Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

Dariusz Nowiński

Dariusz Nowiński

URL strony:

takiej polski chce jozef pilsudskiPo zakończeniu walk w 1920 r. w polskim harcerstwie doszło do momentu przełomu. Część z instruktorów uznała, że najważniejszy cel został osiągnięty i dalszy rozwój ruchu harcerskiego nie jest potrzebny. Inni przyjęli za pewnik, że wartość wychowawcza harcerstwa jest tak duża, że należy dążyć do tworzenia kolejnych struktur i zwiększania liczby członków Związku Harcerstwa Polskiego. Na to nałożyły się spory ideologiczne. Początki lwowskiej działalności skautingu opierały się w znacznym stopniu na środowisku ideowo związanym z ruchem narodowodemokratycznym. Mimo, że Józef Piłsudski był protektorem ZHP, to w kwestiach wychowania odwoływano się do wartości bliskich przewodniczącemu tej organizacji, czyli Józefowi Hallerowi.

Rok 1926 przyniósł przełom nie tylko na polskiej scenie politycznej, ale także zapoczątkował zmiany w działalności wielu organizacji, które nastawione były na działalność wśród młodzieży. Także w ZHP do głosu zaczęło dochodzić środowisko, które uważało, że wychowanie propaństwowe stanowić będzie o kształcie ideowym przyszłego pokolenia. Dlatego zaczęto w programie wychowawczym kłaść nacisk na te elementy, które wywodziły się z licznych wskazań Komendanta.

W 1937 r. ukazał się książeczka Takiej Polski chce Józef Piłsudski. Był to zbiór ponad stu wypowiedzi (tekstów) autorstwa protektora ZHP. Poprzedzone zostały słowami Prezydenta Ignacego Mościckiego, które związane były ze śmiercią Marszałka 12 maja 1935 r. Po ponad osiemdziesięciu latach od jej wydania pojawiła się ona na rynku wydawniczym w postaci reprintu przygotowanego przez Oficynę Wydawniczą „Impuls” w serii „Przywrócić Pamięć”.

Treść podzielona został na kilkanaście tematycznych rozdziałów, m.in.: Człowiek”, „Praca”, „Służba”, „Zgoda i jedność”, „Młode pokolenie” czy „Wojsko – obrona kraju”. Praktycznie każdy z nich można było odnieść do treści przyrzeczenia i prawa harcerskiego. W znakomity sposób ułatwiało to prowadzenie pracy wychowawczej na najniższym szczeblu, czyli w drużynie.

Pojawia się pytanie, jakie efekty osiągnęło prowadzenie wychowania propaństwowego? Odpowiedź na nie jest niezwykle prosta. Jednym z podstawowych wariantów odpowiedzi mogą być dwa słowa: „Szare Szeregi”. To właśnie pokolenie urodzonych przed stu laty harcerzy, którzy w okres drugiej wojny światowej wkraczali jeszcze przed ukończeniem osiemnastego roku życia wychowało się w oparciu o m.in. wskazówki płynące z idei silnego państwa, które stanowi podstawową wartość dla jego obywateli. Takie nazwiska jak Tadeusz Zawadzki, Jan Bytnar, Andrzej Romocki są emanacją całego pokolenia. To dzięki takim jak oni, po październiku 1956 r. podjęto trud reaktywacji ZHP opartego na przedwojennych wzorach.

Pojawia się pytanie o to czy książeczka ta jest aktualna i dziś. Odpowiedź może być tylko jedna. Jak najbardziej. Sięgać mogą po nią nie tylko drużynowi, zastępowi, ale także każdy z nas, który chce poznać pogląd Józefa Piłsudskiego na rolę obywatela i kraju w świecie nas otaczającym. Myślę, że z powodzeniem mogą też wykorzystywać tę pozycję rodzice, którzy wychowując swe dzieci odwołują się do historii Polski, a do rozmów z potomstwem sięgać chcą po słowa ludzi zapisanych pozytywnie w naszej przeszłości. Oczywiście nie każda z zawartych w książeczce myśli będzie zrozumiana przez najmłodszych, ale nie powinno być problemu z przełożeniem słów Marszałka, na pojęcia współczesne i historyczne przykłady.

Uzupełnieniem treści jest wykaz źródeł, z których zaczerpnięto poszczególne cytaty, a także zdjęcia obrazujące związki Józefa Piłsudskiego z harcerzami i młodzieżą. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach ukazało się kilka książek zawierających wybór myśli Marszałka, można uznać, że recenzowana pozycja należy do ciekawych i udanych. To raz jeszcze dowodzi, że pomysł z całą serią „Przywrócić Pamięć” był niezwykle trafny.

