Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

zawodyDzień 6 sierpnia 1914 r. stanowił i stanowi dla wielu osób datę będącą synonimem odrodzenia Wojska Polskiego. Tego dnia z krakowskich Oleandrów wyruszyła Pierwsza Kompania Kadrowa, stanowiąca zaczątek późniejszych Legionów Polskich. Do dziś dnia rocznica wymarszu obchodzona jest jako Święto Strzeleckie, a w okresie międzywojennym na pamiątkę wymarszu odbywały się w całej Polsce uroczystości. Jedną z form upamiętnienia był Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej na trasie z Krakowa do Kielc organizowany przez Związek Strzelecki. Stanowił on okazję do sprawdzenia sprawności drużyn organizacji prowadzących przysposobienie wojskowe, drużyn wojskowych oraz organizacji zrzeszających rezerwistów. W 1981 roku reaktywowano go w innej formie, ale nadal gromadzi on m.in. młodzież strzelecką i żołnierzy. W trakcie Marszu odbywają się też zawody marszowe, których formuła ewoluuje, ale stanowi kontynuację tego, co stanowiło o istocie Marszu przed 1939 r.

Parafrazując Andrzeja Poniedzielskiego można stwierdzić, że wśród ludzi piszących książki, są tacy, których lubimy gdy piszą i tacy, których lubimy, gdy nie piszą. Do drugiej grupy (bardzo wąskiej nota bene) zaliczyć muszę profesora Stanisława Zaborniaka. Co prawda spowodowane to jest jedyną jego książką, którą przeczytałem, ale na tyle dla mnie ważną, że jej lektura rzutuje na całokształt oceny.

Kilka tygodni temu przeglądając stronę jednej z księgarni internetowej zauważyłem intrygujący tytuł: „Zawody marszowe Szlakiem I Kompanii Kadrowej Legionów Polskich z Krakowa do Kielc (1924-1939)”. Jako uczestnik ruchu strzeleckiego, wielokrotnie przemierzający trasę Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej Kraków-Kielce byłem przekonany, że to książka ważna z kilku powodów. Po pierwsze, nikt wcześniej nie pokusił się o całościowe podsumowanie zawodów marszowych z okresu międzywojennego. Na cząstkowe informacje natrafić można przeglądając roczniki „Strzelca” bądź czytając pozycje poświęcone historii Związku Strzeleckiego. Po drugie, uznałem, że materiały zawarte w recenzowanej książce mogą być przydatne w organizacji zawodów marszowych w trakcie kolejnych „kadrówek”. Po trzecie, wydawało się, że to wymarzona nagroda dla laureatów konkursów historycznych odbywających się w czasie Marszu.

Niestety, życie brutalnie weryfikuje oczekiwania. Światełkiem ostrzegawczym mogło już być długie oczekiwanie na zamówioną książkę. Rozumiejąc utrudnienia związane z pandemią liczyłem na rekompensatę w postaci treści. Drugie ostrzeżenie mogło być zauważone dopiero po wzięciu recenzowanej pozycji do ręki. Ukazała się w 2019 r. Przez rok nie można było na jej ślad nigdzie natrafić. Nawet na stronie wydawnictwa nie odnajdziemy jej śladu. Czyżby zdano sobie sprawę z wartości tego „dzieła”?

Autor, to „belwederski” profesor, specjalizujący się w historii sportu, zupełnie nieznany w środowisku osób zajmujących się historią Legionów i obozu piłsudczykowskiego. Oczywiście można uznać, że kwalifikacje w zakresie historii sportu są zupełnie wystarczające, by napisać co najmniej poprawną książkę dotyczącą rywalizacji sportowej, choć inspirowanej wydarzeniami związanymi z wysiłkiem zbrojnym zmierzającym do odzyskania wolnego państwa. Niestety, z niewiadomych do końca przyczyn (można się ich co najwyżej domyślać), otrzymujemy produkt książkopodobny. Największą odpowiedzialnością obciążyć można oczywiście autora, ale przecież ktoś tę pozycję zakwalifikował do druku, ktoś ją recenzował, a ze strony wydawnictwa niejaka Anna Szydło odpowiedzialna była za opracowanie redakcyjne i korektę. Trudno pracy tych trzech osób domyślić się czytając książkę. Zatrzymajmy się na moment na osobach autora i recenzenta. W katalogu ludzi nauki odnajdziemy tematykę ich prac doktorskich, habilitacji, listę recenzowanych prac oraz doktoratów, które pod och kierunkiem powstawały. Okazuje się, że są to dość ścisłe związki. Marek Ordyłowski (recenzent książki) był także recenzentem rozprawy habilitacyjnej Stanisława Zaborniaka. Nie uchylił się także przed recenzowania kilku prac doktorskich, których promotorem był autor „Zawodów marszowych...”. Chętni znajdą zapewne jeszcze kilka innych powiązań między panami. System zależności i układów w polskiej nauce jest na pewno jedną z przyczyn niskich notowań polskich uczelni w światowych rankingach.

