Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

08 Lis

O krok od katastrofy

  • Napisane przez  Godziemba

SM0 1-H-357   Z powodu bierności wielu polskich środowisk we Lwowie, w listopadzie 1918 roku nieomal nie doszło do katastrofy.

  W obliczu postępującego rozpadu monarchii austro-węgierskiej, 18 października 1918, roku zebrała się we Lwowie Ukraińska Rada Narodowa (URN). Wśród delegatów znalazł się metropolita Andrzej Szeptycki, co miało potwierdzać, iż wyłaniające się państwo ukraińskie wspiera kościół greckokatolicki. Ukraińska Rada Narodowa uznała się, zgodnie z wnioskiem Petruszewicza, za konstytuantę i zapowiedziała przygotowanie konstytucji. Prezydentem URN obrano przewodniczącego Ukraińskiej Reprezentacji Parlamentarnej, Jewhena Petruszewicza. Prezydium przystąpiło do podporządkowania sobie jawnych (strzelcy siczowi) oraz tajnych ukraińskich jednostek wojskowych.

   Jednocześnie 20 października lwowska Rada Miejska podjęła uchwałę, która stanowiła odpowiedź na odezwę Rady Regencyjnej z 7 października, proklamującą powstanie niepodległego państwa polskiego z dostępem do morza i obejmującego wszystkie ziemie polskie. W uchwale tej Rada Miejska zapowiedziała poczynienie starań, prowadzących „do powstania ośrodków organizacyjno-politycznych i społecznych, niezbędnych do urzeczywistnienia w tej naszej dzielnicy państwowości polskiej" . Tego samego dnia odbyły się manifestacje patriotyczne oraz uroczysta procesja, w której uczestniczył arcybiskup lwowski Józef Bilczewski.

   28 października powstała w Krakowie Polska Komisja Likwidacyjna (PKL), której prezydium następnego dnia wysłało pismo notyfikujące do premiera Austrii Heinricha Lammascha. Stwierdzono w nim w imieniu polskich posłów, iż ziemie zaboru austriackiego „należą już do państwa polskiego" . Siedzibą PKL, jak zaznaczono, miał być Lwów, do którego zamierzano przybyć 1 listopada 1918 roku.

   Powstaniu PKL nie towarzyszyło wykształcanie się jednolitej struktury wojskowej. W dalszym ciągu istniały częściowo rywalizujące ze sobą, a częściowo ignorujące się polskie komendy o odmiennych orientacjach i sympatiach politycznych. Już w połowie października 1918 roku do objęcia komendy nad całą Galicją oraz okupowaną przez Austriaków południową częścią Królestwa aspirował płk Bolesław Roja. 16 października wysłał on do Rady Regencyjnej pismo, w którym informował o odtworzeniu 4 pułku piechoty Legionów Polskich oraz poleceniu kpt. Franciszkowi Sikorskiemu podjęcia prac organizacyjnych nad sformowaniem we Lwowie 9 i 10 pułków piechoty.

   W tym samym czasie funkcję wojskowego przedstawiciela Rady Regencyjnej w Galicji pełnił płk. Władysław Sikorski, który 22 października podzielił Galicję na dwa okręgi wojskowe — krakowski z komendantem Bolesławem Roją oraz lwowski z kpt. Antonim Kamińskim. Roja jednak odmówił podporządkowania się Sikorskiemu. Podobnie uczyniła Polska Organizacja Wojskowa oraz byli żołnierze I i III Brygady Legionów Polskich.

   31 października, po usunięciu komend austriackich z Krakowa, dowództwo nad zachodnią częścią Galicji objął Bolesław Roja. 1 listopada Rada Regencyjna nadała mu stopień generała, polecając mu przystąpić do organizacji sił zbrojnych. Roja wysłał do Lwowa w charakterze swojego przedstawiciela Bronisława Pierackiego.