Dariusz Nowiński

Ocena recenzenta

Temat i treść: 9/10

Język, styl, kompozycja tekstu: 9/10

Forma wydawnicza: 10/10

Informacje o publikacji

Tytuł: Takiej Polski chce Józef Piłsudski

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza „Impuls”

Rok wydania: 2018

Ilość stron: 84

Format: 120x155 mm

Okładka: twarda

ISBN: 978-83-8095-502-8

harcerstwo zenskie w ruchu niepodleglosciowymDzięki serii „Przywrócić pamięć” firmowanej przez Oficynę Wydawniczą „Impuls” możemy zapoznać się z książkami wydawanymi w okresie międzywojennym, dokumentującymi historię i metodę harcerską. Jednym ze wznowień jest pozycja zatytułowana Harcerstwo żeńskie w ruchu niepodległościowym 1911-1920. Wspomnienia. Zawiera ona fragmenty wspomnień instruktorek i działaczek związanych z harcerstwem w latach 1911-1920. Nikomu zapewne nie trzeba przypominać, że według słów Andrzeja Małkowskiego harcerstwo, to „skauting plus niepodległość”. Nic więc dziwnego, że obok wielotysięcznej rzeszy harcerzy, którzy w latach 1914-1921 stanęli do zbrojnej walki i wolną Polskę, znalazło się także liczne grono reprezentujące płeć piękną.

Pokolenie młodych harcerek, wychowywanych już w odrodzonej Rzeczypospolitej miało na kim się wzorować, jeśli chodzi o służbę Polsce. W epoce braku internetu, telewizji, gdy nawet radio było niezbyt często spotykanym urządzeniem, to właśnie książka stanowiła znaczące źródło informacji. Wydawcy pozycji uznali, że najprostszym rozwiązaniem będzie sięgnięcie do wspomnień uczestniczek walk o niepodległość opublikowanych już wcześniej. Tak się szczęśliwie złożyło, że w latach 1927-1929 ukazały się dwa tomy wspomnień kobiet, uczestniczących w ruchu niepodległościowym. Ponieważ część z nich wywodziła się z ruchu harcerskiego wybrano fragmenty, które o działalności w nim mówiły i zebrano je w niezbyt objętościowo rozbudowaną całość.

Wśród autorek wspomnień zawartych w Harcerstwie żeńskim... znajdziemy tak znane nazwiska, jak Maria Wocalewska, Dioniza Lipińska czy Zofia Wańkowiczowa (żona Melchiora). Wspomnienia dotyczą pracy konspiracyjnej, jak i udziału w walce zbrojnej (Legiony, obrona Lwowa). Mamy do czynienia z szeroką perspektywą geograficzną, bo obejmują one zarówno teren Królestwa Polskiego (Łódź, Zagłębie), jak i obszar Kresów Wschodnich, gdzie działalność harcerska po rewolucji bolszewickiej niosła o wiele większe zagrożenie. Tym, którzy pragną zrozumieć czym dla harcerek może być służba bliźnim polecam szczególnie tekst poświęcony Bronisławie Ziemiańskiej. To jedna z wielu harcerek, która do samego końca troszczyła się o innych, a nie o siebie.

W harcerskich drużynach żeńskich (choć nie tylko) mówi się o udziale harcerek w walce, ale przede wszystkim czyni się to w odniesieniu do lat drugiej wojny światowej, Dlatego wpada stwierdzić, że taki skondensowany przegląd dokonań ruchu żeńskiego w odniesieniu do drugiej dekady XX wieku stanowi znakomity materiał wyjściowy do gawęd historycznych dla zastępowych i drużynowych. Wobec powyższego można zasugerować, że ta niewielka książeczka powinna stanowić istotny element biblioteczki każdej z drużyn. Niezależnie od tego czy męskiej czy żeńskiej.

Dariusz Nowiński

Ocena recenzenta

Temat i treść: 9/10

Język, styl, kompozycja tekstu: 9/10

Forma wydawnicza: 10/10

Informacje o publikacji

Tytuł: Harcerstwo żeńskie w ruchu niepodległościowym 1911-1920. Wspominania

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza „Impuls”

Rok wydania: 2019

Ilość stron: 68

Format: 120x155 mm

Okładka: twarda

ISBN: 978-83-8095-697-1

pilsudski portret przewrotnyPrzewrotny – temu pojęciu Słownik języka polskiego PWN przypisuje dwa znaczenia. Podstawowe, to „zachowujący się, działający w sposób nacechowany fałszem, chytrością” Drugie, to „ukrywający prawdziwe cechy czegoś”. Zestawienie znaczeń tego słowa z tytułem nowej książki Macieja Gablankowskiego, a jeszcze bardziej z jej treścią budzić musi zaskoczenie. Co chciał zafałszować autor? Co zamierzał ukryć? A może co chciał odkryć? Być może zamiarem autora było ukazanie Marszałka z perspektywy innej niż „pomnikowa”, bardziej ludzkiego, z wadami i zaletami. Jeśli nawet tak, to niewiele argumentów przemawia za tym, że był to zabieg udany.

