanie Balfoura, że wolny dostęp do morza dla Polski powinien składać się z wolnego portu w Gdańsku oraz zagwarantowanego użytku linii kolejowych i kanałów niemieckich. Tak też tłumaczył rządowi niemieckiemu stanowisko Wilsona ambasador amerykański w Berlinie Gerard 31 stycznia 1917 r.[7] Stanowisko angielsko-amerykańskie w tej sprawie było więc zgodne ze znanymi propozycjami rządu niemieckiego w stosunku do przyszłego królestwa polskiego. Przyjęcie tego stanowiska przez polityków angielskich i amerykańskich wypływało wówczas z dążenia do zawarcia pokoju z Niemcami. Z tego też powodu wynikały wątpliwości Foreign Office co do ogłoszenia wolnej Polski jako celu wojennego Wielkiej Brytanii.

 

Kwestia ogłoszenia niepodległej Polski jako celu wojennego wystąpiła na porządek dzienny w październiku 1917 r. Rząd angielski zadeklarował już co prawda 26 kwietnia w parlamencie swe „poparcie” w tej sprawie. Inaczej jednak wyglądało zajęcie oficjalnego stanowiska. Tym niemniej sytuacja wojenna była ciężka a Polski Komitet Narodowy upominał się natarczywie o odezwę aliantów, tym natarczywiej że we wrześniu 1917 r. powstała Tymczasowa Rada Stanu w Warszawie co groziło werbowaniem wojska polskiego. Dnia15 października rosyjski Rząd Tymczasowy ogłosił odezwę z okazji stulecia kościuszkowskiego stwierdzając, że niepodległa i „niepodzielna” Polska stanowi cel wojenny Rosji. Urzędnik Foreign Office Harold Nicolson zanotował na odnośnym dokumencie, że słowo „niepodzielna” oznacza prawdopodobnie Poznań i Gdańsk. Balfour natomiast dopisał zirytowany, że słowo to nie posiada żadnego znaczenia etnograficznego i wobec tego nie ma sensu[8]. Występuje tutaj skojarzenie zasady etnograficzne z wyraźnie politycznym stanowiskiem wobec granicy polsko-niemieckiej, tym bardziej że w Foreign Office wiedziano, że Poznańskie jest ziemią rdzennie polską. Na uznanie niepodległej i niepo­dzielnej Polski nalegał jednak urzędnik J. D. Gregory który zanotował 18 listopada, że wobec groźby wystawienia przez Niemcy wojska polskiego polityka sojuszników w sprawie Polski stanowi w odróżnieniu od sprawy innych narodów Austrii niezbędną „politykę obronną” [9]. Wreszcie Lord Hardinge, wiceminister Spraw Zagranicznych, skreślił na marginesie dyskusji uwagę, że tak długo jak niepodległość Polski jest tylko pobożnym marzeniem, nie jest ważne co się o tym powie[10].

 

Rozważano również w tym okresie możliwość utworzenia niepodległej Polski w ramach ewentualnej federacji austriackiej. Rozważania te powstały na tle tajnych rozmów w sprawie osobnego pokoju z Wiedniem. Dnia 10 grudnia Sir Erie Drummond skreślił memoriał o tajnych propozycjach austriackich zawierają­cych projekt przekształcenia imperium na federację pięciu niezależnych państw, mianowicie Austrii, Polski (złożonej z zaboru austriackiego i rosyjskiego), Węgier, Czech i Jugosławii. Drummond zauważył, że jeśli Alianci zdołają wymusić swe warunki na Niemczech, to do Polski będzie też można dołączyć ziemie zaboru pruskiego[11].

 

W międzyczasie Polski Komitet Katodowy został uznany za oficjalną agencję polską na Zachodzie. Armia polska, która tworzyła się we Francji, została już w czerwcu uznana przez rząd francuski. Ze strony Paryża utworzenie armii i uznanie PKN było wyrazem stawiania, w braku Rosji, na Polskę jako barierę przeciwko Niemcom[12]. Mimo jednak że sprawa polska pod koniec 1917 r. rozwijała się pomyślnie, wobec tajnych rozmów z Austrią do upragnionej odezwy sojuszników nie doszło. Dnia 12 grudnia sojusznicy wyrazili co prawda zgodę na odezwę, że niepodległa i niepodzielna Polska stanowi oficjalny cel wojny. Deklaracji jednak nie wydano. PKN domagał się aby odezwa zawierała wzmiankę o wolnym dostępie do morza. Nawet Balfour wystąpił wówczas z poparciem dla tego zdania twierdząc, że ustęp ten nie oznacza oddania Polsce Pomorza Gdańska[13]. W końcu jednak deklaracja upadła wobec oporu premiera Lloyda Georga . który liczył na zawarcie odrębnego pokoju z Austrią[14].

 

W styczniu 1918 r. doszło wreszcie do ogłoszenia odezwy brytyjskiej i amerykańskiej w sprawie polskiej. Dnia 5 stycznia Lloyd George wyraził poparcie rządu brytyjskiego dla niepodległej Polski, złożonej z ziem zamieszkałych przez ludność bezspornie polską. Formułka ta została przygotowana starannie w Foreign Office, gdzie domagano się wyraźnego ograniczenia zasady samostanowienia do nowych krajów Europy z obawy przed możliwym wpływem na kolonie angielskie[15]. Chodziło jednak w pierwszym rzędzie o nie odstraszenie Niemiec oraz uspokojenie Rosji. Trzeba przy tym zauważyć, że Lloyd George istotnie nie stosował zasady samostanowienia do wszystkich krajów europejskich. W tej samej bowiem deklaracji premier głosił „świętość traktatów” jako cel wojenny. Tymczasem, w tajnych traktatach zawartych podczas wojny przyrzeczono Rosji Konstantynopol a Włochom, między innymi zdobyczami, Dalmację zamieszkałą przez ludność przeważnie chorwacką. Poza tym zawarło traktat o podziale wpływów angielsko-francuskich w byłych posiadłościach imperium ottomańskiego.

 

Dnia 8 stycznia Prezydent Wilson ogłosił swój program pokojowy; zawarty w 14 punktach. W punkcie 13 była mowa o Polsce złożonej z ziem zamieszkałych przez ludność bezspornie polską, oraz z wolnym dostępem do morza. Punkt 13 nie odpowiadał programowi Dmowskiego, który przewidywał wielką i silną Polskę z Gdańskiem i Śląskiem. Tym niemniej postawienie sprawy wolnego dostępu do morza stanowiło, mimo braku precyzji, ważny krok naprzód dla sprawy polskiej. Prezydent Wilson w ostrożnym sformułowaniu 13 punktu miał również na myśli pokój z Niemcami oraz uspokojenie Rosji. Obie deklaracje ukazały się w okresie rokowań pokojowych w Brześciu Litewskim. Wolny dostęp do morza został wreszcie przyznany Polsce przez Wlk. Brytanię, Francję i Włochy 4 czerwca. Baron Sonino włoski Minister Sprawa Zagranicznych, stawiał długi opór przeciwko przyznaniu Polsce wolnego dostępu do morza z obawy, że wpłynie to negatywnie na roszczenia włoskie do Dalmacji. Balfour przekonał go jednak argumentem, że zdanie to nie oznacza oddania Polsce Pomorza i Gdańska[16].

 

W sierpniu 1918 r. odbyła się ponowna narada w Gabinecie Imperialnym nad celami wojennymi Wielkiej Brytanii. Dyskusja toczyła się pod znakiem zapytania co do daty ukończenia wojny (przewidywanej najwcześniej w połowie 1919 r.), w obliczu rozpadu Rosji oraz zasady samostanowienia. Ciekawe są wynurzenia Balfoura o Polsce. Wyraził on zdanie, że największe trudności w zastosowaniu zasady samostanowienia wynikną nietyle na wschodzie, co na zachodzie wobec konfliktu interesów żywotnych Polski i Niemiec na Śląsku i w Poznańskim. Były to, jego zdaniem, ziemie bezspornie polskie, ale mówił że Niemcy wysoko cenią bogactwo przemysłowe Śląska. Ponadto, oddanie Poznańskiego Polsce stanowiłoby strategiczne zagrożenie Berlina. W sprawie Pomorza i Gdańska powtórzył Balfour swój ustalony pogląd, że nie można odciąć Prus Wschodnich od Niemiec ani oddać Polsce niemieckiego Gdańska. Wreszcie proponował odroczenie decyzji w sprawie granicy polsko-niemieckiej do czasu kiedy będzie wiadomo w jakim stopniu sojusznicy zdołali pobić i osłabić Niemcy[17].

 

Ciekawe jest, że inaczej ustosunkował się Balfour do sprawy granic czeskich. W obliczu roszczeń czeskich do ziem sudeckich uznał, że nie będzie można rygorystycznie stosować zasady samostanowienia. Być może, mówił, trzeba będzie uznać pas górski lub rzeki jako granicę. Zresztą, dorzucił, Czesi są realistami a Polacy romantykami. Ocena ta wygląda na słabą próbę wytłumaczenia odmiennej oceny roszczeń polskich i czeskich. W gruncie rzeczy różnica ta nie wynikała z sympatii proczeskich, względnie z antypatii wobec Polski, lecz ze świadomości że Niemcy nie roszczą sobie pretensji do Sudetów. Istniała co prawda pewna niechęć do Polski, ale nie stanowiła źródła polityki angielskiej. Kilku członków Gabinetu Imperialnego proponowało zwołanie konferencji międzysojuszniczej dla wykreślenia niepodległości Polski z celów wojennych. Uzasadniali to stanowisko argumentem, że za Polskę nie będą przecież umierać żołnierze brytyjscy jeśli pokój okaże się osiągalny bez przyznania jej niepodległości[18]. Propozycja jednak nie przeszła. Warto o niej wspomnieć tylko dlatego, że odzwierciedla całkowity brak zrozumienia dla sprawy polskiej ze strony ministrów brytyjskich. Fakt ten przydał się później, w 1919 r., Lloyd George'owi w jego walce przeciw żądaniom polskim i francuskim odnośnie granicy polsko-niemieckiej.

