Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

10 Sie

Nie zdałem na studia, bo organizowałem "Kadrówkę"

KulakKto zainicjował powojenne Marsze Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej?

Grupa inicjatywna to osoby związane z „Biuletynem Informacyjnym” Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „Solidarność”. Około maja 1981 r. podjęto uchwałę Zarządu Regionu o organizacji Marszu. Formalną organizacją miała się zająć redakcja „Biuletynu Informacyjnego” Zarządu Regionu. Tam opublikowano w maju, w numerze 64. „Biuletynu” informację o organizacji Marszu. Niewielka notatka. Te informacje się zaczęły się roznosić. W „Biuletynie” pracowali Przemysław Jerzy Witek, Jurek Węglarski i Joanna Korpas.

Silne tradycje legionowe były w Krakowie. Tam mieścił się Kopiec Piłsudskiego, działał Związek Legionistów Polskich, z czego kilkunastu aktywnych. Do tego Obywatelski Komitet Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii Krakowa. Kraków na propozycję Kielc odpowiedział pozytywnie, wyrażając chęć współtworzeniu Marszu. Z ramienia Regionu zajmował się tym Piotr Maria Boroń, oddelegowana została także Anna Kawalec. Jako przedstawiciel Kielc Przyjechałem do Krakowa na początku lipca 1981 r. Byłem delegatem Regionu Świętokrzyskiego do rozmów z Regionem Małopolskim NSZZ „Solidarność”. Wówczas odbyło się oficjalne spotkania, na którym powołano komitet organizacyjny z przedstawicieli obu regionów. Dodatkowo wszedł do niego Wojciech Ziembiński z Komitetu na Rzecz Samostanowienia Narodu. Współorganizatorem był Obywatelski Komitet Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego. Z Regionu Świętokrzyskiego „Solidarności” znaleźli się w nim Robert Kulak, Przemek Witek i Jurek Węglarski, a z małopolskiej „Solidarności” Piotr Boroń, Anna Kawalec. Obywatelski Komitet Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego włączył się tylko w krakowską część Marszu.

W trakcie tegorocznego Marszu uczestnicy otrzymali spora ilość wydawnictw związanych z wydarzeniami z 1914 r. A jak to wyglądało w 1981 r.?

To były zupełnie inne czasy i oczywiście nie można porównywać pod tym względem tych dwóch Marszów. Parę dni intensywnej pracy skutkowało przygotowaniem palny wydawniczego, Małopolska przygotowała króciutki śpiewnik strzelecki, z 10-15 piosenek oraz fragment opracowania Wacława Lipińskiego „Walka zbrojna o Niepodległość 1905-1918”. Z koli Kielce wydały trzy tomiki poezji legionowej. Za to odpowiadał Grzegorz Małachowski ze mną. Małgorzata Bielecka, studentka Akademii Sztuk Pięknych zrobiła ilustracje Wykonała tez dyplomy dla uczestników. Ich pomysłodawcą był Wojciech Pęgiel.

Jak propagowaliście Marsz?

Informacje docierały do członków Związku i sympatyków z Małopolski i Regiony Świętokrzyskiego. Informacja nadawana była także przez Radio Wolna Europa. Tak zgłosiła się Marysia Mancweld z Torunia. Dojechała do Michałowic. Jan Wierzbicki z Olsztyna, uczestnik międzywojennych Marszów dotarł na pierwszy nocleg w Domiarkach. Wsparcia w promocji udzielała też „Solidarność” Huty im. Lenina.

Jak wyglądało kierowanie Marszem?

Małopolska odpowiadała za odcinek do granicy województwa krakowskiego. Szefem tego odcinka był Piotr Maria Boroń. A szefem odcinka kieleckiego Joanna Korpas z redakcji „Biuletynu Informacyjnego”.

Gdzie rozpoczął się Marsz? Pod budynkiem w Oleandrach?

Nie. Już 5 sierpnia nastąpiło odsłonięcie tablicy na ul. Topolowej. Odsłonięcia dokonał gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz, a wieczorem odprawiona została msza św. w katedrze wawelskiej. Następnego dnia wyruszyliśmy z Oleandrów o 7 rano. Eskortowała nas milicja. Szliśmy cały czas pieszo. Z Michałowic do Goszyc przejechaliśmy autobusem zorganizowanym przez Hutę im. Lenina. Tam odsłoniliśmy tablicę pamiątkową poświęconą patrolowi Beliny. Zorganizowano nam także poczęstunek, przemawiał płk Herzog.

Jak wyglądała logistyka?

Mieliśmy osobę, która woziła bagaży, większość rzeczy była robiona społecznie. Noclegi załatwialiśmy wcześniej. Szliśmy trasą asfaltową z Krakowa do Kielc.   Pierwszy nocleg w Domiarkach mieliśmy na polu namiotowym. Następny nocleg w Miechowie. Pierwszy marsz charakteryzował się tym, że spotkaliśmy się często z mieszkańcami. Pamiętam, że pewna pani w Michałowicach dała nam mleko, bo jej mama dawała mleko strzelcom obalającym słupy graniczne w 1914 r.

A jaka była atmosfera?