   We Lwowie istniały cztery tajne polskie związki. Najsilniejsza Polska Organizacja Wojskowa, dowodzona przez porucznika III Brygady Legionów Ludwika de Laveaux, miała ok. 300-350 członków, w tym 80 gimnazjalistów i 30 kobiet. Z POW współpracował Związek Wolności, zrzeszający przede wszystkim wojskowych z armii austro-węgierskiej. Trzecia organizacja, Towarzystwo Wzajemnej Pomocy Byłych Legionistów, grupowała kombatantów z Polskiego Korpusu Posiłkowego i podlegała kpt. Antoniemu Kamińskiemu. Wreszcie ostatnią organizacją były związane z obozem narodowym Polskie Kadry Wojskowe, dowodzone przez kapitana wojska austro-węgierskiego Czesława Mączyńskiego. Ogółem polskie organizacje wojskowe we Lwowie skupiały ok. 700 ludzi, tylko w części przeszkolonych i słabo uzbrojonych. Jednocześnie w siedmiu lwowskich męskich drużynach harcerskich znajdowało się ok. 110 harcerzy, z których mniej więcej połowa przeszło szkolenie paramilitarne w ramach POW.

   Polscy politycy i wojskowi nie docenili znaczenia powstania Ukraińskiej Rady Narodowej, bagatelizowali też doniesienia o ukraińskiej konspiracji. 30 października odwiedził Lwów znany działacz obozu narodowego Stanisław Głąbiński, który następnego dnia wyjechał z miasta z przekonaniem, iż nie istnieje realna groźba przejęcia Galicji Wschodniej przez Ukraińców. Także płk Władysław Sikorski w rozmowach z politykami lekceważył niebezpieczeństwo ukraińskiego zamachu we Lwowie. Zabronił także kpt. Kamińskiemu nawiązywania jakichkolwiek kontaktów z polskimi organizacjami konspiracyjnymi oraz podporządkowania się komendzie którejkolwiek z nich.

   Tymczasem powstanie Polskiej Komisji Likwidacyjnej doprowadziło do wzrostu napięcia wśród przywódców ukraińskich, którzy posiadali informacje o istnieniu we Lwowie polskich organizacji konspiracyjnych, przeceniali jednak ich wielkość oraz gotowość do zbrojnego wystąpienia.

   30 października URN uznała Legion Ukraińskich Strzelców Siczowych za zawiązek narodowej siły zbrojnej oraz wezwała austriackie komendy do przeniesienia oddziałów o ukraińskim składzie, przebywających dotychczas na froncie, do wschodniej Galicji.

   31 października delegacja ukraińska z Kostem Lewickim i Longinem Cehelskim na czele udała się do namiestnika z postulatem podporządkowania Galicji Wschodniej URN. Spotkała się jednak z kategoryczną odmową. W rezultacie podjęli decyzję o przeprowadzeniu w nocy z 31 października na 1 listopada zbrojnego zamachu we Lwowie.

   Plan zajęcia Lwowa opracował płk Dmytro Witowski razem z por. Petro Bubelą. Okazało się, iż spiskowcy mogą liczyć na około 1500 żołnierzy, w tym 60 oficerów oraz wsparcie około tysiąca cywilów, przede wszystkim gimnazjalistów, studentów i kolejarzy.

   31 października o godzinie dwudziestej Witowski zebrał członków Ukraińskiego Generalnego Komisariatu Wojskowego przedstawiając ogólny zarys działań i rozkazując do czasu rozpoczęcia akcji zamknąć koszary. Nikt nie miał prawa z nich wyjść, a także nie wolno było wpuszczać do nich polskich wojskowych. Wypełniając ten rozkaz ukraińska warta koszar przy ul. Kurkowej późnym wieczorem postrzeliła plut. Andrzeja Battaglię, próbującego dostać się na strzeżony teren.