 

Tymczasem na początku października rząd niemiecki zaskoczył sojuszników, zwracając się do Prezydenta Wilsona z gotowością podjęcia pertraktacji pokojowych na podstawie 14 punktów. Jednocześnie z tą propozycją kanclerz niemiecki, Książę Maksymilian von Baden, oświadczył w Reichstagu, że Niemcy nie sprzeciwiają się stworzeniu niepodległej Polski z wolnym dostępem do morza - ale w postaci korzystania z niemieckich portów bałtyckich oraz z komunikacji lądowych i na Wiśle[19]. Gdy Korfanty oświadczył w Reichstagu 25 października, że Polska obejmować będzie polskie powiaty Górnego i Środkowego Śląska oraz polskie powiaty Poznańskiego, Prus Zachodnich i Gdańsk, wywołał burzę protestów w prasie niemieckiej. Już kilka dni przedtem, 20 października, miała miejsce pierwsza demonstracja w Gdańsku przeciw roszczeniom polskim. Było więc jasne wkrótce po niemieckiej odezwie do Prezydenta Wilsona, że w sprawie Gdańska oraz zaboru pruskiego w ogóle stanowisko Berlina jest nieustępliwe.

 

Jakie nastawienie wobec sprawy polskiej panowało w Foreign Office w obliczu kończącej się wojny? Na posiedzeniu Gabinetu Imperialnego z .13 października Lloyd George postawił pytanie, czy sojusznicy powinni prowadzić dalej działania wojenne aż do zupełnej klęski Niemiec i poddania się armii niemieckiej. Pytanie było czysto retoryczne i skierowane, być może, przeciw generalicji. W każdym razie odpowiedź Gabinetu była negatywna. Balfour dodał przy tym, że głównym probierzem zwycięstwa będzie wynik terytorialny, a więc Niemcy muszą stracić Alzację-Lotaryngię, Poznańskie, Śląsk i kolonie[20]. Dnia 18 października Balfour skreślił memoriał w sprawie granicy polsko-niemieckiej. Potwierdził wnim swe poprzednie zastrzeżenia. Główny nacisk tym razem kładł na Gdańsk i Pomorze twierdząc, że nie można ich oddać Polsce, Proponował dla Polski wolny port w Gdańsku oraz zastosowanie do granicy polsko-niemieckiej zasady etnograficznej - z wyjątkiem wszakże Pomorza, które Niemcy miały zatrzymać dla bezpośredniej komunikacji z Prusami Wschodnimi. Dowody te uzasadniał argumentem, że Niemcy nie zgodzą się na roszczenia polskie bez poniesienia całkowitej klęski wojennej. Dążył widocznie do warunków, które byłyby dla Niemców do przyjęcia. W memoriale tym, w przeciwieństwie do swego stanowiska sprzed pięciu dni, dowodził też że oddanie Polsce całego Poznańskiego stworzy strategiczne zagrożenie Berlina i powtórzył swe obawy co do wagi jaką Niemcy przywiązują do Śląska[21]. Odnośnie granicy wschodniej warto zauważyć, że Balfour sprzeciwiał się, też ze względów etnograficznych, oddaniu Polsce Galicji Wschodniej, oraz że wolał federację Litwy, Estonii i Finlandii od federacji polsko-litewskiej[22]. Na ogół więc z wywodów Ministra Spraw Zagranicznych można wywnioskować, że popierał koncepcję „małej Polski” w granicach podobnych do tych jakie wysuwał w 1916 r., gdy opowiadał się za autonomią polską w granicach rosyjskich, W KNP nie orientowano się w jego poglądach. Przeciwnie, łudzono się że Balfour znajduje się pod wpływem memoriałów Dmowskiego wysuwających koncepcję wielkiej Polski. Zdaje się, że wniosek ten wysnuto z jego wypowiedzi w Parlamencie w których odnosił się z sympatią do sprawy polskiej.

 

Tymczasem z dokumentów wynika, że rząd brytyjski nie tylko w sprawie granicy polsko-niemieckiej zajmował stanowisko korzystne dla Niemiec, ale wcześniej też wypowiedział swój zdecydowany sprzeciw wobec przyłączenia do Polski Galicji Wschodniej. Stanowisko Foreign Office było w tym wypadku sprzeczne z zapatrywaniami brytyjskiego Sztabu Generalnego. Sztab bowiem twierdził, że wobec braku warunków dla utrzymania się niepodległego państwa ukraińskiego w Galicji Wschodniej, oraz wobec tego że państwo to przy odrodzeniu się Rosji niechybnie ulegnie Moskwie, otwierając tej ostatniej bramę wypadową na Bałkany, Galicja Wschodnia powinna należeć do Polski[23]. Wywody Sztabu nie znalazły jednak posłuchu w Foreign Office. Przeciwnie, notatka tam sporządzona stwierdzała, że Polacy starają się spreparować dla konferencji pokojowej fajt accompli. Mimo że we Lwowie akcję zbrojną wszczęli Ukraińcy 1 listopada, a więc to ich powino się było oskarżać o stwarzanie fait accompli, Foreign Office zajął stanowisko że trzeba zwalczać stronę polską. W związku z tym stwierdzono 3 listopada, że armię polską trzeba przewieźć z Francji do Polski raczej drogą morską przez Gdańsk lub Libawę (o ile można na ten cel zwolnić statki) niż przez Rumunię i Galicję, ze względu na „nieuzasadnione” roszczenia Polski do „ruteńskich” okręgów Galicji i Ukrainy[24]. Tego samego dnia, tj. 3 listopada, Balfour sprzeciwił się propozycji Marszałka Focha aby warunkiem zawieszenia broni była ewakuacja wojsk niemieckich ze wszystkich ziem polskich w granicach z 1772 r. Balfour zauważył, że sojusznicy nie zobowiązali się odbudować Polski w tych granicach. Ustalono wreszcie, że wojska niemieckie na terenach polskich wycofają się do granic z 1914 r., lecz pozostaną na byłych terenach Imperium rosyjskiego tak długo jak sojusznicy będą sobie tego życzyli. Warto zaznaczyć, że Dmowski też nalegał na pozostawienie wojsk niemieckich na wschodzie, ale decyzja sojuszników została powzięta zanim jego interwencja dotarła do rządów alianckich. Natomiast pozostawienie wojsk niemieckich w granicach wschodnich z 1914 t. świadczyło, przynajmniej jeśli chodzi o Anglię, o dążeniu do utrzymania w tej sprawie wolnej ręki na konferencji pokojowej. Sojusznicy postawili co prawda jako warunek zawieszenia broni zagwarantowanie przez Niemcy dostępu do Gdańska lub do Wisły w celu dowozu zaopatrzenia do Polski i krajów sąsiednich.

 

Wracając do Galicji Wschodniej, znajdujemy w pierwszych dniach listopada notatkę referenta do spraw polskich w Political Intelligence Department of Foreign Office, Lewis B. Namiera, w której oskarża on rząd polski o „imperialistyczne cele” w Galicji. Namier proponował aby rząd brytyjski „nakazał” rządowi polskiemu w Warszawie natychmiastowe porozumienie z Radą Ukraińską. W przeciwnym razie, twierdził autor notatki, wyniknie katastrofa[25]. Dnia 8 listopada rząd brytyjski istotnie wystosował notę do hr. Sobańskiego, który reprezentował PKN w Londynie, oraz do hr. Horodyskiego (który był w kontakcie z PKN ale uchodził za agenta rządu angielskiego), grożąc w niej wielkim niezadowoleniem rządu J.K.M. jeśli rząd polski przeprowadzi w Galicji Wschodniej działania wojenne które by miały na celu uprzedzić lub przesądzić decyzję konferencji pokojowej[26]. W tym miejscu warto poświęcić kilka słów niezmiernie ciekawej postaci Lewis B. Namiera, który znany jest przede wszystkim jako historyk ustroju politycznego Anglii w XVIII wieku i twórca szkoły historycznej zwanej The Namier School. Namier urodził się w 1880.r. jako Ludwik Bernstein, syn adwokata warszawskiego; wkrótce po urodzeniu się syna adwokat Bernstein przeniósł się do Galicji Wschodniej, gdzie prowadził majątek żony w Koszyłowcach. W jakiś czas potem przeszedł na katolicyzm i zmienił nazwisko na Namierowski. Młody Ludwik wychowany był w kulturze polskiej, ale na studiach we Lwowie zetknął się z antysemityzmem młodzieży narodowo-demokratycznej. Należy przypuszczać, że stąd wynikła jego zaciekła walka przeciw programowi odbudowy Polski Romana Dmowskiego. W każdym razie opuścił szybko Lwów i udał się na studia zagranicę, najpierw do Lozanny a potem do Londynu (gdzie studiował w Loondon School of Economics) i wreszcie do Oxfordu. Wybuch wojny zastał go w Anglii. Wstąpił jako ochotnik do wojska, ale niebawem został skierowany do Foreign Office, gdzie początkowo zajmował się analizą prasy polskiej; w marcu 1918 r. przydzielono go jako referenta do spraw polskich do nowego wydziału Political Intelligence Department. Według danych oficjalnych Namier (bo tak skrócił nazwisko) pracował w Foreign Office od końca marca 1918 do 30 kwietnia 1920 r. [27] Wiadomo jednak, że Namier współpracował z Foreign Office już w.1916 r. jeśli nie wcześniej[28]. W każdym razie w 1917 r. pracował w Intelligence Bureau, Department of Information i tam też przygotował 3 maja 1917 r. memoriał o Polsce. Memoriał odzwierciedla jego nastawienie wobec granic wschodnich, oraz zawiera typowe argumenty jakimi się posługiwał. Pisał więc w sprawie zaciągu wojska polskiego przez Niemców, że jest to możliwość konkretna, ponieważ wojsko takie godziłoby się z interesami „obszarników” polskich oraz z „imperializmem” polskim, który dąży do zawładnięcia Litwą, Wołyniem, północną częścią Suwałk oraz wschodnią Chełmszczyzną. Pisał też, że ludność tych obszarów woli zapewne każdą władzę byle nie polską, oraz że rewolucja (rosyjska) uznająca pełną swobodę wszystkich narodowości - łącznie z rysującą się perspektywą reformy rolnej - z pewnością zwiąże te narody z państwem rosyjskim. W memoriale powoływał się też na odezwę Rządu Tymczasowego wobec Polski z 30 marca, oraz chwalił Lednickiego za jego demokratyzm przypisując mu szerokie i dodatnie wpływy[29].

