Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

02 Sie

Raduje się serce! Wywiad z Janem Józefem Kasprzykiem - Komendantem Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej

Raduje się serce, raduje się dusza

Ponad sześćset osób na szlak Marszu rusza!

Obraz 087Panie Komendancie, ile osób weźmie udział w tegorocznym Marszu?

Według wstępnych szacunków wyruszy z krakowskich Oleandrów blisko siedmiuset uczestników, a zatem dorównamy liczebnie przedwojennym Marszom z lat 30-tych. Z pewnością na frekwencji zaważyła i przypadająca teraz 100. rocznica Czynu Niepodległościowego i fakt, że Marsz głęboko wpisał się już w tradycję wydarzeń na patriotycznej mapie Polski. Ma już swoją markę, jest o nim głośno, budzi zainteresowanie. Marsz Szlakiem Kadrówki to już symbol, jak można ciekawie uczyć patriotyzmu. Mam nadzieję, że w parze z liczebnością, zwiększa się także ideowe nastawienie uczestników. Że młodzi ludzie maszerować będą ku Kielcom z chęci zamanifestowania swego przywiązania do tradycji niepodległościowej, choć oczywiście element przeżywania na Marszu swego rodzaju wakacyjnej przygody też jest ważny. Mam jednak nadzieję - co podkreślam od lat - że jest to przede wszystkim wakacyjna przygoda z Ojczyzną.

Z jakich środowisk pochodzą tegoroczni uczestnicy? Pojawia się jakaś nowa grupa, która do tej pory nie brała udziału w Marszu?

Dominować będą oczywiście środowiska strzeleckie. Będzie jednak bardzo wielu nowych uczestników, niezrzeszonych w organizacjach paramilitarnych, którzy zapewne zasilą pluton cywilny. Cieszę się ogromnie, że pojawi się na Marszu wielu uczestników, którzy pokonywali szlak „Kadrówki” w czasach, gdy odwaga była w cenie, czyli w latach 80-tych. Jako ciekawostkę podam, że dwóch uczestników z dawnych lat Wojciech Słowik i Jerzy Mol planują przebiec trasę Marszu w dwa dni. Trenowali prawie dwa lata! Stulecie mobilizuje również Polaków, mieszkających za granicą: będziemy gościć rodaków z Kanady i Wielkiej Brytanii, a także naszą młodzież z Wileńszczyzny. Liczniejszy będzie także szwadron kawalerii, która od kilku lat – podobnie jak przed wiekiem – poprzedzać będzie piechotę strzelecką.

Tegoroczna Kadrówka jest przedsięwzięciem, którego nie można porównać do żadnego poprzedniego. Jak przebiegały przygotowania przez ostatni rok?

Właściwie przygotowania rozpoczęły się już w 2012 roku. Udało nam się przekonać wiele instytucji, że Stulecie Kadrówki to doskonała okazja, aby przypomnieć datę 6 sierpnia 1914, tak ważną, a obecną w powszechnej świadomości w sposób, nazwijmy to delikatnie, umiarkowany. I to się udało. Rocznica nabiera, podobnie jak przed wojną, wymiaru ogólnopaństwowego. Osobiście traktuję to jako jeden z większych życiowych sukcesów. Gdy pamiętam marsze z lat 90-tych – miały one charakter rzeczywiście kadrowy, nie tylko ze względu na liczbę uczestników, ale zainteresowanie i wsparcie jakiego udzielały, a właściwie nie udzielały, władze państwowe, wojskowe, samorządowe, czy media.

Który z elementów przygotowań stanowił największe wyzwanie?

