Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

03 Sie

W przedzień wymarszu. Wywiad z Janem Józefem Kasprzykiem - komendantem Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej

jjk2Już jutro rusza kolejny Marsz Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej. Nie tylko na Oleandrach widać liczne grupy uczestników „Kadrówki”. Dominuje atmosfera radości. Jak wyglądają nastroje w Komendzie Marszu?


   Podobne jak wśród uczestników – dominuje radość, że spotykamy się w miłym gronie, jak co roku i że wspólnie przemierzymy szlak niepodległości z krakowskich Oleandrów do Kielc. Oczywiście, w gronie osób funkcyjnych, a zatem członków Komendy i dowódców plutonów, zawsze nieodłączny jest element poczucia odpowiedzialności za przebieg Marszu, za młodych ludzi, którzy na Marsz przyjeżdżają. Dominuje optymizm, którym chcemy zarazić wszystkich, którzy wyruszą z tegoroczną „Kadrówką”. Dla mnie, jako Komendanta Marszu, który funkcję tę pełni po raz czternasty, sama wędrówka z Krakowa do Kielc to właściwie zwieńczenie blisko rocznych starań o sponsorów, o zabezpieczenie żywieniowe, transportowe, noclegowe, o przygotowanie programu edukacyjnego i sportowego dla uczestników. Nie ukrywam więc, że już dziś odczuwam sporą satysfakcję z dotychczasowych dokonań. Mam nadzieję, że równie satysfakcjonujące będą godziny popołudniowe 12 sierpnia, kiedy pod Pałacem Biskupów Krakowskich w Kielcach, odczytamy rozkaz rozwiązujący tegoroczną „Kadrówkę”. I zabrzmią „sakramentalne” słowa „Do zobaczenia za rok”.

Tradycyjnie Marsz podzielony jest na cztery plutony. Który z nich będzie najliczniejszy?

   Nawiązujemy od lat do tradycji czterech plutonów I Kompanii Kadrowej z 1914 roku. W 1914 r. cztery plutony liczyły łącznie blisko 150 strzelców. Dziś liczą one łącznie blisko 400osób, więc właściwie mamy do czynienia z kilkoma kompaniami. Zostajemy jednak wierni tradycji. Każdy pluton nosi imię jego dowódcy z 1914 roku, a zatem I pluton - Kazimierza Herwina – Piątka, II pluton - Henryka Krok – Paszkowskiego, III pluton- Stanisława Burchardt – Bukackiego, IV pluton – Jana Kruka –Kruszewskiego. Oprócz tego działają służby: medyczna, oboźna i porządkowa. Ta ostatnia, zwana Żandarmerią Marszu, nosi od ubiegłego roku imię naszego Kolegi i Szefa Żandarmerii, zmarłego przedwcześnie w 2010 r. Konstantego Didkowskiego. Ponadto towarzyszą nam kawalerzyści z różnych formacji kultywujących tradycje ułańskie II Rzeczypospolitej, którym przewodzi Leszek Marcinkiewicz, komendant Marszu w 1995 r. i założyciel Związku Strzeleckiego. Wracając do stanów osobowych. Pierwszy pluton tworzą osoby cywilne, w tym wielu zasłużonych dla Marszu uczestników z lat 80-tych. Chodzili oni na Marsze, kiedy odwaga była w cenie, a udział w Marszu kończył się represjami ze strony SB. Cieszymy się, że są nadal wśród nas. Pozostałe plutony tworzą trzy największe organizacje strzeleckie: Związek Strzelecki, Związek Strzelecki „Strzelec”, Związek Strzelecki „Strzelec” OSW. Który będzie najliczniejszy – jeszcze w tej chwili trudno stwierdzić. Warto jednak podkreślić, że strzelcy, którzy pochodzą z różnych organizacji, czasem w stosunku do siebie konkurencyjnych, mają okazję na Marszu iść ramię w ramię, razem dzielić trudy i radości marszowe. Również w Komendzie Marszu działają strzelcy ze wszystkich organizacji. To także nawiązanie do 1914 roku, kiedy to I Kompanię Kadrową stworzyły konkurencyjne organizacje: Związek Strzelecki i Polskie Drużyny Strzeleckie.

Jak przebiegają uroczystości towarzyszące Marszowi? Czy w planie tegorocznego Marszu znajdziemy jakieś nowości? Jaki atrakcje przygotował Pan dla uczestników?