 

Namier posiadał rozległe stosunki w kołach rządowych i był w stałym kontakcie z premierem Lloyd George'm poprzez jego sekretarza osobistego, Philipa Kerra. Nie oznaczało to jednak, że Namier odgrywał rolę „szarej eminencji” w sprawie polskiej. Jego poglądy znajdowały posłuch, ponieważ harmonizowały z tradycyjnym podejściem angielskim do spraw polskich, tj. z koncepcją „małej Polski” którą w 1918 r. można było zgrabnie przybrać w szaty etnograficzne. Dmowski nie zdawał sobie sprawy z rzeczywistego oblicza polityki angielskiej i traktował Namiera jako niebezpiecznego wroga. Inspirował artykuły prasowe atakujące Namiera i nawet premiera. Już w 1917 r. ukazał się w Przeglądzie Politycznym artykuł twierdzący, że Lloyd George poddaje się wpływom żydowskim - wymieniano Lorda Northcliffe (zażartego wówczas wroga Niemiec) oraz sekretarkę (i kochankę) premiera, panią Frances Stevenson. Gdy w Tygodniku Polskim w maju 1918 r. zaatakowano Namiera, Lord Hardinge napisał do Drummonda, że pismo otrzymuje subwencję rządową więc ataki muszą ustać, w przeciwnym bowiem razie rząd cofnie zasiłek[30]. Równie niezręczny był pomysł przedstawienia Namiera w wywiadzie angielskim jako szpiega austriackiego. Zabiegi tego rodzaju pogłębiły tylko niechęć Namiera do sprawy polskiej i wywołały oburzenie w Foreign Office. Ciekawy jest fakt, że pod koniec. 1918 r. Namier popierał Piłsudskiego jako jedynego człowieka który może rządzić Polską, oraz że w 1919 r. popierał z całej siły przyznanie Polsce Gdańska. Nie mógł jednak w tej sprawie wywrzeć wpływu na politykę angielską, ponieważ w tym wypadku poglądy jego nie odpowiadały jej założeniom. Do końca życia (umarł w 1960 r.) Namier był wierny przekonaniu, że wschodnie granice Polski powinny odpowiadać zasadzie etnograficznej. Wynikało to z jego nieprzejednanego stanowiska wobec Niemiec, oraz z założenia że Polska utrzymać się może jedynie w oparciu o Rosję. Nie zdawał sobie sprawy z faktu, że groźny dla Europy był nie tak zwany imperializm polski - ale rosyjski. Był także zapalonym czechofilem i przyjaźnił się z Beneszem. W 1919 r. proponował nawet aby Czechom powierzyć misję odbudowy gospodarczej Rosji, oraz aby im oddać Galicję Wschodnią[31]. Rozbiły się te plany o twardą rzeczywistość całkowitego odżegnania się Anglii od czynnej polityki w Europie Wschodniej oraz zwycięstwa Piłsudskiego nad Armią Czerwoną w 1920 r.

 

Ślady Namiera można znaleźć w memoriałach i dyskusjach nad przyszłymi granicami Polski w listopadzie i grudniu 1918 r. W tym okresie opracowano granicę polsko-niemiecką, którą miała zaproponować delegacja brytyjska w Paryżu. Ze wszystkich memoriałów na ten temat tylko, jeden, skreślony przez Profesora Omana, przewidywał oddanie Polsce Pomorza (bez Gdańska). Oman logicznie uzasadniał swe wywody względami etnograficznymi. Memoriał nie spotkał, się jednak z uznaniem. Lord Robert Cecil, stały podsekretarz stanu, oraz Sir Esme Howard, który kierował pracą nad zagadnieniami polskimi (wykonywaną de facto przez Namiera), stwierdzili zgodnie, że odcięcie Prus Wschodnich od Niemiec byłoby „wielkim błędem politycznym”. Howard proponował co prawda, aby Niemcom oddać tylko korytarz przez Pomorze wzdłuż głównej linii kolejowej z Berlina do Prus Wschodnich. W uwagach końcowych stwierdzono jednak, że oddanie Polsce bezpośredniego dostępu do morza lub niemieckiego Gdańska stworzyłoby sytuację nie do utrzymania gdy Niemcy powrócą do sił. Ustalono wreszcie, że Polska otrzyma enklawę na wybrzeżu, biegnącą od Pucka do Neufahrwasser (właściwego portu gdańskiego) i sięgającą ok. 30 mil w głąb lądu. Poza tym Polska miała korzystać z wolnego portu w Neufahrwasser[32]. Projekt ten przeczył zasadzie samostanowienia, gdyż według niemieckiej mapy etnograficznej z 1910 r. (która była znana Foreign Office) wschodnia część Prus Zachodnich, tj. Pomorze, wykazywała 70-80 % ludności polskiej. Poza wolnym portem w Gdańsku Polska miała korzystać z kanałów i niemieckich linii kolejowych, oraz z umiędzynarodowionej Wisły. Terytorium niemieckie natomiast miało obejmować nie tylko Pomorze, ale również północno-zachodnią część Poznańskiego. Na Górnym Śląsku granica proponowana przez Foreign Office oddawała Polsce tylko wschodnią część kraju[33]. Propozycje angielskie zakładały wyraźnie nieuniknione odrodzenie na wschodzie potęgi niemieckiej, której Anglia nie miała zamiaru się przeciwstawiać.

 

Mimo projektu granicy polsko-niemieckiej głoszono oficjalnie, że zasadą przyświecającą ustalaniu nowych granic europejskich jest zasada etnograficzna, tj. zasada samostanowienia. W bardzo ciekawym memoriale pt. „Europa” James W. Headlam-Morley, specjalista od spraw niemieckich, nakreślił swe poglądy na interesy Wielkiej Brytanii oraz na zasadę samostanowienia. Memoriał zasługuje na uwagę ponieważ, jak wynika z zestawienia z innymi dokumentami Foreign Office, odzwierciedlał wiernie poglądy panujące w kołach rządowych, a ponadto podejmował próbę syntezy między zasadą samostanowienia i tradycyjnymi celami polityki brytyjskiej w Europie. Autor twierdził, że tylko przy pełnym zastosowaniu zasady samostanowienia, nie tylko wobec narodów sojuszniczych ale także wobec Niemców i Węgrów, będzie można osiągnąć sprawiedliwy i trwały pokój. Przewidywał dalej, że cztery państwa nie będą posiadały własnego wybrzeża - Szwajcaria, Czechosłowacja, Węgry i Polska. Uderza w tym wykazie brak Austrii oraz włączenie do niego Polski. Co się zaś tyczy interesów Wielkiej Brytanii to autor twierdził, że pragnie ona trwałego pokoju przede wszystkim dla uniknięcia ponownego „uwikłania” w wojnę europejską. Do tego celu miało służyć sprawiedliwe zastosowanie zasady samostanowienia. Równocześnie jednak Headlam-Morley podkreślał, że mimo projektowanej organizacji Ligi Narodów Wielka Brytania nie może sobie pozwolić na lekceważenie czynnika równowagi sił w Europie, ani na zagrożenie wybrzeży kontynentu leżących naprzeciw brzegów Anglii[34].

 

Nie ulega kwestii, że Headlam-Morley szczerze wierzył w zasadę samostanowienia. Tym niemniej jest jasne, że nie stosował jej wobec Pomorza. Przyjmował argument polityczny, który zaważył na projekcie Foreign Office, oraz wątpił czy ludność polska Pomorza poczuwa się rzeczywiście do polskości. Nie zauważono też w Foreign Office sprzeczności w stosowaniu zasady samostanowienia wobec granic polskich i czeskich. W memoriale na temat Europy południowo-wschodniej i Bałkanów z grudnia 1918 r. włączenie przeszło trzech milionów Niemców w granice Czechosłowacji uzasadniano argumentami, że Czesi byli najbardziej oddanymi sojusznikami mocarstw zachodnich, że są wspaniałymi organizatorami, że będą prawdopodobnie stanowili największy .atut Wielkiej Brytanii w Europie Wschodniej i wreszcie, że bez przemysłu ziem sudeckich państwo czechosłowackie nie zdoła się utrzymać. Do tych wywodów dodano jakby mimochodem, że oddanie Sudetów Czechosłowacji nie będzie godziło w interesy niemieckie. Wyrażano poza tym pobożną nadzieję, że wspólne interesy gospodarcze pogodzą Niemców i Czechów. Memoriał wyszedł prawdopodobnie spod pióra Namiera, ponieważ powtarza jego pochwałę zalet czeskich oraz pogląd, że współpraca polsko-czeska będzie możliwa tylko jeśli Polska zaniecha swych „agresywnych, imperialistycznych knowań przeciw Rosji” [35]. Klucz jednak do odmiennego traktowania Gdańska i Pomorza z jednej strony a ziem Sudeckich z drugiej tkwił w zdaniu - że oddanie Sudetów pod panowanie czeskie nie godzi w interesy Niemiec.