Dość jednak tych ogólnych wrażeń. Czas przejść do konkretów. Autor podzielił swą pracę na siedemnaście rozdziałów. Pierwszy z nich stanowi wstęp historyczny, który według autora miał dać podbudowę historyczną dla dalszej części książki. Piętnaście poświęcono opisowi kolejnych Marszów (w 1934 r. zawody nie odbyły się ze względu na powódź, jaka nawiedziła Małopolskę). Rozdział dotyczący tego właśnie roku ma w zasadzie charakter zbioru fotografii związanych z tematem, z bardzo skromnym opisem dotyczącym wydarzeń inspirowanych wydarzeniami sprzed dwudziestu lat. Do tego dodać należy wstęp, zakończenie i posłowie. Zacznijmy jednak od spisu treści. Tytuł wyraźnie wskazuje, że chodzi o zawody marszowe związane z Pierwszą Kompanią Kadrową. A oto jakie nazwy Marszów znajdziemy w spisie treści:

  • Zawody Marszowe Związku Strzeleckiego Szlakiem I Brygady Kadrowej Legionów Polskich,

  • Zawody Marszowe Związku Strzeleckiego Szlakiem Kraków–Miechów–Jędrzejów–Kielce w dniach 6-8 lutego (sic!) 1926 r.,

  • Marsz Szlakiem I Brygady Legionów Polskich z Krakowa do Kielc,

  • Marsz Szlakiem I Kompanii Legionów z Krakowa do Kielc,

  • Marsz Szlakiem I Brygady z Krakowa do Kielc,

  • Marsz Szlakiem I Brygady Kadrowej z Krakowa do Kielc.

Zasadniczo dla osób trochę zaznajomionych z historią „kadrówek” spojrzenie na ten spis mówi wszystko o przygotowaniu autora do opracowania tematu. Nie powinno się kopać leżącego, ale pewne rzeczy powinny być nazwane po imieniu. Stanisław Zaborniak publikując recenzowaną pozycję dowodzi, że zabrał się za temat, o którym nie ma najmniejszego pojęcia i gdyby dwa-trzy lata temu rozgarnięty gimnazjalista dostał do dyspozycji te same materiały, które miał autor, to napisałby przy minimum dobrej woli książkę o zdecydowanie wyższym poziomie.

Nie mogę dyskutować z autorem w kwestii wyników zawodów marszowych w poszczególnych latach. Nie badałem dokumentów w Centralnym Archiwum Wojskowym oraz każdorocznych relacji z Marszu w tym zakresie i przyjmuję, że nie popełnił rażących błędów w kolejności zajmowanych przez drużyny miejsc. Bo co do czasów, jakie zajęło im pokonanie poszczególnych odcinków, to niestety różowo nie jest.

Jednak po kolei. Już we „Wstępie” znaleźć można kilka niepokojących informacji. Skąd autor wziął zapis Bolesław Wieniawa Długoszowski (s. 15), a nie Wieniawa-Długoszowski też nie jest wiadome. Generała uznano na tej samej stronie za liczącego się polityka. W panteonie znanych dowódców z okresu walk o niepodległość znalazł się niejaki Szczepan Konarski. W wymienionych pozycjach książkowych, które autor wykorzystał (?) przy pisaniu recenzowanej pracy znalazła się książka Stanisława Jana Rostworowskiego Nie tylko Pierwsza Brygada, który nie wiedzieć czemu występuje jako Roztworowski J. S. (s. 18 i w indeksie nazwisk),

