Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

Na początku lipca, gdy Budionny zdobył Równe, dowództwo frontu ukraińskiego widząc w samolotach ważny sposób rozpoznania przeciwnika, zaczęło się domagać wzmocnienia swych sił lotniczych. Szef frontu – mjr Kutrzeba – w swej depeszy do Naczelnego Dowództwa pisał: „mam jeszcze jedną prośbę, lotników, lotników, lotników….. oddam całą dywizję każdy jak dostanę 20 aparatów i ręczę, że Budionny za tydzień przestanie istnieć….   

Na początku 1920 roku polskie lotnictwo dysponowało zaledwie 130, w większości przestarzałymi, samolotami.
   W styczniu 1920 roku zakupiono 15 włoskich myśliwców Balilla, na wiosnę dotarło do Polski 30 samolotów podarowanych przez Wielką Brytanię, a w lipcu 75 maszyn Bristol Fighter F2B zakupionych w Anglii.
   Za cenę ogromnego wysiłku udało się na wiosnę 1920 roku wystawić 20 eskadr. Niestety, nikt nie przewidywał bojkotu dostaw materiału wojennego do Polski przez niemieckich i czechosłowackich robotników. To właśnie oni, ulegając sowieckiej propagandzie, pokrzyżowali plany dalszego wzmocnienia polskich skrzydeł i w znacznej mierze przyczynili się do kryzysu materiałowego latem 1920 roku.

163px-baachowicz Jest to opowieść o wybitnym kawalerzyście, bohaterskim gen. Stanisławie Bułak-Bałachowiczu (1883-1940), określanym jako generał rosyjski lub białoruski. Był to typowy zagończyk, partyzant, uwielbiany przez ludność na kresach północno-wschodniej Polski, przez Białorusinów uważany za bohatera narodowego.
Walczył w: wojsku carskim (1914-18), w „białej” armii ros. (1918-20) i od 1920 po polskiej stronie. Dla wielu – nie tylko historyków – jest to postać kontrowersyjna. Bałachowicz czuł się Polakiem, przyjął obywatelstwo polskie i był szanowany przez Piłsudskiego. Miał prawo noszenia polskiego munduru generała brygady, choć nie figuruje w ewidencji Wojska Polskiego, awans ten otrzymał z rąk rosyjskiego „białego” generała w Estonii, podczas walk z Armią Czerwoną, w trakcie których wykazywał się niebywałą odwagą, przebiegłością i brawurą. Bałachowicz walczył od 1920 r. w armii polskiej przeciw Rosji Sowieckiej. Był zaciętym wrogiem bolszewików, został przez nich skazany na śmierć i tropiony do końca życia...

Podejmując trud zrecenzowania książki „Wojna o wszystko” rozpocząć trzeba od wydawnictwa, którego sumptem ukazała się ta pozycja. Od kilu lat DEMART SA podjął się wydawania książek historycznych i czyni to z rozmachem i powodzeniem. „Legenda Legionów” stanowiła zarówno wyzwanie jak i punkt odniesienia dla kolejnych publikacji wydawnictwa jak i konkurencji.

Trzeba przyznać, że „Wojna o wszystko” nie ustępuje niczym poprzedniej pozycji. Także dwie inne książki tego samego wydawnictwa: „Bojowo i Lirycznie” oraz „Niepokonani 1920” stanową kąsek dla miłośników historii zmagań o niepodległość Polski.

Uznanie budzi już lista autorów, którzy opracowywali poszczególne rozdziały. Oprócz tytułów profesorskich cechuje ich także uznany dorobek naukowy w zakresie wojny polsko-bolszewickiej. Dlatego też nie może budzić zdziwienia poziome książki mocno wyrastającej ponad przeciętność.

ikonka18 marca 1921 roku w Rydze podpisano traktat pokojowy kończący wojnę polsko-sowiecką. Czy warunki układu a szczególnie jego realizacja były polskim sukcesem?

