Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

01 Gru

Moje rozmowy z Wandą Piłsudską

Gdy przychodzi „ listopadowa pora” cisną się wspomnienia związane z faktem odzyskania przez Polskę – po 123 latach niewoli – tak bardzo oczekiwanej Niepodległości. Kiedy siedzę przy moim biurku,  po lewej stronie mam za oknem, w przydomowym ogrodzie,  owe widome znaki „listopadowej pory”: złoto, brązy i czerwienie brzozowych liści. Po prawej, na białej ścianie gabinetu, widnieje  portret, rysunek ołówkiem Zdzisława  Czermańskiego,  przedstawiający Marszałka Piłsudskiego, który oburącz przytula do siebie dwie córki: Wandę i Jadwigę.
Oryginalne dzieło Czermańskiego cieszy moje oczy od lat dwudziestu, zaś motyw plastyczny „Marszałek z córkami” jest mi dobrze znany  z lat międzywojennych. W licznych ilustrowanych pismach tamtego czasu pojawiały się konterfekty córek naszego bohatera narodowego, nazywanych po prostu po imieniu: Wandeczka, Jagódka. Pamiętam zdjęcie, na którym były przedstawione jako matki chrzestne wodowanych 1 lipca 1928 roku  naszych polskich statków „Wanda” i „Jadwiga”. Córki Marszałka bliskie były  nam, niegdyś  przedszkolakom. Nikomu z nas jednak nawet nie śniło się, że będzie kiedyś okazja do rozmowy z nimi, chociaż ich ojciec dość często zapraszał do Sulejówka dzieciarnię. Bo przecież dzieci i lubił i rozumiał.  A jednak to, o czym nawet nie marzyłem, spełniło się po wielu  latach… Miałem możność poznania i prowadzenia rozmów z panią Wandą.

Wanda Piłsudska, córka Józefa i Aleksandry ze Szczerbińskich,  urodziła się w Warszawie 7 lutego 1918 roku, a więc w czasie, gdy Komendant, nazywany też  Brygadierem, a nawet „Dziadkiem”  był internowany od 1917 roku w twierdzy niemieckiej w Magdeburgu. Wiadomo, nie chciał złożyć wojskowej przysięgi na wierność  rządom państw centralnych. Jednak wskutek wrzenia rewolucyjnego w Europie został zwolniony, by od  11 listopada 1918 roku objąć ster rządów. Rok urodzin jego pierwszej córki okazał się też rokiem odzyskania Niepodległości. Był i inny rok szczęśliwy. W roku 1920 Piłsudski zdołał odeprzeć w bitwie warszawskiej agresję bolszewicką i utrwalić na kilka lat polskie granice. W życiu osobistym pojawiła się nowa radość: przyszła na świat druga córka – Jadwiga. Piłsudski ponosił wiele trudów, aby uładzić stosunki w młodej Rzeczypospolitej. Nim zmarł, próbował zabezpieczyć nasze granice, podpisując z sąsiadami  traktaty o nieagresji. Niestety… Sąsiedzi nie okazali się słowni.

Po napaści Niemiec na Polskę rodzina Marszałka udała się na wrześniową tułaczkę i przez Litwę oraz Szwecję dotarła w końcu do Londynu, gdzie pośród polskich emigrantów pojawiały się tendencje antypiłsudczykowskie. Córki wielkiego Polaka udowodniły, że są godnymi dziedziczkami jego wielkich idei i przymiotów. Jadwiga służyła w lotnictwie, dostarczając samoloty bojowe z fabryk na wojskowe lotniska. Wanda w Edynburgu skończyła medycynę i pracowała jako psychiatra w polskim szpitalu pod Londynem. Była też później duszą i sercem Instytutu Józefa Piłsudskiego w  Londynie. Z początkiem 1990 roku wróciła do kraju. Zmarła 16 stycznia 2001. Przed odejściem przeznaczyła wszystkie zasoby materialne na utworzenie w rodzinnej willi „Milusin” w Sulejówku Muzeum Józefa Piłsudskiego.