Największy problem autorowi sprawił rozdział I mający w zamierzeniu autora pracy być wstępem historycznym, ukazującym dzieje Legionów Polskich, ze szczególnym uwzględnieniem okresu tworzenia Pierwszej Kompanii Kadrowej. W samym tytule rozdziału znajdziemy stwierdzenie, że będzie on traktował o rekrutacji do tejże kompanii. Brak wiedzy autora skazuje nas na domysły, że istniały jakieś sposoby, by znaleźć się w tejże w sposób inny, niż wyznaczenie przez kompetentne osoby ze Związku Strzeleckiego i Polskich Drużyn Strzeleckich. O żadnej rekrutacji mowy nie mogło być, sprawę przynależności do niej regulował rozkaz. Na stronie 22, w drugim przypisie błędnie zacytowano źródło dotyczące cytatu. Przywołany Informator dotyczył XXXV, a nie XXV Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej. Kolejny problem z tytułem w przypisie znajdziemy trzy strony dalej. Konia z rzędem temu, kto będzie wiedział o jakiej Polskiej Organizacji Światowej chodzi w przypisie siódmym. Na stronie 26 znajdziemy nazwę ZS „Strzelec”. To pierwszy z wielu przypadków użycia jej na kartach książki. Nie było do 1939 r. organizacji o tej nazwie. Był Związek Strzelecki, był „Strzelec”. Tę ostatnią nazwę w okresie międzywojennym wykorzystywano jako popularnego określenia dla Związku Strzeleckiego. Natomiast zbitki tej nie używano. Na stronie 36 przedstawiono zdjęcie Józefa Piłsudskiego datując je na ok. 1910 rok, choć wyraźnie widać, że jest ono o pięć lat młodsze. Na tej samej i następnej stronie w podpisach pod zdjęciami użyto podpisów „członek WZ Strzeleckiego”. Chodzi oczywiście o Wydział Związku Strzeleckiego, co prawidłowo ujęto zaledwie w jednym przypadku. Kolejny błąd znajdujemy na s. 38 w podpisie pod fotografią 28. Według autora to „Drużyny Bartoszowe” i legioniści w trakcie rekrutacji do I KK. Według Stanisława Zaborniaka pod koniec 1912 r. wydane zostały przez Józefa Piłsudskiego rozkazy mobilizacyjne, a akcja mobilizacyjna rozwinęła się dość szybko. Faktycznie 17 X i 12 XII 1912 r. ukazały się rozkazy dotyczące mobilizacji, ale były one tylko wytycznymi do tego, jak proces ten ma przebiegać po wydaniu rozkazu o niej, a nie faktycznym zarządzeniem tejże. Kolejny błąd znajdziemy na stronie 48, gdzie rzekomo już 11 lipca 1914 r. Kazimierz Sosnkowski określił stan uzbrojenia I Kompanii Kadrowej. Nie mówiąc o tym, że w lipcu nie było jeszcze legionistów. Z książki dowiemy się, że wymagania zdrowotne wobec legionistów nie były wymagające (s. 54) oraz, że istniały w ZS koła strzeleckie. Dobrze, że nie były to koła łowieckie. Trzy strony dalej mowa jest o zawodach marszowych szlakiem I Brygady Legionów. O tym, że autor nie ma bladego pojęcia o wydarzeniach związanych z Legionami Polskimi świadczy też fakt, iż uznaje za możliwe przeniesienie w styczniu 1915 r. Centralnego Biura Werbunkowego z Warszawy do Piotrkowa. Przypomnę tylko, że Warszawa została zajęta przez Niemców pół roku później i nie ma możliwości, by pracowała w niej wcześniej jakakolwiek agenda werbunkowa Naczelnego Komitetu Narodowego.

Obszerną listę błędów zawiera ta część rozdziału, która poświęcona jest wydarzeniom poprzedzającym wymarsz „Kadrówki”. Jak wiadomo rozpoczęły ją działania patrolu pod dowództwem Władysława Beliny-Prażmowskiego (uporczywie nazywanego przez autora Prażmowski vel Belina). Można się spierać czy za wczesne godziny nocne można uznać okres po północy, ale bezsprzecznym faktem jest, że patrol przeprowadzał zwiad, a nie wykonywał rajd, jak wielokrotnie możemy przeczytać na łamach omawianej pozycji. W przypisie na stronie 67 błędnie wskazano datę przybycia patrolu do Goszyc. Miało to miejsce 3 sierpnia, a nie 2 lipca 1914 r. Kolejna strona przynosi w przypisie poświęconym Zygmuntowi Karwackiemu (Z. Karwackiemu vel Bończa, jak pisze autor) powtórzenie informacji zawartych jedno zdanie wcześniej. Rozbieżność w datowaniu tego samego wydarzenia mamy na stronach 65 i 78 (data wypowiedzenia wojny Rosji przez Austro-Węgry). Na stronach 87-88 zamieszczone zostały dwa zdjęcia wykonane w trakcie mszy św. odprawionej dla żołnierzy Józefa Piłsudskiego. Pierwsze opisano błędnie jako rynek pod katedrą (powinno być plac), a drugie datowane jest na 8 sierpnia 1914 r., choć do Kielc strzelcy Józefa Piłsudskiego wkroczyli dopiero cztery dni później. Do podpisów pod zdjęciami i do samych zdjęć autor nie ma szczęścia. Przykładem jest choćby powtórzenie fotografii numer 29 i 95.

Częścią rozdziału I jest podrozdział traktujący o dowódcach I Kompanii Kadrowej. Na jakiej zasadzie dokonywano wyboru i kolejności prezentowanych sylwetek trudno odgadnąć. Rzekomymi dowódcami byli według prof. Zaborniaka: Kazimierz Sosnkowski, Bolesław Długoszowski, Tadeusz Kasprzycki, Jan Kruszewski, Aleksander Litwinowicz, Kazimierz Piątek, Stanisław Burhardt „Bukacki”, Henryk Paszkowski „Krok” i Józef Piłsudski. Kolejność ani alfabetyczna, ani według hierarchii. Być może układ ustalono w drodze losowania.