Maciej Gablankowski, to z wykształcenia historyk i amerykanista, z zawodu wydawca, redaktor i menadżer. Tak przedstawia go Wydawnictwo „Znak”, które podjęło się wydania recenzowanej pozycji. Ponieważ autora nie znam, pozwoliłem sobie przejrzeć zasoby internetu, aby ustalić dotychczasowe osiągnięcia w zakresie związanym z wyzwaniem, którego się podjął. Okazuje się, że wydał książkę o tym, co naprawdę myśli Elon Musk, a także napisał co najmniej kilka artykułów związanych z Józefem Piłsudskim, które zamieszczone zostały na portalach internetowych związanych z historią. Przejrzałem i okazuje się, że znaczna część z nich, to fragmenty wydanej książki. Dlatego też trudno uznać autora za wyrocznię w analizie życia Marszałka.

Książkę podzielono na prolog i dwadzieścia dziewięć rozdziałów. Każdy z nich jest o objętości mniej więcej 10-12 stron. Dzięki takiej konstrukcji czyta się je w sposób szybki. Generalnie lektura nie jest nadmiernie skomplikowana, ponieważ autor zastosował podejście zmierzające do ułatwienia odbioru. Nawet nieprzygotowany czytelnik nie jest zarzucany masą faktów i dat. Wybór takiej konstrukcji w czasach, gdy dominuje coraz częściej kultura obrazkowa wydaje się naturalny. Pojawia się jednak pytanie, czy w ten sposób można oddać najistotniejsze cechy Komendanta, nie sprowadzając jego biografii do poziomu lektury dla klasy piątej szkoły podstawowej. I tu odpowiedź wydaje się jednoznacznie negatywna. Poziom ogólności wymusza spore uproszczenie zagadnień i motywów decyzji Józefa Piłsudskiego. Przyjęty również charakter poruszanych tematów jest na tyle zróżnicowany, że nie można książki ocenić inaczej niż jako nierówna. Czy taką samą wagę można przypisać wojnie 1920 r. i domniemanemu romansowi z „cioteczką” Stefą? Zdecydowanie nie.

Ocenę ułatwiają także błędy, z których część ma charakter szkolny. Nie istniały nigdy Polskie Drużyny Wojskowe (były Polskie Drużyny Strzeleckie). Błędnie datowane są walki pod Marcinkowicami i Pisarzową. Miały miejsce w pierwszej dekadzie grudnia 1914 r., a nie pod koniec listopada tego roku (s. 147). Wybory do Sejmu Ustawodawczego odbyły się 26, a nie 29 stycznia 1919 r. (s. 199). W Wojsku Polskim nosi się naramienniki, a nie pagony (s. 203, 243). Nieprawdą jest, że funkcja Naczelnego Wodza złączona była z urzędem Naczelnika Państwa (s. 204). Oba te stanowiska zajmował Józef Piłsudski, ale nie było automatyzmu powodującego przyznanie stanowiska głowy państwa po objęciu naczelnego dowództwa. Ciekawie prezentuje się mundur marszałkowski opisany na stronie 243. Przyznam, że nie spotkałem się nigdzie z opisem zielonej, wypłowiałej kurtki mundurowej, ozdobionej Orderem Virtuti Militari I klasy i strzelecką czapką na głowie. We wszystkich opisach i zdjęciach jakie dotyczą munduru Józefa Piłsudskiego jest on szary. A do niego przypięte jest najwyższe polskie odznaczenie wojskowe, ale V klasy. To elementarz. Może się jednak mylę i Marszałek był ubrany w dniu 12 maja 1926 r. w zielony mundur? Zapraszam historyków ubiorów wojskowych do wypowiedzi. Eufemistycznie rzecz ujmując, autor myli się na stronie 257, kiedy pisze, że tylko wojskowi karnie wykonujący rozkazy mogli liczyć na podwyżki. Podwyżka uposażeń żołnierzy Wojska Polskiego miała po 1926 r. charakter systemowy. Wynagrodzenie zależało od stopnia, zajmowanego stanowiska, sytuacji rodzinnej i miejsca stacjonowania. Nie było mowy o żadnej uznaniowości.

