Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

08 Sie

Śladami "Beliny". Rozmowa ze st. inspektorem ZS Leszkiem Marcinkiewiczem, komendantem Strzeleckiego Oddziału Kawaleryjskiego „Beliniak”

  • Napisane przez  Dariusz Nowiński

naszywka_sok_beliniak_repr500

Rozmowa ze st. inspektorem ZS Leszkiem Marcinkiewiczem, komendantem Strzeleckiego Oddziału Kawaleryjskiego „Beliniak” Związku Strzeleckiego, dowódcą patrolu konnego uczestniczącego w Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej.


Panie inspektorze, skąd pomysł na przemierzenie trasy Marszu w siodle?

Pomysł i chęć przemierzenia trasy Marszu na koniach pojawił się już kilkanaście lat temu. Zamiłowanie do tradycji kawaleryjskich i jeździectwa towarzyszą mi do wielu lat. Jako pierwszy Komendant Główny Związku Strzeleckiego byłem organizatorem obozów konnych dla młodzieży strzeleckiej. Równocześnie gdy szesnaście lat temu dowodziłem Marszem uważałem, że z każdym rokiem wprowadzać do „kadrówki” nowe elementy. Kilka lat trwało zanim udało mi się zogranizować grupę kawalerzystów. Kilka lat temu integralną częścią Marszu była grupa rowerzystów, która dzięki swej mobilności mogła pokonywać znacznie większe dystanse niż piesi uczestnicy, a dzięki temu odwiedzić wiele historycznych miejsc związanych ze szlakiem awangardy Wojska Polskiego z 1914 roku. Od kilku lat także my mamy możliwość wzbogacać Marsz, a równocześnie przypominać ułanów „Beliny”.

Kto wchodzi w skład patrolu i jak jest on liczny?

Nasz patrol tworzą dwa pododdziały. Jeden reprezentuje Strzelecki Oddział Kawaleryjski „Beliniak” Związku Strzeleckiego, w barwach 27 pułku ułanów, a drugi Kielecki Ochotniczy Szwadron Kawalerii im. mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, w barwach 13 pułku ułanów wileńskich, pod dowództwem Jerzego Sienkiewicza. Uzupełnia to pododdział logistyczny dowodzony przez Dionizego Krawczyńskiego. Całość liczy 21 osób, w tym piątka dzieci.

Nie od rzeczy będzie dodać, ze kawalerzystów z Ochotniczego Szwadronu będzie można wkrótce podziwiać na wielkim ekranie, w filmie Jerzego Hoffmana „Bitwa Warszawska 1920”. Odgrywają w nim znaczące role w charakterze kawalerii Wojska Polskiego walczącej z bolszewikami.

Mając większą swobodę ruchu zapewne macie możliwość odwiedzenia wielu miejsc niedostępnych kadrówkowiczom?


Oczywiście tak, choć tu wiele zależy od pogody. Ze względu na nią nie udało się odwiedzić Goszyc i majątku Czaple. Za to dotarliśmy do cmentarza legionowego w Czarkowych, chociaż dało to w efekcie trasę dłuższą o 25 kilometrów pond to, co musiał pokonać pieszy uczestnik Marszu. Grupa logistyczna oprócz miejsc związanych z pobytem na tych ziemiach pierwszych oddziałów strzeleckich nawiedza miejsca związane z historią Armii Krajowej. Jest to szczególnie istotne ze względu na obecność dzieci. Mogą one poznawać równocześnie historię ojców, walczących w 1914 r., i synów stających do walki dwadzieścia parę lat później. Część naszej grupy uczestniczyła także w rekonstrukcji historycznej rozbicia więzienia w Kielcach przez oddział Antoniego Hedy „Szarego” w sierpniu 1945 r. Sam „Szary” także mocno był związany z „kadrówką”.

Na uroczystościach pojawiacie się punktualnie, a dodatkowo macie przepiękny sztandar.

Trudno nam sobie wyobrazić, że z powodu dłuższych przemarszów nie potrafilibyśmy stawić się punktualnie na miejscu zbiórki przed uroczystościami. Jak w czternastym roku kawaleria zawsze poprzedzała piechotę, tak i my nie możemy być gorsi (śmiech).

Co do sztandaru, to jest to replika sztandaru 13 pułku ułanów wileńskich. Szwadron otrzymał go od Polaków zamieszkujących Wileńszczyznę, a więc teren stacjonowania pułku w okresie międzywojennym. Towarzyszy on Szwadronowi we wszystkich ważniejszych przedsięwzięciach, więc nie mogło go zabraknąć także na Marszu. Tym bardziej, że również organizacje strzeleckie wzbogacają udział w uroczystościach wystawieniem swoich pocztów sztandarowych.

Czy grono osób, które naśladując „siódemkę” Beliny pokonuje trasę z Krakowa do Kielc konno jest stałe czy tez pojawiają się nowe twarze?

Z jednej strony można powiedzieć, że niestety grono nie jest stałe. Jesteśmy miłośnikami historii i koni, czas na „kadrówce” to dni wolne w ramach urlopów. Z drugiej strony cieszyć się należy, że rokrocznie pojawiają się nowe osoby, którym dane jest przeżyć tę niezapomnianą przygodę. W tym roku dwóch spośród nas otrzyma Odznakę „Uczestnikowi Marszu Szlakiem Kadrówki”. Są to Dariusz Fokt i Marcin Piątek. To dowód na to, że pasja ułańska wciąga na dobre. Szczególnie cenne jest to, że to są młodzi ludzie, którzy propagują ten typ zachowań wśród swoich rówieśników.

Czy w Chojnach nad Nidą czeka Was także, jak pozostałych uczestników, dzień wolny?


W kawalerii nie ma dni wolnych. Mamy już opracowany plan na dzień 10 sierpnia, ale wiele zależy od pogody. Jeśli będzie sprzyjać to czeka nas kilkadziesiąt kilometrów przemarszu. Nawet ze względu na konie nie możemy pozwolić sobie na dzień przerwy.

Dziękuję za rozmowę.

Ostatnio zmieniany czwartek, 19 kwiecień 2012 17:30

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version