Na stronach 110-111 znajdziemy powtórzenie informacji o wyposażeniu uczestnika Marszu w 1924 r. Jedyna różnica to ta, że pierwsza została ujęta w formie cytatu. Kolejne powtórzenia dotyczą wyników indywidualnych III etapu z tego samego roku. Znajdujemy je na stronach 114, 116 i 119. W rozdziale poświęconemu o rok późniejszemu Marszowi kolejna zagadka. Według autora startowało 14 drużyn, tzn. około 832 zawodników. Przypis odsyła do czasopisma „Stadion” z 1928 r. Po sprawdzeniu okazuje się, że ilość startujących się zgadza, ale z rokiem 1928 i nie uwzględnia drużyn żeńskich. Zadać sobie należy pytanie. Czy profesor nie umie liczyć, czy może to wina któregoś z jego studentów, który w pracy licencjackiej czy magisterskiej popełnił błąd, następnie bezkrytycznie powielony? Po raz kolejny powtórzono trzy pierwsze miejsca indywidualne na stronach 123-124. Wróć! Na stronie 123 zwycięzcą jest S. Kmicic z Krakowa, a stronę dalej Władysław Kmicic (też z grodu Kraka). Okazuje się, że nie tylko w „Seksmisji” w Archeo był no, ten... bałagan. To samo według Zaborniaka miało miejsce w Wojsku Polskim. Dowiadujemy się, że w 1927 r. istniał w nim 8. pp Legionów oraz 8. pp legionowej. I każdy z nich wystawił drużynę marszową. Korekta zwiodła na stronie 154, gdzie błędnie podano wynik 10. pp z Łowicza. Kolejna rozbieżność dotyczy stron 202 i 205. Na pierwszej dowiadujemy się, że uczestnikom zawodów w 1931 r. przysługiwały dwie przerwy na wypoczynek (15 i 30 minut), a na drugiej z nich, że trwał on godzinę. Nie wiadomo jak liczył Stanisław Zaborniak uczestników przystępujących do II etapu Marszu w 1931 r. Drużyny liczyły 13 osób, a według niego 31 drużyn, to 221 osób (s. 206). Stronę dalej trafiamy na 57. pp leg. (sic!). Podobny błąd jest na s. 291, gdzie występuje 14. pp legionowej. Niewątpliwie ze zdziwieniem przeczytamy na stronie 209, że 8. pp Leg. stacjonował w Wilnie, a 14. p.uł. w Lublinie. Błędny podpis znalazł się pod fot. 240 (s. 219). Jest to zdjęcie z 5 sierpnia, a nie 5 maja 1931 r. Grób Nieznanego Żołnierza, to nazwa własna, więc oczekiwać by można, że będzie pisany z dużych liter. Niestety korekta zawiodła po raz kolejny (s. 226). Dla Stanisława Zaborniaka powstaniec listopadowy czy styczniowy, to jeden czort. Niejeden z czytelników ze zdziwieniem przyjmie informację, że Józef Dargun był uczestnikiem zrywu z 1830 r., choć dosłownie kilka centymetrów powyżej jest fotografia z podpisem informującym, że uczestniczył w powstaniu 1863 r.

Spore zamieszanie wnoszą podpisy pod zdjęciami na stronie 287. Pierwsze z nich rzekomo ma być dokumentem ze zjazdu uczestników marszu Pierwszej Kompanii Kadrowej, choć oczywiście są to żołnierze Pierwszej Kompanii Kadrowej zebrani po latach z okazji rocznicy wymarszu. Na drugim ze zdjęć, wykonanym według autora 5 sierpnia 1935 r. widzimy gen, Tadeusza Kasprzyckiego jako wiceministra spraw wojskowych, choć od śmierci Marszałka zajmował on stanowisko ministra. Uczestniczyłem w odsłonięciu kilku pomników, ale ani razu nie byłem na ich otwarciu. Być może jednak w 1936 r. w Michałowicach otwierano pomnik Tylko kto go zamknął? Nie tylko u Stanisława Zaborniaka trafiamy (s. 300) na błędny zapis imion i nazwiska gen. Felicjana Sławoja Składkowskiego. Nie do końca jesteśmy pewni czy w 1936 r. w zawodach uczestniczyła drużyna 53. czy 35. pp. O tej pierwszej mowa na stronach 300 i 302, o drugiej także na s. 302. I nie zachodzi tu możliwość, że oba pułki wystawiły swą reprezentację, ponieważ w zawodach uczestniczyły tylko dwie drużyny wojskowe, a jedną z nich była ta wystawiona przez 3. psp. Kolejną wpadkę korekty znajdziemy na s 308, gdzie błędnie zapisano nazwisko gen. Stanisława Burhardt-Bukackiego. Jednoznacznie należy stwierdzić, że Stefan Artwiński nie był wojewodą kieleckim, a Batalion Telefoniczny (co to za twór?) nie stacjonował w Zgierzu. Chodzi oczywiście o Batalion Telegraficzny z Zegrza. Oba te błędy znalazły się na s. 335.