Co najmniej dwukrotnie na łamach książki znajdziemy negatywną opinię dotyczącą Wacława Kostek-Biernackiego. Pierwszy raz w kontekście represji wobec ludności cywilnej na Kielecczyźnie w 1914 r., a drugi raz w przypadku rzekomego mordu na gen. Zagórskim. Przytoczmy zatem opinię autora książki o nielubianym przez Macieja Gablankowskiego dowódcy żandarmerii legionowej. „Wydaje się także, że właśnie surowe traktowanie łamiących dyscyplinę legionistów przyczyniło się w znacznym stopniu do opinii, jaką cieszyć się miał Kostek-Biernacki w wielu środowiskach już w dwudziestoleciu” (P. Cichoracki Droga ku anatemie. Wacław Kostek-Biernacki 1884-1957, s. 75). Oczywiście książkę prof. Cichorackiego znajdziecie Państwo w bibliografii zawartej w książce. Więc komu dać wiarę? Nie ukrywam, że bardziej wierzę też ustaleniom Wacława Jędrzejewicza niż Macieja Gablankowskiego w kwestii tego, gdzie doszło do wypicia bruderszaftu pomiędzy Józefem Piłsudskim, a Ignacym Daszyńskim. Nie miało to miejsca w Krakowie, jak chce amerykanista, ale w Grudzynach, w dniu 19 marca 1915 r.

Moim subiektywnym zdaniem, im dalej brniemy w lekturę, tym mniejszą sympatię do Józefa Piłsudskiego dostrzegamy ze strony autora. Wpisuje się to w częstą obecnie narrację, chwalącą Józefa Piłsudskiego za działalność do 1920 r. i atakującą za wszystko, co wydarzyło się po maju 1926 r. Jest to oczywiście „zbójeckie” prawo narratora, lecz sądzę, że zbyt mało argumentów przemawia za jego tezą. To właśnie tu dostrzegam tę przewrotność treści książki. Autor stara się przedstawić jako wyważony biograf, lecz diabeł tkwi w szczegółach. Tu i ówdzie znajdziemy wbitą szpilkę, a nawet szpilę. Bo jak odnieść się do określenia współpracowników Józefa Piłsudskiego, nazwanych w książce „wachmistrzami”? To w odniesieniu do gen. Sławoja Składkowskiego określenia „wachmistrz Soroka Komendanta” użył Stanisław Cat-Mackiewicz. Zdecydowanie nie zgadzając się z takim podejściem do ostatniego przedwojennego prezesa Rady Ministrów tym bardziej muszę protestować przeciwko nazywaniu tym określeniem innych podwładnych Naczelnika. Wnikliwa analiza wielu sądów o Marszałku na niespełna trzystu stronach tekstu oczywiście nie jest możliwa. Nie można też narzucać autorowi tego, co ma napisać. Można jednak wskazywać jego błędy i nie zgadzać się z tym co napisał. Co niniejszym czynię.

W książce znajdziemy bibliografię, którą jak rozumiem wykorzystał przy pisaniu. Znajdziemy w niej prace Wacława Jędrzejewicza i Janusza Ciska, Bohdana Urbankowskiego, Andrzeja Garlickiego, Włodzimierza Sulei czy Władysława Pobóg-Malinowskiego. To znani i uznani badacze życia Józefa Piłsudskiego. Co jednak w tym towarzystwie robią autorzy tacy, jak Jędrzej Giertych, Tomasz Ciołkowski czy Rafał Mossakowski. Czy mają oni stanowić kontrapunkt dla narracji tych pierwszych? Podpowiem autorowi, że pominął jeszcze Stanisława Żochowskiewgo i Irenę Pannenkową. No i kilka książek Giertycha.

Zastanawia mnie jeszcze jedno. Czy mam wybrakowany egzemplarz? Na stronie SIW Znak, wydawcy książki, znalazłem informację, ze książka ma 336 stron. Moja ma o szesnaście mniej.

Jeśli ktoś zastanawia się nad zakupem książki, to powinien decyzję poprzedzić lekturą artykułów autora na stronach internetowych. Obrazują one dość jednoznacznie charakter pisarstwa Macieja Gablankowskiego. Ponieważ swój egzemplarz otrzymałem jako prezent świąteczny, to nie mam odczucia niepotrzebnego wydania pieniędzy. Gdybym jednak miał kupić tę pozycję po wcześniejszej lekturze, to nie zdecydowałbym się na to.

Dariusz Nowiński

Ocena recenzenta

Temat i treść: 5/10

Język, styl, kompozycja tekstu: 6/10

Forma wydawnicza: 8/10

Informacje o publikacji

Tytuł: Piłsudski. Portret przewrotny. Biografia

Autor: Maciej Gablankowski

Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak

Rok wydania: 2020

Ilość stron: 320

Format: 140x205 mm

Okładka: miękka ze skrzydełkami

ISBN: 978-83-240-6031-3

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version