   Witowski utworzył także Generalną Komendę Wojsk Ukraińskich (GKWU) i mianował Senia Horukala jej szefem sztabu. Zbiórki oddziałów ukraińskich miały się rozpocząć o godzinie drugiej w nocy w miejscach skoszarowania. Na tę też godzinę wyznaczono internowanie ok. 40 polskich żołnierzy, byłych legionistów, zajmujących salę w koszarach 15 pułku piechoty przy ul. Kurkowej. Natomiast o trzeciej por. Julian Cokan miał dostarczyć komendom austriackiego i węgierskiego batalionów szturmowych pisemne wezwania do zachowania neutralności. Rozpoczęcie zasadniczej części działań przewidziano między godziną 3.30 a 4.00 nad ranem.

   Równocześnie lokalne komendy okręgowe w Przemyślu, Złoczowie, Samborze, Stryju, Stanisławowie, Kołomyi, Tarnopolu, Rawie Ruskiej i Czerniowcach miały rozbroić żołnierzy innych narodowości i osłonić wyłanianie się ukraińskiej administracji. Wszystkie okręgi zostały zobowiązane do skierowania części żołnierzy do Lwowa. Witowski rozkazał też zniszczyć most kolejowy na Sanie w Przemyślu, aby uniemożliwić przerzut polskich sił z Krakowa do Galicji Wschodniej.

   Ukraińskie przygotowania do opanowania Lwowa uszły uwagi kpt. Czesława Mączyńskiego i kpt. Antoniego Kamińskiego. Jedynie w POW oraz w środowisku harcerskim zakładano bardzo wysokie prawdopodobieństwo ukraińskiego zamachu. Do lwowskiej komendy POW nadeszły meldunki, potwierdzające, iż ukraińska akcja rozpocznie się już w pierwszych godzinach listopada. Z dostarczanych informacji wynikało również, iż austriackie komendy nie zamierzają przeciwstawić się wystąpieniu Ukraińców. Z inicjatywy por. de Laveaux 31 października doszło do serii spotkań komendantów poszczególnych organizacji oraz przedstawicieli środowisk legionowych. Nie zakończyły się jednak one zawarciem porozumienia, gdyż kpt. Mączyński i kpt. Kamiński negowali realność ukraińskiej akcji. Mączyński wręcz przekonywał zebranych, iż polska racja stanu wymaga oczekiwania na rozstrzygnięcia kongresu pokojowego. Pod naciskiem Mączyńskiego por. de Laveaux późnym wieczorem cofnął rozpoczętą już mobilizację POW. Po odwołaniu rozkazu mobilizacyjnego w Domu Akademickim i Domu Techników pozostały niewielkie grupy peowiaków.

   We Lwowie ukraiński zamach przebiegł zgodnie z harmonogramem opracowanym przez płk. Dmytra Witowskiego i jego sztab. W nocy z 31 października na 1 listopada, około godziny drugiej, internowano grupę polskich żołnierzy, przebywających na terenie koszar przy ul. Kurkowej. Po godzinie trzeciej por. Julian Cokan zameldował Witowskiemu, iż dowódcy obu batalionów szturmowych (austriackiego i węgierskiego) zadeklarowali zajęcie neutralnej postawy w rozpoczynającym się konflikcie polsko-ukraińskim. Około godziny czwartej zamachowcy zaczęli przejmowanie obiektów w mieście. Oficer ukraiński, który dowodził oddziałem zajmującym namiestnictwo, zakomunikował Karlowi von Huynowi o objęciu władzy we Lwowie i Galicji Wschodniej przez Ukraińską Radę Narodową. Inne oddziały obsadziły Dworzec Główny i na Persenkówce, austriacką komendę miasta, Bank Austro-Węgierski, Pocztę Główną, Cytadelę, koszary oraz Ratusz, na którym zawieszono niebiesko-żółtą flagę.

   Opanowanie wyznaczonych wcześniej celów wojskowych nie oznaczało jeszcze osiągnięcia pełnego sukcesu. Witowski obawiał się teraz reakcji polskiej ludności miasta, a przede wszystkim organizacji konspiracyjnych, dlatego też rozkazał, aby rozstawiono karabiny maszynowe w strategicznych punktach miasta. Centrum Lwowa przemierzały patrole piesze, a po całym mieście krążyły samochody ciężarowe z żołnierzami, których zadaniem było rozpraszanie ludności, gdyby zamierzała zawiązywać manifestacje.