Nie jestem specjalistą od wydawania książek, ale myślę, że można by wprowadzić zwyczaj palenia na stosie (przynajmniej symbolicznie) tych, którzy nie potrafią sporządzić przyzwoitego indeksu nazwisk. Jakie „kwiatki” znajdziemy w recenzowanej książce? Nikt nie zadał sobie trudu, by rozwinąć inicjały imion osób, które w tekście w ten sposób zostały zapisane. Stąd w indeksie m.in.: Biliński L., Lipiński W., Nałęcz T., Prugar-Ketling B., Suleja W. czy Wasilewski L. W przypadku Zygmunta Zygmuntowicza zabrakło nawet inicjału imienia. Niemniej jednak te uchybienia to nic w porównaniu do innych niedociągnięć. W indeksie znajdziemy Hankę-Kuleszę i Stefana Kuleszę, Długoszowskiego Bolesława Ignacego „Wieniawę”, Długoszowskiego Bolesława W. oraz Wieniawę B., Wieniawę-Długoszowskiego Bolesława i Wieniawę-Długoszowskiego Bolesława płk. Kto to jest Bartla K.? Z tekstu wynika, że był premierem. Czy różnią się Burhardt-Bukacki ze strony 75 od Burhardt-Bukackiego Stanisława Bar. gen. z tej samej strony? Czy Grzmot-Skotnicki Stanisław ze strony 106, to ktoś inny niż Skotnicki Grzmot (s. 73) i Skotnicki Stanisław ze stron 66 i 67? Według mnie nie, ale autor indeksu jest innego zdania. Okazuje się, że dodanie stopnia do nazwiska tworzy z jednej osoby dwie różne. Tak stało się m.in. w przypadku Władysława Rusina czy Edwarda Rydza-Śmigłego. Nóż w kieszeni otwiera się, gdy trafia się na zapis: Orlicza-Derszera Gustaw i Orlicz-Dreszer Gustaw oraz Sławoja-Składkowski Felicjan oraz Sławoj-Składkowski Felicjan gen. Przyznam szczerze, że ból, jaki sprawia mi opisywanie tego niechlujstwa, by nie rzec barbarzyństwa, powoduje, że na tych przykładach poprzestanę.

Po tym co napisałem rodzi się jedno pytanie. Czy naprawdę w książce profesora nie ma żadnych plusów? Ja znajduję tylko jeden. Duża ilość materiału zdjęciowego. Dotyczy on zarówno zdjęć z zawodów marszowych, uroczystości związanych z rocznicą wymarszu Kadrówki czy okolicznościowych pamiątek przygotowywanych dla upamiętnienia kolejnych zawodów.

Tak jak ekstremalne bywały i bywają warunki, w których pokonuje się trasę z Krakowa do Kielc, tak samo ekstremalni muszą być nabywcy recenzowanej książki. Ja postawię ją na półce tylko z obowiązku, a nie dla przyjemności.

Dariusz Nowiński

Ocena recenzenta

Temat i treść: 5/10

Język, styl, kompozycja tekstu: 6/10

Forma wydawnicza: 8/10

Informacje o publikacji

Tytuł: Zawody Marszowe Szlakiem I Kompanii Kadrowej Legionów Polskich z Krakowa do Kielc (1924-1939)

Autor: Stanisław Zaborniak

Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego

Rok wydania: 2019

Ilość stron: 407

Format: 160x230 mm

Okładka: miękka

ISBN: 978-83-7996-806-0

 kadrowka

   Choć formalnie Marsz Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej rozpoczyna się 6 sierpnia, to uroczystości z nim związane zaczęły się już dzień wcześniej.

 

Rozmowa z Przemysławem Jerzym Witekiem – członkiem Kapituły Odznaki „Uczestnikowi Marszu Szlakiem Kadrówki”, współorganizatorem 1. (XVI) Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej w 1981 r, redaktorem naczelnym „Oleandrów” Pisma Okręgu Świętokrzyskiego Związku Piłsudczyków.

i kk 1

Rozmowa z Janem Józefem Ksprzykiem, Komendantem XLVI (31. po wojnie) Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej, prezesem Związku Piłsudczyków

 

Już dziś rozpoczyna się kolejny Marsz Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej.  Na razie uczestnicy zgłaszają się na historycznej ul. Oleandry. Ilu ich można się spodziewać? Jak liczny będzie tegoroczny Marsz?

 
jjkMarsz od kilku lat gromadzi blisko 300-400 osobową grupę zapaleńców, którzy uczestnicząc w nim, starają się w żywej formie oddać hołd żołnierzom I Kompanii Kadrowej – pierwszej od czasów Powstania Styczniowego zwartej formacji zbrojnej. Warto zwrócić uwagę, że są to głównie młodzi ludzie, którzy w czasie swoich urlopów i wakacji, bez rozkazów i nakazów, chcą przeżyć „przygodę z Ojczyzną”. Myślę, że jak na nieszczęsne standardy dzisiejszych czasów, w których przeważa często wśród młodych ludzi poczucie przywiązania do wartości materialnych, a ideały patriotyczne odchodzą na plan dalszy, to dobry wynik.

