Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

 Treścią filmu są wydarzenia związane z odzyskaniem niepodległości przez Polskę - od utworzenia w Krakowie, w roku 1914 legionów przez Józefa Piłsudskiego po dyskusje i decyzje Konferencji Pokojowej w Wersalu.
10 Maj

Metropolis

Opublikowano w Ciekawostki

metropolisMetropolis. Monumentalna produkcja Fritza Langa z 1927 roku okazała się finansową klapą, omal nie doprowadzając do ruiny niemieckie studio UFA. Obraz wybiegający w przyszłość nie tylko konwencją science fiction, lecz także rozmachem, efektami specjalnymi i społeczną wymową pozostał niedoceniony i niezrozumiały przez współczesnych. W dobie szalonych lat dwudziestych film jawił się jedynie jako ponure proroctwo, którego ucieleśnienia w postaci hitlerowskiego totalitaryzmu jeszcze nic nie zapowiadało. Dziś, ponad 80  lat po premierze, obraz ten jest uznawany za jedno z największych dokonań w dziedzinie światowej kinematografii.

Przenieśmy się zatem na 153 minuty w świat niemieckiego ekspresjonizmu, w "świat widziany oczyma wariata" - jak głosiło sztandarowe hasło tego nurtu.
 
You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

 

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Dopóki nie istniały przenośne, domowe instalacje kina dźwiękowego, dopóty Marszałek Piłsudski prawie nigdy filmów nie oglądał. Pierwszym, a jak wiadomo nie najlepszym dźwiękowcem, który widział był Wykradzenie 10 więźniów z Pawiaka. Nie dało Mu to prawdziwego obrazu rozwoju techniki dźwiękowej w kinematografii światowej i nic dziwnego, że nie zachęciło do wstąpienia w szeregi tak licznych dzisiaj wielbicieli kina.

Zmiana nastąpiła w 1932 r. W owym czasie pewna wytwórnia zagraniczna wypuściła w świat model aparatu kinowego o bardzo prostym mechanizmie, łatwym w manipulowaniu, a co najważniejsze, mieszczącym się w trzech małych walizkach. Aparat ten można uruchamiać, względnie rozbierać w ciągu kilku minut; nie wymaga on żadnych specjalnych urządzeń, a funkcjonuje jak najlepsze kino „zawodowe". Otóż aparat taki sprowadziliśmy w zimie 1932 r., bezpośrednio przed wyjazdem w podróż do Egiptu. Początkowo Marszałek Piłsudski niezbyt zachwycił się możnością oglądania filmów u siebie w domu.Najwięcej interesowała Go techniczna strona wyświetlania, ciekawe rozwiązanie połączenia ruchu z dźwiękiem itd. Samo widowisko traktował pobłażliwie, jak zabawę trochę dziecinną. Bardzo bawiła Go żywa reakcja córek na treść obrazów. Ich śmiech, wykrzykniki, rozczulenia — były niewyczerpanym źródłem przekomarzania się. 

Z wolna Marszałek Piłsudski począł coraz więcej znajdować upodobania w oglądaniu filmów. Nieregularne początkowo seanse, urządzane co kilka tygodni, przemieniły się w stałą niedzielną i świąteczną rozrywkę. Marszałek Piłsudski lubił zapraszać na nie swoich najbliższych. A więc oprócz pani Marszałkowej oraz córek, Wandy i Jagody, zwykle przychodziło kilka a czasem do 10—12 osób z rodziny, najbliższych znajomych, rzadziej ktoś ze świata politycznego. Ustawiało się wtedy jeden albo dwa rzędy krzeseł;wejście Marszałka było hasłem do rozpoczęcia przedstawienia. 

Ekran był oczywiście mniejszy, aniżeli w kinach. Rozpinało się go na specjalnych sztalugach bambusowych, zaopatrzonych w stojaki. Mniejszy format obrazu od zwykle widywanego w kinach był właściwie nie do zauważenia. W ogóle film wyświetlany w Belwederze czy w Giszu robił identyczne wrażenie z widzianym w kinie zwyczajnym. Aparat umieszczało się w sąsiedniej sali, a obraz puszczało się przez otwarte drzwi. Głośnik stał za ekranem, podobnie jak w każdym innym kinie. 

Naturalnie, wyświetlaliśmy Marszałkowi wiele filmów. Pamiętam, że bodaj pierwszym była komedia z Flipem i Flapem, która jednak nie wzbudziła wielkiego zachwytu. Jak wiadomo. Marszałek Piłsudski był wielbicielem głosu Jana Kiepury i zapewne dlatego bardzo chwalił film Tobie śpiewam tę pieśń. Z innych wywarł na Nim wielkie wrażenie film z życia Eskimosów Igloo. Jego sąd o widzianych obrazach trafiał zawsze z nadzwyczajną precyzją w najlepsze i najgorsze miejsca realizacji. Z wielką łatwością wychwytywał ujemne i dodatnie strony obrazu, mówiąc o nich słowami prostymi. 