Na Marszu byli ludzie z całej Polski. Uczyliśmy się śpiewać w marszu. Szliśmy w końcu kolumnie marszowej. Zapadły w pamięć spotkania z różnym środowiskami. W Miechowie gośćmi byli żołnierze 106 DP AK. Dużo wzruszających spotkań. Niektórzy nie mieli okazji na ten temat rozmawiać od czasu wojny. Marsz był powiewem wolnej Polski. Następny nocleg w Książu Wielkim. Odwiedził nas o. Adam Studziński, kapelan Marszu. Na wszystkich mijanych mogiłach zapalaliśmy znicze i składaliśmy kwiaty. W Jędrzejowie spaliśmy na terenie opactwa cystersów, w Sali Kadłubka. Tam odbyło się spotkanie z ludźmi, którzy znali Marszałka, m.in. z Mieczysławem Stachiewiczem. W Jędrzejowie witał nas jedyny transparent „Witamy uczestników Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej”. Zawieszono go staraniem pani Eli z Muzeum Przypkowskich. Muzeum przygotowało dla nas specjalną wystawę pokazującą pamiątki z I wojny, które nie były na co dzień prezentowane na wystawach stałych. Od tego rozpoczęły się wspólne relacje z Muzeum. Z Jędrzejowa w poszliśmy do Brzegów. Kolejny punkt, to wizyta na zamku w Chęcinach. To też weszło do tradycji.

Na ostatnim noclegu, w Podzamczu Chęcińskim, zawiązała się Kapituła Odznaki Pamiątkowej Uczestnikowi Marszu Szlakiem Kadrówki. Byliśmy świadomi, że jest to wydarzenie historyczne, w którym bierzemy udział. Pomysłodawcą był Wojciech Pęgiel. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie wiadomo jak to dalej się rozwinie. Chcieliśmy zabezpieczyć się na wypadek gdyby „Solidarności” nie było, to miał kto marsz kontynuować.

W skład Kapituły weszli:

Michał Chałońki (Kielce) – wiceprzewodniczący „Solidarności” świętokrzyskiej

Robert Kulak (Kielce)

Wojciech Pęgiel (Kraków) – student historii UJ

Roman Strzębała (Kielce)

Przemysław Jerzy Witek (Kielce)

Jak witano was w Kielcach?

Na przywitanie wyległo tłum kielczan. Na krakowskiej Rogatce (obecnie „Czwórka” i Dom Józefa Piłsudskiego) kielczanie ustawiła makietę czwórki oraz kamień z tabliczka, że w tym miejscu stał pomnik zburzony przez Niemców w 1939 r. Wśród znamienitych gości płk Józef Herzog – prezes ZLP, wygłosił bardzo emocjonalne przemówienie i zasłabł> Byli ponadto rtm. Michał Brzęk-Osiński - jedyny żyjący w Polsce żołnierz I Kompanii Kadrowej oraz kieleccy legioniści w maciejówkach: Henryk Kadera oraz Seweryn Biernacki. W imieniu uczestników przemawiał Michał Chałoński. Potem w asyście mieszkańców przeszliśmy do katedry i wyszedł na nasze spotkanie ówczesny proboszcz ks. Mieczysław Jaworski, późniejszy biskup kielecki. Msza św. na placu przed pałacem biskupów kieleckich, który mieścił sztab strzelecki w1914 r. Później w tych salach urządzono sanktuarium Pierwszego Marszałka Polski odsłonięte 2 października 1938 r.

W ilu marszach brałeś udział?

Jestem dopiero na czwartym Marszu. W 1982 i 1983 byłem w wojsku, ponieważ nie zdałem na studia, bo organizowałem Kadrówkę. Byłem w 1984 r. Po wydarzeniach z tego roku postanowiliśmy wybierać komendanta Marszu, a nie zdawać się na kolegialne kierownictwo. Zostałem wybrany na komendanta Marszu w 1985 r. Teraz jestem po długiej przerwie.

Jak wspominasz Marsz z 1985 r.?

W 1985 r. zadaniem Marszu miało być nie dać się złapać. Podzieliliśmy się po raz pierwszy na plutony. Nawiązywały do historycznych plutonów z 1914 r. Nowością było to, że zaprosiłem po raz pierwszy Antoniego Hedę. Odtąd łączyły nas bliskie stosunki. Zmodyfikowaliśmy trasę, zmieniliśmy miejsca noclegów, ale odkryto miejsce w Brzezinach. Tam zastraszono księdza, ale wtedy spotkaliśmy „Szarego”. On załatwił nocleg u ludzi, u których cieszył się szacunkiem. Do Kielc, a potem od cmentarza legionowego szliśmy trójkami, w odstępach paru kroków. Chodziło o to, żeby nie można nas było oskarżyć o nielegalne zgromadzenie.

Dlaczego pojawiłeś się po tak wielu latach nieobecności na tegorocznym Marszu?

Zdecydowałem się na uczestnictwo ze względu na setną rocznicę i chęć spotkania się z kolegami ze starych Marszów. Poza tym przed ostatnim odcinkiem uczestnicy Marszu otrzymają część świętokrzyską przewodnika szlaku frontu wschodniego, obejmującego osiem województw, którą współtworzyłem.

Dziękuję za rozmowę.

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version