Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

22 Lip

Generałowie Wieniawa i Sikorski W rocznice śmierci Generałów

384px-genera_wieniawa
W lipcu przypada rocznica urodzin i śmierci gen. dywizji dr. Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego, żołnierza, poety, dyplomaty: 130. rocznica urodzin (22 VII 1881, Maksymówka na Ukrainie) i rocznica jego śmierci (1 VII 1942, Nowy Jork).
W dniu rocznicy urodzin generała warszawski Pułk Ochrony jego imienia obchodzi uroczyście swoje święto, na które przybywa m.in. pan Leszek Wieniawa-Długoszowski, bratanek Bolesława. W lipcu przypada też rocznica śmierci gen. broni, premiera i naczelnego wodza Władysława Sikorskiego. Zginął w Gibraltarze 4 VII 1943 r.  

Panowie byli ze sobą związani w służbie dla Polski od czasu I wojny światowej. W jej trakcie a potem w międzywojniu trochę poróżnieni, ale w czasie drugiej wojny poczynili pewne ustępstwa wobec siebie i antagonizmy poszły na bok. Dlatego nalezy rozpowszechniać tę wiedze i dawać przykłąd innym oddającym sie służbie publicznej, dlatego śmiało łączę w jednym lipcowym wspomnieniu obie postacie – a ponieważ większą atencję mam do Wieniawy, jemu więcej miejsca tu poświęcam. To, że gen. Wieniawa nie został prezydentem Polski we wrześniu 1939 r., po wyznaczeniu go na ten urząd przez internowanego prezydenta Mościckiego, w części – przy pomocy Francji – spowodował gen. Sikorski. Wieniawa honorowo zrzekł się wówczas urzędu na rzecz W. Raczkiewicza, “dla dobra Polski” – powiedział.


    Długoszowski był człowiekiem o wielkiej kulturze, bardzo inteligentnym, znakomicie wykształconym tak cywilnie, jak i wojskowo. Był artystą, humanistą, poetą (choć amatorem), znał kilka języków nowożytnych oraz łacinę i grekę, tłumaczył poezję i prozę z jęz. francuskiego na jęz. polski, znakomicie malował – kilka miesięcy studiował malarstwo, pasjonat kabaretu, kina, współtwórca filmów fabularnych. Pochodził z rodziny szlacheckiej herbu Wieniawa o patriotycznych tradycjach. Z zawodu był lekarzem, absolwentem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Zawód ten wykonywał bardzo krótko, w czasie pierwszej wojny światowej, otóż gdy wcielono go do armii austriackiej i skierowano do służby w szpitalu, po kilku dniach został zabrany stamtąd, gdyż okazało się, że niemal wszystkich chorych wysłał na front, albo... sami uciekali przed nim ze szpitala. Leczył bardzo prostymi środkami: od pępka w górę rycyna, od pępka w dół jodyna. Taka mała, niegroźna dywersja. Zalecał też dużo aspiryny, na wszystko, utrwalił to w swoim wierszu-piosence legionowej “Łapiduchy” (fragm.):


Gdy żołądek masz zaparty,
Aspiryny weź pół kwarty.
    Oj bida, to boda, łapiduchy
    Oj bida, to bida niedola!
Gdy cię w uchu zabolało,
Aspiryny kwartę całą!
    Oj bida...
Kiedy ślepniesz bez przyczyny
Łykaj wiadro aspiryny!
    Oj bida...


   Napisał mnóstwo legionowych wierszy i piosenek, w tym kilka niezbyt pochlebnych o gen. Sikorskim, gdy ten jeszcze w randze podpułkownika, do 1916 r. szefował Departamentowi Wojskowemu Naczelnego Komitetu Narodowego (NKN), a – jak to opisał Wieniawa – front i wojnę widział w... kinie. NKN podlegały Legiony Polskie, a dowódca I Brygady LP, brygadier Józef Piłsudski nie honorował wielu decyzji NKN, w tym czasie też mocno skonfliktował się z Sikorskim. Powodem niechęci Piłsudskiego były misje jakie wg niego austriaccy dowódcy wyznaczali Sikorskiemu, w tym rozbicia Rady Pułkowników i bratania się polskich żołnierzy przeciw zaborcom. Zaznaczyć jednak trzeba, że w czasie wojny polsko-ukraińskiej (1919) i polsko-radzieckiej (1919-1920), Sikorski – już w stopniu generała brygady, spisał się dobrze. Mimo różnych opinii i plotek rozpowszechnianych w czasach wojny o naszych dowódcach, tak Piłsudski jak Sikorski wykazywali się w sprawach zasadniczych honorem i racją stanu; nie byli mściwi, potwierdza to opinia Edwarda Raczyńskiego z 1960 r., że Sikorskiego nie cechowała mściwość w działaniu.