   Rozlepiane na murach plakaty informowały o powstaniu Państwa Ukraińskiego, którego najwyższą władzą (ustawodawczą i wykonawczą) jest URN. Lwów został określony jako jego stolica. Delegacja URN udała się do namiestnictwa, aby kolejny raz domagać się oficjalnego przekazania jej władzy. Karl von Huyn odmówił i zaprotestował przeciwko internowaniu, oddając swemu zastępcy Wołodymyrowi Decykiewiczowi, który powołując się na manifest cesarski, przekazał pełnię władzy URN. Austriackie władze wojskowe wyraziły zgodę na przekazanie uzbrojenia Ukraińcom.

   Bezpośrednio po ukraińskim zamachu we Lwowie, w mieście panował względny spokój. Zamach na razie nie sparaliżował miasta. W kościołach odprawiano msze święte, ludzie odwiedzali, jak zwykle we Wszystkich Świętych, cmentarze. Jeździły tramwaje, funkcjonowały kawiarnie i restauracje. Ukazał się dziennik „Diło" z oskarżeniem, iż Polska Komisja Likwidacyjna chciała 1 listopada przejąć władzę we Lwowie i wschodniej Galicji. Wyszły dwa wydania, ranne i wieczorne, „Kuriera Lwowskiego" ale w żadnym z nich nie zamieszczono nawet najmniejszej wzmianki o ukraińskim zamach.

   Pierwsze informacje o ukraińskich działaniach dotarły do przywódców do polskich organizacji konspiracyjnych dopiero o godzinie szóstej. Już między godziną siódmą a ósmą w Czytelni Akademickiej przy ul. Łozińskiego zaczęli zbierać się oficerowie legionowi i peowiaccy. W cywilnych ubraniach stawili się m.in. por. Kazimierz Świtalski, por. Antoni Jakubski, kpt. Władysław Rożen, pchor. Mieczysław Selzer-Sieleski oraz kpt. Karol Baczyński. W tym samym czasie w Domu Akademickim u zbiegu ulic Łozińskiego i Senatorskiej znaleźli się kpt. Czesław Mączyński, por. Ludwik de Laveaux, por. Adam Ajdukiewicz i inni. Po godzinie ósmej obie grupy połączyły się i przeniosły na ul. Fredry 3 do prywatnego mieszkania dr. Wechslera.

 

Polish Supreme Command of Lwów

Komenda Wojska Polskiego we Lwowie

   Wybór komendanta i utworzenie sztabu nie było sprawą łatwą. Po zażartej dyskusji, wśród bałaganu spowodowanego sprzecznymi informacjami o rozmiarach ukraińskiej akcji powierzono dowództwo kpt. Władysławowi Różenowi, za którym optowali legioniści. Jednak kpt. Mączyński nie uznał tego wyboru. Po kolejnych gorących sporach ostatecznie naczelne dowództwo powierzono właśnie kpt. Mączyńskiemu. Jego pierwszym zadaniem miało być opanowanie dużego magazynu broni, znajdującego się na terenie Dworca Czerniowieckiego, które zakończyło się jednak niepowodzeniem.

   W tych spotkaniach nie wzięli udziału przedstawiciele Polskiego Korpusu Posiłkowego. Kpt. Kamiński około godziny szóstej wizytował Szkołę Sienkiewicza i dopiero kiedy stamtąd wyszedł, przed Pocztą Główną napotkał patrol ukraiński oraz zobaczył karabin maszynowy. Po powrocie do swej siedziby w pomieszczeniach Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Byłych Legionistów przy ul. Akademickiej, wydał pisemny rozkaz otworzenia ognia w wypadku ataku Ukraińców. Jednocześnie uważając się za oficera Wojska Polskiego organizowanego przez warszawski Sztab Generalny, odmówił uznania dowództwa kpt. Mączyńskiego.