Wątpię, aby Marszałek Piłsudski wyróżniał specjalnie jakichś aktorów, przynajmniej nigdy bodaj o tym nie mówił. Zdecydowane upodobania natomiast miały Jego córki i mówiły o tym wiele.Na pytanie jakie filmy w znaczeniu ogólnym najlepiej się Marszałkowi podobały, mógłby odpowiedzieć oczywiście tylko On sam osobiście. Na pewno jednak nie podobały Mu się obrazy ponure, a sympatią cieszyły sią utwory o przewadze muzyki i śpiewu nad akcją. Między innymi Marszałek Piłsudski widział następujące filmyzagraniczne: Chopin [ ]. Z polskich widział: Antka policmajstra, Miody las i Sztandar wolności. Gdy pewnej niedzieli meldowałem, że będziemy wyświetlali filmpolski pt. Młody las, pan Marszałek rzekł: — Słyszałem już o tym obrazie same pochwały. Wydaje mi się, że po wyświetleniu nie nabrał o nim złego wyobrażenia. 

Jak w zwykłych kinach „puszczaliśmy" zawsze dodatki, a więc Tygodnik PAT-a, a czasem Tygodnik Foxa lub Paramountu i jedną kreskówkę, które, podobnie jak w całej Warszawie, również i w Belwederze cieszyły się wielkim „wzięciem". O kreskówkach Marszałek kilkakrotnie wyrażał się, że. podobają Mu się więcej od zwykłych obrazów. Raz tylko pamiętam prawdziwy zachwyt Marszałka z okazji filmu — wyraził go po ujrzeniu po raz pierwszy kreskówki barwnej Walta Disńey'a. 

Aparat domowy uprzystępnił Marszałkowi Piłsudskiemu korzystanie z dobrodziejstwa przebywania w świecie złudy, tej najulubieńszej i najwspanialszej rozrywki współczesnej. Trudno sobie bowiem wyobrazić, aby bez niego mógł z niej skorzystać. Nadmienić przy tym muszę, że aparat domowy nie może, jak kino zawodowe, wyświetlać filmu bez przerwy. Tutaj trzeba robić trzyminutowe antrakty, potrzebne do zmiany bębna z taśmą. Nic to jednak „publiczności" belwederskiej nie przeszkadzało, a nawet przeciwnie, stanowiło jeszcze jedną miłą stronę seansu, gdyż dawało czas na podzielenie się wrażeniami. Naturalnie, najwięcej z tego korzystały córki i siostrzenice Marszałka, komentujące żywo treść i snujące domysły co do zakończenia. 

Ponieważ mnie właśnie wpadło na myśl zainstalować przenośne kino, przeto już ja zostałem, jak mówił Marszałek,„majstrem" od spraw filmu w Giszu i Belwederze. Ja starałem się o obrazy, które wypożyczałem od różnych przedstawicieli różnych wytwórni, lub z biur wynajmu. Muszę podkreślić, że prawie zawsze chciano mi ofiarowywać te filmy bezpłatnie, gdy się tylko dowiedziano, że to dla Marszałka, ale w końcu już ułożyło się tak, że płaciliśmy 25 lub 50 złotych za wypożyczenie na jeden wieczór całego programu. Naturalnie, były to raczej symboliczne opłaty. Mieliśmy też własnego mechanika-operatora nazwiskiem [ ], który załatwiał całą nieskomplikowaną zresztą technikę funkcjonowania aparatu. Był to bardzo miły, młody człowiek, który okazał się godny zaufania. 

Przez pierwsze lata seanse filmowe urządzane były wyłącznie w Belwederze, a dopiero od 1934 r. coraz częściej poczęły powtarzać się w Giszu. Widzowie jednak pozostawali ci sami: pani Marszałkowa, córki, siostrzenice i siostrzeńcy, czasem któryś z braci, ale bodaj nigdy ktoś obcy. Dla obcych Gisz był zawsze zamknięty szczelniej od Belwederu, gdzie jednak pewna liczba ludzi bywała i była przyjaźnie podejmowana. W czasie choroby w 1935 r. kino pozostało Marszałkowi jako jedyna dostępna rozrywka; przyglądał mu się leżąc lub na wpół leżąc w łóżku.

Mieczysław Lepecki 

 
Źródło: M.Lepecki, Pamiętnik adiutanta Marszałka Piłsudskiego, Warszawa 1987, s.147-150.
 

Piłsudski nigdy nie miał dobrego zaplecza politycznego! Najpierw przyhołubili go socjaliści, a zatem powinni lubić komuniści. Ale straszliwie go nie cierpieli, bo przecież pokonał Armię Czerwoną! Z kolei współczesna prawica nie lubi Piłsudskiego, bo podawał się za socjalistę! Ja przez lata nie mogłem znaleźć pieniędzy na film pełnometrażowy o Marszałku, chociaż w każdym polskim mieście jest ulica nazwana jego imieniem. I niech to stwierdzenie posłuży za pointę naszej rozmowy!

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version