   Bolesław Wieniawa-Długoszowski był adiutantem osobistym i jednym z najbardziej zaufanych ludzi marszałka Piłsudskiego; żołnierz I Brygady Legionów Polskich; kawaler Krzyża Srebrnego Orderu Virtuti Militari, nadawanego za wybitne czyny bojowe w czasie wojny. To „szwoleżer pierwsza klasa”, ulubieniec kobiet, warszawskiej bohemy artystycznej. Przez dowódców był określany jako wybitny, przez Piłsudskiego uważany za jednego z najbardziej honorowych w armii. Był na pewno jednym z najpopularniejszych kawalerzystów XX wieku – no i najpopularniejszym szwoleżerem. Był dowódcą 1. Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Zdobył ogromną popularność nie tylko w Polsce.


     Wieniawa kochał życie, lubił się bawić, ale – na co zwrócił dobitnie uwagę w swoim “Alfabecie wspomnień” jego dobry znajomy Antoni Słonimski – “To że lubił wypić, nie czyniło go pijakiem”. A takim chcieli go widzieć wrogowie jego i – zwłaszcza po II wojnie – wrogowie Piłsudskiego. Żeby uderzyć w Marszałka, walono w Wieniawę. Złośliwi powiadają jednak, że podczas jednej z zagranicznych misji w międzywojniu – wyjazdu na pogrzeb jakiegoś dostojnika zaprzyjaźnionego kraju – Wieniawa urządził w hotelu bankiet dla innych delegacji zagranicznych, szczodrze częstując na nim alkoholem. Rano na pogrzebie była punktualnie tylko delegacja... polska, inne dochodziły do siebie (i na pogrzeb...) po jakimś czasie, mocno “zmęczone”.


    To nieprawda, że Sikorski nie chciał widzieć w służbie Wieniawy po klęsce wrześniowej. Sprzeciwiali się temu głównie poplecznicy i sztab Sikorskiego; choć istotnie Sikorski i jego grupa rządząca nie mieli ochoty ani powodów, aby kochać ludzi Piłsudskiego po klęsce w 1939 r., którą przypisywali sanacyjnym rządom i generałom. Ale trzeba zważyć, że Sikorski nie zwolnił Wieniawy ze służby dla Ojczyzny, przeciwnie, wiedząc że ma znakomitego dyplomatę, patriotę, człowieka wybitnego i honorowego, jako naczelny wódz i premier zostawił Wieniawę na stanowisku ambasadora RP w Rzymie. Placówkę Wieniawa opuścił dopiero w czerwcu 1940 r., gdy Włochy przystąpiły do wojny po stronie Hitlera. Wyjechał wtedy do USA, bowiem nie otrzymał przydziału do wojska. Analizując działanie Sikorskiego, należy zwrócić uwagę na fakt, że generał Wieniawa miał już 60 lat, od trzech lat był w stanie nieczynnym – przeniesiony do służby dyplomatycznej, mówiło się też w Warszawie, że jego nominacja na gen. dywizji była przedłużeniem okresu jego pozostania w armii (wiek prekluzyjny gen. bryg. to 58 lat, a gen. dyw. 60). Wieniawa nie był oficerem liniowym, bardziej sztabowcem, a takich zaufanych i głównie niesanacyjnych Sikorski już miał w swoim rządzie i sztabie. Wreszcie sprawa nominacji poselskiej Wieniawy na Kubę – bardzo ważna, odpowiedzialna misja, w ważnym i trudnym miejscu, choć przez niektórych publicystów nominacja lekceważona. Sikorski powierzył ją po osobistych spotkaniach i rozmowach w Stanach Zjednoczonych właśnie Wieniawie. I tak 1 lipca 1942 roku gen. Wieniawa-Długoszowski znów był w służbie! Przygotowywał wyjazd na placówkę... i nagle owego 1 lipca po godz. 9 rano świat obiega wiadomość, że nie żyje! Że popełnił samobójstwo! Że wyskoczył na bruk w pidżamie... Polskę spowiła żałoba po utracie kolejnego wielkiego syna, ale podejrzenia i pytania: czy to możliwe?, czy to wypadek?, dlaczego?, jak?, po co?... pozostają właściwie bez odpowiedzi.

Na pewno nie można obciążać generała Sikorskiego za śmierć Wieniawy, a wielu tak czyniło.

 

Wojciech Grochowalski


Autor artykułu jest autorem książek: “Ku chwale Wieniawy”, “Bolesław Wieniawa-Długoszowski – wiersze i piosenki”, “Gen. dr Bolesław Wieniawa-Długoszowski – zarys biografii dyplomatycznej”.

Artykuł jest zmodyfikowaną przez autora wersją tekstu pt. "Wieniawa, Wieniawa, Wieniawa", który ukazał się w 59. numerze Magazynu Kulturalno-Społecznego "Kultura i Biznes".

Ostatnio zmieniany sobota, 28 kwiecień 2012 09:59
Wojciech Grochowalski

Jest historykiem, wydawcą, publicystą, animatorem kultury, prezesem zarządu Fundacji im. Artura Rubinsteina w Łodzi. Od 2002 r. wydaje czasopismo "Kultura i biznes", którego jest także redaktorem naczelnym. Jest autorem wydawcą wielu książek.

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version