 

 

Jaki jest program uroczystości w czasie pobytu Marszu w Krakowie?

Ponieważ przyjmujemy założenie, że Marsz musi oddziaływać nie tylko na uczestników, ale także na mieszkańców miast, które znajdują się na jego trasie, przygotowaliśmy wspólnie z Urzędem Miasta Krakowa kilka tradycyjnych już przedsięwzięć mających za cel włączenie mieszkańców i  turystów w obchody 97. rocznicy Czynu Legionowego. I tak, 5 sierpnia o godz. 16.30 wyruszymy z orkiestrą wojskową i kompanią honorową z Oleandrów przez ul. Piłsudskiego, św. Anny, Rynek Główny i ul Grodzką na Wawel. Tam o godz. 17.30 odprawiona zostanie Msza św. w intencji Marszałka i jego żołnierzy. Będzie jej przewodniczył o. prof. Eustachy Rakoczy z Jasnej Góry oraz kapelani marszowi o. Mirosław Zięba i ks. Grzegorz Idzik. Po Mszy św. oddamy hołd Cieniom Marszałka w Krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów oraz złożymy kwiaty na grobie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w latach 2006-2009 sprawował wspólnie z Prezydentem Ryszardem Kaczorowskim Honorowy Patronat nad Kadrówką. O godz. 19.00 na Rynku Głównym odbędzie się Lekcja Śpiewania piosenek legionowych przygotowana wspólnie z Lochem Camelot, gromadząca rokrocznie kilku tysięczną widownię. Dla wszystkich przygotowane zostały śpiewniki, które pozwolą pełniej uczestniczyć w tej wieczornicy upamiętniającej Czyn Legionowy. O godz. 21.30 przy Pomniku Marszałka odbędzie się uroczysty capstrzyk, który zakończy obchody w dniu 5 sierpnia. Nazajutrz o godz. 7.00 uroczystym apelem na Oleandrach i przemarszem przez Kraków rozpoczniemy kolejną wędrówkę szlakiem niepodległości.
 
Z reguły do udziału w Marszu zapraszane są zorganizowane środowiska strzeleckie, wojskowe, polonijne z Kresów, młodzieży szkół noszących imię Marszałka? Czy w tegorocznym Marszu uczestniczyć będzie jakieś nowa grupa?


Odwołujemy się przede wszystkim do grup i osób, dla których Marsz stanowi uzupełnienie pracy śródrocznej. Dlatego tak liczna zawsze obecność na Marszu strzelców. Staramy się jednak poszerzać naszą ofertę marszową o nowe grupy i nowe osoby. Spodziewamy się w tym roku większej liczby harcerzy, a także Bractwa Rycerskiego z Chojnic, co będzie zapewne atrakcją zwłaszcza podczas pobytu w Zamku Chęcińskim. Co raz liczniej przybywają także środowiska kawaleryjskie. W tym roku towarzyszyć nam będzie kilkunastu ułanów z różnych stron polski, czyli trzykrotnie więcej niż liczył patrol Beliny w 1914 r.
 
Tradycją przedwojenną, wznowioną przed kilkunastu laty są zawody marszowe? Czy w ich formule coś ulegnie zmianie w porównaniu do lat ubiegłych?


