Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

19 Maj

Piłsudski kontra Dmowski – bardziej konkurenci niż wrogowie

  • Napisane przez  Tomasz Czapla

JP RD

Szlachecki, położony wśród litewskich lasów i wzgórz, dwór oraz nadwiślańskie piaski Warszawy. W takich okolicznościach wychowywali się dwaj politycy, dziś uznawani za głównych budowniczych Polski Odrodzonej: Józef Piłsudski i Roman Dmowski. Choć przy tworzenia II RP wykorzystywali inny ludzki „budulec”, z perspektywy czasu widać, jak wiele łączyło dwóch głównych przedstawicieli pokolenia „niepokornych”. I nie była to bynajmniej, jak twierdził Władysław Pobóg-Malinowski, miłość do Marii Juszkiewiczowej, pierwszej żony Marszałka…

Wspólnym wrogiem Moskal

Główny zaborca - Rosja czy Niemcy? – na tak postawione pytanie zarówno Komendant, jak i Prezes, wbrew legendzie, odpowiedzieliby identycznie. Obydwaj podstawową przeszkodę na drodze do polskiej niepodległości upatrywali w caracie, na co wpłynęło zetknięcie się, już w szkole, z brutalną polityką rusyfikacyjną. Opór nastolatków przeciw dusznej atmosferze gimnazjalnych korytarzy prowadził najpierw do sięgnięcia po zakazaną książkę, a z czasem do uczniowskiej konspiracji. Konspiracja też, choć już nie szkolna, a spod znaku Narodnej Woli – organizacji rosyjskich rewolucjonistów, zaprowadziła Piłsudskiego nad lody Syberii. Po powrocie z zesłania Ziuk niemal natychmiast zaangażował się w tworzenie polskiego ruchu socjalistycznego, nadając mu silne niepodległościowe i antycarskie piętno. Z kolei Dmowski, sceptyczny wobec socjalizmu (choć w czasie studiów miał śpiewać Czerwony sztandar!), przeciwstawił mu program solidaryzmu narodowego i pracy organicznej, stając się przywódcą i ideologiem obozu narodowodemokratycznego.

Już w 1893 roku twórca endecji pisał, że antyrosyjskie powstanie jest skazane na porażkę, gdyż „naród masowo będzie się przez nie pozbawiał najlepszych sił swoich”[1]. Jedenaście lat później dał wyraz wierności tym poglądom, wdając się z Piłsudskim w swoisty wyścig do japońskich dyplomatów i żołnierzy. Przyszły Marszałek, wraz z Tytusem Filipowiczem, udał się do Tokio, aby w obliczu wojny japońsko-rosyjskiej pozyskać Japończyków dla planów wywołania w Królestwie powstania i politycznego układu – dostawy broni i amunicji potencjalnym powstańcom oraz umożliwienie organizacji Legionu Polskiego w Japonii w zamian za dostarczanie informacji wywiadowczych o rosyjskiej armii. Przeciwny planom powstańczym Dmowski podjął kontrakcję i przekonywał cywilne i wojskowe władze Kraju Kwitnącej Wiśni, że ewentualny polski zryw przyniósłby korzyść nie Japonii, a państwu cara.

Spotkanie obu polityków na tokijskiej ulicy (drugie w życiu, wcześniej mieli spotkać się w Wilnie) zaowocowało serdecznym przywitaniem i wspólnym obiadem. Piłsudski i Dmowski nie poprzestali na tym, odbywając po trzech dniach „trwającą 9 godzin przyjacielską gawędę o krajowych sprawach”[2]. Lider polskich narodowców przekonywał przywódcę PPS, że powstanie w Królestwie przyniosłoby tylko niepotrzebny rozlew krwi i upadek polskiego ducha. Zarazem oświadczył, że w kontaktach z Japończykami nie będzie argumentował ad personam; z kolei Piłsudski obiecał, że zachowa w dyskrecji kulisy spotkania (identyczną obietnicę złożył Dmowski). Na tle dzisiejszej rywalizacji politycznej kurtuazja Komendanta i Prezesa wydaje się niewiarygodna, co więcej politycy utrzymywali w Tokio bliskie relacje towarzyskie. Dmowski oprowadzał Piłsudskiego po japońskiej stolicy, ponadto Polacy zanotowali wspólne wyjście do teatru, a lider socjalistów poprosił swojego przeciwnika o dostarczenie na pocztę w Vancouver listów do działacza PPS, Aleksandra Malinowskiego, oraz do żony. Na marginesie można dodać, że obaj jako rosyjscy poddani - Piłsudski dążąc do wywołania powstania, a Dmowski namawiając (poprzez odezwę) Polaków do dezercji z carskiej armii na stronę japońską – dopuścili się wówczas zdrady stanu.