 

Projekt brytyjski „małej Polski” był całkowitym zaprzeczeniem dążeń francuskich. Francuski memoriał o celach pokojowych, złożony w Londynie 26 listopada 1918 r., podkreślał konieczność całkowitej odbudowy Polski wraz z dostępem terytorialnym do morza oraz Gdańskiem i Górnym Śląskiem[36]. Minister Berthelot stwierdził wobec Dmowskiego, że sprawa granic polskich jest dla Francji ważniejsza nawet od Alzacji-Lotaryngii. Berthelot poza tym wręcz namawiał PKN do stwarzania polskich faits accomplis, przede wszystkim na ziemiach zaboru pruskiego[37]. Ponadto wewnętrzny memoriał Quai d'Orsay z dnia 20 grudnia stwierdzał, że w celu zabezpieczenia granicy francuskiej nad Renem musi istnieć silna Polska posiadająca wszystkie ziemie pruskie zamieszkałe powyżej 30-35 % przez ludność polską. Silna Polska w sojuszu z Czechosłowacją i Rumunią miała zastąpić Rosję w roli sojusznika Francji aż do chwili powrotu Rosji do sił; wtedy zaś Francja doprowadzi do „ententy" polsko-rosyjskiej. Podkreślano również, że Polska stanowi nieodzowną zaporę przeciw rewolucji bolszewickiej. W sprawie Gdańska memoriał głosił, że najlepszym rozwiązaniem będzie oddanie miasta Polsce z zabezpieczeniem praw ludności niemieckiej. Następuje jednak w tym miejscu znamienna uwaga, że jeśli Francja będzie zmuszona zgodzić się na transakcję w której Gdańsk zostanie czymś w rodzaju Wolnego. Miasta, to Polska musi w nim posiadać na własność urządzenia portowe[38]. Z memoriału wynika więc, że już pod koniec 1918 r. rząd francuski liczył się z ustępstwami w sprawie Gdańska, choć na warunkach znacznie korzystniejszych dla Polski od Konwencji Paryskiej zawartej w listopadzie 1920 r. Warto też zaznaczyć, że pod koniec 1918 r. nastąpiła zmiana w amerykańskim stanowisku wobec Gdańska. Profesor R. H. Lord, stojący na czele wydziału Enquiry Commission który zajmował się sprawami polskimi, poparł w listopadzie wniosek oddania Polsce Gdańska[39].

 

Z zestawienia dokumentów angielskich z dostępnymi materiałami francuskimi i amerykańskimi wynika więc, że w pracach przygotowanych do konferencji pokojowej tylko Foreign Office odmawiało Polsce Gdańska, Pomorza i lwiej części Górnego Śląska. Można też w memoriałach angielskich, szczególnie tych które wyszły spod pióra Namiera, zauważyć bardzo dla angielskiej koncepcji „małej Polski” dogodne argumenty etnograficzne i polityczne - argumenty, które historycy angielscy powtarzają po dzień dzisiejszy. Tak na przykład w memoriale o Polsce z dnia 3 grudnia pisał Namier, że poza uzasadnionym dążeniem do zjednoczenia ziem bezspornie polskich, „polskie klasy posiadające” roszczą sobie pretensje do całych Prus Zachodnich (co było nieprawdą), albo do tej ich części która zapewni Polsce terytorialny dostęp do morza, oraz do Gdańska i do granicy wschodniej która odda Polsce wielką ilość „Rosjan zachodnich”. Namier piętnował te roszczenia jako sprzeczne z wszelkimi zasadami samostanowienia.

 

Sięgając z kolei do argumentów politycznych, Namier ostrzegał że oddanie Polsce wielkich terenów bezsprzecznie rosyjskich lub niemieckich, lub jakichkolwiek terenów których ludność woli należeć do Niemiec lub do Rosji, odtworzy warunki które doprowadziły do rozbiorów Polski w XVIII wieku. Poza tym stwierdzał, że dopóki polskie „klasy rządzące” nie zaniechają swych „imperialistycznych knowań” wobec Rosji, dopóty nie będzie możliwy sojusz między Polską a Czechosłowacją[40]. Warto zaznaczyć, że ustęp o powrocie do warunków z końca XVIII wieku został prawie dosłownie powtórzony w memoriale delegacji brytyjskiej z dnia 20 stycznia 1919 r. na temat byłego Imperium rosyjskiego[41]. Nikt jakoś nie zauważył, że „klasy rządzące” Niemiec i Rosji odmawiały Polsce prawa samostanowienia, oraz że program Dmowskiego dotyczący granicy polsko-niemieckiej cieszył się poparciem wszystkich warstw społeczeństwa a nie tylko „klas rządzących” (równoznacznych w myśli Namiera z arystokracją, która w 1918 roku wcale Polską nie rządziła). Nie przeszkadzał nawet Namierowi fakt, że w dniu złożenia jego memoriału istniał już rząd Piłsudskiego, który cieszył się poparciem całego społeczeństwa i uznaniem samego Namiera. Nie zauważył też nikt, że roszczenia mocarstw zaborczych do ziem polskich w XVIII wieku były mieszaniną pretekstów religijnych i historycznych, które nie miały nic wspólnego z nieistniejącym wówczas poczuciem narodowości. Wywody Namiera zasługują na uwagę nie dlatego, że wpłynęły na politykę angielską wobec Polski, ale dlatego że dostarczyły tej polityce wygodnego arsenału argumentów etnograficzno-politycznych.

 

Tymczasem zaś polityka angielska, tak jak każda inna, kierowała się nie względami natury moralnej ale interesem własnym, ściślej mówiąc specyficznym ujęciem tego interesu, Nie znaleziono do tej pory dokumentu tego typu w jaki obfitują materiały niemieckie, tj. szczegółowej analizy celów politycznych w stosunku do danego kraju. Można tylko stwierdzić, że Anglii przyświecała koncepcja „małej Polski”, i że polityka angielska traktowała Polskę jako wypadkową swego stosunku do Niemiec i do Rosji. W przeciwieństwie natomiast do Anglii niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych uważało Polskę za klucz do Europy Wschodniej. Jak długo Rosja będzie słaba, twierdzono w Berlinie, tak długo Polska będzie stanowiła główne oparcie Francji oraz zaporę przeciw odnowieniu niemieckich wpływów politycznych i gospodarczych w Rosji. Aby pokrzyżować domniemane poparcie mocarstw zachodnich dla wielkiej Polski, ministerstwo niemieckie proponowało dążenie do małej Polski i popieranie w tym celu Litwy i Ukrainy. Współpracę z bolszewikami przeciw Polsce odrzucono ze względu na niebezpieczeństwo wzmocnienia tym samym wpływów bolszewickich w Niemczech[42].

 

Ponieważ polityka Anglii w stosunku do Polski była wypadkową jej stanowiska wobec Rosji i Niemiec, wypada zbadać nastawienie Wielkiej Brytanii wobec tych dwóch mocarstw. W stosunku do Niemiec wyraźne są pod koniec 1918 r. dwa kierunki, które się nawzajem przeplatają. Pierwszy wątek stanowi głębokie uznanie dla potęgi niemieckiej i przekonanie, że potęga ta niechybnie się odrodzi w sensie gospodarczym jeśli nie wojskowym. W kołach rządowych twierdzono w ogóle, że bez silnych Niemiec nie może być trwałego pokoju w Europie. Winston S. Churchill opowiada, że w dniu 11 listopada 1918 r., a wiec w dniu zawieszenia broni, Lloyd George oświadczył na posiedzeniu gabinetu, że Anglia musi zachować postawę wielkiego narodu i nie dopuścić do stworzenia warunków które mogłyby wywołać w przyszłości ducha odwetu. (Nie przeszkodziło mu to jednak w przeprowadzeniu niesłychanie szowinistycznej kampanii wyborczej pod hasłem wyciśnięcia ostatniego szeląga z pobitych Niemiec. Wiedział bowiem, że przy ówczesnym nastawieniu opinii angielskiej hasło to najpewniej przyniesie mu większość głosów). Wieczorem tego samego dnia podczas obiadu, Churchill wystąpił osobiście ze zdaniem, że nie wolno zniszczyć armii niemieckiej, gdyż stanowi ona jedyną policję zdolną do utrzymania porządku w Niemczech. Poza tym, dodał - podejmując z kolei drugi wątek polityki angielskiej - Niemcy muszą rychło stanąć na nogi ze względu na niebezpieczeństwo bolszewickie. Proponował wiec, aby wysłać natychmiast do Hamburga dwanaście statków wypełnionych żywnością dla Niemiec[43]. W tym samym mniej więcej czasie dowódca wojsk brytyjskich, generał Sir Henry Wilson, zanotował w swoim dzienniku, że prawdziwe niebezpieczeństwo groziło teraz nie ze strony Niemców ale ze strony bolszewików[44].

 

Delegacja niemiecka na rozmowy w sprawie zawieszenia broni świadomie wyzyskiwała widmo bolszewizmu. Choć niewiele wskórała tym u Francuzów, otrzymała obietnicę, że sojusznicy wezmą w razie potrzeby pod uwagę aprowizację Niemiec. Poza tym sojusznicy zdecydowali pozostawić wojska niemieckie na terenach byłego Imperium rosyjskiego, oraz w Polsce w granicach z 1914 roku. Erzberger uważał to ostatnie za swe największe osiągnięcie w umowie o zawieszeniu broni[45]. Rząd niemiecki wyzyskiwał również strach przed bolszewizmem, aby wzmocnić swą władzę w kraju. Zwrócił się bowiem do rządu Stanów Zjednoczonych z prośbą o oficjalne zawiadomienie kanclerza Eberta, że Stany są gotowe przysłać żywność jeśli porządek i spokój będą utrzymane[46].