   Ponieważ przyjmujemy założenie, że Marsz musi oddziaływać nie tylko na uczestników, ale także na mieszkańców miast, które znajdują się na jego trasie, przygotowaliśmy wiele przedsięwzięć mających za cel włączenie mieszkańców i turystów w obchody 98. rocznicy Czynu Legionowego. Obchody zapoczątkuje sesja naukowa poświęcona dziejom Kopca Józefa Piłsudskiego na krakowskim Sowińcu, którego 75. rocznicę usypania obchodzimy w tym roku. Odbędzie się ona staraniem Komitetu Opieki nad Kopcem, Związku Piłsudczyków i Muzeum Armii Krajowej, w sobotę 4 sierpnia o godz. 15.00 w siedzibie Muzeum Armii Krajowej w Krakowie przy ul. Wita Stwosza 12. Koordynatorem i duchem sprawczym tego przedsięwzięcia jest Sekretarz Komitetu Przemysław Wywiał,człowiek niezwykle zasłużony dla ruchu piłsudczykowskiego i strzeleckiego, wybitny młody historyk, któremu przy tej okazji należą się ogromne gratulacje z okazji obrony w lipcu pracy doktorskiej poświęconej dziejom Garnizonu Kraków w II RP.

   Nazajutrz, 5 sierpnia o godz. 16.30 wyruszymy z orkiestrą wojskową i kompanią honorową z Oleandrów przez ul. Piłsudskiego, św. Anny, Rynek Główny i ul Grodzką na Wawel. Tam o godz. 17.30 odprawiona zostanie Msza św. w intencji Marszałka i jego żołnierzy. Będzie jej przewodniczył o. prof. Eustachy Rakoczy z Jasnej Góry. Po Mszy św. oddamy hołd Cieniom Marszałka w Krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów oraz złożymy kwiaty na grobie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w latach 2006-2009 sprawował wspólnie z Prezydentem Ryszardem Kaczorowskim Honorowy Patronat nad Kadrówką. O godz. 19.00 na MałymRynku odbędzie się „Lekcja Śpiewania” piosenek legionowych przygotowana wspólnie z artystami znanego krakowskiego kabaretu  „Loch Camelot”. Gromadzi ona rokrocznie kilkutysięczną widownię. Dla wszystkich przygotowane zostały śpiewniki, które pozwolą pełniej uczestniczyć w tej wieczornicy upamiętniającej Czyn Legionowy. O godz. 21.30 przy pomniku Marszałka na ulicy jego imienia odbędzie się uroczysty capstrzyk, który zakończy obchody w dniu 5 sierpnia. Nazajutrz o godz. 7.00 uroczystym apelem na Oleandrach i przemarszem przez Kraków rozpoczniemy kolejną wędrówkę szlakiem niepodległości.

   Z prawdziwą satysfakcją pragnę poinformować, że w uroczystościach tych weźmie udział Pani Karolina Kaczorowska, małżonka ostatniego Prezydenta II RP śp. Ryszarda Kaczorowskiego, który sprawował Patronat nad Marszem aż do śmierci w Tragedii Smoleńskiej. Pani Prezydentowa, która od roku jest Honorowym Protektorem Marszu, będzie także obecna w Kielcach na uroczystościach 12 sierpnia.
Na trasie przewidujemy oprócz stałego programu zawody strzeleckie w Słomnikach, grę terenową i mecz piłkarski w Chojnach nad Nidą, zwiedzanie urokliwych miejsc na trasie Marszu, jak choćby Bazyliki Grobu Bożego w Miechowie, Muzeum Zegarów w Jędrzejowie, Zamku w Chęcinach. Uczestnicy Marszu otrzymają też kolejny tom „Kalendarza piłsudczyka”, który w zeszłym roku okazał się prawdziwym hitem wydawniczym w środowisku piłsudczykowskim i strzeleckim. Przypomnę, że kalendarz wydany dzięki pomocy Urzędu Miasta Kielce, jest jedynym w Polsce kalendarzem książkowym, odmierzającym czas, tak jak czynią to marszowicze: od Kadrówki do Kadrówki, czyli od sierpnia do sierpnia. Kalendarz zawiera uzupełnione i poszerzone w stosunku do roku ubiegłego kalendarium historyczne zawierające ponad 1200 wydarzeń z naszych dziejów. Kalendarzowi towarzyszy II tom albumu zawierającego 54 portrety uczestników Kadrówki, namalowane przez wybitnego kieleckiego artystę Sławomira Golemca. Przypomnę, że do 2014 r. będziemy chcieli w kolejnych tomach sportretować większość uczestników. To, jak sądzę, bardzo miła pamiątka i ślad po naszych działaniach.