Zawody w formule przyjętej w 1999 r. nie zmieniają się. Uczestnicy podzieleni na 10-12 osobowe drużyny pokonują trasę w oparciu o wyznaczoną trasę i punkty kontrolne. Najlepsze z nich są premiowane, co staje się podstawą do wręczenia nagród rzeczowych, które w tym roku w Kielcach wręczy Pani Karolina Kaczorowska, małżonka Ostatniego Prezydenta II RP śp. Ryszarda Kaczorowskiego, która zgodziła się objąć Patronat Honorowy nad Kadrówką. 
 Czy w tegorocznym programie Marszu pojawią się nowe elementy czy też odbywać się  będzie w oparciu o sprawdzoną formułę?
Marsz ma swój utrwalony program i charakter. Często zmienia się on w zależności od np. bazy lokalowej na trasie, tj. możliwości kwaterunku w danych szkołach czy obiektach. W tym roku trasa przebiegać będzie przez Słomniki (6.08), Miechów (7.08), Wodzisław – Jędrzejów (8.08), Choiny nad Nidą (9-10.08), gdzie uczestnicy będą mogli przez półtora dnia odpocząć, Chęciny-Bolechowice (11.08) i wreszcie Kielce (12.08). Proszę zwrócić uwagę choćby na dystans odcinka Miechów-Jędrzejów. To jest prawie 48 km! Tak więc poza samym pokonaniem trasy, uroczystościami, zwiedzaniem najważniejszych zabytków na trasie, czy wieczornymi ogniskami, trudno zapewnić dodatkowe atrakcje. Nie ma już na to czasu. Oczywiście odbędzie się także tradycyjny konkurs wiedzy historycznej poświęcony Legionom, a także, jak pogoda dopisze, mecz piłki nożnej w Choinach. 
W tym roku planujemy też rzecz, która na pewno będzie ciekawym urozmaiceniem. Dzięki pomocy Urzędu Miasta Kielce wydaliśmy kalendarz książkowy, jedyny taki w Polsce, bowiem odmierzający czas, podobnie jak wielu uczestników, od sierpnia do sierpnia, w którym umieściliśmy bardzo bogate kalendarium historyczne zawierające ponad 1000 wydarzeń z naszych dziejów.  Kalendarzowi towarzyszy album zawierający 54 portrety uczestników Kadrówki, namalowane przez wybitnego kieleckiego artystę Sławomira Golemca. To początek serii wydawniczej. Do 2014 r. chcemy w kolejnych tomach sportretować całą współczesną „Kadrówkę”. Myślę, że to miły upominek dla uczestników, doceniający ich wakacyjne poświęcenie dla sprawy, a jednocześnie ślad, jaki po nas pozostanie dla potomnych. To zresztą także odwołanie do tradycji legionowej. Warto przypomnieć, że wielu wybitnych legionistów, jak np. Edward Śmigły-Rydz, czy Józef Kordian-Zamorski było absolwentami krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych i w czasie walk legionowych malowało konterfekty swych towarzyszy broni.


W roku ubiegłym roku w „kadrówce” nie uczestniczyły pododdziały Wojska Polskiego? Czy w tym roku będzie podobnie? Jak tłumaczona jest nieobecność żołnierzy?


Zmienił się charakter naszej armii. Dotychczas jednostki Wojska Polskiego dziedziczące tradycje legionowe, po prostu delegowały swoje przedstawicielstwo do udziału w Marszu. Przy armii zawodowej zalecenie Dowództwa Wojsk Lądowych jest takie: żołnierze mogą brać udział, ale… wyłącznie w ramach  swoich prywatnych urlopów. Niewielu z tego korzysta, co wydaje się zrozumiałe. Cieszy natomiast fakt, że właśnie w ramach swoich prywatnych urlopów wielu oficerów i podoficerów, uczestniczących w Marszach w latach poprzednich, przybędzie i w tym roku. Często nawet z rodzinami, widząc w Kadrówce mówiąc kolokwialnie fajny i pożyteczny czas spędzenia wakacji.  
 
Od kilku lat koszty uczestnictwa w Marszu niewiele się zmieniają? Ponad tygodniowy pobyt z zapewnionym wyżywieniem, transportem bagażu  i noclegiem za 150 zł to doprawdy niewielka kwota. Skąd w tym roku udało się organizatorom pozyskać środki?


 W Marszu uczestniczą w dużej mierze młodzi ludzie pochodzący ze środowisk o dość niskim statusie materialnym, z terenów objętych dużym bezrobociem, dla których Kadrówka staje się często jedyną formą spędzenia wakacji. Dlatego też zadeklarowałem już przed rokiem, że nie będę podnosił ceny uczestnictwa, choć oczywiście jest ona właściwie symboliczna. Jako Komendant Marszu zapewniłem, że Związek Piłsudczyków „stanie na głowie”, aby zapewnić dodatkowe fundusze, bo budżet Marszu to blisko 140 tysięcy złotych. Udało się, choć nie ukrywam, że z roku na rok jest coraz trudniej pozyskiwać darczyńców. Na przykład z niezrozumiałych dla nas powodów Ministerstwo Edukacji Narodowej od dwóch lat w ogóle wycofało się z dotowania wszelkich wyjazdów wakacyjnych dzieci i młodzieży, a inne instytucje znacząco na ten cel zredukowały swoje budżety. Wśród najważniejszych sponsorów tegorocznego Marszu wymienić należy Ministerstwo Obrony Narodowej, Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Narodowe Centrum Kultury, Województwo Małopolskie, Urząd Miasta Krakowa, Urząd Miasta Kielce, Instytut Pamięci Narodowej, Radę Ochrony Pamięci Narodowej, a także Bank PKO BP, Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, firmę Maxtel. Bez tego wsparcia organizacja Marszu nie byłaby możliwa.  A jak będzie za rok? Trudno w tej chwili prognozować. Bądźmy dobrej myśli.

Kto jeszcze wsparł Marsz organizacyjnie i rzeczowo?