Nieodzownym elementem organizacji tego typu przedsięwzięć są środki finansowe. One - czy się to podoba, czy nie - warunkują właściwe przygotowanie wydarzenia. I nie ukrywam, że pozyskanie sponsorów stanowił spore wyzwanie. Trzeba przecież zapewnić tak wielkiej liczbie uczestników wyprowiantowanie, zakwaterowanie, ubezpieczenie, zapewnić opiekę medyczną, przygotować materiały pamiątkowe, edukacyjne. To co jednak uważam za niezwykle ważne to fakt, iż zaangażowanie dotacji publicznych w przygotowania do Marszu, nie wpłynęło na jego społeczny charakter. Krótko mówiąc, Marsz pozostał dobrym przykładem obywatelskiej inicjatywy, wspieranej jedynie przez różne podmioty. Nikt na szczęcie nie wpływa na program Marszu, na sposób organizacji, choć akurat w tym roku było kilka takich prób. Myślę, że kiedyś po latach warto je będzie opisać. Przypominają bowiem trochę historię o tzw. „IV Brygadzie”, czyli ludziach, którzy w międzywojniu, gdy stało się to modne i mogło zapewnić profity, przypisywali sobie kartę legionową, nie mając z nią nic wspólnego.

Mimo formy znacznie rozbudowanej, „Kadrówka” pozostała także przedsięwzięciem organizowanym przez pasjonatów, którzy pracują społecznie. Jestem przekonany, że to także wpływa na jej charakter. Gdyby Marsz stał się „przedsiębiorstwem”, zatraciłby zapewne wiele ze swego stylu, nawiązującego nieco do pracy strzeleckiej sprzed 1914 roku.    

Program przygotowany dla uczestników Marszu jest niezwykle bogaty. Co szczególnie warto zobaczyć i w czym wziąć udział?

Program obchodów adresowany jest nie tylko do uczestników. Dzięki doskonałej współpracy z Urzędem Miasta Krakowa, a szczególnie z Prezydentem Miasta prof. Jackiem Majchrowskim, nota bene najlepszym z historyków zajmujących się dziejami I Kompanii Kadrowej, dzięki wsparciu władz samorządowych Województwa Małopolskiego, przygotowanych zostało kilka ciekawych wydarzeń, które o rocznicy wymarszu I Kadrowej przypomną. 3 sierpnia na Błoniach krakowskich będzie miała miejsce rewia kawalerii, 4 sierpnia – spotkanie z rodzinami legionistów i POWiaków oraz capstrzyk na Kopcu Józefa Piłsudskiego podczas którego złożone zostaną ziemie z pól bitewnych i miejsc pamięci narodowej. 5 sierpnia w Katedrze na Wawelu zostanie odprawiona Msza św. w intencji Ojczyzny i oddamy hołd Marszałkowi, bez którego nie byłoby wolnej Polski. Wieczorem na Rynku Głównym odbędzie się wielkie śpiewanie piosenek legionowych, podczas którego wystąpi nie tylko Loch Camelot, ale także Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego. Ponadto wiele wystaw, koncertów, rekonstrukcji historycznych. Będzie miasteczko legionowe na Rynku, organizowane przez Muzeum Wojska Polskiego. Mam nadzieję, że Kraków zatętni życiem strzeleckim jak przed stu laty. Podobnie będzie w Kielcach, gdzie 12 sierpnia zakończenie Marszu połączone zostanie z uroczystością odsłonięcia pomnika Józefa Piłsudskiego.

Oprócz Marszu i towarzyszących mu przedsięwzięć można w tym roku zauważyć wiele inicjatyw związanych ze stuleciem Legionów. Jak Pan, jako prezes Związku Piłsudczyków, ocenia te działania? Czy rzeczywiście setna rocznica jest uczczona w wystarczający sposób?

Marsz i wydarzenia towarzyszące będą siłą rzeczy centralnym punktem obchodów. Ale w całym kraju powstaje wiele inicjatyw i lokalnych i szerszych, które przyczynią się do popularyzacji tradycji legionowej. I wszystkie będą niezmiernie cenne. Ogromną pracę wykonuje też w tej materii Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, przygotowując koncerty, wydawnictwa, programy edukacyjne, które ruszą na jesieni w szkołach. Za kilka dni ukaże się również monumentalny, liczący prawie 900 stron album „Legiony Polskie”, przygotowany przez Adama Borowskiego i jego Oficynę Wydawniczą Volumen, zasłużoną w wydanie pomnikowego albumu o „Żołnierzach Wyklętych”.