   Zastępcą Mączyńskiego i szefem sztabu Naczelnej Komendy Wojsk Polskich we Lwowie został por. Stanisław Łapiński-Nilski z Polskiej Organizacji Wojskowej, a stanowiska zastępców szefa sztabu objęli Stanisław Bac (Polskie Kadry Wojskowe) i Stanisław Widomski (PKW). Oficerem do specjalnych poruczeń został por. Ludwik de Laveaux (POW). Mączyński i sztab ciągle zmieniali swoje miejsce postoju, aby dopiero po kilku dniach zająć pomieszczenia przy ul. Grunwaldzkiej 9, w części miasta znajdującej się pod polską kontrolą.

   Jednocześnie polscy politycy ( Tadeusz Cieński, Leonard Stahl, Edward Dubaniewicz) powołali Polski Komitet Narodowy z Władysławem Stesłowiczem jako przewodniczącym. PKN uznał Naczelną Komendę za najwyższy organ dowodzenia, kpt. Mączyński zaś zobowiązał się traktować Polski Komitet Narodowy jako najwyższą polityczną i administracyjną władzę polską w mieście.

   O swoim istnieniu PKN oficjalnie poinformował mieszkańców miasta, wydając odezwę „Do ludności Lwowa", w której stwierdził również, iż mianował Naczelną Komendę, oraz wezwał „[...] całą ludność męską polską, cywilną i wojskową, aby bezzwłocznie zgłaszała się do szeregów polskich" .

   W związku z nagłą chorobą por. de Laveaux nie najlepiej przebiegała mobilizacja POW. Zbierająca się w Domu Akademickim kompania studencka bezskutecznie oczekiwała na rozkazy. Jej dowódca pchor. Mieczysław Selzer-Sieleski jedynie część żołnierzy skierował do ochrony Naczelnej Komendy, pozostałych odsyłając do domów. W efekcie część żołnierzy kompanii studenckiej dopiero następnego dnia na własną rękę włączyła się do walk.

   Brak zdecydowania strony polskiej mógł zaważyć na przebiegu wydarzeń. Jedynie niektóre oddziały podjęły kontrakcję. Po uzyskaniu pierwszych informacji o ukraińskim zamachu ppor. Tadeusz Felsztyn na rozkaz komendanta Szkoły Sienkiewicza kpt. Zdzisława Tatara-Trześniowskiego rozbroił posterunek policji przy ul. Gródeckiej oraz zajął pobliski magazyn starej broni. Dowodzona przez niego grupa uzbrojona w kilkadziesiąt karabinów i kilka pistoletów około godziny dziesiątej odparła atak oddziału ukraińskiego wspieranego przez umieszczony na ciężarówce karabin maszynowy. Wiadomość o tym incydencie szybko rozeszła się po mieście. Do Szkoły zaczęto przynosić broń i amunicję. Zgłaszali się ochotnicy, w tym kilkunastoletni chłopcy. Posiadających broń lub wyszkolenie wojskowe Trześniowski wcielał do oddziału. Wśród spieszących na ul. Polną znalazł się również kpt. Mieczysław Boruta-Spiechowicz.

   Kpt. Trześniowski nie orientował się w sytuacji, jaka panowała w innych rejonach miasta. Nic też nie wiedział o genezie oraz kulisach powołania Naczelnej Komendy. Podporządkował się jednak otrzymanemu rozkazowi z Naczelnej Komendy, zgodnie z którym miał wyprowadzić część załogi Szkoły do Rzęsny Polskiej, gdzie znajdowała się bateria 130 pułku artylerii polowej pod dowództwem polskiego oficera, kpt. Tadeusza Łodzińskiego.