W roku 1984 prowadziłem badania literaturoznawcze w bibliotece polskiej w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym  w Londynie. Dane mi było, że zostałem przedstawiony Wandzie Piłsudskiej w czerwcu tego roku za sprawą Marii Liebhardtowej, córki wybitnego młodopolskiego poety i dramaturga Tadeusza Micińskiego.
Pierwsza wizyta przyniosła mi niezapomniane przeżycia. W osobie Pani Wandy zespoliły się w jedno:  wielkie dostojeństwo i promienność. Miała szlachetny tembr głosu, który przyjaźnie zachęcał do rozmowy, niwelował napięcia; miała też wspaniałą dykcję – widomy znak wyniesionej z domu wielkiej  kultury językowej.  Była dostojna i jednocześnie bardzo swojska, ciepła. Życzliwie osobiście zaprezentowała bezcenne zbiory Instytutu założonego w 1947 roku,  a od 1972 mieszczącego się w siedzibie Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego. Szczególnie poruszyły mnie zbiory dotyczące osoby Marszałka. Dwa i pół tysiąca zdjęć, wiele odznak pułkowych, medali, rzeźb i obrazów, wśród których uwagę zwraca Wojciecha Kossaka Marszałek na Kasztance,  rzeźby dłuta Alfonsa Karnego i Stanisława Ostrowskiego. Wiele emocji wywołuje oglądanie z bliska, bez muzealnych barier,  munduru, zestawu szabel, buławy, sztandarów formacji legionowych. Do zbiorów bibliotecznych, liczących sześć tysięcy tomów,  pani Wanda – po uprzedniej życzliwej lekturze – włączyła moją książkę Nadzieje i złudzenia. Legenda Piłsudskiego w polskiej literaturze międzywojennej. Podarowała mi  wydany drukiem obszerny album Józef Piłsudski, kilka broszur oraz rozpowszechnianą na emigracji kasetę „edukacyjną”,  zawierającą  przemówienia Marszałka z oryginalnym  głosem, teksty rozkazów oraz pieśni legionowe. Materiały te już  przez ćwierć wieku służą mi w prowadzeniu akcji odczytowej dotyczącej Piłsudskiego, Polski i Niepodległości.

Wiele czasu poświęcaliśmy refleksji o „miejscach ukochanych” pani Wandy, wśród których między innymi był Park Łazienkowski w Warszawie, Druskienniki, polski Bałtyk, Wilno oraz willa „Milusin” w Sulejówku, dar serca żołnierzy dla Komendanta. Willa ta była symbolem szczęśliwego dzieciństwa córek Marszałka, a dla niego samego była bezpieczną przystanią i miejscem wypoczynku po trudach aktywnego  życia. Czuł się tutaj dobrze, swojsko, zwłaszcza, że okoliczny pejzaż  częstokroć we fragmentach przypominał mu miłe sercu miejsca zamieszkania w najdawniejszych latach dzieciństwa i  młodości.

Uchwałą z 27 kwietnia 2006 Rada Miasta Sulejówek przekazała Fundacji Rodziny Józefa Piłsudskiego,  między innymi willę „Milusin”, w której zostanie stworzone tak oczekiwane przez rodaków  muzeum wielkiego Polaka, który – jak się zwykło mówić – szablą wytyczył  nasze drogi do Niepodległości. Jak zapowiadają władze odpowiedzialne za polską  kulturę i dziedzictwo narodowe,  11 listopada takie muzeum zostanie powołane. W Sulejówku, w „Milusinie”. Myślę, że wkrótce nadejdzie taki dzień, że Polacy z kraju i z zagranicy będą mogli spacerować  po ogrodach wokół „Milusina”, snuć myśli o dziejach Ojczyzny i po cichu powtarzać sobie wybraną strofę wiersza Kazimierza Wierzyńskiego Sulejówek:

Skończyłem pisać książkę o wojnach i królach,
O pożarach, co w sercu wygasnąć nie mogą.
Jak tu cicho i dobrze, gdy nie ma nikogo,
Prócz dzieci na werandzie i żony przy ulach.

(Pierwodruk: „Wiadomości Zagłębia” 2008, nr 44)
Ostatnio zmieniany niedziela, 29 kwiecień 2012 23:41
Włodzimierz Wójcik

Prof. zw. dr hab. Włodzimierz Wójcik - urodził się 29 maja 1932 r. w Będzinie-Łagiszy. Doktoryzował się w 1968 (Krakowska Akademia Pedagogiczna im. Komisji Edukacji Narodowej), habilitował na Uniwersytecie Jagiellońskim (1979). W 1988 uzyskał tytuł profesora; w 1992 został profesorem zwyczajnym w Uniwersytecie Śląskim. W roku 2006 otrzymał od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznakę honorową "ZASŁUŻONY DLA KULTURY POLSKIEJ". Jest promotorem doktoratu honoris causa nadanego w 1999 r. przez Uniwersytet Śląski Tadeuszowi Różewiczowi.

Strona: www.wlodzimierzwojcik.pl/o_mnie.html

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version