Od kilkunastu lat Marsz jest żywo wspierany przez władze samorządowe na trasie, które pomagając przy uroczystościach powitalnych, widzą w Kadrówce okazję do aktywizacji swych społeczności lokalnych. To bardzo cenne. Dzięki temu Kadrówka staje się okazją przeżycia przygody z Ojczyną nie tylko dla uczestników, ale także dla kilkunastu tysięcy osób, których spotykamy w Krakowie, Michałowicach, Słomnikach, Miechowie, Jędrzejowie, Chęcinach, Bolechowicach i Kielcach.
 Życząc pogody i realizacji zamierzonych celów dziękuję za rozmowę. Liczę, że uda się nam porozmawiać 12 sierpnia, po zakończeniu Marszu.

Dziękuję za rozmowę.

miechw   Drugi dzień Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej rozpoczął się wczesnej pobudki. O godzinie 7.00 przeprowadzony został apel, a następnie odprawiona msza św., która celebrował o. Mirosław Zięba, a homilie wygłosił ks. Grzegorz Idzik, dowódca II plutonu marszowego. Pierwsze drużyny wyruszyły na trasę o godzinie ósmej. Licząca kilkanaście kilometrów trasa przebiegała m.in. przez Prandocin, w którym 4 sierpnia 1914 roku doszło do wymiany ognia między patrolem „Beliny”, a szwadronem rosyjskiej straży granicznej. Nie forsując nadmiernie tempa, poza drużynami walczącymi o zwycięstwo w zawodach marszowych, Kadrówka dotarła w pobliże Miechowa przed godziną czternastą. Po odpoczynku sformowano kolumnę, która w towarzystwie dwóch patroli ułańskich (liczących łącznie czternaście osób), o godzinie 15.00 weszła do Miechowa.

   Na rynku uczestników powitali starosta powiatu miechowskiego Marian Gamrat i burmistrz Miechowa Dariusz Marczewski. Po przemówieniach odczytany został historyczny rozkaz Rządu Narodowego i rozkaz nr 1 Komendanta Wojsk Polskich Józefa Piłsudskiego.

   Następnie uczestnicy Marszu mogli zwiedzić kolegiatę Grobu Bożego i udać się na poczęstunek przygotowany w miechowskim amfiteatrze przez władze miasta. Posiłek umilał zespół artystyczny wykonujący melodie ludowe i legionowe.

miechow_basilica

Kolegiata Grobu Bożego

Dzień zakończył się apelem wieczornym, w czasie którego sprawdzone zostały stany osobowe plutonów marszowych.

   W zawodach marszowych prowadzonych na trasie Marszu klsayfikacja, po dwóch dniach, wygląda następująco:

I miejsce - drużyna nr 12 z plutony III - czas 4 godz. 13 min.

II miejce - drużyna nr 3 z plutonu IV - czas 5 godz. 05 min.

II miejsce - drużyna nr 4 z plutonu IV - czas 5 godz. 12 min.

   W dniu jutrzejszym pobudkę przewidziano na godz. 4.30, aby zdążyć pokonać  najdłuższy etap Marszu z Miechowa, przez Książ Wielki, Wodzisław do Jędrzejowa.

Zdjęcie: Wikipedia

1Wszystkich, którzy chcą przeżyć tygodniową wakacyjną „przygodę z Ojczyzną” na szlaku Józefa Piłsudskiego i żołnierzy I Kompanii Kadrowej, zapraszamy na tegoroczną Kadrówkę. Wystarczy zapoznać się z regulaminem Marszu, przesłać kartę zgłoszeniową, wziąć śpiwór, namiot, dobry humor i wygodne buty i… przybyć na krakowskie Oleandry, jak strzelcy przed 98. laty. Patronat medialny nad Marszem objął Portal „Komendant Naczelnik Marszałek” oraz Strzelecki Portal Informacyjny. Wszystkie informacje o Marszu dostępne są na stronie www.kadrowka.pl.

   6 sierpnia 1914 roku na rozkaz Józefa Piłsudskiego wyruszyła z krakowskich Oleandrów I Kompania Kadrowa. O godz. 9.45. żołnierze "Kadrówki" obalili słupy graniczne państw zaborczych w Michałowicach i po wyzwoleniu z rąk rosyjskich Słomnik, Miechowa, Jędrzejowa i Chęcin, dotarli 12 sierpnia do Kielc. I Kadrowa była pierwszym od zakończenia powstania styczniowego regularnym oddziałem armii polskiej. Dała ona początek Legionom Polskim, które swym wysiłkiem zbrojnym w latach I wojny światowej przyczyniły się do odzyskania niepodległości w 1918 roku.

   W 1924 roku dla uczczenia rocznicy wymarszu "Kadrówki" z inicjatywy byłych legionistów ustanowiono Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej. Odbywał się on nieprzerwanie aż do 1939 roku i był największym tego typu przedsięwzięciem w Polsce. Brała w nim udział młodzież zrzeszona w Związku Strzeleckim oraz żołnierze Wojska Polskiego. Do idei Marszu powróciły środowiska niepodległościowe ziemi krakowskiej i kieleckiej w 1981 roku. Do 1989 roku Marsz był formą demonstracji patriotycznej, silnie zwalczaną przez władze komunistyczne.

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version