Jaki najdłuższy dzienny odcinek przyjdzie pokonać kadrówkowiczom?

   W tym roku odcinki rozłożone są w miarę równomiernie, a to dzięki możliwości kwaterunku na Zamku w Książu Wielkim w dniu 7 sierpnia. Notabene będziemy tam przebywać w miejscu niezwykle tajemniczym i symbolicznym, gdzie kwaterował Komendant Piłsudski ze Sztabem i gdzie snuł w parku zamkowym rozważania o Powstaniu Styczniowym. Okazja po temu była szczególna, jako że zamek należał w połowie XIX wieku do margrabiego Aleksandra Wielopolskiego. Jest tam teraz Zespół Szkół, ale miejsce nie straciło na swej magiczności.

   Tak więc dzienny dystans jaki pokonają uczestnicy to około 30 km. Noclegi będą miały miejsce kolejno w Słomnikach, Książu Wielkim, Jędrzejowie, Chojnach nad Nidą, Bolechowicach. Ponadto oczywiście przejdziemy przez miasta ważne dla doświadczenia historycznego ostatniego wieku: Michałowice, Miechów, Wodzisław, Chęciny i Szewce.

Wielu uczestników bierze udział w Marszu kilkakrotnie. Jakie są formy ich honorowania?

   Marsz ma utrwaloną formę honorowania swych uczestników. Ci, którzy przejdą trasę trzykrotnie, otrzymują Odznakę „Uczestnikowi Marszu Szlakiem Kadrówki” ustanowioną podczas pierwszego powojennego Marszu w 1981 r. i wzorującą się na Odznace I Brygady „Za Wierną Służbę”. Warto podkreślić, że wzór i regulamin nadawania tej Odznaki, bardzo ważnej w środowisku piłsudczykowskim, zatwierdzili przed trzydziestu laty nestorzy Nurtu Niepodległościowego – gen. Mieczysław Boruta – Spiechowicz, płk Józef Herzog i Michał Tadeusz Brzęk – Osiński. Wiedzieli oni, że trzeba przenieść we współczesność symbol święty, jakim była w środowisku niepodległościowym Odznaka „Za Wierną Służbę”.

   Numerowanych Odznak „UMSK” przyznano do ubiegłego roku 720. Warto wspomnieć, że pierwsze Odznaki otrzymali żyjący jeszcze w latach 80-tych i 90-tych legioniści Józefa Piłsudskiego, a także wybitni działacze niepodległościowi m.in. gen. Czesław Jarnuszkiewicz, ambasador Kazimierz Papee, gen. Stanisław Maczek, gen. Klemens Rudnicki, Prezydent Kazimierz Sabbat i Prezydent Ryszard Kaczorowski, córki Marszałka dr Wanda Piłsudska i Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska. Miałem szczęście odwiedzić w 2004 r. ostatniego żyjącego legionistę –Franciszka Karwowskiego z Nakomiadów na Mazurach, któremu wspólnie ze śp. Wojtkiem Pęgielem, projektantem i pomysłodawcą tej Odznaki, wręczyliśmy to odznaczenie wraz z awansem Ministra Obrony Narodowej na stopień kapitana. Pan Kapitan miał wówczas 109 lat i był niezmiernie wzruszony tym uhonorowaniem. Wraz z nim odeszło na Wieczną Wartę pokolenie walczących o Polskę w latach I wojny światowej.

   Odznakę „Uczestnikowi Marszu Szlakiem Kadrówki” otrzymali także zasłużeni dla Marszu przedstawiciele życia publicznego: Prezydent RP prof. Lech Kaczyński, minister Władysław Stasiak, czy Prezydent Kielc Wojciech Lubawski oraz Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
Uczestnicy, którzy dziesięciokrotnie pokonają trasę Marszu otrzymują Medal „Uczestnikowi Marszu Szlakiem Kadrówki” ustanowiony w 2000 r. Wzoruje się on na Odznace UMSK i jest zawieszony na wstędze nawiązującej kolorystycznie do wstążki Krzyża Niepodległości. Pierwsze medale wręczał uczestnikom Kanclerz Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari śp. gen. Stanisław Nałęcz-Komornicki 12 sierpnia 2012.

   Dla tych, którzy 25. razy wzięli udział w Marszu Szlakiem Kadrówki wręczane są repliki szabli legionowych. Na razie otrzymało je tylko dwóch uczestników: Andrzej Fischer i Adam Słupek. Wręczamy je w miejscu, gdzie „ wszystko jest Polską”, czyli na Wawelu.

