Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

02 Maj

75 lat bez Marszałka

  • Napisane przez  Włodzimierz Wójcik
Często z początkiem maja myślę o NIM. W bieżącym roku szczególnie intensywnie. Oto teraz mija 75 lat od daty zgonu naszego Pierwszego Marszałka Niepodległej Polski. Józef Piłsudski zmarł w Pałacu Belwederskim 12 maja 1935 roku o godzinie 20.45. Został pochowany 17 maja tam, gdzie dziewięć lat wcześniej pochował Słowackiego – owego wielkiego Króla-Ducha. Jego zgon wywołał prawdziwy wstrząs nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Uroczystości żałobne cechowała powaga i dostojeństwo. Kultura ówczesnego polskiego społeczeństwa była taka, że nikt nie akceptował zachowań populistycznych, histerii i bigoterii. W klimacie dostojeństwa żegnano prawdziwego Żołnierza Niepodległości, obrońcę całego narodu, a nie jakiegoś działacza jednej partii.
Legendarny Brygadier, Komendant, ciepło nazywany Dziadkiem, w testamencie zaznaczył, że mózg przeznacza medycynie, w celu prowadzenia badań naukowych. Serce - na mocy jego woli wyrażonej w testamencie – miało być złożone w grobie matki, osoby, którą najbardziej w życiu kochał, a także pośród mogił oddanych mu żołnierzy. Wola Piłsudskiego była wyrazem respektowania przez niego wartości z ducha romantyzmu. To młody Adam Mickiewicz w balladzie „Romantyczność” dawał swoim rodakom wskazania: „Miej serce, i patrzaj w serce!” Zaś Juliusz Słowacki przekazywał matce Salomei swoje serce w poetyckim wyznaniu wiersza „Testament mój”. Z woli Chopina, jego siostra Ludwika, przemycała w słoju jego serce przez granicę prusko-rosyjską. Dla matki rodzonej. Także dla Matki-Polski. Marszałek Piłsudski - jako żołnierz i dowódca – był fachowcem, realistą i pozytywistą. Jako Polak – romantykiem posiadającym lotną wyobraźnię.
13 maja 1935 roku Aleksandra Piłsudska przekazała jednemu z adiutantów odręcznie napisany testament Marszałka „Na wypadek nagłej śmierci”. Dopuszczał – jeśli taka będzie wola narodu - pochówek na Wawelu. Ale szczególnie kierował swe myśli i uczucia ku Wilnu. Pisał:
„[…] Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie, gdzie leżą moi żołnierze co w kwietniu 1919 roku mnie, jako wodzowi, Wilno jako prezent pod nogi rzucili. Na kamieniu czy nagrobku wyryć motto wybrane przeze mnie dla życia:

Gdy mogąc wybrać, wybrał zamiast domu

Gniazdo na skałach orła, niechaj umie

Spać, gdy źrenice czerwone od gromu

I słychać jęk szatanów w sosen szumie

Tak żyłem

A zaklinam wszystkich, co mnie kochali, sprowadzić zwłoki mojej matki z Sugint Wiłkomirskiego powiatu do Wilna i pochować matkę największego rycerza Polski nade mną. Niech dumne serce u stóp dumnej matki spoczywa. Matkę pochować z wojskowymi honorami”.

Tego rodzaju lojalność wobec żołnierzy, którzy za ojczyznę oddali życie, cechowała także – po latach - Władysława Andersa. Prowadził on swoich podwładnych na niemieckie kule pod Monte Cassino. Szczęśliwie przeżył wojnę. Zgodnie z jego wolą, po śmierci nie spoczywa w marmurowych kryptach monumentalnych katedr Londynu. Jest pochowany na ziemi włoskiej, w zwyczajnym grobie, pośród prostych żołnierzy polskich II Korpusu.
Po zgonie Marszałka Kazimierz Wierzyński wydał zbiór wierszy o dziejach życia Piłsudskiego – formowany przez wiele lat – pod znaczącym tytułem „Wolność tragiczna”. W zawartym w nim utworze „Wyrok pośmiertny” Wierzyński w słowie poetyckim przekazuje – niejako w imieniu zmarłego – posłanie do polskiego narodu, który bywa bardzo często ofiarny, wielekroć ponosi „trud” pracy i walki, a niekiedy znów nurza się w „małości” i pospolitości. Pisze:

Siałem wiatry śmiertelne. Jestem czoło burzy.

