Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

08 Sty

Wizerunek Czarnej Madonny w historii

Jak to widać w publikacji  Ojca Eustachego Rakoczego,  obraz Madonny Częstochowskiej od setek lat wchodził do wiejskich chat i polskich domów. Powszechnie pojawiał się na ryngrafach dawnych  rycerzy, a potem   żołnierzy Niepodległości, na – jak już zaznaczono - sztandarach wojskowych i powstańczych, na gardach mieczów i szabel. W tajnych zawiniątkach szedł etapem na Sybir, do kaźni niemieckich, oflagów i stalagów. Towarzyszył legionom Dąbrowskiego i kosynierom Kościuszki, powstańcom listopadowym i styczniowym, „legunom” Józefa Piłsudskiego, „błękitnym” mundurom generała Józefa Hallera.  Pojawiał się wraz z armią Generała Andersa w Jerozolimie, pod Monte Cassino; pod Narwikiem, Bredą; we Francji i w Wielkiej Brytanii. Pośród młodych powstańców Warszawy w sierpniu 1944 roku. Zawsze i wszędzie, gdzie toczyło się nasze życie i wrzała walka ludzi z imieniem POLSKA na ustach.
Zaprzyjaźniony ze mną, częstochowski paulin, rektor Akademii Polonijnej, profesor Eustachy Rakoczy przed laty – dokładnie 22 marca 2006 -  ofiarował mi wspaniałą książkę-album pod wiele mówiącym tytułem Jasnogórska Hetmanka w polskiej tradycji rycersko-żołnierskiej.  Fragment serdecznej dedykacji,  przeznaczonej dla mnie brzmiał: „…od Tronu Jasnogórskiej Bogarodzicy z darem modlitwy – Eustachy Rakoczy”.  Ten dar i dedykacja mają dla mnie szczególne znaczenie, gdyż autor książki jest znanym jasnogórskim kapelanem Żołnierzy Niepodległości. Co pewien czas goszczę w Akademii wraz z moimi uczniami, pracownikami nauki Uniwersytetu Śląskiego na konferencjach, na których wygłaszamy referaty. Zawsze z daleka rozpoznajemy się i witamy typowo po staropolsku: otwarte ramiona, godne pochylenie, serdeczny uścisk.
Bezcenna publikacja pokazuje idący przez stulecia naszych dziejów narodowych kult konkretnego  obrazu Czarnej Madonny Częstochowskiej jako dzieła sztuki, oraz Matki Bożej – Bogarodzicy, adresatki próśb modlitewnych rzeszy  ludzi wierzących. Mamy w albumie sporą antologię wierszy dotyczących kultu maryjnego. Oto wybrane przykłady: Maria Konopnicka  we fragmencie wiersza  Bogarodzica pisała:

A ja  was wiodę i  stawiam, gdzie trwoga
Przez sioła, grody a przez ziemie rolne…
I tak sprawuję zdane mi przez Boga
Hetmaństwo polne…
Od mej buławy idzie rozkazanie
Szumem po łanie…

Teofil Lenartowicz w Bitwie Racławickiej  wskazywał na opiekuńcze czuwanie Pani Częstochowskiej nad  czynem zbrojnym Tadeusza Kościuszki:

Spogląda się święta Pani,
A ciemne jej lica
Jakże cudnie
W przedpołudnie
Słoneczko oświeca.
I na twarzy u Maryi
Krwawe nikną blizny;
Za przyczyną Marii zginą
Boleści ojczyzny.

Jest też tutaj sporo reprodukcji malarzy, opiewających opiekunkę narodu polskiego. Wymieńmy  Artura Grottgera (Widzenie w katordze – 1866), Jana Matejkę, Jerzego Kossaka, autora obrazu Cud nad Wisłą, Mariana Grużewskiego (Cud nad Wisłą – 1932), Ireny Pokrzywnickiej (Matka Boska AK – 1944). Jest też wielka ilość zdjęć sztandarów polskich sił zbrojnych, powstańczych,  partyzanckich, harcerskich   z minionych lat z wizerunkiem Jasnogórskiej Panny. Imponujące są też zbiory medali i medalików przedstawiających Jej oblicze…