Wzrasta też liczba uczestników, którzy biorą udział w Marszu już po raz dwudziesty. Czy dla nich przewidziane są jakieś specjalne wyróżnienia?

   Dla osób, które dwudziestokrotnie wezmą udział w Marszu, (sam zaliczę się w tym roku do tego grona!), planujemy odznakę, którą po raz pierwszy nadamy w 2013 r. – w stulecie kursu oficerskiego w Stróży na Podhalu. Jak nie trudno się domyśleć, będzie ona nawiązywała do Odznaki „Parasola”, którą wówczas według projektu Włodzimierza Przerwy-Tetmajera otrzymali wszyscy absolwenci kursu. W tym roku na Marszu powołana zostanie Kapituła tej Odznaki i ustalony jej regulamin. Ponieważ osób, który dwadzieścia razy pokonają trasę Marszu nie jest znów tak wielu, to uhonorowanie pozostanie elitarne, tak jak jego pierwowzór.

Jako prezes Związku Piłsudczyków ma Pan zapewne swoją ocenę wydarzeń z roku 1914. Które z dwóch miast: Kraków czy Kielce w owym roku bardziej zasłużyło się sprawie legionowej ?

   Odpowiedź na to pytanie nie może być jednoznaczna. Trzeba brać pod uwagę bardzo szczególny kontekst historyczny. Można właściwie powiedzieć, że to dwie materie nie do porównania.

   Oba miasta znajdowały się bowiem w zupełnie innych bytach państwowych podzielonej przez zaborców Polski. Kraków,był obok Lwowa, miastem autonomicznej Galicji na terenie Austro-Węgier. Tam,w Galicji,Grottger, Matejko i Wyspiański mogli swobodnie budzić ducha narodu. I ten duch wybuchł Czynem. Tam mógł w 1910 r. stanąć monumentalny Pomnik, Grunwaldzki sponsorowany przez Paderewskiego. I władz austriackich nie wprawiało to w gorączkę i drżenie, mimo, że uroczystość odsłonięcia pomnika zgromadziła nieprzebrane tłumy.
Krakowa i Lwowa Piłsudski nie wymyślił sobie dla działalności strzeleckiej „tak sobie”. Wiedział, że tu jest na tę działalność przyzwolenie i pewne „austriackie przymknięcie oka”. Nie brało się ono oczywiście z sympatii. Brało się z oczywistego wyrachowania -  „Strzelec” to była siła zbrojna i potencjalne „mięso armatnie”! A pomijając już oceny liczebne, na pewno grupa bardzoideowa, która nie zawaha się działać, w takiej czy innej formie, również wywiadowczej, przeciwko Rosjanom. I to było dla władz CK Austrii bardzo ważne.

   A Kielce – to trzymanebardzo mocno w łańcuchach niewoli zaborze rosyjskimpierwsze większe miasto na szlaku „akcji Piłsudskiego”. Wybrane zresztą jako cel „wyprawy powstańczej” sierpnia 1914 roku dość późno. Pierwotnie miało tym celem być Zagłębie Dąbrowskie.
Kielce i Kielecczyzna – uciemiężone i „ruską nahajką wbite w ziemię” po Powstaniu Styczniowym – nie miały tej siły zrywu do wolności, na jaką liczyła I Kadrowa i Piłsudski.Trzeba to w perspektywie zrozumieć.Od upadku Powstania Styczniowego, czyli przez pięćdziesiąt lat dominowała tu rosyjska wizja świata, którą tak doskonale ukazał w „Syzyfowych pracach” Stefan Żeromski.
To doświadczenie historyczne Kielc wpłynęło na zaangażowanie społeczeństwa w budowanie zaplecza i wpierania najpierw „akcji strzeleckiej” Piłsudskiego a potem Czynu Legionowego.

   Kraków tętnił działaniami wspierającymi Legiony. Tu już przed Wielką Wojną działała Komisja Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, Skarb Wojskowy, a nastawieni niepodległościowo wykładowcy krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych Józef Mehoffer i Jacek Malczewski, kształtowali umysły współtwórców Polskiej Irredenty np. Edwarda Śmigłego – Rydza, Józefa Kordiana – Zamorskiego, CzesławaJarnuszkiewicza. To dzięki do temu krakowskiej ASP przylgnęło miano „kuźni polskich generałów”
W Kielcach było zupełnie inaczej. Pamiętano straszne represje po Powstaniu Styczniowym – szubienice na ulicach i rynku Kielc, kibitki, wywózki na Sybir. Tego nie znał Kraków.

