Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

27 Mar

Poufały góral

Jedna z anegdot legionowych opisana przez Tadeusza Alf-Traczyńskiego w jego książce "Wspomnienia oficera Pierwszej Brygady".

W ów słoneczny dzień 19 marca siadłem właśnie na konia, kiedy strzelec Józef Łaś "górol z samych Tater" podszedł do mnie i powiada:
- Obywatelu porucniku, jakta zobacycie Dziadka, to sie go spytojcie, cy sie jesce zli na mnie, cy mu juz przesło.
Bo to tak było:
Któregoś plugawego dnia pod koniec lutego- nagle na odcinku batalionu zjawił się na inspekcję Komendant. Na froncie był spokój zupełny i w okopach tylko pojedynczy strzelcy obserwowali przedpole. Zameldowałem się Komendantowi na styku mego odcinka z sąsiadującym odcinkiem spieszonego szwadronu porucznika Orlicza-Dreszera i prowadziłem go dalej wzdłuż okopów.
Po drodze Komendant rozmawiał z kapitanem Olszyną o niemożności utrzymania czysto karabinów zarówno z braku smarów jak i wyjątkowo wilgotnych, przesiąkłych mokrym śniegiem dni.
Nagle za załamaniem okopu padł pojedynczy strzał. Właśnie strzelec Łaś - stojąc tyłem do Komendanta repetował karabin.
Komendant zatrzymał się.
- Do czego strzelasz chłopcze?
- Ady nimem do cego, to do kominka strzylom.
- Do jakiego kominka?
- Ady tam styrcy z ziemianki u Mochów.
Komendant patrzył przez lornetkę. Widocznie znalazł cel.
- I co trafiliscie?
- Jesce nie, ale jak mi nie bedziecie przeskodzać to moze.
Zdrętwiałem.
Komendant jak by nie słyszał tej osobliwie uwarunkowanej nadziei strzelca Łasia - kontynuując rozmowę z kapitanem Olszyną wskazał mi na karabin Łasia.
- Patrzcie jaki zardzewiały zamek!
Strzelec Łaś najwidoczniej wziął tę uwagę personalnie do siebie. I wtedy stało się coś, czego nigdy bym sobie nie potrafił wyobrazić, gdybym tego na własne oczy nie widział...
Strzelec Józef Łaś - dużo później kapral I Brygady a jeszcze później kawaler orderu Virtuti Militari- uśmiechnął się szeroko i... pewnie jedyny człowiek na świecie poklepał Komendanta łagodnym głaskającym ruchem po ramieniu i z głębokim przekonaniem w prawdę tego co mówi, powiedział:
- Iii, obywatelu Komendancie, z wirchu to niekze ta, a w środku to lufe kulkom cysce...
Oniemiałem ze zgrozy. Komendant świsnął szpicrutą i bez słowa ruszył dalej odcinkiem.
Do tego właśnie incydentu odnosiła się prośba strzelca Łasia, któremu bardzo chodziło o to czy "Dziadek źli sie jesce, czy mu juz przesło...".
(...)
Gdy przyszła moja kolej (na składanie życzeń imieninowych Komendantowi - przyp. palatyn) - zameldowałem Komendantowi, że strzelec Łaś przy świadkach zestrzelił kominek. Właściwie - to nie wiadomo, czy go zestrzelił czy też Moskale zorientowali się, że ten kominek jest celem i sami go usunęli. Zameldowałem także, że strzelec Łaś srogo został ukarany.
- Czyś ty go chłopcze ukarał? Za co?
Powiedziałem że nie jak, ale koledzy z jego plutonu i to wcale wyrafinowanie. Przez kilka dobre dni ciągle ktoś go nie klepał, ale łupił z całej siły po ramieniu i pytał czy ma "cystą lufę".
Komendant zaśmiał się, ale zaraz spoważniał.
- To dobrze chłopcze, to dobrze. On przecie z dobrego serca. Ja znam górali. Gdybyś go ukarał, nie wiedziałby za co. Miałby poczucie krzywdy. Pamiętaj dziecko, poczucie krzywdy - wielka rzecz, wielka rzecz...

Media

Więcej w tej kategorii: Wytyczanie brodów »

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version