Lecę na niej, świat niosę i żyję bezdomnie.

Mój mit kurzawę wzbija. Gromem się powtórzy –

Biada, jeżeli pustym! Pustym dźwiękiem – po mnie.

 

Nie dam wtedy pardonu. Kto odstał, niech ginie.

Jak zbójcę ześlę na was wyrok po wyroku,

Napadnie was złoczyńcą i w ciemne jaskinie

Strąci, przeklnie i zniszczy. Uduście się w mroku.

 

Jeśli to będzie szatan – będzie sprawiedliwy,

Jeśli anioł – miecz włożę do ręki cheruba.

Konie moje, zarżyjcie! Wysoki i mściwy,

Skazuję was na wielkość. Bez niej zewsząd zguba.

Wierzyński doskonale wie, że tego rodzaju wskazania moralne w ustach podmiotu lirycznego, którym jest Piłsudski, są w całej pełni zasadne. Przecież niegdysiejszy Brygadier, Komendant, Naczelnik, wreszcie Marszałek nigdy nie liczył na to, że Niepodległa będzie kiedykolwiek darowana biernym Polakom z łaski sąsiadów, przez sprzyjający los, przez zbiegi okoliczności. Wierzył wyłacznie w zbrojne działania. Osobiście występując czynnie przeciw zaborcom, honorowo płacił za swoje czyny zsyłką na Syberię, więzieniem w Cytadeli, internowaniem w Magdeburgu.
Lata walki i swoje zdrowie bez reszty oddał Polsce. Potrafił skupić wokół siebie ofiarnego polskiego żołnierza. Do jego legionów z entuzjazmem garnęli się licealiści i studenci, rzemieślnicy, robotnicy, inteligenci i drobna polska szlachta. Piórem i twórczością artystyczną wspierali go: Stanisław Wyspiański, Stefan Żeromski, Andrzej Strug, Wacław Sieroszewski, Gustaw Daniłowski, Juliusz Kaden-Bandrowski, Józef Słoński, Józef Mączka, Stanisław Witkiewicz, Władysław Orkan, Jacek Malczewski, Jerzy Żuławski, Leon Rygier, Kazimiera Iłlakowiczówna, Józef Andrzej Gałuszka. Wielu, wielu innych. Pozyskał na rzecz irredenty wysokich oficerów i generałów, którzy dotychczas zmuszeni byli służyć w zaborczych armiach. Dumny był ze swych podwładnych. Obdarzał ich ciepłym uczuciem i troską o ich bezpieczeństwo. Za jego sprawą kadra kierownicza polskiej armii imponująco się rozrosła. Formując tę kadrę zawsze konsekwentnie stawiał tamę nepotyzmowi. Wbrew namowom, nie chciał być premierem, wzbraniał się przed prezydenturą. Pozostawał Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych. 12 maja wieczorem wybrał się na wieczną inspekcję swoich szarych żołnierzy, wiernych legunów na – jak to określa ‘Biblia” - „bożych łąkach niebieskich”. Iwaszkiewicz powiedział kiedyś, że w najnowszej historii Polski zna dwóch prawdziwie wielkich Polaków: Józefa Piłsudskiego i Jana Pawła II. To prawda. Prawdą jest też przeświadczenie wielu Polaków, że wpisywanie kogokolwiek w krąg charyzmy, blasku i legendy tych dwóch osobowości może budzić zażenowanie.
Włodzimierz Wójcik
Uniwersytet Śląski
Józef Piłsudski - drzeworyt
Józef Piłsudski. Drzeworyt Jerzego Hulewicza ze zbiorów Muzeum Emila Zegadłowicza w Gorzeniu Górnym.
Ostatnio zmieniany sobota, 24 marzec 2012 17:43
Więcej w tej kategorii: Pieśni i piosenki z Oleandrów »

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version