Różne drogi, ten sam cel   

Rok przed tokijskim epizodem Dmowski opublikował na łamach „Przeglądu wszechpolskiego” znamienny artykuł Historia szlachetnego socjalisty. Przyczynek do psychologii politycznej społeczeństwa polskiego. Wspomniany „szlachetny socjalista” to nie kto inny, a Piłsudski, jawiący się w świetle tekstu jako polski patriota, poświęcający życie dla ojczyzny, którego jedynie przypadek zaprowadził do obozu socjalistycznego. Późniejszy minister spraw zagranicznych nie mógł wyjść ze zdumienia, jak jego oponent, „człowiek, będący tak dobrym, szczerym Polakiem, może tkwić w ruchu, który faktycznie dąży do zdezorganizowania polskości?”[3]. Nie wiadomo, czy Piłsudski czytał ową charakterystykę, wiadomo za to, że gdy w 1900 roku został aresztowany w Łodzi przez rosyjskich żandarmów, w jego księgozbiorze wśród dzieł Marksa, Engelsa, Liebknechta czy Lasalle’a znajdowały się pisma…Dmowskiego[4].

Stereotypowy wizerunek obu mężów stanu przypisuje Piłsudskiemu miano „romantyka”, a Dmowskiemu „pozytywisty”. Należałoby natomiast uznać, że niepodległość Polski, do której obaj dążyli, sytuowała się w sferze celów z gatunku „mission impossible”. Zarówno Komendant, jak i Prezes stali przy tym na stanowisku, że tylko wojna między zaborcami może przynieść odrodzenie Rzeczpospolitej, i zakładali, że nowa Polska powinna być krajem możliwie rozległym, o statusie lokalnego mocarstwa. Państwo w granicach Kongresówki, ograniczone do etnograficznego minimum terytorialnego, byłoby bowiem skazane na łaskę i niełaskę zwycięskiego zaborcy lub zwycięskiej koalicji. Jak stwierdza biograf Dmowskiego, prof. Krzysztof Kawalec, „na drodze do owego nadrzędnego celu [niepodległości Polski – przyp. red.] Piłsudski i Dmowski posługiwali się różnymi hasłami […] pierwsza z recept zamykała się w formule „koncepcji federacyjnej", a druga wkrótce została nazwana ideą „Wielkiej Polski”[5]. Przysłowiowy diabeł tkwił więc w taktycznych szczegółach.

Taktyka też przesądziła o wyborze przymusowych i tymczasowych sprzymierzeńców, na których oparli polityczną działalność. Piłsudski, wierny XIX-wiecznej tradycji powstańczej, stanął na czele obozu irredenty, koncentrując się od 1908 roku na budowie zalążków polskiej siły zbrojnej, która miała wystąpić u boku Austro-Węgier i Niemiec przeciw Rosji. Dmowski, choć również uważał carat za głównego wroga (ale nie najgroźniejszego! – takim dla niego była niemiecka Rzesza), zdecydował się na współpracę z nim, pamiętając o układzie sojuszy, jaki wytworzył się przed I wojną światową (Rosja, Wielka Brytania, Francja vs. Niemcy i Austro-Węgry). Co ciekawe, obydwaj panowie wobec partnerów stosowali zasadę „licytacji sprawy polskiej wzwyż” – zachęcania zaborców do ustępstw i w momencie, gdy kompromis zdawał się bliski, wysuwania kolejnych politycznych postulatów. Nie bez powodu Piłsudski w 1916 roku przekonywał Bogusława Miedzińskiego, że „Rewolucja w Rosji powinna przyjść lada dzień; tymczasem, niech gra pan Roman Dmowski. Dałem mu do ręki atutową kartę […], niech od tamtej strony żąda więcej”[6].