Grzmot_-_ikonaW wojnie polsko-niemieckiej 1939 roku zginęło kilku polskich generałów, jednym z nich był znakomity kawalerzysta – Stanisław „Grzmot” Skotnicki.

 

Stanisław Skotnicki urodził się 13 stycznia 1894 roku w majątku Skotniki w powiecie sandomierskim. Po ukończeniu w 1912 roku średniej szkoły handlowej w Radomiu, rozpoczął studia w Akademii Handlowej w St. Gallen w Szwajcarii. Tam też wstąpił do Związku Strzeleckiego przyjmując pseudonim „Grzmot”. Po ukończeniu w 1913 roku kursu oficerskiego został komendantem ZS w St. Gallen. W lipcu 1914 roku powrócił do Galicji, a 2 sierpnia wziął udział w pierwszej akcji bojowej – był członkiem patrolu, tzw. „siódemki”, który pod dowództwem Beliny-Prażmowskiego dokonał zwiadu w okolicach Jędrzejowa. Skotnicki od października 1914 jako podporucznik był dowódcą plutonu, a od stycznia 1915 roku jako porucznik dowódcą szwadronu w 1 pułku ułanów Legionów Polskich.

Na początku grudnia Naczelne Dowództwo WP poinformowało gen. Karnickiego, że Polska zachowała względem gen. Denikina ścisłą neutralność na skutek jego niezdeklarowanego stanowiska wobec polskich wschodnich granic. Podkreślono jednakże, że współdziałanie Wojska Polskiego z gen. Denikinem nie było wykluczone, wszystko zależy jednak od zmiany stanowiska Rosjan. Do dalszych rozmów Karnickiego z Denikinem już nie doszło. Rosjanie twardo trzymali się zasady „jednej, wielkiej i niepodzielnej Rosji”, mimo iż w tym czasie ponosili kolejne porażki w walce z bolszewikami, którzy zajęli prawie całą Ukrainę z Charkowem i Kijowem i rozpoczęli natarcie na Zagłębie Donieckie.

 

ikona_armia_rezerwowaW 1923 roku Marszałek Piłsudski w referacie dla Kapituły Orderu Virtuti Militari, napisał: „Dla wyrównania sytuacji zarządzony został przez mnie kontratak, prowadzony z dwu kierunków, z Mińska, gdzie atakowała Grupa Generała Skierskiego oraz od Święcan gdzie z kilku dywizji i poszczególnych oddziałów została sformowana Armia Rezerwowa pod dowództwem generała Sosnkowskiego. W działaniach tych główny ciężar pracy spadł na Armię Generała Sosnkowskiego, który pomimo nieraz b. ciężkiej sytuacji, rozbił nieprzyjaciela, doprowadzając nasze wojska prawie do straconych poprzednio przez I Armię pozycji. Za te działania przedstawiam generała Sosnkowskiego do odznaczenia orderem Klasy II-ej”. Ogółem zaledwie 12 polskich dowódców odznaczono orderem VM tej klasy za wojnę lat 1918-1920.

IkonaPokonanie bolszewików w 1920 roku nastąpiło dzięki wspaniałej postawie większości narodu polskiego, heroizmowi polskiego żołnierza, licznych bohaterów – ks. Ignacego Skorupki, por. Stefana Pogonowskiego oraz wybitnych dowódców – Marszałka Piłsudskiego, gen. Rozwadowskiego, gen. Śmigłego-Rydza, gen. Sikorskiego, gen. Hallera. W gronie tym nie może zabraknąć głównego organizatora polskiego zrywu mobilizacyjnego, ministra spraw wojskowych gen. Kazimierza Sosnkowskiego

Gen. Leonard Skierski, gen. Paul Henrys i Wódz Naczelny Józef Piłsudski, sierpień 1920 r. Fot.: Ze zbiorów Instytutu Piłsudskiego w Ameryce

W dniu 6 sierpnia nastąpiła ostateczna decyzja Naczelnego Wodza co do uderzenia znad Wieprza (uderzenia znad rzeki Wieprz na lewe skrzydło Armii Czerwonej). I tegoż dnia został wydany rozkaz operacyjny, tzw. rozkaz do przegrupowania, nakazujący sprowadzenie na odpowiednie odcinki pewnych dywizji. Rozkaz ten poszedł do dowództwa armii i okazało się, że już w dwa dni potem był w rękach bolszewików.
 