 

Jest jednak co najmniej wątpliwe, czy sytuacja żywnościowa i związana z nią obawa przed rewolucją bolszewicką w Niemczech wpłynęły na stanowisko Anglii wobec Polski. Niemiecki wywiad wojskowy z 12 listopada donosił, że zdaniem sojuszników Niemcy posiadają zapasy żywności wystarczające do kwietnia 1919 r. [47] Istotnie, grudniowe raporty brytyjskie przestrzegały przed wyolbrzymieniem niebezpieczeństwa bolszewickiego w Niemczech[48]. Raporty amerykańskie co prawda nalegały w grudniu i styczniu na dostawy żywności, ale donosiły równocześnie, że Rathenau sam oceniał zapasy jako wystarczające do marca 1919 r. Amerykanie sądzili, że głód nie grozi Niemcom przez kilka miesięcy[49]. Rząd niemiecki nie śpieszył się też z oddaniem swej floty handlowej, której domagali się sojusznicy jako warunku dostawy żywności. Flotę handlową zgodzili się Niemcy przekazać dopiero w marcu 1919 r. [50] Premier angielski był dobrze o tej sytuacji poinformowany. Zresztą w dokumentach Foreign Office dotyczących granicy polsko-niemieckiej nie ma wzmianki o niebezpieczeństwie bolszewizmu w Niemczech w razie zadośćuczynienia życzeniom polskim. Przestrogi tego rodzaju pojawiają się dopiero w marcu 1919 r. Z dokumentów angielskich z końca 1918 r. przebija raczej założenie, że trzeba unikać warunków które będą dla Niemców nie do przyjęcia i które, nawet w wypadku ich podpisania w traktacie pokojowym, będą przez Niemcy prędzej czy później obalone. Podłożem tego stanowiska było dążenie do uniknięcia warunków które mogłyby Anglię „wplątać” w nową wojnę europejską, oraz niewyrażone expressis verbis ale ogólnie przyjęte założenie, że Niemcy będą w przyszłości odgrywały główną rolę w Europie Wschodniej. Tylko z punktu widzenia akceptacji takiej roli Niemiec można pojąć istotę argumentu, ze oderwanie Prus . Wschodnich od Niemiec byłoby „wielkim błędem politycznym”, oraz pozostawienie Gdańska i lwiej części Górnego Śląska w granicach niemieckich. Cel polityczny nieangażowania się przeciw Niemcom w Europie Wschodniej wziął tutaj górę nad zasadą samostanowienia, z której z kolei znów ukręcono bicz na polskie żądania odnośnie granicy wschodniej.

 

Jak z drugiej strony wyglądała polityka angielska wobec Rosji? W braku dokumentu wyłuszczającego stanowisko angielskie można przypuścić, że było ono chociaż częściowo odzwierciedlone w memoriale urzędnika Foreign Office Rex Leepera z listopada 1918 r. pt. „Rosja i Konferencja Pokojowa”. W sprawie bolszewizmu autor stwierdzał, że jeśli sojuszników nie stać na wysłanie sił zbrojnych do Europy Wschodniej, to żadne rozwiązanie graniczne nie będzie w stanie zagrodzić bolszewikom drogi do Niemiec. Niemcy, pisał Leeper, będą się musiały obronić same. Polska nie wchodziła w ogóle w rachubę. Mówiąc zaś o ziemiach rosyjskich, Leeper wyraził zdanie że konferencja pokojowa powinna uznać za ziemie rosyjskie całość byłego Imperium z wyjątkiem Finlandii, Polski (chodziło o Kongresówkę), większości Besarabii, oraz Zakaukazia, Estonii, Litwy, Łotwy i terenów Środkowej Azji, które nie były jeszcze pod władzą obecnego rządu rosyjskiego. Leeper nie wyjaśniał jaki rząd miał na myśli, ale jest jasne, że chodziło o białych Rosjan. Tam natomiast gdzie porządek nie został jeszcze przywrócony, trzeba oznajmić delegatom rosyjskim, że konferencja żadnej decyzji nie poweźmie bez zasięgnięcia zdania ludności. W międzyczasie nie przesądzi się żadnej sprawy na niekorzyść Rosji.

 

W odpowiedzi na krytykę Esme Howarda, że memoriał popiera zasadę dobrotliwej autokracji w przeciwieństwie do demokracji dla małych narodów Rosji, Leeper odparł, że chodzi o przeciwdziałanie autokracji i imperializmowi. Dodał jednak, że nie wierzy aby małe państwa buforowe mogły zapobiec niemieckiej penetracji Rosji. Niemcy, zaznaczył, są w lepszej sytuacji od Anglii aby handlować z Rosją. Anglia może zastąpić Niemcy w handlu rosyjskim tylko jeśli sama się w ten handel zaangażuje, a to z kolei jest wykonalne tylko w drodze utrzymania przyjaznych stosunków z Rosją i zapewnienia sobie w ten sposób wpływów. Howard z drugiej strony proponował poparcie państw buforowych w celu utrudnienia niemiecko-rosyjskich stosunków handlowych, oraz wysuwał możliwość kształcenia kadr w tych państwach dla handlu z Rosją[51]. W obliczu dokumentów angielskich nie ulega kwestii, że Howard reprezentował stanowisko odosobnione. Pod wpływem Namiera miał zresztą na myśli kształcenie kadr czeskich a nie polskich.

 

Warto zwrócić uwagę na ustęp w memoriale Leepera mówiący o zasięgnięciu zdania ludności na terenach nie będących pod panowaniem (białego) rządu rosyjskiego, oraz obietnicę że do tego czasu konferencja nie poweźmie decyzyji na niekorzyść Rosji. Ten właśnie postulat wysuwano w Foreign Office odnośnie Galicji Wschodniej. Nie wynika jednak z tego stanowiska, że chodziło o poparcie niepodległego państwa ukraińskiego. Namier popierał zastosowanie w tym wypadku zasady samostanowienia pod kątem dwóch możliwych rozwiązań: albo federacji Ukrainy, obejmującej Galicję Wschodnią, z Rosją; albo też federacji Galicji Wschodniej z Czechosłowacją. Pierwsze rozwiązanie było przyjęte w Foreign Office jako najbardziej wskazane, i domagano się w 1918 i 1919 r. samostanowienia dla Galicji Wschodniej. Nie zwrócono jakoś uwagi na fakt, że „rządy” białych Rosjan nie uznawały dążeń federacyjnych na Ukrainie, bolszewicy natomiast zgnietli „Radę” kijowską osadzając swych ludzi w Charkowie i Kijowie. Wynika więc z tego że myślą przewodnią Foreign Office była chęć zabezpieczenia dobrych stosunków z przyszłą Rosją. Miała to być w teorii Rosja demokratyczna, choć w praktyce popierano Kołczaka i Denikina którzy nie słynęli z poglądów demokratycznych. Poza tym Anglicy musieli w swej polityce rosyjskiej liczyć się ze stanowiskiem Stanów Zjednoczonych, które twardo obstawały przy zasadzie integralności państwa rosyjskiego i sprzeciwiały się uznaniu państw bałtyckich i republik na Zakaukaziu[52]. Tym niemniej z pewnych względów stanowisko Stanów Zjednoczonych było dla Anglii wygodne, ponieważ np. w stosunku do Polski wzmacniało sprzeciw angielski wobec granicy wschodniej wysuwanej przez Dmowskiego. Nawet profesor R.H. Lord, który w sprawie granicy polsko-niemieckiej zajmował stanowisko dla Polski przychylne, twierdził że Galicja Wschodnia nie może ze względów etnograficznych być włączona w granice Polski.

 

Na temat możliwości poparcia państw ościennych Rosji toczyły się dyskusje, które jednak ani do wniosków konkretnych ani do akcji nie dojrzały. Z jednej strony wysuwano myśl aby Liga Narodów zwróciła się do Stanów Zjednoczonych, proponując im mandat nad państwami ościennymi oraz wysłanie do nich wykwalifikowanych Amerykanów w roli „policji administracyjnej”. Z drugiej strony wysuwano propozycję aby Wielka Brytania zagwarantowała bezpieczeństwo Finlandii, Polski i krajów bałtyckich przeciw agresji bolszewickiej, oraz aby w zamian za uznanie tej gwarancji przez Moskwę Londyn uznał rząd Lenina. Nie było jednak skorych ani do wysłania „policji administracyjnej”, ani do gwarancji, ani do uznania Lenina[53]. Mimo obaw przed rozprzestrzenieniem się rewolucji bolszewickiej, sprawa rosyjska nie znajdowała się pod koniec 1918 r. na pierwszym planie rozważań mocarstw zachodnich. Traktat pokojowy z Niemcami absorbował przede wszystkim umysły mężów stanu Anglii, Francji i Stanów Zjednoczonych, podczas gdy Włosi troszczyli się o przyznanie im Dalmacji do której z kolei o wiele większe prawa miało nowopowstałe państwo południowych Słowian, później zwane Jugosławią.