Gdy Niepodległa stała się jawą…                  

Listopad 1918 roku przyniósł Polsce niepodległość, a zarazem dwa ośrodki władzy konkurujące o uznanie na arenie międzynarodowej – paryski Komitet Narodowy Polski
i warszawski rząd Jędrzeja Moraczewskiego. Obaj mężowie stanu zdawali sobie sprawę, że taki dualizm będzie poważnym hamulcem w procesie budowy państwa. Z jednej strony, bez rekonstrukcji lewicowego rządu w kierunku gabinetu koalicyjnego nie było bowiem możliwe pozyskanie od Ententy żywności, broni, amunicji i pieniędzy oraz sprowadzenie do kraju Błękitnej Armii generała Hallera. Z drugiej, ewentualne pojawienie się na konferencji pokojowej dwóch polskich delegacji groziłoby nieuwzględnieniem przez zwycięskie mocarstwa postulatów granicznych Rzeczpospolitej.

I Piłsudskiemu, i Dmowskiemu zależało na kompromisie dla dobra Polski, niemniej zamierzali doprowadzić do niego na własnych warunkach. Świadomi swojej pozycji, chcieli „zmiękczyć” rywala – np. Piłsudski w telegramie do marszałka Ferdinanda Focha, domagając się skierowania Błękitnej Armii do Polski, przemilczał istnienie Komitetu i jego zasługi na rzecz tejże Armii. Z kolei Dmowski, do momentu powołania rządu Ignacego Paderewskiego, blokował dostęp wysłanników z Warszawy do władz francuskich. Wojna nerwów nie mogła trwać jednak w nieskończoność i zakończyła się w styczniu 1919 roku dokoptowaniem delegatów Piłsudskiego do składu KNP i powstaniem nowego gabinetu, ze wspomnianym Paderewskim na czele. Na polskie szczęście, można by rzec…

Jak Piłsudski i Dmowski postrzegali siebie w pierwszych latach II RP? Prezes KNP miał ambiwalentny stosunek do swojego wielkiego adwersarza. W słynnym liście do Stanisława Grabskiego (marzec 1919) dostrzegał u Naczelnika Państwa zapędy dyktatorskie i przekonywał, że nie rozumie on potrzeb współczesnej Polski. Jednocześnie doceniał niezależność Piłsudskiego w polityce zagranicznej i to, że „daje w swych działaniach prymat celom narodowym, choć rozumie je po swojemu”[7]. Marszałek natomiast miał wyrazić gotowość do współpracy z Dmowskim słowami „a ja bym tego Pana Romana chciał mieć w gabinecie”[8]. Powiedział tak w rozmowie z najbliższym współpracownikiem, generałem Kazimierzem Sosnkowskim, który podjął się pośredniczenia między politykami. Próby te spełzły jednak na niczym, a jedną z najważniejszych kwestii spornych okazała się Ukraina.

Lata dwudzieste, lata trzydzieste  

Według „Pana Romana” angażowanie się Rzeczpospolitej w budowę państwa ukraińskiego przypominało konstruowanie bomby z opóźnionym zapłonem. Czołówka ukraińskich narodowców wywodziła się bowiem z Galicji Wschodniej i nie wyobrażała sobie ojczyzny bez Lwowa i okolic. Konflikt był więc wpisany w relacje polsko-ukraińskie i z czasem – według lidera endecji – miał tylko przybierać na sile, grożąc kolejną wojną. Odmienną logiką kierował się Piłsudski, dążący do rozbicia Rosji „po szwach narodowościowych”. Odpowiedzią Marszałka na rosyjski imperializm stała się próba odtworzenia Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz budowy wolnej Ukrainy i połączenia ich węzłem federacyjnym z Polską. Naczelny Wódz uważał, że należy wykorzystać powojenny chaos, aby zaprowadzić Pax Polonica i dokonać geopolitycznej rewolucji. Jak tłumaczył generałowi Antoniemu Listowskiemu, „gram ostatnią stawkę, żeby zrobić coś na przyszłość dla Polski […], osłabić możliwość przyszłej potężnej Rosji […] innego wyjścia nie ma – jak stworzyć samostijną Ukrainę”[9].