Jak to widać w publikacji  Ojca Eustachego Rakoczego,  obraz Madonny Częstochowskiej od setek lat wchodził do wiejskich chat i polskich domów. Powszechnie pojawiał się na ryngrafach dawnych  rycerzy, a potem   żołnierzy Niepodległości, na – jak już zaznaczono - sztandarach wojskowych i powstańczych, na gardach mieczów i szabel. W tajnych zawiniątkach szedł etapem na Sybir, do kaźni niemieckich, oflagów i stalagów. Towarzyszył legionom Dąbrowskiego i kosynierom Kościuszki, powstańcom listopadowym i styczniowym, „legunom” Józefa Piłsudskiego, „błękitnym” mundurom generała Józefa Hallera.  Pojawiał się wraz z armią Generała Andersa w Jerozolimie, pod Monte Cassino; pod Narwikiem, Bredą; we Francji i w Wielkiej Brytanii. Pośród młodych powstańców Warszawy w sierpniu 1944 roku. Zawsze i wszędzie, gdzie toczyło się nasze życie i wrzała walka ludzi z imieniem POLSKA na ustach.
Pielgrzymi z różnych stron kraju, zmierzający na Jasną Górę w roku 2008,  niosą Matce Boskiej Zielnej wielorakie prośby, ale zarazem  gorące  słowa dziękczynnienia za życiodajne zioła i rolne płody, za hetmańską opiekę  nad Pierwszą Rzeczpospolitą w minionych wiekach, w czasach  świetności, potem w latach  rozbiorów, ale także za „cud nad Wisłą” sprawiony w sierpniu 1920 roku, dzięki któremu  położono kres nawale ze Wschodu, którą Zofia Kossak-Szczucka trafnie określiła tytułem swej autobiograficznej książki Pożoga. 
Wiadomo, że w 1918 roku powstała po 123 latach niewoli Niepodległa Polska. Niestety młode państwo już w latach 1919-1920 musiało się bronić przed bolszewicką Rosją, która dążąc do zrewoltowanego Berlina zagrażała Warszawie, Polsce i wszystkim demokratycznym krajom Europy. W dramatycznych chwilach jedni Polacy szli ku Jasnej Górze, ku Marii-Hetmance, inni – uczniowie, studenci, ludzie różnych stanów i profesji – gromadzili się wokół  Naczelnego Wodza, Józefa Piłsudskiego. Ten charyzmatyczny „szary żołnierz” wspierany przez Tadeusza Rozwadowskiego, Edwarda Rydza-Śmigłego, Władysława Sikorskiego, Józefa Hallera  i innych generałów zatrzymał i definitywnie rozgromił napastników. W 1979  roku w książce Tactical Genius in Battle wybitny znawca historii wojen Simon Goodough postawił  Piłsudskiego pośród zwycięzców największych 27 bitew świata. Widział  go w takim gronie,  jak Aleksander Wielki, Temistokles, Cezar, czy Gustaw Adolf. Bitwę warszawską porównywano też do naszego zwycięstwa pod Wiedniem w 1683 roku.

Najpiękniejszy hołd Czarnej Madonnie polska kultura, w szczególności  polska poezja złożyła napisanym na obczyźnie w 1944 roku wierszem Jana Lechonia Matka Boska Częstochowska. Oto jego fragmenty:

 
 
 
Matka Boska Częstochowska, ubrana perłami,
Cała w złocie i brylantach, modli się za nami.
Aniołowie podtrzymują Jej ciężką koronę
I Jej szaty, co jak noc są gwiazdami znaczone.
Ona klęczy i swe lice, gdzie są rany krwawe,
Obracając, gdzie my wszyscy, patrzy na Warszawę. (…)
Która perły  masz od królów, złoto od rycerzy,
W którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy,
Która widzisz z nas każdego cudnymi oczami,
Matko Boska Częstochowska, zmiłuj się nad nami! (…)
Podniesiemy to, co legło w wojennej kurzawie,
Zbudujemy Zamek większy, piękniejszy w Warszawie.

Jak widać, w ciężkich czasach nie brakowało autentycznych poetów zrodzonych z patriotycznego, tyrtejskiego siewu. A i nie brakowało autentycznej poezji wyrosłej w Polsce  z żyznej  gleby  czasu międzywojnia…
Ostatnio zmieniany niedziela, 29 kwiecień 2012 23:39
Włodzimierz Wójcik

Prof. zw. dr hab. Włodzimierz Wójcik - urodził się 29 maja 1932 r. w Będzinie-Łagiszy. Doktoryzował się w 1968 (Krakowska Akademia Pedagogiczna im. Komisji Edukacji Narodowej), habilitował na Uniwersytecie Jagiellońskim (1979). W 1988 uzyskał tytuł profesora; w 1992 został profesorem zwyczajnym w Uniwersytecie Śląskim. W roku 2006 otrzymał od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznakę honorową "ZASŁUŻONY DLA KULTURY POLSKIEJ". Jest promotorem doktoratu honoris causa nadanego w 1999 r. przez Uniwersytet Śląski Tadeuszowi Różewiczowi.

Strona: www.wlodzimierzwojcik.pl/o_mnie.html

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version