 

Jak wynika z dokumentów angielskich, polityka Wielkiej Brytanii dążyła do stworzenia małej i słabej Polski. Wynikało to z podwójnego założenia, że gdy Niemcy powrócą do sił, nie pogodzą się z oderwaniem Gdańska, Pomorza i Górnego Śląska, oraz że gdy Rosja powróci do sił, nie zrezygnuje z Galicji Wschodniej Wołynia i Białorusi. Powstaje pytanie dlaczego Anglia prowadziła w Europie Wschodniej politykę równoznaczną z taką tylko modyfikacją status quo z 1914 r. która, jak przypuszczano, byłaby do przyjęcia dla Berlina i Moskwy. Przyjęły się w historiografii dwa poglądy na to zagadnienie. Albo tłumaczy się politykę angielską przeciwdziałaniem groźbie hegemonii francuskiej w Europie, albo też popieraniem Niemiec jako najpewniejszej zapory przeciw groźbie rewolucji bolszewickiej. Choć niewątpliwie obawa przez zalewem bolszewickim odgrywała pewną rolę, nie wynika z dokumentów angielskich aby ten czynnik poważnie wpłyną na angielski projekt granicy polsko-niemieckiej. Ponadto nie grał on żadnej roli w stosunku do granic wschodnich, gdzie odmawiano Polsce Galicji Wschodniej, Wołynia i Białorusi i nie liczono się w 1918-19 z Polską jako zaporą przeciw rewolucji. Nie znajdujemy też wzmianki o obawach przed hegemonią francuską w dokumentach dotyczących Polski w latach 1918-19. Rząd angielski wiedział, że Francja była wykrwawiona i zniszczona wojną i że bała się panicznie Niemiec które górowały nad nią potencjałem przemysłowym i ludnością. Zdawano sobie w Londynie dobrze sprawę, że żądania francuskie w stosunku do Nadrenii, Saary oraz granicy polsko-niemieckiej wynikały z dążenia do zabezpieczenia Francji przeciw odrodzeniu się niemieckiej potęgi wojskowej. Wielka Brytania natomiast, choć straciła ok. 900.000 żołnierzy i wyszła z wojny ciężko zadłużona wobec Stanów Zjednoczonych, miała przecież przemysł nietknięty a Imperium nie uszczuplone. Liczyła też na przejęcie floty handlowej Niemiec, kolonii i części rynków niemieckich. Poza tym przyjmowano w Londynie, że w zwalczaniu żądań francuskich Anglia spotka się z poparciem Stanów Zjednoczonych. Od początku Amerykanie dążyli do uzgodnienia swej polityki z Wielką Brytanią[54]. Lloyd George wyraził ze swoistym cynizmem zdanie, że nie będzie wielkich trudności z otrzymaniem poparcia Wilsona dla celów angielskich za cenę utrzymania Ligi Narodów, która stanowiła dla prezydenta amerykańskiego sprawę życia i śmierci[55]. Ze względów powyższych nie przewidywano w Londynie hegemonii francuskiej w Europie.

 

Stanowisko angielskie wobec Polski i wobec Europy Wschodniej w ogóle wywodziło się przede wszystkim z tradycyjnej polityki angielskiej w Europie, która z kolei łączyła się z celem głównym jej polityki światowej - zabezpieczeniem Imperium. Tradycyjna polityka angielska w Europie, Zachodniej ograniczała się do zabezpieczenia brzegów północnej Francji, Belgii i Holandii przed zawładnięciem nimi przez wrogów Anglii. Polityka ta zrodziła się za czasów Królowej Elżbiety, która wspierała wojnę wyzwoleńczą Holendrów przeciw Hiszpanii - wroga Anglii. Utrwaliła się ta polityka w następnych stuleciach przez wysiłek budowy i umocnienia rozległego Imperium. Politykę tę nazywali Anglicy zasadą utrzymania równowagi sił w Europie. W gruncie rzeczy jednak Anglia angażowała się w wojnę w Europie Zachodniej tylko wówczas, gdy jakieś mocarstwo groziło zajęciem brzegów Kanału La Manche. O to chodziło w wojnach z Filipem II Hiszpańskim, Ludwikiem XIV i rządami republiki francuskiej zastąpionymi wkrótce przez Napoleona. Po drugie chodziło od XVIII wieku o utrzymanie dominującej roli na Morzu Śródziemnym. W tym celu, i w obawie przed wpływami rosyjskimi, Anglia poparła wojnę wyzwoleńczą Grecji w latach 1827-30, a potem udzielała poparcia Turcji przeciw Rosji, wojskowego w wojnie krymskiej a dyplomatycznego w 1878 r. i do wybuchu pierwszej wojny światowej. Wpływów rosyjskich w Turcji i w nowych państwach bałkańskich obawiano się w XIX wieku ze względu na domniemane parcie Rosji w stronę Indii. Poza tym, po otwarciu kanału sueskiego, Anglia musiała bronić swej głównej arterii komunikacyjnej łączącej ją z Indiami.

 

Jaskrawym przykładem zasady zabezpieczenia brzegów kanału La Manche była gwarancja neutralności belgijskiej w 1839 r., oraz brak poparcia dla Napoleona III w wojnie z 1870 r., wojnie która bezsprzecznie doprowadziła Niemcy do pozycji największej potęgi wojskowej w Europie. Neutralność angielska w tym wypadku przeczyła szeroko pojętej zasadzie utrzymania równowagi sił w Europie, ale była zgodna z założeniem że tylko groźba obsadzenia brzegów kanału La Manche przez wrogie mocarstwo stanowi niebezpieczeństwo dla Wielkiej Brytanii. Jest rzeczą znamienną, że w memoriale pt. „Europa” z 1918 r. Headlam-Morley podkreślił, iż mimo ustanowienia Ligi Narodów Anglia nie może pozwolić na zwichnięcie równowagi sił w Europie, ani na zagrożenie brzegów położonych naprzeciw jej wybrzeży. W istocie, pisząc o równowadze sił miał na myśli tylko zabezpieczenie wybrzeży brytyjskich. Zasada ta powtarza się w każdej dyskusji nad zagadnieniem niemieckim w latach 1918-39.

 

W następstwie tradycyjnej polityki angielskiej Europę na wschód od Renu traktowano jako teren nie dotyczący żywotnych interesów angielskich. Zdanie to powtarzał Neville Chamberlain w 1938 r. Tym wygodniej było przyjąć zasadę, że pokój w Europie musi być oparty na warunkach do przyjęcia dla Niemiec, a w Europie Wschodniej na równowadze sil Niemiec i Rosji. Należy przypuszczać, że z braku wspólnej granicy rosyjsko-niemieckiej, którą Balfour uważał w latach 1916-17 za najdogodniejsze rozwiązanie z punktu widzenia interesów angielskich, zgodzono się faute de mieux na Polskę która by jak najmniej szkodziła interesom i ambicjom swych wielkich sąsiadów. Zakładano, że w ten sposób zabezpieczy się pokój i zapobiegnie pokusie sojuszu między Niemcami a Rosją. Okrojenie Polski do tych rozmiarów uzasadniano argumentem samostanowienia, chociaż przeczono tej zasadzie w projektowanej granicy polsko-niemieckiej oraz zgodą na włączenie trzech i pół milionów Niemców w granice Czechosłowacji. Zresztą, gdyby zasada samostanowienia miała być konsekwentnie przeprowadzona, doprowadziłaby do cofnięcia granic zachodnich Rosji do stanu rzeczy za panowania Iwana III na początku XV wieku i do stworzenia tam bądź niepodległych bądź autonomicznych państw Ukrainy i Białorusi. Nie chodziło jednak o konsekwentne stosowanie zasad moralnych, ale o przeprowadzenie celów politycznych które uważano za zgodne z interesami Wielkiej Brytanii.

 

Do decydującego czynnika politycznego trzeba dodać powszechne uznanie, jakie żywiono w Anglii dla potęgi przemysłowej i zdolności organizacyjnych Niemiec. Sfery rządzące w Anglii znały Niemcy sprzed 1914 r. Studia na uniwersytetach niemieckich były rozpowszechnione. Przemysłowcy i przywódcy związków robotniczych podróżowali do Niemiec. Natomiast mało kto miał pojęcie o nowych krajach Europy Wschodniej, które znajdowały się przed wojną w granicach wielkich mocarstw. Przed 1914 r. o narodach Imperium austriackiego pisał głównie R. W. Seaton-Watson, ale książki jego nie były szeroko czytane. Miał on co prawda podczas wojny dostęp do kół rządowych i popierał energicznie dążenia niepodległościowe Czechów i południowych Słowian. Nie jego wpływy wszakże, lecz rozpad monarchii austriackiej urzeczywistnił te dążenia. Natomiast negatywne nastawienie Namiera wobec interesów polskich nie wywarło decydującego wpływu na politykę angielską, dostarczając jej jedynie dogodnych argumentów publicystycznych.

 

Program brytyjski wobec granic polskich, ustalony w ostatnich dwóch miesiącach 1918 r., był konsekwentnie przeprowadzony przez delegację angielską na konferencji pokojowej 1919 r. Odchylenia od tego programu były wynikiem bądź, jak w wypadku ekspertów angielskich w komisji do spraw polskich, przekonania co do słuszności praw Polski do Gdańska i Górnego Śląska (wniosków obalonych zresztą wbrew własnym ekspertom przez Lloyd George'a), bądź przetargów z Francją które doprowadziły do przyznania Polsce Pomorza, ustanowienia Wolnego Miasta Gdańska oraz decyzji plebiscytu na Górnym Śląsku. Ostateczne rozwiązanie sprawy Górnego Śląska powierzono w sierpniu 1921 roku Lidze Narodów, ponieważ Francja i Anglia nie mogły na ten temat dojść do porozumienia. Program angielski w sprawie granic wschodnich został przekreślony zwycięstwem Piłsudskiego nad Armią Czerwoną w 1920 r.