Temu celowi służyła, rozpoczęta w kwietniu 1920 roku, wyprawa kijowska, zaś w maju doszło do kolejnego spotkania bohaterów. Na temat rozmowy brak relacji z pierwszej ręki, niemniej znane przekazy pozostają zgodne, że kością niezgody była kwestia ukraińska. Panowie nie doszli do porozumienia, choć Dmowski miał się wyrazić o Piłsudskim jako o „wielkim człowieku”, zaś ten drugi uznał adwersarza za „jedynego polityka, z którym warto dyskutować”[10]. O wiele bardziej konfrontacyjny charakter miały lipcowe wymiany zdań między politykami, na forum Rady Obrony Państwa i w obliczu nadciągającej nawały bolszewickiej. 5. lipca Dmowski polemizował z tezą Piłsudskiego o słabym psychicznie społeczeństwie i był przeciwny tworzeniu rządu lewicowego. Dwa tygodnie później zaostrzył ton, zarzucając Naczelnemu Wodzu dezorganizację wojska i domagając się zmian na najwyższych szczeblach dowodzenia (choć nie obejmujących samego Piłsudskiego). Marszałek replikował stanowczo: „Ja wiem, co mam robić, ja mam plan…”[11] i, jak pokazała przyszłość, miał rację. Dzięki kryptologom znał bolszewickie plany ofensywne i reagował odpowiednio, zatwierdzając, przygotowany przez generała Tadeusza Rozwadowskiego, projekt kontrofensywy znad Wieprza. Wybrał zwycięski wariant i choć na przełomie lipca i sierpnia 1920 żył w niebywałym stresie, nie załamał się psychicznie[12].

A Dmowski? Świadom, że przyłączenie się do wiecowej i prasowej kampanii prawicy przeciw Piłsudskiemu grozi katastrofą, wyjechał jeszcze w lipcu do Poznania. Rada Obrony Państwa była zresztą ostatnim miejscem współpracy polityków – nagromadzone z czasem urazy wpłynęły na zamrożenie kontaktów. Marszałek obarczył endecję odpowiedzialnością za zabójstwo prezydenta Gabriela Narutowicza, zaś lider obozu narodowego uznał przewrót majowy za wyraz megalomańskich skłonności Piłsudskiego i skrajną nieodpowiedzialność. Próba naprawy stosunków nastąpiła w 1929 roku, gdy bliski współpracownik Komendanta, jeden z „pułkowników”, odbył długą rozmowę z Prezesem. Jak się wydaje, propozycja współpracy ze strony piłsudczyków miała jedynie charakter taktyczny – chodziło o zorientowanie się w sytuacji wewnętrznej obozu endeckiego. Także „Pan Roman” nie był już zainteresowany kompromisem – uznał Piłsudskiego za człowieka „nieprzytomnego i któremu nie może nic wierzyć”[13]. Swoistym pożegnaniem obu polityków okazał się artykuł Dmowskiego, opublikowany w „Gazecie Warszawskiej” tuż po śmierci Marszałka. Choć pozbawiony czołobitnego tonu większości komentarzy, zwracał uwagę na znaczenie zmarłego dla sanacji i powstałą polityczną pustkę – „Wszyscy mieszkańcy naszego kraju rozumieli, że każdy ważniejszy akt rządu był wyrazem jego woli […]. Trzeba nie być Polakiem żeby tę sytuację obojętnie obserwować”[14].

Wbrew utartemu poglądowi, Piłsudski i Dmowski potrafili przez długi czas ze sobą współpracować. Mimo że przynależni do różnych obozów, zachowywali względem siebie szacunek i dostrzegali, że i jeden, i drugi prowadzi polityczną grę na użytek polski, a nie zagraniczny. Największe owoce ich współpraca przyniosła u progu niepodległości, gdy potrafili wznieść się ponad partyjne interesy i zawrzeć kompromis służący Polsce. Późniejsze wydarzenia spowodowały rozejście się dróg obu polityków i wpływają na ich dzisiejsze postrzeganie. Piłsudskiemu chętnie wypomina się dyktatorskie rządy, a Dmowskiemu antysemityzm i fascynację faszyzmem. Słusznie, ale zasługi obu mężów stanu dla powstania II RP są bezcenne i w przekonaniu autora przeważają wyraźnie nad ciemnymi kartami ich życiorysów. Nie ma bohaterów nieskazitelnych – wszak nawet Sobieski potrafił się dopuścić zdrady stanu…

Przypisy:    

[1] Cyt. za: K. Kawalec, Roman Dmowski, Wrocław 2002, s. 29.                                     