Czy możliwe byłoby szersze działanie? Na pewno, ale pamiętać trzeba, że większość wydarzeń jest organizowanych społecznie, przez zapaleńców. Oglądałem ostatnio w telewizji uroczystości zorganizowane we Francji z okazji 100. rocznicy wybuchu I wojny światowej, o której nad Sekwaną - z wiadomych względów – pamięć jest kultywowana znacznie bardziej niż o II wojnie. Były monumentalne! W wielu naszych instytucjach, w których załatwiałem sprawy związane z Kadrówką, mówiono mi z rozbrajającą szczerością, że w tym roku ważniejsze miały być obchody rocznicy wyborów czerwcowych z 1989 r. Na stulecie Czynu Niepodległościowego zabrakło już wystarczających sił i środków, a szkoda. Podobnie było w zeszłym roku z obchodami 150. Rocznicy Powstania Styczniowego. Nawet i parlament zachował się podobnie. Nie ogłoszono Roku Czynu Niepodległościowego, mimo wniosków składanych przez wielu posłów jeszcze w ubiegłym roku. Mam jednak nadzieję, że wszystkie przedsięwzięcia, które się odbędą, w jakimś stopniu powinny przypomnieć rodakom o „Pierwszym Polskim Sierpniu”, bez którego nie byłoby tych następnych w 1920, 1944 i 1980 roku. Kadrówka jako pierwsza pokazała przecież, że mają sens słowa „chcieć – to móc”.

Na koniec chciałem tradycyjnie zapytać kto w szczególny sposób przyczynił się do organizacji tegorocznego Marszu? Komu warto wyrazić podziękowanie?

Mamy sprawdzone pod względem instytucje, które nigdy nie zawiodły środowiska piłsudczykowskiego. To Ministerstwo Obrony Narodowej, Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Urząd Miasta Krakowa i Urząd Miasta Kielce. W tym roku, co bardzo nas cieszy, wsparło Marsz Województwo Małopolskie, które w ramach specjalnego programu koordynowanego przez Małopolski Instytut Kultury, pomogło wielu inicjatywom służącym utrwalaniu tradycji legionowej i niepodległościowej. Wsparcia udzieliło także Muzeum Historii Polski w ramach programu „Patriotyzm jutra” oraz Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w ramach Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Nie zawiodły też samorządy na trasie Marszu, które starają się od lat, aby przybycie do Michałowic, Słomnik, Miechowa, Jędrzejowa, Chęcin, czy Sitkówki-Nowin, stawało się świętem celebrowanym również przez mieszkańców. I wreszcie nie zawiedli sprawdzeni przez lata patroni medialni: Portal Strzelecki i Pański portal, który tak wspaniale propaguje pamięć o Marszałku. Za to wszystko bardzo serdecznie dziękuję. Dziękuję też wszystkim moim współpracownikom, a szczególnie Antoniemu Piekałkiewiczowi, Iwonie i Andrzejowi Fischerom, Wojciechowi Lesiakowi, Magdalenie Brociek, Jakubowi Kaliszowi, Mirosławowi Zganiaczowi, Piotrowi Pasińskiemu, Sławomirowi Wolańskiemu, Andrzejowi Albiniakowi i wielu innym, którzy poświęcili do tej pory swój prywatny czas, aby przygotować Marsz i obchody. Mam nadzieję, że 12 sierpnia w Kielcach będziemy mogli wspólnie patrzeć z satysfakcją na finał Marszu i uśmiechnięte twarze uczestników.      

Dziękuję za rozmowę i już teraz umawiam się z Panem na podsumowanie Marszu za kilka dni.

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version