Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

Tłum śmieje się. Czy rozumiecie straszny sadyzm, upajające, demiurgiczne okrucieństwo tego śmiechu? Bo przecież płakać nam, moje panie, trzeba nad losem własnym na widok tej nędzy materii, gwałconej materii, na której dopuszczono się strasznego bezprawia. Stąd płynie, moje panie, straszny smutek wszystkich błazeńskich golemów, wszystkich pałub, zadumanych tragicznie nad śmiesznym swym grymasem. - Bruno Schulz, Sklepy cynamonowe, Traktat o manekinach.

Marszałek Piłsudski, po przeczytaniu Regulaminu Firmy Portretowej, bo tak nazywał Witkacy swoją artystyczną działalność, rozbawiony, sam zapragnął pozować artyście. Do wizyty Witkiewicza doszło w czerwcu 1931 roku. Piłsudski jednak nie był tego dnia w nastroju, więc Witkacy zaproponował sportretowanie jego córek i Pani Marszałkowej. Jak sam wspominał w liście do matki "Piłsudskiego już chyba teraz (i w ogóle) nie narysuję - to trudno. I tak dobrze, że go z bliska widziałem".

Stanisław Ignacy Witkiewicz - Witkacy, wybitny artysta, był niezwykłym ekscentrykiem, a jednym z jego dziwactw, było kolekcjonowanie osobliwych pamiątek. Wśród nich znajdował się m.in. niedopałek papierosa Piłsudskiego, a pozyskał go podkradając go swojemu znajomemu - Franciszkowi Czerwińskiemu.
Miał też nasz oryginał specjalny stempel, którym podbijał wysyłane listy. Treść pieczęci stanowiły słowa Piłsudskiego: "Są bowiem ludzie i są prace ludzkie, tak silne i tak potężne, że śmierć przezwyciężają".

 

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version