[2] K. Kaczmarski, Romana Dmowskiego spotkania z Józefem Piłsudskim, https://docplayer.pl/4707607-Krzysztof-kaczmarski-romana-dmowskiego-spotkania-z-jozefem-pilsudskim.html, 12.05.2019, s. 4.

[3] Cyt. za: Historia szlachetnego socjalisty. Roman Dmowski o Józefie Piłsudskim, https://jpilsudski.org/artykuly-historyczne-pilsudski/jozef-pilsudski-w-opinii/item/2368-historia-szlachetnego-socjalisty-roman-dmowski-o-jozefie-pilsudskim, 12.05.2019.       

[4] W. Suleja, Mundur na nim szary…Rzecz o Józefie Piłsudskim (1867-1935), Warszawa 2018, s. 44.

[5] K. Kawalec, Dmowski i Piłsudski. Kto da więcej w roku 2018, http://www.fronda.pl/a/dmowski-i-pilsudski-kto-da-wiecej-w-roku-2018,104859.html, 14.05.2019.

[6]. Cyt. za: K. Kawalec, Roman..., dz. cyt., s. 177.

[7] Tamże, s. 218.

[8] Cyt. za: M. Gałęzowski, J. Kirszak, Twórca Niepodległej. Józef Piłsudski 1867-1935, Warszawa 2018, s. 74.

[9] Cyt. za: A. Nowak, Walka o granice: 1918-1921, [w:] Polski wiek XX. Tom 1, https://ngoteka.pl/bitstream/handle/item/291/Polski_wiek_XX_t1-KP-PM.pdf?sequence=1, 16.05.2019, s. 95.

[10] K. Kaczmarski, dz. cyt., s. 8.

[11] J. Osica, A. Sowa, Bitwa warszawska 1920. Rok niezwykły, rok zwyczajny, Poznań 2011, s. 257.

[12] Zob. np. W. Suleja, dz. cyt., s 222, 225-226.

[13] A. Garlicki, Piękne lata trzydzieste, Warszawa 2008, s. 102-104.

[14] Cyt. za: K. Kaczmarski, dz. cyt., s. 11.

Bibliografia:     

Gałęzowski M., Kirszak J., Twórca Niepodległej. Józef Piłsudski 1867-1935, Warszawa 2018.

Garlicki A., Piękne lata trzydzieste, Warszawa 2008.

Historia szlachetnego socjalisty. Roman Dmowski o Józefie Piłsudskim, [w:] jpilsudski.org, [dostęp 12.05.2019],https://jpilsudski.org/artykuly-historyczne-pilsudski/jozef-pilsudski-w-opinii/item/2368-historia-szlachetnego-socjalisty-roman-dmowski-o-jozefie-pilsudskim.    

Kaczmarski K., Romana Dmowskiego spotkania z Józefem Piłsudskim, [w:] docplayer.pl, [dostęp 12.05.2019], https://docplayer.pl/4707607-Krzysztof-kaczmarski-romana-dmowskiego-spotkania-z-jozefem-pilsudskim.html.

Kawalec K., Dmowski i Piłsudski. Kto da więcej w roku 2018, [w:] fronda.pl, [dostęp 14.05.2019], http://www.fronda.pl/a/dmowski-i-pilsudski-kto-da-wiecej-w-roku-2018,104859.html.                        

Kawalec K., Roman Dmowski, Wrocław 2002.

Nowak A., Walka o granice 1918-1921, [w:] Polski wiek XX. Tom 1, [dostęp 16.05.2019], https://ngoteka.pl/bitstream/handle/item/291/Polski_wiek_XX_t1-KP-PM.pdf?sequence=1.

Osica J., Sowa A., Bitwa warszawska 1920. Rok niezwykły, rok zwyczajny, Poznań 2011.

Suleja W., Mundur na nim szary…Rzecz o Józefie Piłsudskim (1867-1935), Warszawa 2018.

 

Grafika: fronda.pl

 

Tomasz Czapla – absolwent Uniwersytetu Gdańskiego i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Wieloletni współpracownik mediów warmińsko-mazurskich i pomorskich, który z pasją oddaje się lekturze książek historycznych. Zainteresowania: dzieje XX wieku, zwłaszcza dwudziestolecia międzywojennego i II wojny światowej, historia obozu piłsudczykowskiego.

Ostatnio zmieniany niedziela, 19 maj 2019 14:14

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version