   W Kielcach nie było przecież pewności, że „akcja strzelecka” skończy się sukcesem. Istniał strach, że „na pewno powrócą Moskale”. Rosyjskie korpusy gen. Nowikowa stały przecież u bram Kielc. Ten aksjomat utwierdziły zresztą fakty – strzelcy I Kadrowej po zajęciu miasta 12 sierpnia wycofali się z niego nazajutrz. I powrócili dopiero pod koniec sierpnia. Takie były realia!
To znajdowało także wyraz w nawet dość zabawnych, patrząc z perspektywy czasu, działaniach, sportretowanych kapitalnie przez Zygmunta Nowakowskiego w „Gałązce rozmarynu”. Po wejściu strzelców nakazano sklepikarzom i restauratorom zamalowywać rosyjskie napisy wiszące nad wejściem do ich lokali. I oto właściciel jednej z kieleckich cukierni, czyni to, ale upomina pracownika, aby wapno, którym zamalowuje napis „nie było za gęste”, żeby można było szybko zmyć, „jak wrócą Kozacy”.

   Tym należy chyba tłumaczyć nieszczególnie entuzjastyczne powitanie I Kompanii Kadrowej 12 sierpnia w Kielcach przez mieszkańców miasta.

   Trzeba jednak mocno podkreślić, że ci, którzy wsparli działania Piłsudskiego, ci, którzy zgłosili się do Legionów, a było ich wielu, ryzykowali więcej niż ich rodacy z Krakowa.

Oprócz Związku Piłsudczyków, który jest głównym organizatorem, wsparcieprzedsięwzięciu udzielane jest przez szereg instytucji i urzędów. Komu chciałby Pan podziękować?

   Zacznę od tego, że w Marszu uczestniczą w dużej mierze młodzi ludzie pochodzący ze środowisk o dość niskim statusie materialnym, z terenów objętych dużym bezrobociem, dla których Kadrówka staje się często jedyną formą spędzenia wakacji. Dlatego też staramy się przez cały rok pozyskać fundusze, umożliwiające obniżenie kosztów uczestnictwa do minimum. A budżet Marszu zamyka się w kwocie 140 tysięcy złotych! Dostrzegam ze smutkiem, że ta materia staje się coraz trudniejsza. Zmniejszyły się środki dotacyjne z instytucji państwowych i samorządowych, co pewnie wynika z ogólnej sytuacji gospodarczej kraju. Dlatego też „pukamy” do sponsorów prywatnych. Z różnym skutkiem. Wśród najważniejszych sponsorów tegorocznego Marszu wymienić należy: Ministerstwo Obrony Narodowej, Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Urząd Wojewódzki w Krakowie, Urząd Miasta Kraków, Urząd Miasta Kielce, Grupę Bumar, Fundację PKO Banku Polskiego, a także Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego Bartimpex SA. Partnerami Marszu są także Województwo Małopolskie i Narodowe Centrum Kultury. Cenne nagrody książkowe dla zwycięzców odbywających się na Marszu konkursów i zawodów ufundował także Instytut Pamięci Narodowej oraz Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

   Od kilkunastu lat Marsz jest żywo wspierany przez władze samorządowe na trasie, które pomagając przy uroczystościach powitalnych, widzą w Kadrówce okazję do aktywizacji swych społeczności lokalnych. To bardzo cenne. Dzięki temu Kadrówka staje się okazją przeżycia przygody z Ojczyną nie tylko dla uczestników, ale także dla kilkunastu tysięcy osób, których spotykamy w Krakowie, Michałowicach, Słomnikach, Miechowie, Jędrzejowie, Chęcinach, Bolechowicach i Kielcach.

   Pragnę także bardzo gorąco podziękować portalowi „Komendant Naczelnik Marszałek”, który objął patronatem medialnym Marsz i dzięki któremu informacje o naszych działaniach są dostępne w przestrzeni publicznej. Cieszy nas to tym bardziej, że większość uczestników Kadrówki to stali czytelnicy portalu, uważający go za kapitalną skarbnicę wiedzy i forum wymiany myśli. To co łączy portal z Marszem, to także to, że portal to pomnik wznoszony w wirtualnej przestrzeni twórcy naszej Niepodległości i jego żołnierzom, Marsz – żywy pomnik wznoszony Marszałkowi i „Kadrowiakom” rokrocznie na trasie z Krakowa do Kielc.

Dziękuję za rozmowę.

Ostatnio zmieniany niedziela, 05 sierpień 2012 12:07

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version