   Szkoła Sienkiewicza nie była jedynym punktem rodzącego się polskiego oporu. Nocujący w Domu Techników przy ul. Issakowicza peowiacy na pierwszą wiadomość o ukraińskim zamachu przygotowali budynek do obrony. Ich położenie poprawiło się radykalnie, kiedy do Domu Techników przybyła grupa uzbrojonej młodzieży, przede wszystkim członków POW zebranych przez pchor. Ludwika Wasilewskiego na Politechnice. Wasilewski, który nie miał kontaktu z komendą POW, działał spontanicznie. Zagarnął mały magazyn broni, znajdujący się na Politechnice, i rozbroił załogę austriackiego szpitala, zajmującego część pomieszczeń uczelni. Po wysłaniu pierwszej grupy młodzieży na ul. Issakowicza zorganizował na Politechnice komórkę mobilizacyjną. Wysłał też do pobliskiego kościoła Św. Marii Magdaleny kilku podwładnych, aby informowali wszystkich zainteresowanych, iż miejscem koncentracji ochotników jest Dom Techników. Tam też przeniósł swój punkt dowodzenia.

   Około południa doszło do pierwszych potyczek między polskimi patrolami ubezpieczającymi Dom Techników a ukraińskimi oddziałkami. Do wieczora Wasilewski zdołał uzbroić około 150 peowiaków.

   Późnym popołudniem panujące w siedzibie „Sokoła"-Macierzy zamieszanie opanował przybyły kilka godzin wcześniej do miasta kpt. Wit Sulimirski. Sformował on oddział zdolny do obrony gmachu, utworzył komórkę kurierską pod kierownictwem dr Marii Opieńskiej i wywiadowczą podporządkowaną dr. Lucjanowi Szporowi. Wieczorem kpt. Sulimirski podporządkował się Naczelnej Komendzie i przekształcił podległą mu placówkę w ośrodek mobilizacyjny. Miał zgodnie z rozkazami kpt. Mączyńskiego wysyłać ochotników do zachodniej części miasta. Natomiast zaproponowany przez Sulimirskiego plan zajęcia Cytadeli Naczelna Komenda, zaprzepaszczając w ten sposób szansę opanowania bardzo istotnego dla dalszego rozwoju sytuacji w mieście obiektu wojskowego.

   Po południu i pod wieczór powstawały także inne, tworzone przez najaktywniejszych, oddziałki. Słabo uzbrojone, pozbawione jeszcze kontaktu z Naczelną Komendą rozpoczynały działalność przeważnie na peryferiach miasta, staczając potyczki z patrolami wroga i zdobywając w ten sposób broń. Jedną z pierwszych tego typu grup zorganizował peowiak Ludwik Kopeć, inną, liczącą kilkunastu żołnierzy, sformował po południu należący do PKW por. Roman Abraham. W spontanicznie formujących się oddziałach służyła lwowska młodzież, doskonale znająca miejskie i podmiejskie zakamarki, lekceważąca niebezpieczeństwo i skłonna do brawury, ale jednocześnie niezdyscyplinowana i trudna do zorganizowania w regularne oddziały.

   Potencjalnym ośrodkiem mobilizacyjnym stał się ogólnopolski zjazd studencki w Domu Akademickim. Wśród zebranych znajdowali się byli żołnierze (w tym legioniści) oraz peowiacy i przedstawiciele różnych organizacji politycznych działających w środowisku studenckim. Młodzież akademicka zareagowała na przewrót ukraiński rezolucjami o konieczności podjęcia walki o Lwów i wysłała swoich delegatów do kpt. Mączyńskiego i Naczelnej Komendy.

   Do końca pierwszego dnia walk w polskich oddziałach znalazło się ponad 1100 ochotników, w tym kilkadziesiąt kobiet, które służyły w powstających komórkach sanitarnych i intendenckich oraz podejmowały się zadań kurierskich i wywiadowczych.