Tuchaczewski, dowódca frontu północnego, tego który szedł na Warszawę, miał ten rozkaz w swoim ręku 8 czy 9 sierpnia i chwała Bogu w niego nie uwierzył. Pomyślał, że jest to rozkaz sfingowany przez II Oddział Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (wywiad i kontrwywiad wojskowy), żeby go wprowadzić w błąd i zlekceważył ten rozkaz, czego potem, jak opisywał w swoich wspomnieniach, bardzo żałował.

A co się działo w polskim sztabie generalnym? Powstał pewien popłoch, że rozkaz jest znany bolszewikom. I oto gen. Rozwadowski własnoręcznie pisze nowy rozkaz – 10 sierpnia (...) Rozkaz ten, który znajduje się w aktach Instytutu, jest starannie przechowywany jako najcenniejszy dokument. Liczy 10 stron. Niebywały wypadek, aby szef sztabu generalnego sam pisał cały rozkaz i to odręcznie, nie na maszynie. Rozkaz ten nie został rozesłany do armii z obawy o nową wsypę, lecz dowódcy armii zostali wezwani do Warszawy, żeby go przeczytać. W tym rozkazie dyskutowano szczegółowo poszczególne odcinki. Każdy z dowódców odpisywał to, co jego dotyczy i podpisywał się. Na rozkazie znajdują się podpisy wszystkich dowódców polskich. A więc przede wszystkim Naczelnego Wodza marszałka Piłsudskiego oraz między innymi dowódców: Weyganda, Rydza Śmigłego, Kutrzeby, Sikorskiego.

Bitwa warszawska. Piłsudski, decydując się na tę operację, przeżywał straszne chwile, bo musiał popełnić nonsens, jak to potem opisywał. Nonsens polegał na tym, że do głównego uderzenia znad Wieprza, które miało decydować o losach Polski, musiał dać niedostateczną ilość wojska. Wtedy, gdy 20 polskich dywizji było na innych frontach, które chwilowo był frontami drugorzędnymi, to na front na Wieprzu, który miał rozbić nieprzyjaciela, mógł Naczelny Wódz dać tylko pięć dywizji. Jednak utrzymanie Warszawy było konieczne politycznie, nie wojskowo. Wojskowo, ściśle mówiąc, wejście bolszewików do Warszawy spowodowałoby w rezultacie większą ich klęskę przez ich zaangażowanie się. Im więcej by się oni angażowali na Wiśle, na południe, tym straszniejsze uderzenie byłoby na nich na północy i całkowite odcięcie od powrotu w głąb Rosji. Ale, oczywiście, Warszawy oddać nie można było przede wszystkim z punktu widzenia politycznego i nakazana była obrona Warszawy, którą znakomicie bronił gen. Żeligowski na odcinku Radzymina, gen. Sikorski nad Wkrą, a gen. Sosnkowski, minister spraw wojskowych, wspaniale zorganizował wszelkie środki do obrony stolicy. To w rezultacie pozwoliło na utrzymanie frontu. Warszawa wytrzymała, a przecież Radzymin, gdzie front przechodził z rąk do rąk, był tylko 16 km od Warszawy.

Mówił mi Putna[1]: 'Przekonany byłem, że jutro, pojutrze wejdę do Warszawy. Wszystko było przygotowane, a tu nagle klęska (...)'. Był on w zatargu ze swoim dowódcą, marszałkiem Tuchaczewskim, którego winił, i słusznie, za rozciągnięcie frontu itp. Kłócili się z Tuchaczewskim, a los ostatecznie doprowadził, że obydwaj, jednego dnia, zostali rozstrzelani z rozkazu Stalina w ramach czystek w roku 1937. Ale Putna był wybitnym dowódcą.

