Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

27 Mar

Hanka i ochotniczka

Najczęściej Bolesław Wieniawa-Długoszowski jest bohaterem anegdot. Tym razem przytaczam fragment jego opowieści zawartej w zbiorze „Wymarsz i inne wspomnienia”. Dariusz Nowiński.

W sam dzień sylwestrowy (1914 r. – przyp. D.N.) zjawiła się w kwaterze Beliny pewna niewiasta z kategorycznym żądaniem, aby ją przyjął na służbę do pułku. Belina bronił się zawzięcie, choć wobec gwałtownych nalegań zapalczywej niewiasty niezbyt pewnie, przed tą w życiu naszym wojskowym komplikacją  i w końcu dyskusji wytoczył argument, że dla żadnej niewiasty wyjątku zrobić nie może, a w pułku naszym żadna kobieta nigdy nie służyła i nie służy.
- Jak to nie służy! – z oburzeniem odparła niewiasta – a Hanka?
- Jeżeli pani powołuje się na Hankę – odparł z chytrym uśmieszkiem Belina – to muszę ustąpić, ale tylko pod warunkiem, jeżeli pani zgodzi się kwaterować zawsze z naszą Hanką. Wieniawa – zwrócił się do mnie Władek , gdyż przypadkowo byłem przy tej rozmowie obecny – bądź tak dobry i sprowadź tu jak najprędzej Hankę.
Jakaż była konsternacja  i przerażenie niedoszłej konnej patriotki, gdy po kilku chwilach  zameldował się w w mym towarzystwie w kwaterze rotmistrza olbrzymi, zwalisty chłop z krzaczastymi bakami, którego Belina przedstawił jej jako naszą uroczą Hankę, tak bowiem przekorny kaprys koleżeńskich żartów ochrzcił obywatela Kuleszę, świetnego kompana i srogiego żołnierza, obecnego dowódcę brygady naszej kawalerii, właśnie dla jego potężnej i stuprocentowo męskiej postaci.
Ja z mojej strony, z obowiązku szwadronowego barda, opiewałem jego popularną w naszych szeregach sławę trawestacją  znanej wojskowej piosenki, której – niestety – dwie tylko zwrotki  nadają się do druku:

Haniś moja Haniś,
Cóżeś za kochanka
Kiej ci z buzi pachnie
Rum i przepalanka.

Haniś moja Haniś,
Cóżeś za Hanisia,
Jak siadłaś na konia
To konik aż przysiadł.

Media

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version