 

Mimo tego zwycięstwa jednak założenia angielskie wobec Polski i Europy Wschodniej pozostały te same, ponieważ główne założenia polityki angielskiej w Europie pozostały niezmienione. Europy Wschodniej, a w niej Polski, nie zaliczano do sfery interesów angielskich. Założenie to, jak widać z dokumentów Foreign Office, panowało przez cały okres dwudziestolecia. Pod koniec

 

1918 r. Foreign Office sprzeciwiał się oddaniu Polsce Pomorza, Gdańska i Górnego Śląska, argumentując że gdy Niemcy powrócą do sił sytuacja będzie nie do utrzymania. Było jasne że Wielka Brytania przyjmuje z góry że Niemcy będą dążyły do zmiany granic wschodnich, i że nie ma zamiaru się temu sprzeciwiać. Wolała więc uniknąć „uwikłania” przez traktaty pokojowe w wojnę, która by mogła z nich wyniknąć. Liczono się z niemiecką ekspansją na wschód, którą Balfour przepowiadał już w marcu 1919 r.[56] Zresztą, politycy angielscy odrzucali nie tylko jakiekolwiek zobowiązania w Europie Wschodniej, ale nawet sojusz z Francją, ponieważ mógłby uwikłać Anglię w wojnę z Niemcami wywołaną przez Paryż o interesy wyłącznie francuskie. Sekretarz osobisty Lloyd George'a Philip Kerr, pisał do premiera w 1920 roku, że Anglia nie może, w obliczu ciężarów jakie dźwiga w Irlandii, Egipcie, Indiach i Mezopotamii, poświęcić należytej uwagi Europie. Poza tym opinia brytyjska nie poprze interwencji w kryzysach, które z pewnością wynikną w sprawach Górnego Śląska, zjednoczenia Austrii z Niemcami, „korytarza gdańskiego”, lub utrzymania okupacji wojskowej Niemiec przez piętnaście lat (Nadrenii, A.C.). Francja, pisał Kerr, musi wybrać: albo utrzymanie całego Traktatu Wersalskiego własnymi siłami, albo zrezygnowanie z połowy traktatu aby resztę utrzymać z pomocą Wielkiej Brytanii[57]. W.1921 r. sekretarz gabinetu Sir Maurice Hankey wyliczył w liście do premiera obiekcje przeciw sojuszowi z Francją. Punkt główny stanowiła Polska. Wielka Brytania, pisał Hankey, sprzeciwia się ustanowieniu „dużej i agresywnej Polski” do której natomiast dąży Francja. Poza tym gdy Niemcy powrócą do sił, Wielka Brytania nie będzie w stanie wywiązać się z sojuszu z Francją bez wprowadzenia przymusowej służby wojskowej - a ta jest opinii publicznej bardzo nie w smak, więc sojusz z Francją byłby bardzo niepopularny[58]. Hankey co prawda zmienił zdanie w styczniu 1925 r. kiedy poparł projekt sojuszu z Francją i Belgią, ale warto zastanowić się nad uzasadnieniem tej zmiany stanowiska. Hankey popiera sojusz ze względu na to że gdyby Francja miała wystąpić w wojnie jako wróg Wielkiej Brytanii, groziłoby to bombardowaniem Londynu oraz przecięciem komunikacji morskich Imperium[59]. Poglądy Hankey'a są o tyle znamienne, że przez wiele lat zajmował kluczowe stanowiska w Foreign Office (sekretarz Gabinetu Imperialnego podczas pierwszej wojny światowej, później wieloletni sekretarz Komitetu Obrony Imperium), był zaufanym doradcą Lloyd George'a i miał bliskie stosunki z czołowymi mężami stanu, politykami i wojskowymi.

 

Do sojuszu z Francją jednak nie doszło. Nie dziwi wiec, że jeśli nie chciano podejmować zobowiązań wobec Francji, to tym mniej wobec Polski. W 1925 r. ówczesny Minister Spraw Zagranicznych, Sir Austen Chamberlain, uzasadniał swój sprzeciw wobec Protokołu Genewskiego (mającego zagwarantować wszystkie granice powojenne) pisząc, że za „korytarz polski” żaden rząd brytyjski nie poświęci kości jednego brytyjskiego grenadiera[60]. Popierał natomiast koncepcję paktu zachodniego między Anglią, Francją i Niemcami twierdząc, że jeśli Niemcy zdołają uspokoić obawy francuskie i wstąpią do Ligi Narodów, to będzie możliwa rewizja „niebezpiecznych warunków” zawartych w podziale Górnego Śląska i w „korytarzu” [61]. Koncepcja ta, ucieleśniona w traktatach lokarneńskich, byłaby pewnie dojrzała do realizacji gdyby nie śmierć Stresemanna i polityka Hitlera. Hitler nie podjął możliwości umownej rewizji granic w związku z konferencją rozbrojeniową w 1933 r., ani propozycji wysuniętych w tym celu przez Lorda Halifaxa w listopadzie 1937 r. [62] Nawet po zajęciu Sudetów możliwości te nadal istniały. Lord Halifax, wówczas Minister Spraw Zagranicznych, pisał w listopadzie 1938 r. do Sir Eric Phippsa, ambasadora brytyjskiego w Paryżu, że Anglia musi się odtąd liczyć z przewagą niemiecką w Europie środkowej. Dodał przy tym, że był osobiście zawsze zdania, że gdy Niemcy powrócą do sił ich przewaga w tej części Europy będzie z powodów geograficznych i gospodarczych nieunikniona[63]. Halifax powtarzał właściwie argumenty Foreign Office na temat granicy polsko-niemieckiej w 1918 r. Dopiero niemiecka okupacja Pragi oraz wzburzenie opinii angielskiej i obawa przed zakusami Berlina na Rumunię doprowadziły do udzielenia gwarancji brytyjskiej Polsce 31 marca 1939 r. Niestety trzeba stwierdzić, że nawet ten krok nie wykluczał umowy z Hitlerem. W lecie wysuwano poufne propozycje paktu o nieagresji z Niemcami, na wypadek którego miano wycofać się z gwarancji udzielonych Polsce, Grecji i Rumunii[64]. Nawet po rozpoczęciu ataku na Polskę 1 września Anglia i Francja robiły starania aby doprowadzić Hitlera do ponownej konferencji, na której miano mu oddać „korytarz” i Gdańsk. Do tego jednak nie doszło, ponieważ Hitler odmówił wycofania wojsk niemieckich z Polski.

 

Nie można założeniom polityki angielskiej odmówić swoistej racji stanu, wypływającej z tradycji oraz z obowiązku zabezpieczenia Imperium. Nie można jednak zaprzeczyć, że to specyficzne ujęcie racji stanu nie liczyło się z faktem, że właśnie zwichnięcie równowagi sił w Europie Wschodniej może doprowadzić do zwichnięcia tej równowagi w całej Europie, a zatem do zagrożenia wysp brytyjskich które stanowiły serce Imperium. Ludzi dostrzegających to niebezpieczeństwo można było w kołach rządowych policzyć na palcach jednej ręki. Starczyło czasu aby niebezpieczeństwu zapobiec przez wystąpienie przeciw zbrojeniom niemieckim w latach 1933-35, lub przeciw okupacji Nadrenii w 1936 r. W kołach rządowych twierdzono jednak, że z Niemcami trzeba szukać nie wojny ale zgody. Poza tym istniała głęboka nieufność wobec Francji. Opinia publiczna, choć wzburzona prześladowaniem Żydów i opozycji w Niemczech oraz postępowaniem sił zbrojnych Niemiec i Włoch w hiszpańskiej wojnie domowej, nie rozumiała że jedynie energiczna polityka poparta gotowością użycia siły mogła powstrzymać a nawet obalić Hitlera. Go gorsze, nawet garstka urzędników w Foreign Office, która przestrzegała przed konsekwencjami hegemonii niemieckiej w Europie Wschodniej, nie potrafiła w tych latach wysunąć innej możliwości poza reaktywizacją Ligi Narodów, i dopiero w 1938 r. zaproponowała nieśmiało udzielenie zagrożonym państwom gwarancji brytyjskiej. Rezultatem polityki angielskiej, której podporządkowała się Francja, było przechylenie szali z zawrotną szybkością na korzyść Niemiec i w końcu wybuch drugiej wojny światowej. Źródła tej tragedii są już widoczne w założeniach polityki brytyjskiej wobec Polski w 1918 r.

 
 

Anna M. CIENCIAŁA

 

University of Kansas, USA.

 

Przypisy:

[1] Prof. B. Pares, „The Polish Question”, 8. X. 1914, Public Records Office (PRO), Grey Papers, F.O. 800.74.

[2] Skonfiskowano pierwszy i ostatni numer gazety L’Echo Polonais z 15. X. 1915. Notatka na dokumencie opiewa: „...Ce journal a été interdit en France à cause de ce numéro, Les articles marqués en bleu ont motivé eette interdiction. Ils représentent pour la plupart la réproduction des articles publiés à Petrograd dans la Novaiia Vremiia etc.”. Archives du Quai d'Orsay, A. 391-2.

[3] Omówienie memoriałów i źródła, Harold I. Nelson, Land and Power. British and Allied Policy on Germany's Frontiers 1916-1919, London, Toronto, 1963, str. 8-11.

[4] Patrz, Piotr S. Wandycz, „Odezwa Rządu Tymczasowego z marca 1917 roku a interwencja angielska”, Zeszyty Historyczne, nr. 15, Paryż, 1969, str. 230-35.

[5] U.S. Dept. of State, The Lansing Papers, 1914-1920, I, str. 10-22, cyt. Nelson, Land and Power, str. 17-18.

[6] Sir William Tyrrell, „Question of the Future of Danzing and Poland, 28. III. 1917, PRO, Balfour Papers, F.O. 800.204.

