Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

Warszawa w dwudziestoleciu - ach, cóż to było za miasto! Rubaszny Franc Fiszer, legendarny Wieniawa, sarkastyczny Tuwim i śpiewający z balkonu hotelu Bristol, Jan Kiepura. Gdybyśmy znaleźli się teraz w Warszawie lat 20-tych, spostrzeglibyśmy że miasto jest wręcz pijane swoją wolnością (dosłownie i w przenośni).

Jak grzyby po deszczu wyrastali w nim młodzi poeci, aktorzy i muzycy, którzy zerwali już z cierpiętniczą martyrologią i postanowili wznieść nad Wisłą "Paryż Północy" z własnym Montparnassem, kabaretami i bujnym życiem nocnym.

Mówiąc o niesamowitej atmosferze panującej w Warszawie międzywojennej nie wypada nie wspomnieć o słynnej szopce politycznej Pikadora. Tzw. "Pierwsza szopka warszawska" napisana wspólnie przez Mariana Hemara, Jana Lechonia, Antoniego Słonimskiego i Juliana Tuwima, bardzo szybko zdobyła uznanie stołecznej publiczności. Do tego stopnia, że aż zainteresował się nią sam marszałek Józef Piłsudski, który postanowił wystawić ją w... Belwederze.

Bohaterowie tego eseju zdobyli najwyższą pozycję towarzyską w przedwojennej Warszawie i nadal budzą żywe zainteresowanie. Uwielbiani niemal przez wszystkich , posiadali wieki poczucie humoru, tworzyli jeden z najlepszych polskich kabaretów „Qui pro Quo”. Byli wielkimi artystami, bardzo uduchowionymi ludźmi. Tym skromnym tekstem zwracam uwagę na ich wzajemne kontakty, na poezję, na epizody rozstania i jednocześnie składam im hołd.

Co łączyło tych trzech Panów? Na pewno Polska. Na pewno poezja i zabawa. Na emigracji w Nowym Jorku cała Trójka bardzo tęskniła za Polską.

Najpierw połączyła ich poezja. Poznali się w Warszawie u progu niepodległości Polski 1918 r. Lechoń był warszawiakiem, pierwszy tomik wierszy wydał w wieku 13 lat. Tuwim przyjechał do stolicy z Łodzi mając 22 lata, miał już na swoim koncie udany debiut literacki. Tacy ludzie musieli się spotkać i spotkali się w redakcji satyrycznego „Sowizdrzała” jesienią 1917 r. Następnie obaj poeci podejmowali kolejne przedsięwzięcia artystyczne, aż stworzyli ”Skamandra”. Była to najsilniejsza grupa literacka międzywojnia. Lechoń i Tuwim byli też filarami „Wiadomości Literackich” i „Cyrulika Warszawskiego”, podporami teatrzyków rewiowych, dostarczycielami tekstów na każde poważne zdarzenie artystyczne. Uwielbiała ich cała Warszawa. Wykorzystali idealnie pustkę w świecie artystycznym, jaka panowała w stolicy po odzyskaniu niepodległości. Jeszcze w 1917 r. Warszawa nie miała środowisk twórczych (jak np. Lwów czy Kraków), były tu tylko dwa ośrodki naukowe: Szkoła Sztuk Pięknych i otwarty w X 1916 r. Uniwersytet Warszawski.

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version