Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

27 Mar

Wytyczanie brodów

Mieliśmy we wsi Imielno, za środkiem odcinka pułku, częstych gości, szczególnie w nocy. Nawet sam dowódca korpusu odwiedził nas raz, a Szeptycki prawie co tydzień przyjeżdżał, rozpytując o wyniki zwiadów i stawiając różne zadania.
Jednym takich zadań było wytyczenie brodów przez Nidę dla celów przyszłej ofensywy.
Wybrałem dla wykonania tego zadania pluton czwartej kompanii, składający się wyłącznie z harcerzy. Kompanią dowodził porucznik Styk-Stachiewicz. Na czele plutonu stał były harcmistrz. Powiedziałem mu, że w ciągu tygodnia powinni znaleźć i wytyczyć dwa wygodne brody, przez które można byłoby przejść nie zanurzając się powyżej pasa. Woda była jeszcze wysoka, był to koniec marca.
Po tygodniu wezwałem dowódcę plutonu i oznajmiłem mu, że pójdę sprawdzić wytyczone brody tej nocy o godzinie dwunastej.
Harcerzyków, zdaje się mocno obeszło moje oświadczenie. Dowódca plutonu zadał mi pytanie:
- Nie wierzycie, obywatelu majorze, naszym szkicom?
- Wierzę, chłopcy – odpowiedziałem. Muszę się tylko przekonać, czy potraficie podczas ciemnej nocy zaprowadzić oddział na przeprawę.
Wyszliśmy o wpół do dwunastej cicho i ostrożnie. Zbliżyliśmy się do rzeki. Trzej chłopcy spokojnie poszli przodem, a ja za nimi. Za mną dowódca i reszta plutonu. Stopniowo zimna woda doszła mi pod pachy. Brodziliśmy dalej i wreszcie stanęliśmy pod Skowronowem. Parę strzałów z okopów pod wzgórzem uprzytomniło nam, że nieprzyjaciel czuwa i słyszał ruch w wodzie. Zawróciliśmy z powrotem i, o dziwo, woda sięgała tylko kilka centymetrów wyżej kolan.
Gdy przyszliśmy na kwaterę, spytałem patrol czołowy:
- Dlaczego nie poprowadziliście od razu, obywatele, przez ten dobry bród, za który muszę was serdecznie pochwalić?
Widząc, że mimo kąpieli nie straciłem humoru, jeden z harcerzy powiedział:
- Powiem prawdę, obywatelu. To za to, żeście nam od razu nie uwierzyli.
Tak ukarały dzielne harcerzyki swego czterdziestoletniego przełożonego.

Powyższa anegdota opisana została przez Leona Berbeckiego, ówczesnego dowódcę 5 pp, w książce „Pamiętniki generała broni Leona Berbeckiego”.
Przytaczając tę opowieść satysfakcję mam tym większą, że znaczna część opisywanego plutonu to legioniści z Łodzi. Przedstawiany jak dowódca plutonu „harcmistrz” to albo Stefan Rowecki, który wówczas dowodził tym plutonem albo  Jerzy Szletyński „Młocki”, który był zastępcą dowódcy plutonu, a wcześniej komendantem skautingu łódzkiego. - Dariusz Nowiński

Ostatnio zmieniany środa, 28 marzec 2012 00:25

Media

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version