[7]Mémoires de l’Ambassadeur Gerard, Paris, 1918, str. 300, cyt. Remigiusz Bierzanek, Państwo Polskie w Politycznych Koncepcjach Mocarstw Zachodnich 1917-1919, Warszawa, 1964, str. 27.

[8] 24. X. 1918, PRO, F.O. 371.2002, f. 7684. pc. 205380.

[9] 18. XI. 1917, ibid., pc. 218943

[10] 3. X. 1917, PRO, F.O. 371.3001. f. 7684. pc. 189230.

[11] 10. XII. 1917, PRO, Balfour Papers, F.O. 800.200.

[12] „Au point de vue politique, la Pologne reconstituée par l’action des Alliés doit former à l'Est de l’Europe le meilleur rempart contre le germanisme... la Pologne avec accés à la mer constituera le meilleur barrage entre 1'Allemagne organisée et organisatrice et la Russie affaiblie, défaillante et peut-étre morcelée”. Memoriał podpisany przez P. de Margerie, 26.XI. 1917, Quai d'Orsay, A. 391-2.

[13] cyt Russell Bryant, „The Polish Settlement in 1919”, praca doktorska Oxford. 1968, s. 41.

[14] Minister Spraw Zagranicznych Francji pisał do swych ambasadorów w Rzymie i Londynie, że 29 listopada 1917 r. Premier Lloyd George podał do wiadomości propozycję poufnych rozmów złożoną przez hrabiego Skrzyńskiego w imieniu Ministra Czernina i przesłaną 23 listopada przez posła brytyjskiego w Bernie. Minister francuski pisał: „ … l’Attitude que le premier minstre angais a prisei dans la discusion relative à une déclaration sur les affaires de Pologne a demoniré d’autre part, combien il désirait ne rien faire qui put rendre plus difficile une prise de contact avec l'Autriche-Hongric". Quai d'Orsay. A. 391-2.

[15] PRO. F.O. Cabinet Papers, 1918. 23/5, Minute 1.

[16] Notatka Balfoura z rozmowy z ambasadorem włoskim, 13.III.1918, PRO. F.O. 371.2377. f. 3361. pc. 46350.

[17] Borden Papers, OC 628, „Report on the Committee of Prime Ministers”, 14.VIII.1918, cyt. Nelson, Land and Power, str. 43-45.

[18] Nelson, str. 46-47.

[19] Alma Luckau, The German Delegation at the Paris Peace Conference, New York, 1941, str. 36.

[20] Draft Notes of a Conference held at Danny, Sussex, 13.X.1918, G.T. 5967, Cabinet 24/66, cyt. Arno J. Mayer, Politics and Diplomacy of Peacemaking. Containment and Counter-Revolution at Versailles 1918-1919, London, 1968, str. 69-70.

 

[21] „Poland”, A.J.B., 18.X.1918, cyt. Nelson, Land and Power, str. 63-65.

[22] Ibid.

[23]”Russia and the Ukraine”, General Staff, War Office, 29.X.1918, PRO, F.O. 371.4355. f. 100. pc. 100.

[24] PRO. F.O. 371.3282. f. 178087. pc. 183360.

[25] PRO. F.O. 371.32759. f. 89358. pc. 89358.

[26]Ibid., także S. Filasiewicz, La Question Polonaise Pendant la Guerre Mondiale, Paris, 1920, no. 280, str. 579.

[27] patrz Foreign Office List, 1921.

[28] W notatce z 4.IV.1918, Namier cytuje swoja niepochlebną ocenę Skrzyńskiego z 1916 r., PRO. F.O. 371.4358. f. 20.

[29] „Memorandum on Poland. No. 1.”, 3.V.1917, PRO. F.O. 371.3001. f. 6784. pc. 9238. W rozmowie z autorem w 1959 r., Namier twierdził, że skreślił pierwszy w Foreign Office memoriał o Polsce. Chociaż memoriał nosi numer 1, odnosi się to jednak do numeru wewnętrznego Intelligence Bureau, Department of Information. Pierwszy memoriał o Polsce wyszedł spod pióra Professora Paresa, w 1914 r., patrz odnośnik nr 1.

[30] Korespondencja wewnętrzna i z Dmowskim w PRO. F.O. 371.4365, f. 137, str. 278-9, oraz 23.V.1918, F.O. 800.329.

[31] PRO. F.O. 371.3897. f. 73. pc. 32983; 371.3896. f. 73. pc. 5255 (1919).

[32] „Note on the most practicable Western Boundary for Poland”, 23. XI. 1918, PRO. F.O. Conference Series 36-65. F.O. 371.4354, PID £. 46. pc. 46; „Poland Confidential”, 9. XII. 1918, ibid., £. 46. pc. 70.

[33] Mapa wykazująca linię Foreign Office oraz linię Quai d'Orsay i linię amerykańska, patrz Nelson, Land and Power. str. 195.

[34] „Europe”, 25.XI.1918, PRO. F.O. 371.4353. Peace Conference Series, f. 23. pc. 55.

[35] „South-Eastern Europe and the Balkans”, Foster Papers, cyt. Nelson, Land and Power, str. 101-104.

[36] „French Proposals for the Preliminaries of Peace with Germany”, 26.XI.1918, Foster Papers, ibid., str. 130.

[37] Protokół z posiedzenia KNP nr 160, 28.XI.1918, Sprawy Polskie na Konferencji Pokojowej w Paryżu w 1919 r. Dokumenty i Materiały, I, Warszawa 1964, dok. nr 4, str. 33.

[38] „Une méthode d'action en Pologne”, 20.XII.1918, Klotz Archives, cyt. Nelson, Land and Power, str. 117-18.

[39] 11.XI.1918, R.G. 2S6/I/P. 348, cyt. Russell Bryant, „The Polish Settlement in 1919”, str. 133-35 (patrz odnośnik 13).

[40] „Poland. Report on.”, PRO. F.O. 371.4354. Peace Conference Series, files 36-45, PID f. 46. pe. 73.

[41] „Memorandum by the British Delegation on the former Russian Empire”, Printed Papers, British Delegation, Paris, no. 16, 20.I.1919, PRO. F.O. 374.20, str. 71-73.

[42] Dokumenty niemieckie, cyt. Arno J. Mayer, Politics and Diplomacy of Peacemaking, str. 231-32.

[43] Winston S. Churchill, The Aftermath, London, 1941, str. 29-21.

[44] C. E. Callwell, ed., Sir Henry Wilson: His Life and Diaries. II, London, ,1927, str. 148.

[45] GFM 2 (4069/1), D 916948-9, cyt. A. I. Mayer, Politics and Diplomacy of Peacemaking, str. 95.

[46]ibid., str. 97.

[47]ibid., str. 102.

[48]ibid., str. 281.

[49]ibid., str. 282.

[50]ibid., str. 281.

[51] „Russia and the Peace Conference”, XI.1918, PRO. F.O. 371.4352, f. 13. pc. 24, str. 171-75; ibid., pc. 75, str. 189; ibid., pc. 83.

[52] John M. Thompson, Russia, Bolschewism and the Versalies Peac, Princeton. 1966, str. 5-6.

[53] „Western Frontiers of Russia”, E. H. (Esme Howard), to Lord Cecil, 20.XII.1918, PRO, Balfour Papers, F.O. 800.205.

[54] Memoriał Ian Malcoma o propozycjach Pułk. House, Paryż, 23.XI.1918. PRO. Balfour Papers, F.O. 800.217.

[55] Lloyd George na zebraniu Gabinetu Imperialnego, 31.XII.1918, cyt. Nelson, Land and Power, str. 140.

[56] Memoriał Balfoura, 18.III.1919, w papierach Lloyd George'a, Benverbrook Library, Londyn, F/3/4/19.

[57] Kerr do Lloyd George’a, 25.VI.1920, Papiery Lloyd George'a, ibid., F/90/1/18.

[58] Hankey do Lloyd George'a, 25. VI. 1921, Papiery Lloyd George's, ibid., F/25/1/48.

[59] Hankey, memoriał, 23. I. 1925, PRO. F.O. 371.10727. f. 459. pc. 1218.

[60] cyt. Charles A. Petrie, The Life and Letters of the Right Hon. Sir Austen Chamberlain, II, London, 1940, str. 259.

[61] Harold Nicolson, „British Policy in Relation to the European Situation”, przedmowa Austen Chamberlaina, 19.II.1925, PRO. F.O. 371.10727. str. 137-38.

[62]Documents and Materials relating to the Eve of the Second World War, I, Moskwa, 1948, dok. nr 4; Documents on German Foreign Policy, ser. D, I, nr 31; Halifax, Fullness of Days, New York, 1957, str. 188.

[63] Halifax do Phippsa, 1.XI.1938, PRO. F.O. 371.21673. str. 155-57.

[64]Documents on German Foreign Policy, ser. D., VI, nr 716; Documents on British Foreign Policy, ser. 3, VI, nr 533. Na temat polityki brytyjskiej w stosunku do Polski w latach 1919-39, patrz artykuł A. Cienciały w Tematach (USA), jesień-zima 1969.

 Artykuł ukazał się w: Zeszyty Historyczne, tom.16 (1969), ss. 67-94.

Ostatnio zmieniany sobota, 28 kwiecień 2012 08:43
Anna M. Cienciała

Profesor Anna M.Cienciała - urodzona 8 listopada w 1929 r. w Gdańsku. Amerykańska historyk polskiego pochodzenia. Doktorat obroniła w 1962 roku w Indiana University. Następnie wykładała na uniwersytetach w Ottawie, Toronto i najdłużej (aż do przejścia na emeryturę w 2002) w University of Kansas. Członkini wielu towarzystw naukowych w Polsce, USA i Wielkiej Brytanii.

Strona: www.history.ku.edu/faculty/emeritus.shtml

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version