   Mimo militarnych i organizacyjnych porażek kpt. Mączyńskiego wyłonienie polskiego dowództwa oraz kierowniczego organu władzy cywilnej należy uznać za istotne wydarzenie. Utworzenie bowiem instytucji reprezentujących polskie interesy w mieście i Galicji Wschodniej stawiało pod znakiem zapytania ukraiński sukces we Lwowie.
Wieczorem strona ukraińska zdała sobie sprawę z faktu, że chociaż zajęła wszystkie wyznaczone obiekty i zlikwidowała i cywilne oraz wojskowe instytucje państwa austriackiego, to nie opanowała Lwowa. Zamachowcy znaleźli się w sytuacji okupantów, a nie gospodarzy miasta. Dostrzegali, iż przewrót wywołał narastający, zbrojny opór polskiego społeczeństwa - powstały reduty oporu — Szkoła Sienkiewicza oraz Dom Techników, pojawiły się śmiało działające oddziały, doszło do pierwszych wypadków pobicia i napaści na żołnierzy i cywilów noszących kokardy z ukraińskimi barwami narodowymi.

   Jednocześnie z propozycją rozpoczęcia rozmów wystąpiła już 1 listopada delegacja Wydziału Krajowego pod przewodnictwem marszałka Stanisława Niezabitowskiego. Mimo oświadczenia, iż nie posiada żadnych pełnomocnictw, została przyjęta przez ukraińskich polityków w Instytucie Stauropigijskim, dokąd przeniosła się URN z Narodnego Domu. Negocjacje kontynuowano 2 listopada w Izbie Handlowo-Przemysłowej. Wzięli w nich udział obok członków URN, polskich posłów do Sejmu Krajowego i prezydium Zarządu Miasta (w większości związanych z PKN) kpt. Mączyński i płk Witowski.

   Ukraińcy zażądali uznania przez Polaków państwa ukraińskiego i oddelegowania przedstawicieli społeczeństwa polskiego do URN w zamian za obietnicę autonomii dla polskiej społeczności. W trakcie rozmów opracowano nawet tekst odezwy „Do ludności miasta Lwowa", wzywający walczących do zaprzestania rozlewu krwi oraz informujący o powstaniu polsko-ukraińskiego Komitetu Bezpieczeństwa odpowiedzialnego za spokój i zaopatrzenie mieszkańców w artykuły pierwszej potrzeby. Odezwę podpisali jedynie cywilni uczestnicy spotkania.

 

201005041356

Cmentarz Orląt Lwowskich (fot. D. Nowiński)

   Ostateczne fiasko negocjacji doprowadziło do wybuchu regularnych walk we Lwowie. W obliczu zdecydowanego oporu Polaków Witowski wprowadził w mieście stan oblężenia. Dwa dni później zapowiedział rewizje w mieszkaniach oraz oddanie pod sąd polowy lokatorów, u których zostanie odnaleziona broń. Zagroził także, iż wprowadzi ostrzejsze represje. Co dziesiąty mężczyzna z budynku, z którego padł choć jeden strzał, miał zostać rozstrzelany.

   W ten sposób jedynie dzięki spontanicznej reakcji stosunkowo niewielkiej części lwowskich Polaków nie dopuszczono na początku listopada 1918 roku do opanowania miasta przez Ukraińców.

Godziemba

Wybrana literatura:
Klimecki M - Lwów 1918-1919
Krysiak F - Z dni grozy we Lwowie (od 1-22 listopada 1918). Kartki z pamiętnika
Łapiński-Nilski S., Kron A. - Listopad we Lwowie (1918)
Mączyński C. - Boje lwowskie
Roja B. - Legendy i fakty
Hupert W. - Walki o Lwów (od 1 listopada 1918 do 1 maja 1919 roku)
Łukomski G., Partacz C., Po1ak B. - Wojna polsko-ukraińska 1918-1919.
Wrzosek M. - Wojny o granice Polski Odrodzonej 1918-1921

Fotografie: Nardowe Archiwum Cyfrowe, wikipedia.pl, Dariusz Nowiński

Ostatnio zmieniany sobota, 09 listopad 2013 21:06

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version