Uderzenie nastąpiło 16 sierpnia. Mamy tu piękny dokument oryginalny – list Piłsudskiego z Puław, gdzie była kwatera główna Naczelnego Wodza, z 15 sierpnia – do gen. Tadeusza Rozwadowskiego: 'Kochany Gienerale (...) Jutro o świcie zaczyna się operacja' – i w liście kilkustronicowym opisuje zamiar uderzenia w dniu jutrzejszym. Następnego dnia pierwsza część operacji udała się znakomicie. Wojska sowieckie zostały zaatakowane zupełnie nieoczekiwanie dla nich, według tego rozkazu, któremu poprzednio nie uwierzyli. Po dwóch dniach przerwana została ich łączność. Armie sowieckie straciły kontakt ze swoim naczelnym dowództwem, które było w Mińsku i w tych warunkach rozpoczął się głęboki odwrót bolszewików.

18 sierpnia marszałek Józef Piłsudski powrócił do Warszawy, by opracować wytyczne do przegrupowania wojsk i wyznaczyć poszczególnym armiom nowe zadania. Był to moment, w którym bitwa na Wisłą weszła w decydującą fazę – pościgu za cofającymi jednostkami frontu zachodniego. 22 sierpnia rozbito pod Białymstokiem oddziały 16. Armii Czerwonej, z których jedynie część zdołała ujść za Niemen. 23 sierpnia po dwudniowych walkach rozbito 15. armię sowiecką pod Śniadowem i Łomżą, której niedobitki uszły na wschód, wzdłuż granicy pruskiej. Wówczas zaangażowanie wojsk polskich pod Białymstokiem i Łomżą pozwoliło 3. armii sowieckiej ujść przez Narew do Grodna. 4. armia sowiecka, walcząca nad dolną Wisłą, została pokonana przez oddziały polskie pod Kolnem. 25 sierpnia 1920 r. zakończono działania pościgowe, co uznaje się za koniec bitwy warszawskiej.

Ale w historii światowej bitwa warszawska została uznana za jedną z decydujących bitew świata. [...] Bitwa warszawska uratowała dużą część Europy od zagłady komunistycznej na 20 lat. Sytuacja w Europie wówczas była taka, że komuniści na Węgrzech i w Niemczech tylko czekali na wejście wojsk sowieckich, by rewolucję komunistyczną rozszerzyć, która by się zapewne przerzuciła na Austrię i Włochy. Przegranie bitwy warszawskiej zmieniłoby całkowicie sytuację w Europie. Konsekwencje wygrania tej bitwy były ogromne.

Wacław Jędrzejewicz

Fragmenty wykładu "Rok 1920", wygłoszonego w dniu 6 czerwca 1981 r. Drukiem ukazał się w skrypcie wydanym przez Instytut Józefa Piłsudskiego w Ameryce. Powyższe fragmenty publikujemy za: Nowy Dziennik, Polish Daily News. www.dziennik.com

 

Przypisy:

1. Prof. Jędrzejewicz, będąc attaché wojskowym w Tokio, spotkał się z sowieckim attaché wojskowym gen. Witowtem Putną, który dowodził 27. dywizją pod Radzyminem.

 


Profesor Jędrzejewicz – podpułkownik dyplomowany Wojska Polskiego, polski działacz niepodległościowy, działacz państwowy II Rzeczypospolitej, dyplomata, polityk i historyk – należał do najbliższego kręgu zaufanych ludzi marszałka Józefa Piłsudskiego. Był uczestnikiem wojny 1920 r.pełniąc fukncję szefa II oddziału I Armii Frontu Północnego pod dowództwem gen. Zegadłowicza, gdzie zajmował się oceną sił bolszewickich.

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version